sobota, 19 września 2020

Kałasznikow - nie do wiary!?!

 Kilka dni temu na kanale telewizyjnym TV4 (chyba jedyny, który nadaje współczesne rosyjskie filmy?) obejrzałem film biograficzny o Michaile Timofiejewiczu Kałasznikowie, konstruktorze słynnego karabinka AK-47.

Film dość przeciętny, typowa, lekko dosłodzona biografia, trochę lepsza od podobnych polskich produkcji, głównie z powodu tego, że rosyjska kinematografia ma ogromne doświadczenie w produkcji filmów wojennych okresu II wojny światowej.

Dlatego scenografia, pojazdy, kostiumy, wybuchy itp. nie budzą takiego zażenowania, jak w naszych narodowo-patriotycznych filmach kręconych pod dyktando aktualnej polityki historycznej.
Krótko mówiąc, film można spokojnie obejrzeć, nie razi, ale i nie zachwyca – trudno tego oczekiwać od takiej rzemieślniczej produkcji na specyficzny temat. Jeśli ktoś zna historię „kałasznikowa” niewiele nowego o samej broni i jej twórcy się dowie, ot taki zbiór kolorowych ilustracji do podręcznika historii.
Czytając opinie o filmie, od razu natknąłem się na dyskusje: czy Kałasznikow, chłopski syn, bez wyższego politechnicznego wykształcenia mógł wymyślić karabinek, który zakasował swoimi walorami ówczesne zachodnie karabinki i wytyczył trendy konstrukcyjne podobnych broni na lata?

Już kiedyś na blogu o tym pisałem, ale powtórzę: dyżurni rusofobiczni trolle od lat rozpowszechniają miejską legendę, że karabinek AK-47 opracował niemiecki konstruktor broni strzeleckiej Hugo Schmeisser, znany z projektu karabinka Sturmgewehr 44. Tymczasem znawcy broni nie mają wątpliwości, że AK-47 poza rozwiązaniem przeładowania siłą odprowadzanych z lufy gazów prochowych (występującym we wcześniejszych od Stg44 strzeleckich konstrukcjach) radykalnie, jako mechanizm, różni się od Sturmgewehr 44. Mimo tego wciąż powiela się rozmaite opowiastki, że jeśli nie Hugo Schmeisser, to na pewno jakiś anonimowy rosyjski inżynier opracował tę broń, a Kałasznikow był jedynie słusznym ideologicznie słupem, który firmował AK-47, jako triumf proletariackiej myśli technicznej nad zmanierowanymi, burżuazyjnymi inżynierkami po politechnikach.

Nie ma na to konkretnych dowodów, są jedynie plotki i opowieści dziwnej treści, które uwielbiają tłoczyć w internet polscy rusofobowie. Nie mam najmniejszego zamiaru z nimi polemizować, szkoda energii, dziwi mnie tylko jedno, dlaczego z takim uporem odmawia się akurat Kałasznikowowi zdolności i wiedzy potrzebnych do skonstruowania genialnej broni, a osiągnięcia podobnych wynalazców samouków bez wyższego wykształcenia z USA np. Samuela Colta albo Thomasa Edisona przyjmuje się bez szemrania?

Czyżby Rosjanie byli ludźmi gorszego sortu intelektualnego?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Komentarze moderowane - pojawią się po przejrzeniu.