niedziela, 8 listopada 2015

Amicus Plato, sed magis amica veritas

Kolejny znakomity felieton Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, tym razem na temat słowiańskiego bohatera - Wiktora Poliszczuka.
„W Kanadzie już po pierwszych miesiącach mego pobytu zetknąłem się z wręcz zoologicznym nacjonalizmem ukraińskim, z nienawiścią do wszystkiego, co polskie i co rosyjskie. Ja, wychowany w duchu patriotyzmu ukraińskiego, ukształtowany na klasyce polskiej, ukraińskiej, rosyjskiej, zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej, nie mogłem się pogodzić z takim spojrzeniem na świat i na ludzi, dlatego też, jak i w związku ze świadomością tego, czego dopuścili się banderowcy na Wołyniu wobec ludności polskiej, podjąłem decyzję o poszukiwaniu materiałów stanowiących bazę moich badań nad nacjonalizmem ukraińskim. Temat ten pochłonął mnie całkowicie, pracowałem nad nim bezustannie”.

12 komentarzy:

  1. Nie jestem specjalistką od spraw Ukrainców (to na wypadek gdyby ktoś chciał polemizować z moim subiektywnym odczuciem), ale mi osobiście ten problem wydaje się bardziej złożony niż - dobry Ukrainiec bo nie mordował Polaków, zły Ukrainiec bo ich zabijał.
    Po pierwsze należałoby zajrzeć do historii i poczytać o "dobrych " panach Lachach, którzy mieszkali na tych terenach przed wiekami aż do czasów Wielkiej wojny. Doborowa lektura dla tych, którzy teraz wypisują kategoryczne sądy. Stosunki ludności polskiej i ukraińskiej na przestrzeni wieków to jeden z kamyków tej mozaiki. Drugi to świadomość wolności - a cobyśmy nie mówili, Ukraińcy na własnej ziemi jej właścicielami się nie czuli (w szeroko pojętym tego słowa znaczeniu). I do tego odwieczna cecha charakteru człowieka = w czasie pokoju sztuczna tolerancja odmienności, ale niech tylko pojawi się jakikolwiek zamęt - natychmiast odmienność (język, ubiór, religia, czy coś tam jeszcze) dla większości (ogólnie pojętej) staje się zarzewiem konfliktu. I jak tu obiektywnie ocenić dobro i zło? To co jest dobrem dla jednych staje się złem dla strony przeciwnej.
    I żeby nie było, nie popieram morderstw pod żadną postacią, jednak niech nie będzie krzyku ja mam tu racje, bo tak naprawdę racje mają wszyscy i nikt w tym szczególnym przypadku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsi dla tamtejszej ludności (nacjonalistyczna tożsamość ukraińska jeszcze wtedy nie istniała) byli "dobrzy" panowie rusińscy np. słynny Jarema (Jeremi Wiśniowiecki).
      Ale oczywiście pamięta się jedynie krzywdy od tzw. Lachów - bo to wygodne i politycznie poprawne.
      Nie ma tu miejsca na historyczne analizy, ale jedno jest pewne: nie ma usprawiedliwienia dla wymordowania ok. 150-200 tys. Polaków na Wołyniu i w okolicach. Budowanie na tym zbrodniczym fundamencie tożsamości narodowej Ukrainy jest haniebne, a poza tym krótkowzroczne. Wcześniej czy później odbije się to Ukraińcom czkawką, już się odbija, a będzie tylko gorzej. Nadzieja tylko w ludziach takich jak Poliszczuk, oni bronią honoru Ukrainy. Przypuszczam, że gdyby żył i dzisiaj pojechał do Kijowa, to szybko skończyłby z kulą w głowie, jak wielu jemu podobnych dziennikarzy, społeczników itp. mordowanych z nacjonalistycznych pobudek.

      Usuń
  2. Jak jesteśmy przy Jaremie - to może polemiki ciąg dalszy? :)To dlaczego wybuchło powstanie Chmielnickiego? Czy tylko z powodu politycznych ambicji przywódcy?
    Oj, widzę, że trzeba głębiej sięgnąć do wiedzy historycznej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż właśnie o tym pisałem, że najbardziej gnębili ich rusińscy, a nie polscy panowie. Kozacy w polskim królu upatrywali nawet obrony, jak to wyszło, to już inna historia.
      Na tym polega odwieczny problem Ukraińców, że zawsze szukają winnych swoich problemów u "obcych", a sami wzajemnie się najbardziej wyzyskują i oszukują. Dzisiejsza Ukraina niewiele się różnie od tej XVII-wiecznej, magnaci-oligarchowie doją szaraczków aż miło i napuszczając na sąsiadów, żeby odwrócić uwagę od własnych podłości.

      Usuń
    2. I w tym zdaniu" Toż o tym pisałem, że najbardziej gnębili ich rusińscy, a nie polscy panowie".
      Po pierwsze ładna wymówka - to nie my, to oni
      a po drugie obnaża małą wiedzę historyczną na ten temat - bez obrazy Wiedmir, nie chcę podważać twoich kompetencji w tej materii, ale warto z tematem się zapoznać bliżej (pamiętniki, opisy w źródłach) a dopiero wtedy wydawać sądy. Bo smutne jest to, że nie znając dobrze podłoża wydarzeń, wydawane są kategoryczne oceny. I tyle w temacie, bo już wcześniej o tym pisałam, że nie wszystko co się świeci to złoto - czyli moja mała wstawka w historię stosunków polsko -ukraińskich. Jak sam poczytasz trochę szerzej, sam się o tym przekonasz.

      Usuń
    3. Żadna wymówka, takie są fakty historyczne. Ukraińcy – kiedy nawet jeszcze nie wiedzieli, że są Ukraińcami – nie mieli gorzej pod tzw. Lachów panowaniem, niż pod swoim własnym (magnatów i oligarchów) albo rosyjskim, które sami wybrali w Ugodzie perejasławskiej.
      A jeśli już mam czytać, to może zaproponuj coś konkretnego, może dyrdymały Hrycaka?
      http://wyborcza.pl/magazyn/1,147225,18418145,kresy-dla-nas-pieklo-dla-was-raj-rozmowa-z-jaroslawem.html
      Uprzedzam, już czytałem podobne i nie robią na mnie wrażenia naciągane wywody skrajnych nacjonalistów udających historyków. Ostatnio modna narracja pt. Kresy=kolonie zamorskie RP jest zgrabna i powabna, ale ma się nijak do ówczesnej rzeczywistości. Zacytuję Ziemkiewicza, za którym nie przepadam, ale tu akurat ma rację:
      „Z bzdurami o rzekomym polskim kolonializmie polemizowałem już tyle razy, że aż się boję znudzić czytelnika. Przepraszam, że powtórzę jeszcze raz: proszę mi pokazać w dziejach Anglii, Francji czy Niemiec jakiś ród Makongo czy Badaśbaśwarów, wywodzący się z lokalnych kacyków w koloniach, który by trząsł tamtymi krajami tak, jak Polską trzęśli Radziwiłowie, Sapiehowie czy Wiśniowieccy, który by obalał królów i sam do tronu aspirował. Zrośnięcie się Korony z Litwą było procesem zupełnie innym niż podporządkowanie sobie przez Białych krain afrykańskich czy Indii, procesem, w którym lokalne elity krajów włączonych na równych prawach do Rzeczypospolitej grały ogromną rolę, a spolonizowały się przy tym same, bo oznaczało to dla nich awans i nabycie praw obywatelskich, jakich wcześniej nie znały.
      Można, oczywiście, nazywać pańszczyznę niewolnictwem, ale w takim razie nie mniejszym niewolnictwem jest i system dzisiejszy, i każda korporacja w nie mniejszym stopniu jest właścicielem niewolników niż dawny szlachcic - to, że od dybów i bata skuteczniejszym sposobem trzymanie ich w niewoli jest kredyt bankowy, to tylko różnica techniczna. Nie mówiąc już o tym, że i pan, i chłop byli przeważnie Polakami, i w różnych okresach z pogardą dla "chama" przeplatała się i bronowicka fascynacja nim...”
      Oryginał: http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news-bec-tokarczuk-w-czolo,nId,1905167
      Dobrej wymówki to raczej muszą poszukać nacjonaliści ukraińscy, którzy do dziś wojują pod sztandarami UPA, OUN, Bandery i Szuchewycza, bo biorą na siebie odium potwornych zbrodni.

      Usuń
  3. Ha skoro nikt się nie wtrącił, pociągnę temat dalej...Dobra wymówka to jest to, że patrzymy i widzimy tylko to co chcemy widzieć.
    Oto fragment wspomnień nauczycielki z kresów.
    "Zanosiło się na wojnę. W dniu, w którym w sejmie miał przemówienie minister spraw zagranicznych Józef Beck zaprosiłam dzieci do naszego pokoju, by umożliwić im wysłuchanie z radia jego przemówienia. Niektórzy zapamiętali wypowiedziane przez J. Becka słowa: "Jesteśmy silni, zwarci i gotowi. Od Bałtyku odepchnąć się nie damy". Przypomnieli mi je już po upadku Polski, gdy tereny wschodnie zostały zajęte przez Rosję Radziecką. Był to policzek wymierzony w twarz polskiej nauczycielce."
    I czytamy i dumnie wypinamy pierś - jaki piękny patriotyczny obrazek!
    A czy ktoś pomyśli o tym co czuł ten ukraiński chłopiec? Nie, po co.
    A co widział ten chłopiec? W szkole nauczycielka uczyła go po polsku, uczyła jaka polska kultura i literatura jest wspaniała. Słuchał polskich przemówień w czasie polskich świąt narodowych, patrzył jak wojsko polskie burzy jego kościół - cerkwię. I co? Powinien się cieszyć i być wdzięczny!
    I zapewniam cię taki pogląd, że Polacy są ponad innych nie wyłonił się nagle- w ciągu krótkiego czasu.
    Poczytaj Pamiętnik Galicjanki - i wczytaj się w słowa jakimi opisuje Żydów.
    To są słowa zwykłych obywateli, więc jak myślały elity?
    Nad tym się zastanów, a nie popieraj się śmiesznymi stronami z Netu.
    Co do Radziwiłłów... Cóż Sienkiewicz nazwał ich zdrajcami i dalej tak się powtarza Janusz i Bogusław to zdrajcy. A jak jest naprawdę? Cóż trzeba trochę poszperać w faktach historycznych - jak to zrobisz, może dojdziesz do wniosków, które cię zadziwią. Nawet szperając w Internecie a nie w archiwach.
    Miłej zabawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że wśród Polaków (i innych nacji) zawsze było wielu szowinistycznych nacjonalistów, ksenofobów, a nawet rasistów, to żadne odkrycie.
      Rzewne obrazki z Galicji nic tu nie wnoszą. Faktem natomiast jest to, że Polacy nie mają na koncie swych licznych przewin wymordowania 150-200 tys. cywilów widłami, siekierami itp. Dodajmy do tego ofiary ukraińskiej kolaboracji z hitlerowcami, liczoną pewnie na kolejne setki tysięcy Polaków, Żydów, Cyganów itd.
      Za mniejsze winy już się wielokrotnie kajaliśmy (np. Jedwabno), podobnie Rosjanie (np. Katyń), a Ukraińcy nie mają nawet takiego zamiaru i w ramach ideologii państwowej (bynajmniej nie prywatnej) krzewią kult Bandery i podobnych zbrodniarzy.
      W tym kontekście naprawdę nie ma o czym dyskutować. Zbrodnia jest zbrodnią, jej relatywizowanie tylko szkodzi wzajemnym polsko-ukraińskim stosunkom.
      Polecam w ramach powtórki z historii obejrzeć
      spotkanie z ks. Isakowiczem.

      Usuń
    2. Gabi, rozumiem, że możesz wchodzić w polemikę, nawet bronić ucięmiężony lud ukraiński spod jarzma polskiego, ale przynajmniej przyznaj uczciwie, żeś Ukrainka/Ukrainiec... Nikt Ci tego prawa nie odbiera. Na dzisiejszej Ukrainie miałbym z tym, jako Polak delikatnie ujmując trudności. Mamy wspólny korzeń słowiański-więc trzymajmy się razem, a nie rozliczamy wedle własnego widzimisię. Bo ja tak odbieram twoje ''zaczepki''. Co do przykładu podanego przez Ciebie z tym Pamiętnikiem Galicjanki, to przypomnę, że polskiego chłopa los w kraju nad Wisłą także nie był usłany różami... Byli tacy z tzw. szlachty, co tego chłopa maltretowała, ale też i tacy, co go broniła. Więc nie generalizuj, bo to nieuczciwe. Akurat Radziwiłłowie są mi bliscy, jestem z Płocka- znam losy tej familli, która spoczywa na tutejszym cmentarzu i zapewniam, święta nie była. Kolega Wiedmir ma rację-przez durne nacjonalizmy, my Słowianie upodabniamy się do murzyńskich plemion, wzrasta nienawiść i szowinizm, zatem jako Polak nigdy nie zaakceptuję banderyzmu! Jak tak dalej pójdzie, los ukraińskiego państwa podzieli losy Syrii i Iraku. Obym się mylił... I jeszcze jedno, miałem koleżankę Ukrainkę, nasza koleżeńskość się skończyła, gdy dopytywałem o ten skrajny nacjonalizm spod znaku [b]andery, czy faktycznie zaczyna się szerzyć- wiesz, co się stało? Przestała odpisywać... A bardzo chciałem ją odwiedzić, popływać po Dniestrze, może się zakochać, kto wie? A tutaj taki afront. Ja was czasami po prostu nie rozumiem, pretensje do wszystkich, a sami generujecie problemy, po jaką cholerę?
      Daj znać, może Ty byś mi pomogła ze spływem po Dniestrze na kanu, pojadę z kolegą, z chęcią Cię zabierzemy, i to bez głupich skojarzeń. Tak po ludzku piszę. A różnić się przecież możemy, byle krzywdy sobie nie robić.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    3. A co powiesz na to Gabi?
      "Na początku lipca 1943 r. do polskich władz podziemnych doszły sygnały ostrzegawcze o tym, że banderowcy szykują kolejne mordy, tym razem na niespotykaną dotychczas skalę. Chcąc powstrzymać planowane zbrodnie, Kazimierz Banach, pełnomocnik Rządu Rzeczypospolitej Polskiej, wysłał do dowództwa UPA parlamentariuszy w osobie oficerów Zygmunta Rumla i Krzysztofa Markiewicza. Towarzyszył im woźnica Witold Dobrowolski, też związany z polską konspiracją. Misja była niesłychanie trudna, bo okrucieństwo banderowców już wtedy przechodziło wszelkie ludzkie granice. Niestety, także i w tym wypadku Ukraińcy, łamiąc cywilizowane normy, uwięzili wysłanników, a następnie w bestialski sposób skatowali ich. 10 lipca, w przeddzień „Krwawej Niedzieli”, która rozpoczęła ludobójstwo na Wołyniu, dowódcy banderowców postanowili barbarzyńskim widowiskiem dodać animuszu "mołojcom" szykującym się do rzezi, a zarazem przyzwyczaić ich do rozlewu krwi i okrucieństwa. Zmasakrowanych, ale wciąż żywych, polskich oficerów rozkrzyżowano więc na majdanie we wsi Kustycze, a następnie rozerwano na strzępy końmi. Dzień później sotnie UPA, wspierane przez "siekierników", czyli uzbrojonych w siekiery i widły chłopów ukraińskich, uderzyły w czasie niedzielnych nabożeństw, odprawianych w rzymskokatolickich kościołach i kaplicach, na 99 polskich wiosek w kilku wołyńskich powiatach."
      http://wiadomosci.onet.pl/kraj/parlamentariusze-rozerwani-konmi/p5f2wd

      Usuń
  4. Ja ciebie tam tego... Jak wypowiadam się w obronie Ukraińców tom Ukrainka? Wasze myśli szybują szybciej niż rozum.
    A poważnie. Te moje wpisy tutaj nie są pierwszymi. O sobie i swoim pochodzeniu pisałam w innym temacie (nie śledzicie swego bloga pod względem komentarzy? OO)
    Moje zaczepki - no cóż, zaczepiam nie by siać frment, ale by dyskutować z otwartą głową na nowinki, a nie trzymać się wyświechtanych frazesów - my ci dobrzy, oni źli; my im dobro oni nam zło. Bo na tym się skupia wasze tu rozważanie. A prawda nie jest taka oczywista.
    Jak przeczytam rzetelnie napisaną wypowiedź, która ujmie wszystkie strony tego samego zagadnienia, nie będę się odzywać a będę czytała z przyjemnością. Jednak jak opisy będą jednostronne to może jeszcze się odezwę - ale tylko może...
    Co do pamiętnika Galicjanki - jest on dostępny w internecie, dlatego podałam. I nie o chłopów chodziło (czytaj ze zrozumieniem) ale o stosunek przeciętnego Polaka do żydów. Przypadek wcale nie odosobniony.
    Możecie bronić się jak chcecie, że to Ukraińcy wszystkiemu winni - cóż wasza sprawa. Ale czasami warto zerknąć na problem trochę szerzej, tak jak na poczynania Radziwiłłów - zdrajcy czy nie zdrajcy? :)
    Miłego szukania prawd historycznych życzę

    OdpowiedzUsuń
  5. Gabi, przecież nie będziemy notować w kajetach kto, kiedy i co pisał w komentarzach. Pamiętnik znaleźliśmy. Dziękujęmy, świetna lektura,pouczająca.
    Obyś nigdy nie musiała w realu dywagować nad racjami obrońcy i napadającego. Ja bym tak nie potrafił... Albo ratuję swoje życie, albo mnie ubijają, tu nie ma innej opcji. Piszę w swoim imieniu. Co do Żydów, chłopów, nadal podtrzymuję. Wiem, co pisałem.
    Dzięki za przestrogi i mimo wszystko liczę, że się nie obraziłaś.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń