piątek, 27 czerwca 2014

Pismo Słowian, czyli jak pisali niepiśmienni chłopi cz. III


Kupała już za nami, nie od rzeczy więc będzie poruszyć na naszych łamach sprawę pieczywa obrzędowego, znaczenia jego zdobień, a wszystko to w kontekście, jakżeby inaczej, słowiańskiego pisma. Prezentujemy zatem kolejną odsłonę naszego cyklu pióra prof. Kazimierza Moszyńskiego. 

Czytelnik […], któremu nie są obce muzea etnograficzne słowiańskie, przypomina sobie zapewne owe charakterystyczne, bogate „zdobione” okazy obrzędowego pieczywa, wystawione czy to w ory­ginałach, czy też w postaci odlewów gipsowych za szkłem szaf luli gablot. „Zdobienie” składa się tu zazwyczaj z przerozmaitych nale­pek wykonywanych z ciasta. U Słowian północnych posiada ono dziś już nawet w oczach włościan przeważnie lub wyłącznie walory este­tyczne, o ile - naturalnie - nie wyszło całkiem z użycia, względnie o ile w ogóle nie jest li tylko niewolniczym naśladowaniem wzorów dawnych, nie motywowanym poza tym żadnym celem. Wskazówki etnografii porównawczej stwierdzają jednakowoż stanowczo, że nie­gdyś było inaczej i że dawniejszymi czasy również Słowianie pół­nocni - jak do ostatnich jeszcze lat znaczna część południowych przypisywali podobnym znakom-nalepkom pewne szczególne zna­czenie. W etnologii nazywane ono bywa zazwyczaj magicznym. Ale nie wiem, czy to jest słuszne w każdym poszczególnym wypadku. Jak mi się zdaje, przesłanki tzw. magicznego myślenia współdziałały co prawda przy tworzeniu się nalepek; nie one jednak może odegrały tu rolę decydującą. Należy przypuszczać, że człowiek, z samej natury rzeczy nie mogąc - w czasie wznoszenia modłów i składa­nia ofiar - porozumiewać się w sposób dlań zupełnie oczy­wisty z istotami czczonymi, z dawien dawna wpadł na myśl stoso­wania czynności i znaków, które miały szczególnie wyraziście po­kazywać bogom, o co mu chodzi. Podniosłem już ten ważny szczegół omawiając magię, gdyby zaś dalsze badania wykazały, że i pieczywo obrzędowe - co do genezy w znacznej mierze niewątpliwie ofiarne pełniło po­niekąd funkcję, że się tak wyrażę, „próśb pisanych do bogów”, tedy znaki-nalepki, jakie na nim można widywać, byłyby oczywiście nie wy­łącznie magiczne, lecz również symboliczne. Okazałyby się one w tym wypadku do pewnego stopnia identyczne co do swego przeznaczenia ze znakami tzw. pisma obrazkowego. Jeden wzgląd już dziś wcale dobrze przemawia za podobnym ujęciem. Najlepiej przechowały się mianowicie nalepki wraz z ludową interpretacją poszczególnych zna­ków w Bułgarii. Otóż D. Marinov, co gruntownie znał wieś bułgarską i - trzeba to przyznać - acz entuzjasta ludowej kultury, na ogół wcale dobrze wczuwał się w psychikę ludu, pisze o owych nalepkach dosłownie: „te ozdoby pokazują, o co się prosi: urodzaj, siłę, powo­dzenie, życie, zdrowie, wesołość, miłość etc; jednym słowem każde pieczywo obrzędowe z ozdobami jest modlitwą napisaną symbolicz­nymi znakami z ciasta”.
Obaczmy teraz, jakie to mianowicie symboliczne znaczenie mają po­szczególne nalepki bułgarskie. Marinov podaje sporą garść tu należących objaśnień. Opierając się na nich, trzeba przyjąć, że znak, jak tu u nas na fig. 48.1, zwany krãstec, wyobrażał do­słownie 'snopy złożone na krzyż', a prze­nośnie 'urodzaj, spór (tj. plenność, mnożność itp.), pełnię; fig. 48.2 nosiła nazwę krãg (krąg) lub nebo (niebo) i wyobra­żała 'niebo, skąd jest deszcz, rosa etc. - przenośnie 'urodzaj'; fig. 48.19 - to rów­nież krãg albo slance (słońce), symbo­lizujące 'jasność, ciepło, urodzaj'. Nalepka podobna do wyobrażonej na fig. 48.19, ale nacinana czy kreskowana nie tylko od zewnątrz lecz i od wewnątrz, jest to nec (wieniec) i symbolizuje 'radość, we­sołość'. Są także nalepki w kształcie kabłąka czy podkowy, nazywane tęczą i ozna­czające 'urodzaj, deszcz, zdrowie, życie'; inne znów mają wyobrażać kwiat, a symbolizować 'młodość'; jeszcze inne dają jakoby obraz dziewczęcego ogródka i symbolizują 'szczęście, zdrowie, długie życie' etc. Na jednym i tym samym pieczywie bywają układane całe zespoły z podobnych znaków-nalepek; i tak na przykład wielkie podkowiaste kabłąki - to zagrody; pierścienie w ich wnę­trzu - to bydło i owce; stożki opodal - to brogi etc. 


W podobny sposób załączona tu fig. 403 wyobraża rataja (b) przy radle (a), ko­szarę pełną owiec (c) i psa pilnującego dobytku (d).


Od tego rodzaju „obrazkowych modlitw” - jeśli przyj­miemy interpretację Marinova - i od takich to, dodajmy, „obrazko­wych życzeń” na noworocznym czy podobnym pieczywie krok już tylko do właściwego pisma obrazkowego, znanego różnym ludom, a nie całkiem obcego także włościanom słowiańskim. Przy zapoznawaniu się z nim niech nam posłuży na wstępie rysunek Wojciecha Kuty, wieśniaka z Borowej (w pow. pilzneńskim), przesłany do znanego etnografa Jana Świętka. Ma on wyobrażać list obraz­kowy niepiśmiennego chłopa, według znanego podania o mądrym królu, co to wymierzył sprawiedliwość kmiotkowi skrzywdzonemu przez sąsiada-pana (fig. 404).


Nie jest to więc autentyczny list obraz­kowy, lecz tylko jego naśladownictwo. Tym niemniej posiada tu dla nas pewną orientacyjną wartość. Na rysunku, o jaki chodzi, wyobraził Kuta po stronie prawej dwór i oborę pańską; po lewej zaś - za­grodę chłopską; z pańskiej obory idą w chłopski ogród (w kapustę) krowy; u dołu na lewo widoczny jest właściciel obejścia, a poziomo-skośne kreski przed nim symbolizują ilość „kijów”, jaką dostał na rozkaz pana, gdy poszedł doń, aby się użalić. Aczkolwiek, jak już tylko co podniosłem, powyższa ilu­stracja nie jest rzeczywistym listem obrazkowym, lecz tylko ludową interpretacją opowiadania o takim liście, jednakowoż wcale dobrze de­monstruje dwa faktycznie u róż­nych ludów stosowane sposoby symbolizowania przebiegu wypad­ków na „piśmie”. Jeden z tych spo­sobów polega na zupełnie reali­stycznym obrazowaniu biegu wy­darzeń, drugi zaś, znany nam już dobrze posługuje się pomocami mnemotechnicznymi (w danym wypadku pewna ilość równoległych kresek na rysunku symbolizuje odpowiednią ilość ude­rzeń kijem).

Najlepszym przykładem autentycznego obrazkowego pisma, jaki znam dotychczas z krajów słowiańskich, jest list opublikowany w r. 1888 w jednym z wydawnictw kazańskich i powtórzony w naszej „Wiśle” a pochodzący z b. powiatu kuźnieckiego b. gub. sara­towskiej (fig. 405). Został on wysłany ze wsi do chłopa pełniącego służbę wojskową w Leningradzie (podówczas - Petersburgu). 
Wedle interpretacji ogłoszonej drukiem wraz z tym listem rysunki, jakie on zawierał, miały mieć podobno znaczenie następujące: 1. - kosa = znamię rodziny Kosinów = Kosin; 2. - koń na uwięzi; 3. - dom; 4. - trzy Słońca = trzy dni; 5. - wartość obrazowa niezupełnie jasna, czyta się: „umarł”; 6. - postać ludzka nakryta czymś w rodzaju czepca = ko­bieta; 7. - fala = woda = płacz; 8. - trzy małe postacie ludzkie otoczone kołem = troje dzieci; 9. - przekreślony bochenek chleba - brak chleba (pożywienia); 10. - koń, a na nim monety = koń wiozący pieniądze; 11. - po środku kobieta, po lewej stronie kosa, po pra­wej czapla = kobieta z rodu Kosinów przezwiskiem Czapla; 12. - dwie obrączki = „zaręczyła się”; 13. - koło od wozu (wkrus. koleso) = Kolesnikov. Całość pisma ma wyrażać mn. w., co następuje: „Kosin przybył do domu i po trzech dniach umarł. Kobieta (jego żona) płacze; troje dzieci jest bez chleba. Przyślij pieniędzy. Dziew­czyna z rodu Kosinów przezwiskiem Czapla zaręczyła się z Kolesnikovem”.

Na samym początku bieżącego stulecia 49-letnia chłopka ze wsi Erlinskije Vysełki, leżącej w jednym z zapadłych kątów b. powiatu skopinskiego (b. gubernia riazańska),   nazwiskiem  Katarzyna Efremova (al. Bodiakina) wynalazła pismo do zapisywania modlitw. Według N. Gracjańskiego, co ogłosił wiadomość o tym w r. 1910, żadnych śladów czegoś podobnego dawniej w ojczystej wsi Efremovej nie było, nie oddziałały też ponoć na nią żadne wpływy obce (prócz oczywiście pisma naszego, o czym jednak Gracjanskij nie mówi). Znaki nowowynalezionego pisma służyć miały jakoby tylko do utrwalania tekstów modlitewnych (ale ścisła ta wiadomość nie jest, gdyż, jak wynika z komunikatu, Efremova zapisała przy ich pomocy m. i. także swoją „biografię”). Znaki nosiły po części na wskroś konwencjonalny cha­rakter. Tak, powiedzmy, zygzak nieco podobny do niezdarnie napisanej wielkiej litery w oznaczał cały fragment tekstu: „żivyj v pomošči Vyšnjago”. Zrozumialsze co do genezy są takie symbole, jak np. równoramienny krzyż nakryty daszkiem w kształcie rozwar­tego kąta, co - wszystko razem - czyta się: „v krově Boga nebesnago”, albo jak kwadrat mający wyobrażać ogrodzenie (zabór) i czytany: „vodvoritsja”. Bardzo zajmujący jest symbol dla wy­razu psałóm (psalm); przedstawia on bowiem zmiętą słomę (w po­staci pewnej ilości niedbale nagryzmolonych esów-floresów na tle podanego już wyżej hieroglifu podobnego do litery w); przedmiotem tego obrazu ma być, mówiąc po wielkorusku sołoma (czytaj: sałóma), jego wartość symboliczna tłumaczy się więc fonetyczną bliskością słów: sałóma i psałóm.


Prof. Kazimierz Moszyński
„Kultura ludowa Słowian”
Warszawa 1967


materiał zamieszczony pro publico bono – w celach poznawczych i edukacyjnych



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz