piątek, 4 kwietnia 2014

Wikingowie na Pomorzu za Mieszka I


Początki naszej historii zawierają tyle luk i niedomówień, że nie należy pomijać żadnych źródeł, gdzie wymieniono imię Polski, bez starannego ich zbadania i ustalenia stosunku do grupy faktów, uznanych przez krytykę naukową za bezwzględnie pewną podstawę naszych dziejów w tym okresie.
Do rzędu tych źródeł należą sagi skandynawskie, dostarczające ważnych wiadomości do dziejów stosunku Polski z państwami północnymi. Same kroniki i roczniki łacińskie nie są w stanie rozświetlić mroku w tamtych stronach na tyle, by dać jaśniejszy i bardziej zrozumiały obraz wydarzeń.

Już dawniej korzystałem z sag w tym celu. W tym studium przystępuję do zbadania innych śladów zetknięcia się wzrastającej potęgi państwa Mieszkowego z bohaterami sag.
Wikingowie jomsborscy jako posterunek duński czuwali nad zabezpieczeniem zdobytego przez króla Haralda Blaatanda Pomorza czyli ziemi Jom i dążyli do rozszerzenia granic nowej prowincji. Z państwem polskim toczyli walkę przynajmniej od r. 967. Antagonizm między obu stronami istniał niezawod­nie już od chwili usadowienia się Duńczyków na brzegu pomorskim.
Wrogi stosunek Jomsborczyków do Mieszka ustaje w pierw­szych latach po śmierci Haralda Blaatanda, a więc po r. 986. Zostają oni wówczas hołdownikami polskimi.
Oprócz tych wikingów, przechowała się tradycja o innej grupie Normanów, występującej to jako rozbójnicy na morzach Bałtyckim i Północnym, to znowu jako drużyna najemna na służbie różnych władców, między innymi i u księcia polskiego. Była to więc druga drużyna normańska służąca Polsce.

Sagi o Olafie Tryggwasonie, królu Norwegii od r. 995 do 1000, wtrącają do opowieści o losach jego przed objęciem rzą­dów relację o pobycie na brzegach Windlandu.
Olaf był synem Tryggwiego (Tryggvi), księcia południo­wej Norwegii, na wschód i zachód od fiordu chrystiańskiego, zwanej Viken. Ojca i dziada Olafa Tryggwasona, również Olafa, sagi mianują konungami. Matka Olafa Astryda (Astridr) po śmierci męża, zamordowanego przez synów Gunhildy, królo­wej plemion Vestlandu (zachodniej Norwegii), ratując życie synowi, prawowitemu następcy tronu w Viken, musiała ucho­dzić z Norwegii przed pościgiem zwycięskich współzawodników do tronu. W drodze do Gardhariki, „państwa grodów” na Rusi, pod panowaniem szwedzkich Normanów, władających drogami rzecznymi między Bałtykiem a morzem Czarnem, zostali schwy­tani przez rozbójników morskich. Olaf, dziecko paroletnie, za­przedany w niewolę, przebywał przez lat kilka wśród Estów; sprzedany powtórnie do Gardharu, spotkał tam wuja swego Sygurda, dostojnika na dworze Waldamara (Valldamarr=Wło­dzimierz), króla Holmgardu czyli Nowogrodu. Olaf wychowy­wał się w domu Sygurda i na dworze Waldamara; już jako młodzieniec otrzymał dowództwo nad oddziałem wojska i sa­modzielnie kierował nim w kilku wyprawach. Z powodu za­wiści dworaków, oskarżających go przed królem, Olaf opuści} Gardhariki, z liczną drużyną wyruszył na morze Bałtyckie i po­czął tam najeżdżać i łupić wybrzeża, zamieszkane przez ludy barbarzyńskie. Po pewnym czasie zamierzał wrócić do pań­stwa Waldamara, kiedy burza morska zmusiła go do szukania ratunku przy brzegach Windlandu.
 „W Vindlandzie panował wówczas król Burizleifr, książę potężny. Miał on cztery córki, jedną później pojął Olaf... Ziemiami, dokąd przybył Olaf, rządziła córka króla imieniem Geira; była ona królową, miała wielkie państwo i rządziła dobrze.”
Późniejsza saga mówi: „Geira, córka króla, wyszła była za mąż, męża swego utraciła.... po śmierci męża swego rządziła tam królestwem pod imieniem królowej. Jej doradca nazywał się Dixin, był dostojnikiem wielkiej powagi, rozumu i wpły­wów. Główny gród, gdzie Geira stale przebywała, był wysoko położony niedaleko brzegu, gdzie zatrzymały się korsarskie okręty Olafa”

„Miała ona z sobą wiernego i zaufanego naczelnika, (który) strzegł jej honorów i dostojeństwa. Człowiek ów nazy­wał się Dixin. Dixin przejeżdżał niedaleko tego miejsca, gdzie zatrzymały się okręty Olafa”. Po powrocie do Geiry Dixin opowiedział, że do przystani przybyły okręty, zaopatrzone we wszelkie potrzeby wojskowe, że lud na nich piękny, doskonale uzbrojony, że podobnych do nich rzadko zdarzało się tam widzieć.
Doradzał królowej żeby uczyniła to, co przystoi jej god­ności, żeby wyszła ze wszystkimi swymi ludźmi naprzeciw obcego wodza i zaprosiła go w uprzejmy sposób. „Słyszałem” opowiadał Dixin: „jego ludzi mówiących, że chcą tutaj przezi­mować. Sądzę, że będzie pożytek z tego męża”.
Geira poleciła zaprosić wodza wraz z jego ludźmi. Olaf przybył; godnie przez królową przyjęty, otrzymał do rozporzą­dzania służących, mężczyzn i kobiety, i ozdobny dworzec. Za sprawą Dixina Olaf pojął Geirę za żonę. „Ziemia, gdzie rządziła Geira, zwała się Germania, leżała na zachód”
Według „Vita maxima” Olaf za pierwszym widzeniem się z Dixinem oświadczył, że jest kupcem (kaupmadhr), czemu jednak doradca Geiry nie uwierzył, odgadując w nim króla-wojownika (herkonungr).
Królowa Geira wezwała Olafa z drużyną do przezimo­wania w jej państwie z tej racji, że przybyli w pokoju i nie narazili jej państwa na szkody. Przybyszów zaprosiła do „głów­nego grodu tego państwa, gdzie sama przebywała z swymi do­stojnikami i ze strażą”
Pewnego razu Olaf zwrócił się do Geiry z następującym pytaniem: „Czy są grody, ziemie, lub wsie, które powinny były być pod jej władzą, a zostały z pod niej wyjęte i za­brane przez rozbójników lub korsarzy”. Królowa odrzekła, iż są, i wyliczyła je, skarżąc się na zuchwalstwo napastników.
Olaf przygotował wojska do wyprawy i z wielką liczbą wojowników uderzył na gród, który niegdyś należał do królo­wej. Przy oblężeniu dawał do wyboru: „płacenie sprawiedli­wych danin i powrót do prawowitej powinności” lub wobec zmienności szczęścia na wojnie narażenie się na zdobycie prze­zeń grodu. Oblężeni odpowiedzieli, że się nie poddadzą, lecz tern dzielniej będą się bronili. Olaf gród osaczył i rozpoczął szturmy, rozkazawszy podsunąć pod mury różnego rodzaju machiny wojenne, z których użyciem ludzie jego byli obeznani.
Prowadził oblężenie dzielnie, obwarowania zniszczył i do grodu się wdarł, zdobywając cenne łupy. Ci co nie błagali o litość, zostali zabici, inni musieli się ze wstydem poddać.
Po dokonaniu tego Olaf obiegł drugi gród, dając tam takie same warunki. Przywódcy odpowiedzieli, że słyszeli o jego potędze, więc, nie chcąc doświadczyć nieszczęścia, oddadzą się w jego moc i pozwolą mu wejść do grodu. Olaf wszedł do miasta przez otwartą bramę. Wówczas zgromadzili się wszyscy ich „naczelnicy, wodzowie i tłum”, poczęli się nawzajem za­chęcać i wykrzykiwać, że ani wódz nieprzyjacielski, ani prosty wojownik żywy od nich nie wyjdzie. Olaf, napadnięty zewsząd przez zbrojny tłum, przedarł się na mury i wezwał swych ludzi, żeby się ratowali za jego przykładem, skacząc z wyso­kiego muru. Wydobywszy się z miasta, rozpoczął oblężenie i po wybiciu kilku wyłomów w murze zdobył je. Tym razem nie przebaczano nikomu z grodzian; ich dobro zostało złupione, a warownia zburzona.
Po zwycięstwie Olaf wrócił i złożył królowej w darze złoto, srebro i kosztowności. „Zdaniem powszechnym gród, (który) Olaf oblegał i w (którym) podstępnie wraz z sześć­dziesięciu ludźmi został przez grodzian otoczony, był to Jomsborg.”
Kiedy Olaf przebył w Windlandzie trzy zimy, królowa zmarła śmiercią nagłą. Złamanemu tern nieszczęściem sprzy­krzyło się zarządzanie jej królestwem. Pomimo tego, że władzę sprawował wzorowo i wśród mieszkańców zażywał wielkiego szacunku, jednakże bólu w sercu zagłuszyć nie mógł; więc, przygotowawszy wojska do podróży, postanowił udać się do Gardhariki w przekonaniu, że tam prędzej zapomni o swej boleści.
Według „Vita maxima” Dixin, nakłaniając Geirę do wyjścia za Olafa, wskazywał, że „jej władza i państwo wzmocnią się, jeżeli tak dzielny książę, jak Olaf osiedli się tutaj na stałe”. Geira przedłożyła tę sprawę - w obecności doradcy Dixina „innym krewnym i przyjaciołom; wszyscy zgodzili się i orzekli, że ta propozycja jest bardzo zaszczytna”. Powzięto postanowienie, żeby Geira została żoną Olafa. Po weselu Olaf „wziął wówczas wraz z nią władzę i zarząd państwem.”
W dalszym ciągu „Vita maxima” mówi o wielu grodach i ziemiach w Windlandzie (a Vindlandi), niegdyś poddanych rządom królowej Geiry, iż zostały „tejże zimy” napadnięte przez Olafa i do posłuszeństwa zmuszone. Opis zdobycia grodów nie różni się od „Vita ampliata”. W zakończeniu rozdziału sagnamadr dodaje, że król nie zaniechał swej akcji, pokąd nie poddał pod swą władzę wszystkich grodów i ziem, które dawniej ulegały Geirze. Po tych czynach wódz normański powrócił do głównego grodu i spędził tam resztę zimy.
Na poparcie swych słów „Vita maxima” przytacza wyją­tek z „Rekstefji drapy” czyli pieśni historycznej skalda Hallarsteina, zwanej także „Olafsdrapa hin tviskelfda”, z końca w. XII.
Skald wie tylko o grodach słowiańskich (Vindaborgir). W końcu rozdziału znajduje się wzmianka, iż Olaf dotarł z orę­żem w ręku dalej, niż ktokolwiek z królów przed nim i że ze wszystkich bitew wyszedł zwycięsko („Vita maxima”).
„Vita maxima” powtarza opowieść „Vita ampliata” o po­bycie Olafa w Windlandzie z małymi zmianami, lecz, kiedy ta na relacji o podboju dwóch grodów kończy opis trzyletniego pobytu Olafa w Windlandzie, autor tamtej rozwinął swą opo­wieść; opisane przez poprzednika swego czyny zalicza do wy­darzeń roku pierwszego.
Według sagi w „Vita maxima” Olaf na wiosnę w drugim roku swego pobytu na Pomorzu przygotował okręty, wyruszył na morze i wykonał łupieżczą wyprawę na wybrzeża Skanii; mieszkańcy zostali w bitwie lądowej pobici, a Olafowi przy­padła wielka zdobycz w nagrodę zwycięstwa. Stąd udał się ku wyspie Gotlandii, napadł tam na okręt kupiecki Jamtów, miesz­kańców jednej z krain północnej Szwecji, i po zaciętej obronie załogi zawładnął nim. Na samej Gotlandii stoczył jeszcze jedną bitwę, znowu zwyciężył i wzbogacił się łupem. Czyny powyż­sze przekazał pamięci skald Halfred (Hallfreydhr), zwany „cięż­kim poetą” (vandraedhaskald), autor drugiej „Olafsdrapy”.
„Potem Olaf skierował okręty na południe ku Danii i zu­pełnie na południe do Szlei, ponieważ dowiedział się, że tam był cesarz Otton i przy nim Burizlafr, król Wendów, teść Olafa, a wraz z tym (dowiedział się i tego), że potrzebowali oni jego drużyny”.
„Cesarz Otton miał wojsko z Saksonii, Frankonii, Fryzji i Windlandu; szedł za nim król Burizlafr z wielkiem wojskiem”.
Za sprawą Olafa Otton II odniósł zwycięstwo nad Haral­dem, królem duńskim i Hakonem Jarlem, władcą Norwegii. Cesarz chciał zabrać Olafa do Saksonii i uczynić go księciem w s wojem państwie, lecz ten podziękował za ów zaszczyt, oświadczając, że „ma pewne królestwo w Windlandzie, któ­rego obrona jest dlań rzeczą konieczną, pragnie jednak zostać jego przyjacielem”. Poczym „król Burizlafr wyruszył do Windlandu, a z nim zięć jego Olaf, syn Tryggwiego”. Dane o bi­twie Niemców z Duńczykami przy udziale Wendów czerpała „Vita maxima” z „Vellekli, drapy” skalda Einara, o czynach Olafa z Halfreda.
Następną zimę po rozstaniu się z cesarzem, Olaf spędził „w królestwie swym w obrębie Windlandu” (i riki sino a Vindlandi). Wczesną wiosną wyruszył na rozboje morskie ku wy­brzeżom Fryzji i Saksonii aż do Flemingi. Jesienią powrócił do Windlandu, gdzie również przebył trzecią zimę. Wówczas to nastąpiły wypadki, znane nam już z „Vita ampliata”, śmierć Geiry i opuszczenie Windlandu przez Olafa. Zima zastała go już w Holmgardzie (Nowogrodzie). […]



*

Wyspa Islandia w dobie Mieszka i Chrobrego była już ośrodkiem żywej, jak na owe czasy, kultury duchowej. Istnienie jednoczesne wielu drap umożliwia wzajemną kontrolę poda­wanych przez nie faktów. Wydarzenia podawane przez skal­dów, znajdowały także często swe echo we współczesnych im lub późniejszych zapiskach kronik anglosaskich, frankońskich i niemieckich.
Liczne wyprawy i starcia wzbudzały zaintereso­wanie kronikarzy sąsiednich narodów, a dzięki temu obustronna tradycja ułatwia kontrolę wydarzeń. Obie strony były już wówczas zdolne do przechowania tradycji, czy to drogą zapisek, czy silnej organizacji ustnego przekazywania.
Inaczej, niestety, było na słowiańskim brzegu Bałtyku, dokąd nie docierała już ciekawość chrześcijańskich chronistów, bo jak Thietmar mieli w pogardzie tak „dziwne i różnorakie zjawiska północnego kraju”, jak i „okrutne wyczyny” tamtej­szego narodu i pomijali je milczeniem; co zaszło między poga­nami bez udziału chrześcijan, nie było godnym przekazywania późniejszym pokoleniom.
Nie ulega wątpliwości, że danym z drap skandynawskich w w. X przeciwstawiała się już po stronie słowiańskiej jakaś tradycja ustna. Ośrodkami jej były niezawodnie przede wszystkim dwory książąt obodryckich, pomorskich i polskich, a także świątynia Swarożyca, jako jądro związku plemion wieleckich.
Jakiś Sewald dotarł aż do Thietmara, lecz ten nie chciał wyzyskać w pełni jego wiadomości, ograniczył się tylko do opo­wieści o „żmijowych bliźniętach”, czyli synach prześladowcy chrześcijan Swena duńskiego. Były to jakieś strzępki tradycji z wybrzeża słowiańskiego.
Kuszącym jest wprawdzie utożsamienie Sewalda Thietmarowego z jarlem Jomsborga Sigwaldem, jednakże dane nasze nie pozwalają na to. Sewald mógł udzielić Thietmarowi wiado­mości o Duńczykach dopiero w roku 1016, lub najwcześniej po r. 1012, jak wskazują pochodzące od niego fakty. Ostatnie pewne dane o jarlu Sigwaldzie pochodzą z r. 1000. Z później­szych czasów już wieści o nim niema. Natomiast częste są wia­domości o bracie jego Thorkilu, o którym właśnie opowiadał Thietmarowi Sewald. Mamy tu do czynienia z dwiema po­staciami, nie z jedną.
Zainteresowanie kronikarzy kościelnych sprawami skandynawskimi i słowiańskimi wzrasta w miarę postępu misji.
Adam Bremeński w końcu XI w. czerpie już bezpośrednio z tradycji dworu duńskiego od samego króla Swenda Estrydsona. Helmold w sto lat później poświęca ludom połabskim całą kronikę. Interes kościelny pozostaje nadal wskazówką.
Tradycja na dworach słowiańskich nie została spisana. Po­działała tu słaba jej organizacja i upadek księstw słowiańskich i związku wieleckiego w w. XII. Dobiła prawdopodobnie pogarda ówczesnej historiografii chrześcijańskiej. Ostatnie ślady tradycji o wydarzeniach z końca XI w., znalazły echo już w zniekształ­conej, czysto podaniowej formie w kronice mistrza Wincentego w w. XIII. […]

*

Przystąpimy teraz do zbadania stosunków pomiędzy gru­pami faktów, dotyczących obu drużyn normańskich na Pomorzu.
„Vita maxima” umieściła fakt poddania się drużyny jomsborskiej księciu polskiemu w czasie po opuszczeniu Windlandu przez Olafa, kiedy Sigwald zabiegał o rękę Astrydy, a Geira już nie żyła. „Vita ampliata” wstawiła fakty o Jomsborgu do działu po wyjeździe Olafa z Pomorza. Snorri opowiedział o Jomsborczykach po relacji o czynach Olafa na Pomorzu. Biografowie Olafa nie przeczą sobie pod tym względem, tylko „Jomsvikingasaga”, najmniej wiarogodna z sag historycznych, za­chowała notatkę, iż Olaf miał pojąć za żonę Geirę już po wyj­ściu za mąż Astrydy i Gunhildy.
Z notatką romantycznej „Jomsvikingasagi” nie potrzebujemy się liczyć wobec zgodnego poglądu trzech późniejszych źródeł.
Tak się przedstawia grupa faktów i dat chronologicznych, zaczerpniętych z sag w oparciu o roczniki anglosaskie.

Teraz należy zwrócić się do źródeł niemieckich z w. X w celu zestawienia z danymi uzyskanymi drogą powyższą. Zwracają naszą uwagę dane roczników hildesheimskiego i kwedlinburskiego.
Roczniki te zanotowały dwukrotnie pod r. 985 i 986 posiłkowanie cesarza Ottona III przez Mieszka z wielkim wojskiem przeciwko Słowianom ze związku wieleckiego
Sagi, tak „Vita maxima”, jak „Heimskringla” i „Vita am­pliata” każą swemu bohaterowi wziąć udział w głośnej na północy rozprawie orężnej między cesarzem Ottonem, a kró­lem Haraldem Sinozębym duńskim i Hakonem Jarlem norwe­skim. Sagnamadrowie czerpali od skaldów. W istocie tej zapiski tkwiło nieporozumienie, jak zobaczymy niżej.
Sprawcą tego nieporozumienia był główny skald Olafa Tryggwasona, Halfred, jego współczesny i towarzysz w latach od 996 do 1000 r. Świadectwo prawdomówności wystawił Halfredowi sam Snorri Sturluson. Wnosimy stąd, iż przyczyną była tu nie chęć wywyższenia swego bohatera kosztem prawdy, lecz istotne pomieszanie faktów, tym bardziej, że o pobycie Olafa na Pomorzu, Halfred sam dopiero zbierał wiadomości od innych już po śmierci Tryggwasona.

„Vita ampliata” mówi o udzieleniu pomocy cesarzowi na Danavirki przez samego Olafa, który przybywa z Bałtyku ku wybrzeżom Danii.
„Heimskringla”, a za nią „Vita maxima” donosi powo­łując się na skalda Halfreda, że cesarzowi przybył na pomoc król Burizlafr t.j. Mieszko i „wśród jego ludzi” Olaf, jego zięć i wódz normańskiej drużyny.
Historycy niemieccy L. Giesebrecht, Konrad Maurer i ostatnio Karol Uhlirz ustalili, że wyprawa nastąpiła w r. 974, a więc za Ottona H. Uhlirz na podstawie roczników niemieckich i itinerarium dowiódł, że bitwy na wale duńskim (Danavirki) na pograniczu Szlezwiku, toczyły się we wrześniu i październiku. Wiemy, że Mieszko nie mógł brać udziału w tej bitwie, ponieważ pozostawał wówczas w konflikcie z cesarzem, jednakże, jak domyśla się Zakrzewski, książę polski mógł już wtedy nie­zależnie od sprawy cesarskiej występować przeciwko Haral­dowi z powodu własnego zatargu z Duńczykami o Pomorze, który już trwał od lat kilku. Olaf Tryggwason tym bardziej nie mógł walczyć na „wale duńskim”, ponieważ w tym czasie był jeszcze dzieckiem; według obliczeń Maurera miałby lat 6, a we­dług Buggego 10 do 11. Zatem udział Olafa w wojnie Ottona II przeciw Haraldowi Sinozębemu jest wykluczony. Stały anta­gonizm i zatargi polsko-duńskie na Pomorzu były jednym z motywów, które wprowadziły w błąd skalda Halfreda.

Nasuwa się natomiast możliwość związania danych z sag z wyżej przytoczonymi zapiskami roczników niemieckich tym bardziej, że daty chronologiczne obu stron zgadzają się. Mamy przed sobą dwie grupy tradycji, nawzajem niezależne i od siebie izolowane. Obie mówią o walce pomiędzy Niemcami i Polakami a Duńczykami. Grupa tradycji islandzkiej, repre­zentowana przez skaldów później - po upływie prawie 200 lat - przez sagnamadrów, skondensowała swe wiadomości w opowieści o wielkim boju na Danavirki. Grupa rocznikarsko-kronikarska niemiecka zarejestrowała szereg wiadomości luź­nych z wybrzeża Bałtyku, nie starając się o ich ujęcie i zro­zumienie. Obie grupy wiedzą o udziale w walce cesarza Ottona, księcia polskiego i Duńczyków. Różnicę stanowią tylko wiado­mości o Olafie Tryggwasonie, szczegół ze zlekceważonego przez grupę chrześcijańską pogańskiego życia na Bałtyku.

Całość interesujących nas zjawisk historycznych przed­stawia się w sposób następujący. Wydarzenia te należą i wiążą się ściśle z silną reakcją dawnych ludów i państw przeciwko ustalającemu się dopiero porządkowi politycznemu z cesarstwem rzymskim narodu niemieckiego na czele.
Drugi z rzędu cesarz rzymsko-niemiecki Otton II stanął wówczas wobec po wsze czasy dla Niemców fatalnej kwestii Morza Śródziemnego. Uzyskanie korony cesarskiej przez Ottona I (962 r.) i panowania nad północnymi i środkowymi Włochami - samym tokiem wydarzeń zmuszało cesarzów do sięgnięcia po władzę nad Włochami południowymi i jednocześnie stawiało ich wobec potężnych naówczas Bizantynów i Arabów, panów mo­rza Śródziemnego i większej części jego wybrzeży. Wojna z nimi stawała się walką o panowanie nad wodami tego morza. Było to jednak zadanie za trudne dla Niemców, mających naturalną podstawę operacyjną, tak wojskową jak i polityczną, daleko na północy.
Otton II poniósł w wojnie ze sprzymierzonymi Bizantynami i Arabami ciężką klęskę pod Squillace we Włoszech południowych (982 r.). Ta porażka wstrząsnęła w posadach całym cesarstwem i dała pobudkę do powstania podbitym lub uza­leżnionym odeń sąsiadom na północy i na wschodzie. Już w 983 r. chwyciły za broń ludy połabskie - Wieletowie, Obodryci i niektóre z ich plemion południowych - wraz z Duń­czykami. Twierdze niemieckie i rezydencje arcybiskupów i bi­skupów diecezyj, istniejących zaledwie od kilkunastu lat, jak Brandenburg, Hawelberg i Hamburg, legły w gruzach w czerwcu i w początkach lipca. Księża i załogi niemieckie zostali wytę­pieni, bądź wygnani. Związkowe wojsko słowiańskie przekro­czyło Elbę, wtargnęło do Saksonii i stoczyło niestanowczą bitwę nad rzeczką Tongerą. Jednocześnie, również w czerwcu, Duńczycy uderzyli na gród graniczny, wzniesiony przez cesarza Ottona II jako strażnica przeciwko nim, zdobyli go, załogę w pień wycięli i warownię zburzyli. Była to, na razie tylko ze strony Słowian połabskich, nie tylko reakcja polityczna prze­ciwko jarzmu niemieckiemu, lecz i religijna pogańska przeciwko narzuconemu orężem chrześcijaństwu.
Wieści o tych klęskach złamały Ottona II; przypłacił je życiem. Opiekun małoletniego cesarza Ottona III, arcybiskup Moguncji Willigis i regentka cesarzowa-wdowa, z pochodzenia Greczynka, Theophano zwrócili uwagę przede wszystkim na Słowian połabskich, bo ciosy z za Elby były dla cesarstwa niemieckiego zawsze najniebezpieczniejsze. Księstwo polskie, otoczone ze wszystkich prawie stron przez pogan, było natu­ralnym sprzymierzeńcem cesarstwa. Reakcja pogańska wśród Wieletów i Obodrytów zachwiała bytem młodego państwa chrze­ścijańskiego. Stąd szereg wypraw niemieckich pod kierunkiem Eckharda z Miśni i posiłkowanie ich przez Mieszka polskiego. Z roczników hildesheimskiego i kwedlinburskiego dowiadujemy się, że w roku 985 Sasi wtargnęli do ziemi Słowian i że Mieszko przybył im z wielkim wojskiem na pomoc. Wojska zjednoczone, mordując i paląc, przeszły całą ziemię słowiańską. W r. 986 wielkie wojsko saskie, mając przy sobie samego cesarza - dziecko, Ottona III, wkroczyło do ziemi Słowian, gdzie przyłą­czył się do niego książę Mieszko na czele niezmiernych jakoby mas wojowników, i złożył hołd i dary, między innymi wielbłąda. Poczym powtórzyły się wypadki roku poprzedniego. Nie ulega wątpliwości, że pod ziemiami słowiańskimi (Sclaoia) możemy tu rozumieć tylko siedziby Wieletów i Obodrytów.
Reakcja pogańska udzieliła się Duńczykom w tym czasie właśnie, kiedy pod ciosami wojsk cesarskich i posiłków księ­cia polskiego, zachwiała się potęga przywróconego pogaństwa w ziemiach Wieletów i Obodrytów. Swen, syn króla Haralda, stanął na czele pogańskiego buntu przeciw bardzo jeszcze sła­bym początkom chrześcijaństwa, tolerowanym przez jego ojca. Harald, ranny w bitwie ze Swenem, umarł wśród wiernej swej drużyny w Jomsborgu w 986 r.

Tak się przedstawia obraz ówczesnych zmagań starego i nowego porządku. Olaf Tryggwason wziął w tym udział jako książę norweski i wódz drużyny wikingów. Nie może tu być mowy o Olafie szwedzkim, jak sądził Zakrzewski. Nie ulega wątpli­wości, że jak widzieliśmy wyżej, Olaf był podczas pobytu na Pomorzu jeszcze poganinem. Nie należy się temu dziwić, że wiking-poganin zaciągnął się wraz z drużyną na służbę chrze­ścijańskiego księcia przeciw powstaniu pogańskiemu wśród Sło­wian. Nieraz się to zdarzało na północy. Wikingowie szukali przede wszystkim łupu, a bywali to kupcami, to rozbójnikami, lub najemnikami. Olaf również przedstawia się Geirze z po­czątku jako kupiec. Według sag pobyt Olafa na Pomorzu przy­pada na czas od jesieni 985 r. do wiosny 989 r., według Mau­rera - na lata 986 do 989. Sądząc według roczników nie­mieckich i Thietmara, udział Olafa Tryggwasona w wojnie przeciwko Słowianom i Duńczykom mógł przypaść tylko w la­tach 985 i 986. Pobyt jego na Pomorzu mógł jednak trwać dłu­żej poza rok 986. W każdym razie był faktem. Aleksander Bugge uznaje to tym bardziej, że późniejszy w r. 1000 zwią­zek z Bolesławem Chrobrym i ponowne przybycie Olafa na Pomorze potwierdza poprzedni jego tam pobyt.
Walka Olafa z „buntowniczymi grodami słowiańskimi” (między niemi mógł być i atak na duński Jomsborg) poprzedziła wyprawę w wojskach posiłkowych Mieszka i zdobywanie wraz z Niemcami, wprawdzie nie „wału duńskiego”, lecz okopów i grodzisk Słowian, sprzymierzonych z Duńczykami. Wydarzenia te należy zaliczyć do lat 985 i 986.
Wzmianki sag o „grodach..., które powinny były być pod władzą Geiry, a zostały z pod niej wyjęte i zabrane przez roz­bójników lub korsarzy”, o żądaniu przez Olafa od obleganych grodów „płacenia sprawiedliwych danin i powrotu do prawowitej powinności”, dalej o grodach, iż zostały „tejże zimy” napadnięte i do posłuszeństwa zmuszone, każą nam przyjąć, iż granica między państwem Mieszka, a posiadłościami duńskimi była zmienna, że niektóre ziemie i grody zabrali wikingowie z Jomsborga, a drużyna Olafa została najęta w celu ich ode­brania i że nastąpiło to pierwszej zimy po przybyciu Olafa na Pomorze, a więc w zimie z 985 na 986 r.
Bunt Swena i upadek Haralda, położył prawdopodobnie natychmiast kres wojnie pomiędzy Polską a Danią. Mieszko zajął stanowisko wyczekujące, a po pewnym czasie nastąpiło przejście drużyny jomsborskiej pod Sigwaldem na stronę Polski. Olaf Tryggwason pozostał na Pomorzu, lecz jak przystało na wikinga działał na własną rękę, łupiąc na Bałtyku i Morzu Północnym.

Geirę należy również uznać za postać historyczną, jako wdowę po księciu pomorskim, spokrewnioną w jakimś bliżej nieokreślonym stopniu z Mieszkiem. Nie zapominajmy, że Mieszko I przed małżeństwem z Dobrawką czeską, pojął kilka żon pogańskich, z którymi musiał mieć jakieś potomstwo.

Olaf Tryggwason opuszcza wreszcie polskie Pomorze, według sagi z powodu śmierci swej żony Geiry, w czasie, kiedy drużyna jego była dla Mieszka już zbyteczna z powodu zbliżenia do Sigwalda z Jomsborga, a być może, stała się nawet uciążliwa.
Takie było pierwsze w dziejach wystąpienie Norwegów na polskim Pomorzu.




Kazimierz Wachowski
"Norwegowie 
 na Pomorzu za Mieszka I"
w: "Kwartalnik Historyczny"
t. XLV. Lwów 1931






materiał zamieszczony pro publico bono – w celach poznawczych i edukacyjnych

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz