wtorek, 29 grudnia 2015

Pogańska wigilia pełni księżyca

"Otrzeźwiałem, gdy ujrzałem przed sobą rozbrajający widok pierwotności. Oto, na tle nocy świecił księżyc, ale nie jakiś tam zwyczajny. To była pełna stalowa tarcza, oślepiająca i rozpuszczająca się wszystkimi opiłkami tej stali! Zniżała się i zniżała ku wodzie, a rzeka płynąc ciurkała przez tą jej srebrzystość. Miód, cud i orzeszek z naciskiem na ten orzeszek ;). Miejsce, z którego roztaczał się ten niebywały kosmiczny wręcz spektakl usytuowane jest na szerokim wiślanym zakolu. Po obu brzegach rzeki tylko łęgi, zarośla i odnogi wiślisk. A pośrodku rzeki piaszczyste łachy, przypominające zarost starego mędrca przez wikliny. Nocą zawsze majaczą grozą. Z tej nocnej zjawy realnego snu zachwycała mnie ulotność tych chwil, długi, lustrzany i jasny cień opadający z tej tarczy na rzekę, który pulsował jak żywy warkocz kochającej się kobiety. Wydłużał się i skracał zależnie od danego jej położenia. Czasem upodabniajac się do czterotwarzowego posągu Trygława, by następnie ulepiony jak przez jakiegoś demiurga ułożyć się stalą najostrzejszego miecza. Brak słów, by to Wam opisać."

Pełnia: 25 grudzień 2015, godz. 12:11:57

1 komentarz: