piątek, 2 maja 2014

PROJEKT: Słowiańskie Światy czyli oręż Słowian cz. II.


"Długo milczał król Duńczyków udając, że nie dostrzega nieszczęść swojego ludu. Albowiem królowie duńscy, leniwi i rozpasani wśród ciągłych uczt, stale nietrzeźwi, zaledwie czasami odczuwali spadające nieszczęścia. Wreszcie król Danii jakby rozbudzony ze snu zgromadził wojsko i splądrował niewielką połać kraju Czrezpienian.
Syn zaś królewski imieniem Krzysztof, urodzony z nałożnicy, udał się z tysiącem pancernych, jak podają, do Starogardu, który po duńsku nazywa się Brandenhuse, i spustoszyli jego nadmorskie tereny. Gdy Duńczycy wycofywali się, poszli Słowianie za nimi w ślad i odbili swoje straty dziesięciokrotnie. Albowiem Dania po większej części składa się z wysp otoczonych zewsząd morzem, przeto niełatwo ustrzec je przed najazdem piratów. Znajdują się tam bowiem przylądki bardzo odpowiednie na kryjówki dla Słowian; wyruszając z nich niepostrzeżenie napadają na nie spodziewających się zasadzki. Słowianie bowiem są szczególnie mocni w nagłych i nieoczekiwanych najazdach. Dlatego to w ostatnim czasie ten zbójecki zwyczaj u nich do tego stopnia się zadomowił, że porzuciwszy niemal w całości pożytki, jakie daje uprawa roli, skierowali swe siły ku wyprawom morskim. Jedyną przeto pokładali nadzieję w okrętach i one stanowiły dla nich jedyne bogactwo. Nie zadają też sobie wiele trudu w budowaniu domów, lecz plotą tylko chaty z wikliny; mają one ich chronić jedynie przed burzami i deszczami. Skoro zaś tylko wieść się rozejdzie o grożącej wojnie, ukrywają wymłócone zboże, złoto, srebro i kosztowności wszelkie w jamach, żony zaś i dzieci chronią w warowniach lub co najmniej w lasach. Tak więc nieprzyjacielowi nie pozostaje nic do rabowania, jak tylko szałasy, których stratę za nic sobie mają. Nie biorą też poważnie napadów Duńczyków, zmierzanie się z nimi traktując jako rozrywkę."[1]


Tak pisał naoczny obserwator ówczesnych wypadków – Helmold z Bozowa (XII w.). Warto tu przy okazji wspomnieć, że opisane przez niego wypadki nie zostały odzwierciedlone ani w sagach skandynawskich, ani w poezji skaldycznej. Ciekawe dlaczego…
Zanim jednak dojdziemy do konkluzji przypatrzmy się kolejnej prezentacji poświęconej uzbrojeniu Słowian. Projekt: Słowiańskie Światy.




[1] Helmold z Bozowa (c.1125-c.1177) „Kronika” tłum. J.Matuszewski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz