piątek, 7 marca 2014

Zapomniane źródła IX - wiedźma z Gardarike


Słowiańszczyzna ma strasznego pecha! A może to my jesteśmy jego przyczyną? Nie cenimy wszak swej przeszłości, odtrącamy ją jako zbędny balast. Mimo, że od profesjonalnych badań nad Słowiańszczyzną upłynęło sto lat z okładem, nadal nie możemy się doczekać pełnego wydania średniowiecznych źródeł, które przekazują naszą, ale zapomnianą przez nas historię. Do dzisiaj brak pełnej edycji źródeł łacińskich, a co dopiero niemieckich, niderlandzkich (są takie!) czy skandynawskich. Co do tych ostatnich, to trzeba stwierdzić, że teren jest całkowicie niezbadany przez naszych historyków. Średniowieczna Skandynawia w naszym kraju to nadal obszar eksplorowany jedynie przez fanów, fascynatów i... wikińskie drużyny wojów, co często wychodzi na jedno. Ale można i w skandynawskich sagach znaleźć cenne okruchy wiedzy o Słowianach,  za przykład niech posłużą poniższe cytaty. Dawno, dawno temu, jeden z wikingów przybył na  Ukrainę, na Ruś, do Gardarike, a panowała tam królowa-czarownica...
Moneta Włodzimierza Wielkiego
W tym czasie[1] w Gardarike rządził z wielkim honorem król Waldemar.[2] Powiadają, że jego matka była wieszczką – dar wieszczenia u pogan księgi nazywają pytyjskim duchem. Rzeczy zazwyczaj działy się tak, jak przepowiadała. W tym czasie była już stara. Wedle ich obyczaju pierwszego wieczora Julu[3] wnoszono ją na krześle przed tron króla i zanim zaczęto pić, król pytał matkę, czy może widzi jakieś niebezpieczeństwo lub groźbę zagrażające jego królestwu, czy należy spodziewać się wojny lub innych powodów do obaw, oraz czy inni ludzie nie pożądają jego posiadłości. Odparła:
- Nie widzę niczego synu, co mogłoby obrócić się na niekorzyść twoją bądź twego kraj, ani niczego takiego, co zagroziłoby twojemu powodzeniu. Ale widzę coś wielkiego i bardzo ważnego. W tym czasie i w tym roku urodził się w Norwegii królewski syn, który będzie wychowywany w tym kraju. Będzie wybitnym mężem i sławnym hofdingiem,[4] lecz nie wyrządzi krzywdy twemu królestwu. Raczej przyczyni się do jego rozkwitu i rozszerzy je dla ciebie. Potem powróci do swego kraju, wciąż młody wiekiem i zdobędzie królestwo, do władzy nad którym się urodził. Zostanie królem i będzie jaśnieć promiennie i wspomoże wielu ludzi w północnych rejonach świata, lecz jego rządy nad Norwegią będą krótkie. A teraz odnieś mnie z powrotem, bo nie powiem nic więcej. Dość zostało powiedziane. 
Ten Waldemar był ojcem króla Jarisleifa.[5]
[…]


Moneta Olafa Tryggvasona
W tym czasie w Gardarike było wielu wieszczów, którzy jasno widzieli przyszłość. W oparciu o swe prorocze moce orzekli, że w kraju zjawiły się hamnigie[6] znakomitego, choć młodocianego męża. Nigdy wcześniej nie widzieli tak jasnych i pięknych fylgii[7] żadnego człowieka. Obstawali przy tym, lecz nie potrafili powiedzieć, gdzie ów młodzieniec się znajduje. Twierdzili, że jego hamingia ma moc tak wielką, że światło, które świeci nad nią, rozciąga się nad Gardarike i nad całą wschodnią częścią świata. 
Ponieważ, jak powiedzieliśmy wcześniej, królowa Allogia była bardzo mądrą kobietą, uznała, iż są to sprawy wielkiej wagi. Prosiła króla pięknymi słowy, by zwołał thing,[8] na który przybyliby ludzie z odległych części królestwa. Powiedziała, że także tam będzie i wyda zarządzenie, które wydaje się jej najlepsze. Król tak uczynił i przyszło całe mrowie ludu. 
Królowa rozkazał następnie, by przybyli stanęli w kole. „Każdy mąż ma stać koło swojego sąsiada, abym mogła dobrze widzieć twarz i wygląd każdego, szczególnie oczy. Myślę, że potrafię odróżnić tego, który posiada ową hamingię, jeśli ujrzę źrenice jego oczu. Ktokolwiek jest częścią tej natury, nie będzie mógł tego ukryć”. Król przychylił się do jej rady. Wielkie zgromadzenie trwało dwa dni, a królowa sprawdziła każdego człowieka, przyglądając się dokładnie jego powierzchowności, lecz nie znalazła nikogo, kto według niej mógłby posiadać tak potężną hamingię. Gdy dwa dni thingu minęły i nadchodził trzeci, zgromadzenie wciąż się powiększało i ludzie zbierali się na rozkaz króla, bo za zaniechanie tego groziła kara. 
Raz jeszcze utworzono koło, a ta znakomita kobieta i sławna królowa oglądała lico i wygląd każdego. Czas mijał, aż podeszła do miejsca, gdzie stał młody chłopiec[9] w ubogim odzieniu. Był zakutany w szatę z kapturem, który odrzucił na ramiona. Spojrzała w jego oczy i dostrzegła natychmiast, że to on rozporządza ową niezwykłą hamingią. Zawiodła go przed oblicze króla i obwieściła wszystkim, że ów mąż, którego tak długo szukała, został odnaleziony.
Chłopiec został wzięty pod opiekę króla.[10]

                                 
[1] Około roku 963. W tym czasie jednak nie panował Włodzimierz a Światosław. Jego matką była Olga, czego refleksem może być imię matki króla Waldemara – Alloga.
[2] Tj. Włodzimierz Wielki – wielki książę Rusi w latach c.980-1015.
[3] Pogańskie święto wikingów obchodzone w grudniu.
[4] Tj. wodzem.
[5] Tj. Jarosława Mądrego, wielkiego księcia Rusi w latach 1016-1054.
[6] Duch opiekuńczy człowieka w mitologii wikińskiej.
[7] Jw.
[8] Czyli słowiański wiec.
[9] Czyli Olaf Tryggvason, późniejszy król Norwegii w latach 995-1000.
[10] Oddr Snorrson Saga o Olafie Tryggvasonie, XII/XIII w., tłum. Anna Waśko, Kraków 2013.

2 komentarze:

  1. A thing to przypadkiem nie skandynawski wiec?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. słusznie. autor stosuje swoją - skandynawską siatkę pojęć dla opisu słowiańszczyzny. podobnie z hofdingiem i hamnigiami. gratuluję spostrzegawczosci.

      Usuń