wtorek, 28 kwietnia 2015

Słowiański mąż, a czasem wojownik

Ponieważ tematy polityczne się naszym czytelnikom nie podobają wracamy do źródeł, czyli poszukiwania słowiańskiej tożsamości, tym razem kwintesencja polskiej męskości :)
Więcej przezabawnych fotek na: JanuszePL :)
Husarskie tradycje wiecznie żywe...

13 komentarzy:

  1. Ja wiem, że to nie politycznie poprawne, ale taka myśl mnie naszła: chwalimy się husarią, Grunwaldem a Lisowszczyków pomijamy wstydliwym milczeniem, a słynni byli na całą Europę...
    Och ułańska fantazja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to pomijamy milczeniem, a uwieczniony przez Sienkiewicza Kmicic i jego kompanija ? :)

      Usuń
    2. wolę chwalić się Heweliuszem. to co wyprawiali lisowczycy było słynne w europie, lecz nie wiem czy zbiorowe gwałty powinno sie laudować.

      Usuń
  2. O to chodzi by jak mówić, to całą prawdę, a nie wybiórczą.
    Z tym chwaleniem się Heweliuszem też bym była ostrożna - bo dziś nikt do końca nie może powiedzieć czy był Polakiem czy Niemcem = w kategoriach narodowościowych - obecnie przyjętych przez nasze społeczeństwo. Tak samo jak Kopernik.
    A wracając do Lisowczyków - nie możemy zaprzeczyć, że ich taktyka wojenna nie była znów taka prosta, by zaginąć w niepamięci. Niejedno im zawdzięczamy.
    A co do gwałtów i rozbojów = cóż uderzmy się w pierś i przyznajmy, że były- a nie udajmy, że my rycerze bez skazy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi wystarczy, że sam się określał jako Polak. czy Lisowczycy określali się jako Polacy? kompania była prawdziwą zbieraniną dość podejrzanych typów którzy urwali się ze stryczka. patologia społeczna rzadko się identyfikuje narodowościowo /inna sprawa, że wówczas nie był to pierwszorzędny wyznacznik/ i to chyba dobrze. kilka razy rozmawiałem ze złodziejami, urkami, chłopakami charakternymi tak uwielbianymi przez kulturę masową. ich wizja polskości to wizja pijanych dzieci. lepiej niech się nią nie popisują, bo kompromitują zacną ideę.

      Usuń
    2. Heweliusz mówił o sobie Polak? Raczej Gdańszczanin, z tego co pamiętam. A Lisowszczycy jak najbardziej, nawet Rzeczpospolitej służyli jako jej przedstawiciele :)

      Usuń
    3. kłopot w tym, że ówcześnie rozumiana polskość różni się od współczesnej definicji. w czasach I Rzeczpospolitej Polakiem była osoba przyznająca się do związku z polską kulturą, niekoniecznie przy tym przynależąc do polskiego etnosu i używając języka polskiego w domu. W XIX w. doszło do redefinicji. niemniej za Polaków uznawali się i Heweliusz i wspaniały historyk Lenglich i nawet Fahrenheit, nie wspominając już o Aniele Ślązaku. dziś nie chcemy o tym pamiętać - i etniczni Polacy i etniczni Niemcy. Jeśli mam wybierać powyższe nazwiska i lisowczyków, cóż bardziej doborowa to kompania. :)

      Usuń
    4. Trochę odbiegliśmy od głównego tematu, ale myślę, że jeszcze temat pociągnę.
      Utożsamiamy się z wielkimi nazwiskami, bo oni nam bliscy. Mikołaja z Ryńska dzisiejsza młodzież uważa za wybitnego Polaka bo przecież Krzyżakom się postawił. A on był panem pruskim i takim pozostał, pomimo że króla Polaków uznał za zwierzchnika. Jeszcze w XIX wieku chłopi mówili, że w powstaniach walczą Polacy, Lachy i ich (czyli chłopów) ta sprawa nie dotyczy.
      A by tak ugryść sprawę z innej strony:
      Lubimy się chwalić ilu to Polaków jest wymienionych jako "sprawiedliwi wśród narodów świata". Tuwim większości jest znany jako polski poeta. Co niektórzy tylko wspomną, że miał żydowskie korzenie (bo to mało ważne). Jednak gdyby ten sam Tuwim zginął w getcie warszawskim - jestem pewna, że mówiono by o żydowskim poecie. O czym nie raz za życia mu wytykano.
      Bo dla dzisiejszych Polaków Zyd to Żyd nawet jak w Polsce się urodził i po Polsku mówił. Był i jest tym obcym. Ale gdy chcemy się pochwalić to już jest nasz.
      I drażliwa sprawa Wołynia. Nie możemy darować Ukraińcom Wołynia. Przecież oni z polskimi sąsiadami tak dobrze mieli - sam Miłosz to potwierdza. A czy ktoś zastanowił się, dlaczego Ukraińcy wystąpili przeciwko Polakom? Nie dajmy się omamić, że tylko nacjonalizm nimi kierował.
      Ale to tylko takie moje dywagacje.

      Usuń
    5. Oczywiście, że nie tylko nacjonalizm, który był pretekstem do zwykłego rabunku z chciwości i zazdrości. Wiele złego można powiedzieć o protekcjonalnym stosunku, zwłaszcza przedwojennej administracji Polskiej, do Ukraińców, ale czegoś takiego Parlamentariusze rozerwani końmi jednak Polacy nie robili i nic takiej zbrodni nie usprawiedliwia.

      Usuń
    6. Nie zamierzam się wykłócać, kto gorsze zbrodnie popełnił, lub w bardziej barbarzyński sposób - bo niedługo byśmy tu książkę napisali przerzucając się przykładami - co Polacy wyprawiali nie tylko na Ukrainie (jak wspomniałam Pomorze jest ostatnio moim domem a tu nie tylko w rodzinie słyszałam historie, których czasami lepiej głośno nie powtarzać - choć ostatnio ciekawostki historyczne artykuły na ten temat zamieściły, co jednak nie wszystko odsłoniło). "Oczywiście, że nie tylko nacjonalizm, który był pretekstem do zwykłego rabunku z chciwości i zazdrości. "
      Chciwość, zazdrość - to frazesy nie oddające pełni antagonizmów między tymi narodami. Powstaje podobno film "Wołyń" na miarę "Pokłosia". Może wtedy lepiej zrozumiemy co tak naprawdę wydarzyło się na Wołyniu.

      Usuń
    7. Wybaczcie, ale nie mogłam się powstrzymac:
      Katorżnik z krwią na rękach

      Mełetij Semeniuk, przewodniczący UPA na Wołyń, przesiedział w więzieniach 26 lat. Był w Kazachstanie i Norylsku w katorżniczej zonie. Członkami dzisiejszej organizacji UPA są najczęściej ci, którzy sami nie brali udziału w walce, uczestniczyły w niej ich rodziny. Tłumaczą, że na Ukrainie UPA to tak jak w Polsce AK. Oni musieli walczyć o niepodległą ojczyznę. Mełetij Semeniuk był - jak sam mówi - wychowany w nacjonalistycznym duchu. Jego ojciec walczył u Petlury. W sierpniu 1941 r. wstąpił do OUN. - Wołyń - mówi - to były ziemie ukraińskie. Polacy stanowili tylko 16 proc. ludności. Polityka władz polskich była szczególnie represyjna. Likwidowali szkoły, burzyli cerkwie na Chełmszczyźnie, przeprowadzali pacyfikacje. Jego brata polscy policjanci pobili i aresztowali tylko dlatego, że miał książki Szewczenki. - Polacy tego nie chcą zrozumieć, ale nienawiść narastała wiekami - powiada. Semeniuk wywieszał plakaty, które wzywały Polaków do opuszczenia Wołynia, ale również - jak twierdzi - by razem z UPA walczyli przeciw Niemcom. Ma pretensje, że rząd londyński wprawdzie przysyłał delegatów na rozmowy z UPA, ale w Londynie nie wyobrażano sobie nowych granic Polski bez Wołynia i Galicji. Powtarza, że to nie UPA zaczęła zabijać AK, ale AK zaczęła zabijać UPA.

