niedziela, 2 listopada 2014

Zapomniane zwyczaje pochówkowe rodem z pogaństwa

''Tylko umarli są wolni...''
Wiosna. Niewielkie wzgórze, piaszczyste wzniesienie, jakiś ukryty w leśnym ruczaju żalnik. Pokrywa go łan umajonej łąki z konwalij i fiołków przy których uganiają się pszczoły i trzmiele. Roje skrzydlatych zapylaczy dzięki którym w leśnych pasiekach dawni zaklinacze złocistego płynu mogli chwalić bogów. Temu wszystkiemu przypatrywały się stare  drzewa ocieniające mogiły przodków. W ich koronach gniazdowały śpiewające wilgi i nawoływały czystą pieśnią miłości. Nocami w dziuplastych staruchach dębów lub sosen pohukiwały pójdźki czyniąc w ten sposób wciąż obecnej tu śmierci rodzaj zawodzenia i upominania o umarłych.
Na uroczysku.
Czy taki romantyczny obraz żalników mógł być obecny pośród naszych pradziadów? Sądzę, że raczej nie, chodź prostota takiego miejsca oraz skromne pamiątki po ich najbliższych sprawiały, że czuli oni coś więcej aniżeli rodzaj smutku. Mocno zakorzenione tradycje związane z magią i przesądami prowadziły do tego, że czyjeś odejście z ziemskiego padołu nie oznaczało, że on sam nie był na co dzień z rodziną, która go pożegnała. Ludzie wierzyli w sam fakt jego obecności - czy był to duch zmarłego, czy wyobrażenie jakim się kierowali zależało od wielu skutków przyczynowych.

Wspomniane żalniki jak wiadomo są dawnymi prastarymi pozostałościami przedchrześcijańskimi, w których chowano uprzednio skremowanych zmarłych. Potem grzebano ich w obudowach kamiennych z urną i prochami. Tam czasem  pozostawiając ich doczesnym szczątkom kilka przyborów z  narzędzi, broni oraz pokarmu.
Kurhany, żalniki. na Wolinie.
Ciekawym, acz o dziwo mało znanym u nas obyczajem chowania zmarłych były tzw. naruby. inaczej zwane prykładem lub kołodem. Były to wydrążone, czasem ociosane pnie i kłody drzewne. Najczęściej z dębu, lecz i innych rodzajów drzewa. Układano je wzdłuż świeżej mogiły. Były także niskie, podłużne budki obrzędowe [rodzaj skrzyni], związane z kultem ku czci zmarłego. Nie mylić z katolickimi objawieniami i cudami! Później, gdy kler zwiększył opresje wobec starych pogańskich zwyczajów-wieńczył je krzyż. Lecz i tutaj mądry lud znalazł sposób przepasając je wotywnymi ręcznikami ozdobionymi haftem... Wieszano je z intencjami o pomoc i radę, lub dziękując im za łaski. Istotnym detalem owej tradycji była forma zawieszania ich na grobach kobiet oraz charakterystyczne dla mężczyzn.
Samotna naruba- już z chrześcijańskim znamieniem. wyobcowania...
W pięknej noweli 'zatytułowanej 'Dziady'' Marii Konopnickiej odnalazłem wspaniały fragment opowiadający o tym prastarym zwyczaju pochówkowym. Cytuję:
-Ano, to taki, proszę łaski pani, kloc sosnowy albo i dębowy, siekierą z gruba ociosany po wierzchu, jakoby to wieko trumienne,mający u góry gałąź jedną ostawioną i przyciętą w głowach nieboszczyka na maluśki krzyzik, co z onej przykładziny samorodnie wynika, jakoby rosnął. To jak na on cmentarz człowiek zajdzie, a po onych przykładzinach pojrzy, to właśnie jakoby ziemia się otworzyła i trumny na wierzch wyszły, a umarli wstawać mieli... A jeszcze spod onej przykładziny sterczy wiechetek ze żytniej słomy, co nim trumnę pokropują święconą wodą... To z jednej strony kłosy sterczą, a z drugiej słoma, a w pośrodku przykopane ziemią, a nad wiechetkiem gałąź od onego kropidełka. Drugi raz jak gałąź wierzbowa je, a mokry czas przyjdzie, to i basiorów dostanie jak żywa, i iść puści, własne jako ta różdżka Aronowa [sić!] co to o niej w godzinkach stoi że się stała kwitnąca i owoc rodząca...

Takie naruby-mogiły spotyka się jeszcze na Białorusi.
W tym archaicznym zwyczaju nie doszukujmy się jakiejś romantycznej zachcianki. Tamtejszych mieszkańców nie było na nią stać, życie chociaż proste bywało ciężkie. Przyroda Polesia słynie z bagien i moczarów. I dzikiego zwierza również nie brakło. Zatem ludzie wydedukowali sobie, że trzeba z tą Naturą współistnieć. Szanować ją, aby strachami i zmorami jakimi nie wodziła za człowiekiem. Wybierał tedy najwyższy piaszczysty pagórek pośród błot. Upewniwszy się na zaś, że największa woda go nie zaleje. Tutaj chował swoich najbliższych. Mogiłka po mogiłce. Jedynym ratunkiem przed zabezpieczeniem zwłok przed drapieżnym zwierzem okazywały się drzewa. Powalał zatem jedno z nich, a potem kładł ciężką kłodzinę na grobie. Padlinożerca miał trudniejszy dostęp do umarłego...
Budka obrzędowa związana z kultem zmarłego. Onegdaj wierzono, iż zapewniała ona [budka] łączność ze światem żywych. samemu duchowi przodka. Pozostawiano w niej np. otwór dla nietoperza lubo ptaka, który mógł się gnieździć. Nie było to jednak regułą.
Bywało jednakże i tak, że z upływem czasu mogiłka zarastała, kłoda butwiała a samą nekropolię pochłaniał świeży las. A ludzie las poważali. Zakłócanie spokoju samej naturze i przodkom piętnowano.Stąd późniejsze kłopoty z odnalezieniem mogiłki.Wspomina o tym kolejna z naszych wielkich pisarek, Maria Rodziewiczówna. W jej opisie uważny czytelnik zauważy chrześcijański bełkot w przekazie słownym ludzi. A zatem wniknijmy głębiej:
Dziady wyprawiano właśnie na jesieni po robotach w polu, dzieląc się z nimi kołaczem i kaszą oraz odprawiając modły.
Dzisiaj pierwszego listopada obchodzone jest święto Wszystkich Świętych a drugiego Dzień Zaduszny. W tych dniach ludzie odwiedzają groby swych bliskich.
  Drugi raz w końcu zapustu dzielono się ze zmarłymi jadłem i napitkiem. Wieczorem zastawiano stół, zapalano święconą świeczkę, domownicy uroczyście zasiadali na ławach a gospodyni rozwarłszy okienko trzykrotnie wołała: " Dziady, dziady, chodźcie wieczerzać! " Czekano w milczeniu gościny duchów wpatrzeni w gromnicę, licząc po ich chybotaniu ilość biesiadników.
Trzeci raz uroczystość dziadów obchodzono w czwartek po Wielkiejnocy. Obchodził ten: " kto przezimował, kogo nie umorzył post rzetelny, który się mało różni od głodu, kto wytrzymał duszność i brud chaty..." Oto opis tego obrzędu: " Skoro słońce błyśnie, w każdej chacie jedna lub dwie kobiet szykuje się w odwiedziny duszne. Ubiera się odświętnie w białe płótno, wynosi z komory zachowane umyślnie na ten cel resztki święconego i zawinąwszy je w fartuch zapowiada rodzinie. - Idę teraz na dziady!
I idą jedna za drugą sznury białych postaci za wieś na piaski cmentarne. Idą skupione i uroczyste, boć spełniają odwieczny obrządek. Słońce się podnosi i cmentarz zwykle zapomniany i opuszczony zaludnia się tymi białymi postaciami, jak tłumem widm
Błądzą długo, odszukując swe mogiły. Trudna to rzecz. Nagrobków tam niema, napisów nie znajdziesz, a one zresztą czytać nie umieją. Gdy człowieka tu zakopią - trochę piasku ino nagarną i zatkną malutki krzyżyk. Ale po kilku dniach wiatr kopczyk zdmuchnie, a po kilku miesiącach krzyżyk upadnie, ramiona straci, i mogiła niczym się od innych nie różni. Błądzą tedy kobiety  i odszukują sobie tylko wiadomych znaków. Jedna na grobie córki powiesiła na krzyżu kilka paciorków, druga na grobie matki obwiązała krzyżyk czerwoną nicią, inna na mężowskiej mogile zawiesiła fartuszek z wyszytymi na rogach krzyżami.
Pastuszki i włóczęgi często zabierają te pamiątki, wtedy kobiety zbierają się po kilka, przypominają, gdzie kogo chowano, przy kim leży i wreszcie każda odnajduje swoich.
Wtedy restaurują mogiłę....
Teraz kobiety zaścielają obrusami kopczyki mogilne i składają na nich kołacz i jaja, ser i kiełbasę i flaszkę wódki.
Wtedy siadają naprzeciw, w kuczki, podpierają brodę pięścią i zaczynają z nieboszczykami rozhowor.
Oj doniu moja , dońko! Zawodzi matka. Nie chcesz ty mi prząść ani tkać. Samą mnie zostawiłaś na robotę. Nie masz ciebie, nie masz. Oj dolaż moja dola, doleńka !
Głos się podnosi, nabiera dźwięku wiatru jęczącego, wycia prawie i łączy się w jeden chór z setką innych, co opłakują mężów i ojców, braci i matki, synów i wnuków.
Trwa to długo, cichnie, to znowu rośnie, ogarnia cały cmentarz, aż wreszcie któraś się podnosi - nalewa czarkę wódki, żegna się i woła: - Piję ja do ciebie doniu serdeczna, żebyś wiedziała, że ci nic nie żałuję, i światło Boże niech ci świeci.
I wylewa czarkę na piasek.
I zaczyna się biesiada.
Łamią kołacz na kęsy i pytają się zmarłego, czy pamięta zagonki, które opuścił i opowiadają mu o bujnych runiach i znoju żniwa, którego z nimi nie podzieli. Kruszą ser i wspominają bydlęta, które chował, prawią mu dzieje krowy rodzicielki i byków pracowitych, których nie zobaczy wskroś ziemi, co mu oczy zakryła.
Całą historię ludzi chatnich i dobytku opowiadają mu, spożywając tę ucztę, i na piasek mogiły kładąc wszelkiego posiłku cząstkę, dla tego ducha współbiesiadnika.
Potem pod wpływem libacyi rozczulają się, zbierają się w gromadki, gwar rozmów staje się żywszy, wspominają różne dziwy, strachy; a wreszcie smętek i zawodzenie przechodzi w jakąś dziką uciechę z wiosny, z życia, wśród mogił roją o swatach, o weselach, - rozpoczynają się śpiewy i śmiechy.
Zbierają się do odwrotu, sprzątając resztki jadła i ciągną ku wsi gwarnym tłumem niczem nie przypominającym żałobnego obrządku." " ... i nikt już nieboszczyków nie odwiedza aż do następnych Dziadów. "
Poniżej przedstawiam filmik z nietuzinkowego spektaklu muzycznego. Zwrócić proszę na czas filmu od 1,41-2,06 minuty. To są właśnie prykłady, naruby, o których piszę. Swoją drogą nasuwa mi się przykra refleksja- wschód w przeciwieństwie do Polaków nie zaprzedał swoich tradycji, mimo, że są mocno zniekształcone, nadal jest autentyczniejszy i bogatszy od naszych. Jeśli to są nasze [...]

Opis Dziadów jest bardzo plastyczny, jest w nim wiele bezcennych szczegółów, ale pogańskie korzenie Dziadów już zmieniają swój charakter. Postępuje oślizłe skatoliczenie i prawosławieństwo.
Kraina Poleszuków .
Poleszucy z poleskich bagnisk słynęli z całej mozaiki pogańskich wierzeń, zabobonów i klechd. Potem z różnej zawiłości religijnej, co przychodziła z zewnątrz. Prawie w każdej wioseczce odnaleźć można było wróżbitę i wieszczuna-starca. Nie brakowało wędrownego ''dida'' [naszego dziada],który wróżyć mógł ze słońca i z księżyca.. Wierzono też w ''baby'', zamawiające wszelakie uroki, albo znachorów i zielarki leczące z chorób. Fascynujący świat, który zaginął całkiem niedawno, dzięki czemuś, co nazwać trzeba zbrodnią na słowiańskiej spuściźnie. Na szczęście nie do samego kresu, bo ona żyje i trwa ! Jak w trakcie pogrzebu, kiedy trumna spuszczana jest do grobu, a bliscy zmarłego po wielokroć wypowiadają życzenia ''szczęśliwego spokoju''.

Dzisiejszej nocy w oknie pozostawiłem blask zapalonej świecy. Uchyliłem okiennice, zaś na stole dla Dziadów i Bab nakryłem strawę z miodem pitnym. Była kasza gryczana, jajka, chleb, ulubione mięsiwo i nóż. Pragnąłem, aby przodkowie mogli ugasić głód i pragnienie. Mam nadzieję, że ogrzali swoje zziębnięte dusze i odnaleźli drogę ku mojemu domostwu.Współcześnie żyjący zapomnieli, aby rozpalać im wielkie ogniska na rozstajach...  Bezduszny kler się raduje. Błądzą  teraz biedaki.
Na białoruskich cmentarzach rodziny ucztują ze swoimi bliskimi- u nas zapewne niektórzy w swym oburzeniu policję już by wezwali...
Na cmentarzach palą się światełka pamięci. Płoną światłem starych wierzeń, mimo, że blichtru i sztuczności na nich jest bez liku. Bogowie patrzą, Dziady patrzą  i dziwują się naszej powierzchowności. Gdy kiedyś do nich dołączmy, zaboli nas nasza pustka i próżniactwo. Bramy Nawii mogą być zamknięte, bośmy jej nie godni.
Aby za smętnym Was nie pozostawić nastroju- polecam obejrzeć  inscenizację Dziadów Mickiewiczowskich podług genialnego Kabaretu Moralnego Niepokoju :)
. Bagna Polesia  zamieszkują stwory wciągające tam nieostrożnych przechodniów. Wujny - dziwne stwory - ni to węże, ni to ryby. Kto wie, czy nasze skatoliczone upiorstwo nas tam nie zawlecze.  Zanim to nastąpi pocieszmy się dla zdrowia!

Nie dajmy sobie wmawiać, że jesteśmy z ciemnogrodu! Wystarczy przyjrzeć się otaczającemu światu i upewnić się w tym, że Sławiańszczyzna należy do nas!!!

Od redakcji Słowianolubii- dla wiernych czytelników.

 Korzystałem z następujących źródeł:
S. Urbańczyk. Dawni Słowianie-wiara i kult, Wrocław 1991
K.Moszyński. Kultura ludowa Słowian, t.II. cz. 2. Kraków 1939
http://literat.ug.edu.pl/~literat/mariakon/index.htm
http://www.slowianskawiara.pl/swieto-zmarlych/
http://www.miejsce-pamieci.pl/artykul-44/dziady-obrzadek-w-kulturze-slowianskiej.html
http://suwerenna.wordpress.com/2014/11/01/zaduszki-dziady/

3 komentarze:

  1. Filmiku już nie ma, ponieważ "contains content from TelewizjaPolska-itvp, who has blocked it on copyright grounds"

    OdpowiedzUsuń
  2. Typowe-jeno arabskie i gejowskie klimaty oglądać będziemy...

    OdpowiedzUsuń