sobota, 21 listopada 2015

Łykendowe rozważania na zapiątek

"Wracając do rzeczy: Co oznacza dla naszej podświadomości dźwięk : łyk?
Nabranie do ust płynu i przełknięcie. Jeśli jednak dwa dni są określone słowem łyk-end, to oznacza, że to łykanie jest podstawową czynnością wykonywaną w te dni. Potocznie ludzie nadużywający napojów alkoholowych, mówią że "łykają". Skojarzenie dla słowiańskiej podświadomości jest proste : łykanie na koniec tygodnia. Picie, popijanie. (Rozumiem, że słowo pisze się inaczej, ale używa się je jako dźwięk, stąd piszę je fonetycznie).
Słowo "zapiątek" mieści w sobie 'zapięcie'; nosi w sobie również sens 'minięcie piątku' czyli jest to jakby zamknięcie, zapięcie na ostatni guzik pięciu dni tygodnia i przejście do dwóch dni zamykających cały tydzień.
Zapiątek: poza piątkiem, zamknięcie pięciu dni (pracy).
Bardzo zgrabne słowo, choć nie stare, ale zbudowane według wszelkich prawideł naszego języka."
Różnica między odpoczynkiem a relaksacją, łykendem a zapiątkiem - cały wpisu, który świetnie wyzyskuje elastyczność naszego słowiańskiego języka można przeczytać tu - polecam :)

Wiedźmin - może w końcu będzie dobry film?

 "Bagiński nie wyobraża sobie, że film mógłby powstać w innym kraju niż Polska. - Ja bym się bardzo ucieszył, gdybym zobaczył duży, fajny amerykański film z naszymi widokami, o którym wiedziałbym, że jest kręcony w Polsce i widać w nim nasze swojskie drzewka, bory w trochę innym szkiełku i kamerze. I zobaczylibyśmy, z czego możemy być dumni. Mamy przepiękne krajobrazy i miejsca, absolutnie genialną kulturę, o której świat się dopiero uczy."
Oby tym razem się udało, a świat wreszcie zobaczył i docenił bogactwo słowiańskiej i polskiej kultury. Mocno trzymam za to  kciuki.

PS.
Tomasz Bagiński o pracach nad filmem "Wiedźmin" w Hollywood. "Geralt, ten arcy-Polak"

wtorek, 17 listopada 2015

#PrayForRussia

Od dzisiaj już wiadomo na pewno (oficjalne potwierdzenie FSB), że w wyniku podłożenia bomby na pokładzie rosyjskiego Airbusa A321 nad Synajem zginęło więcej ludzi (nie tylko Rosjan) niż podczas ostatnich zamachów we Francji.
Jakoś nie widzę wszędzie w necie hasztagu #PrayForRussia na wzór #PrayForParis. Jakoś nie ma tłumów żałobników z kwiatami (jak np. Liroy z żoną) i zniczami pod ambasadami rosyjskimi, nie widzę podbarwionych rosyjską flagą awatarów na fejsie, nie widzę podświetlonych budynków w barwach rosyjskich – nie wymaga to większego wysiłku, bo dziwnym trafem, to te same kolory co francuskie.
Czyżby Rosjanie to już nie ludzie i nie są godni naszego współczucia?
Jakoś bardzo wybiórcze i pełne hipokryzji ono jest :(

niedziela, 8 listopada 2015

Amicus Plato, sed magis amica veritas

Kolejny znakomity felieton Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, tym razem na temat słowiańskiego bohatera - Wiktora Poliszczuka.
„W Kanadzie już po pierwszych miesiącach mego pobytu zetknąłem się z wręcz zoologicznym nacjonalizmem ukraińskim, z nienawiścią do wszystkiego, co polskie i co rosyjskie. Ja, wychowany w duchu patriotyzmu ukraińskiego, ukształtowany na klasyce polskiej, ukraińskiej, rosyjskiej, zachodnioeuropejskiej i amerykańskiej, nie mogłem się pogodzić z takim spojrzeniem na świat i na ludzi, dlatego też, jak i w związku ze świadomością tego, czego dopuścili się banderowcy na Wołyniu wobec ludności polskiej, podjąłem decyzję o poszukiwaniu materiałów stanowiących bazę moich badań nad nacjonalizmem ukraińskim. Temat ten pochłonął mnie całkowicie, pracowałem nad nim bezustannie”.