      Henryk Kata, żołnierz 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, kategorycznie temu zaprzecza. On właśnie ubezpieczał dwóch delegatów podziemia, którzy pojechali na rozmowy z UPA. Z tych rozmów już nie wrócili - zostali rozerwani końmi w Kustyczach. Do dziś nie wiadomo, gdzie jest ich grób. Kiedy na jego oczach wybito 11 lipca całą wieś Dominopol, zrozumiał, że musi wstąpić do oddziału samoobrony.

      Rozpoczęli walkę 31 sierpnia. Każdy przychodził z jakimś karabinem. W Zasmykach jego oddział odbył chrzest bojowy. Dwie sotnie UPA zostały rozbite, a oni dozbroili sobie drugi pluton 120 ludzi i mogli już robić wypady dające poczucie siły. Podkreśla, że w polskich oddziałach zabójcy groził natychmiast sąd polowy. Ale takie rzeczy się zdarzały. Byli tacy, którym na ich oczach wymordowano rodziny. - Dowództwo zabraniało zemsty, a nasi księża głośno nawoływali: "Tylko nie zemsta" - mówi Henryk Kata. Zastanawia się, czy mógłby podać rękę UPO-wcowi. Po namyśle odpowiada, że takiemu, który nie zabijał cywilnych bezbronnych Polaków, może tak.

      Gdy doszło do spotkania Mełetija Semeniuka, przewodniczącego UPA na Wołyń, i Henryka Katy, żołnierza 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK, Ukrainiec wyciągnął rękę i powiedział, że powinni położyć kres nienawiści, wybaczyć wzajemną krew, objąć się, pocałować, bo Ukraina nie może żyć bez Polski, a Polska bez Ukrainy. Henryk Kata zapytał wtedy, co skłoniło UPA do tego, że okrążali wsie i zabijali niewinnych ludzi w bestialski sposób. W odpowiedzi usłyszał przykłady miejscowości, w których Polacy zabijali Ukraińców. Przypomniane zostały też zbrodnie, jakie popełniali Polacy służący w policji niemieckiej. Było jasne, że dla obu mężczyzn ważne jest wyrzucenie z siebie wszystkich nagromadzonych przez lata krzywd. Wreszcie Henryk Kata, żołnierz AK, powiedział, że jeśli podanie ręki może położyć kres tej historii, dzielącej ich od dziesiątek lat, to on podaje rękę.

      Jadwiga Nowakowska, "Wprost" nr 28/2003 (1076)

      Usuń
    8. Sądzę, że żadna zbrodnia nie może być usprawiedliwiona. Mord to mord, obojętnie czy wykonany jako pierwsze posunięcie czy odwet. Nie wierzę też w takie zachowania, jak zapomnijmy o tym wszystkim i idźmy w przyszłość, bo to oszukiwanie samych siebie. I niehonorowe wobec poległych. Uważam jednak, że pamięć nie stoi na przeszkodzie szukaniu porozumienia, co oczywiście jest trudne i często raniące. Wreszcie nie wierzę w to co się lansuje w mediach: "kochajmy się!". Nie musimy się kochać, wystarczy, że będziemy znosić, a odium nie przyćmi całego naszego świata. Nie każda rozmowa z obcym musi się skończyć na rachunku krzywd.

      Usuń
  3. http://historia.wp.pl/title,Kresy-Wschodnie-idylliczna-Arkadia-czy-krwawa-kolonia,wid,17649174,wiadomosc.html?ticaid=1151a2

    OdpowiedzUsuń