piątek, 13 czerwca 2014

Kult wody u Słowian


Kult wody-żywiołu wyraża się u Słowian, jak i u innych ludów, przede wszystkim w modlitwach i ofiarach. Dużym rozpowszechnieniem cieszy się w Polsce oraz na Rusi modlitwa, błagająca o oczyszczenie; jej odmianki, jakie znam dotychczas, świadczą o wspólnym, ale prawdopodobnie późnym (niedawnym) pochodzeniu pierwotnej redakcji. 

Według pospolitych wierzeń moc oczyszczająca wody szczególnie wzmaga się w pewne doroczne święta; dla Polaków świętem takim jest zwłaszcza Wielkanoc; dlatego to o świcie. tego dnia wieśniacy, zwłaszcza cierpiący na choroby skórne, dążą powszechnym zwyczajem z siół do bliskich potoków czy strug, kryjąc się przed innymi, zanurzają po trzykroć w wodzie i proszą: „Wódko, wódeczko! Obmywałaś kamienie, korzenie, obmyj i mnie grzeszne stworzenie” albo „Wódeczko święta ... omywasz kamienie, krzemienie, omyj i mnie grzeszne stworzenie” czy też „Wodziczko, czyściczko, obmywasz brzeżki i kamienie, obmyjże itd.”. Jak echo brzmią tu słowa, podane przez E. Romanova z dalekiej płn.-wschodniej Białorusi: „Wodo, caryco, oczyścicielko nasza, biegniesz ty po mszarnikach, po bagnach, oczyszczasz korzenie, kamienie - oczyść ty moje grzeszne ciało od wszelkiego plugastwa” (Važica, carica, aćisćełnica naśa, bażiś ty py mcham, py bałotam, abśćicajeś kameńńa, abćiścy ty maje celo hreśnaje at uśakaj skvernasci), ale tę modlitwę odmawiają Białorusini nie w święta doroczne, lecz wychodząc z łaźni po kąpieli. Bardziej rozwinięta jest prośba, wygłaszana przez dziewczyny huculskie o świcie w dniu św. Jana pod siklawą źródlanej wody. Kładąc pod strugę wodną kawałek chleba, wita dziewczyna czysty żywioł i błaga: „Dzień dobry, wódeczko,... najstarsza caryczko! Obmywasz góry, korzenie, kamienie, obmyj i mię... z wszelkiego plugastwa, ażebym była tak wspaniałą jak wiosna, ażebym była tak piękną jak zorza jasna,... ażebym była nasyconą jak jesień, a bogatą jak ziemia”. Kilka pięknych wielkoruskich tekstów w tym rodzaju przytacza A. Afanasjev. Podobne modlitwy - skierowane jednak do bóstwa wodnego - występują i u wschodnich Finów (porówn. wersję mordwińską: „Pani wody! mateczko! Ty jesteś czysta, oczyść go, obmyj go z choroby i zła”).

Ofiary dla ubóstwionej wody-żywiołu - tak pospolite u europejskich Ugrofinów - po wsiach słowiańskich występują rzadziej, aczkolwiek i tu są wcale dobrze znane. Według ważnego świadectwa, przytoczonego przez H. Schurtza w jego „Urgeschichte der Kultur”, jeszcze niedawno widywano w Rosji pasażerów, co przed rozpoczęciem podróży rzecznej rzucali do wody drobne pieniądze. A przed przebyciem porohu na rzece Mście sternik czy pilot sypał w nią chleb i sól, modląc się: „Oto masz chleb i só1, mateczko Msto, bądź łaskawa dla nas”. U północnych Bułgarów panował w pewnych okolicach znany nam już zwyczaj, że bezdzietne małżeństwo udawało się w towarzystwie wybranej starej kobiety nad Dunaj; tam owa kobieta w celu ubłagania o potomstwo rzucała do rzeki zwierzę ofiarne i odmawiała odpowiednią modlitwę. U Słowian z nad Dunaju do ostatnich czasów nie wygasł zresztą przesąd, że rzeka ta, wezbrawszy na wiosnę, opada. dopiero wtedy, gdy się jej złoży ofiarę, albo gdy ją sama weźmie. Chcąc się ocalić od grożącego niebezpieczeństwa, rzucali więc rybacy w wezbrane odmęty jagnię albo kurę, koguta lub bodajby mysz. Zresztą ofiary, składane w czasie rozlewów, kiedy wzburzone prądy i wiry kruszą wybrzeża, grożąc siołom, były i gdzie indziej dość rozpowszechnione; tradycja o nich przechowała się nawet w Polsce. Na większą skalę rzucano też różne przedmioty czy zwierzęta do wód podczas budowania mostów lub grobli, albo też w razie ich naprawiania; jednak charakter takich „ofiar” jest więcej niż dwuznaczny. Bardziej na dary dla wody-żywiołu wyglądają różne drobne ofiary, rzucane dość często do źródeł, mających jakoby własności lecznicze i do studni oraz rzek podczas obrzędów weselnych (tak było zwłaszcza u Słowian bałkańskich). Poza tym w ogóle „ofiary”, rzucane do rozmaitych źródeł, studni, rzek i mórz były u Słowian wcale liczne; m. i. nie obchodziło się - w szczególności na Wielkorusi - bez znacznych, wartościowych darów: topiono konie i inne domowe zwierzęta etc. Tu i owdzie składano je dorocznie; zwłaszcza młynarze i rybacy, jako najbardziej zależni od wodnego żywiołu, twardo obstawali przy dawnych zwyczajach. Na ogół jednak biorąc, w tym wszystkim z pewnością bez porównania więcej było kultu demonów wodnych, niźli wody jako takiej. Na Małorusi, jak twierdzi T. Vołkov, ani on, ani inni etnografowie śladów ofiar dla wody-żywiołu podobno nawet zupełnie nie znaleźli (! ?).  

Tu i owdzie u Słowian spotyka się dziś jeszcze pogląd, który głosi, że człowieka tonącego nie należy ratować. Najwidoczniej traktowało się go jako ofiarę, wziętą sobie przez rzekę, wzgl. przez wodnego demona, i do nich należącą; jeśli więc zdobycz zostaje wyrwana z objęć żywiołu, grozi kara. W związku z tym w Bułgarii zdarzać się miało, iż topielca zakopywano obok miejsca, gdzie utonął, nie odprawiając żadnego nabożeństwa i unikając udziału duchownych. Na Rusi zaś tu i owdzie, o ile panowała długotrwała posucha, wykopywano nawet trupy topielców z ziemi i, jak wolno się domyślać, zwracano je- przynajmniej w czasach dawniejszych - falom. W każdym razie przemawiają za tym inne praktyki, przedsiębrane podczas długotrwałych deszczów lub - odwrotnie - posuchy. (…)

W świetle tych praktyk i przesądów wolno przypuszczać, że - w oczach ludu ofiara-żywność, rzucana do wody (w zamiarze spowodowania deszczu), zasila ten żywioł (natomiast wyjęta - osłabia go). Mielibyśmy więc tu przed sobą nie ofiarę w ścisłym znaczeniu słowa, to znaczy nie przejaw kultu, lecz zabieg magiczny, a mianowicie jeden z wypadków tak zwanego w etnologii „karmienia” żywiołów. Zrozumielibyśmy też dokładnie przesąd, znany nad Czarnem Morzem, wedle którego nagła ulewa zwiastuje czyjeś utonięcie, a także jasnym by się dla nas stało, dlaczego np. Białorusin, pragnąc spowodować deszcz, usiłuje „zrobić topielca”, rzucając do wody np. kocię czy szczenię lub bodajby lalkę, uczynioną ze słomy.


Prof. Kazimierz Moszyński
„Kultura ludowa Słowian”
Warszawa 1967


materiał zamieszczony pro publico bono – w celach poznawczych i edukacyjnych

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz