czwartek, 6 lutego 2014

Słowo o wyprawie Igora - przekład poetycki


"Słowo o wyprawie Igora" nie ma lekkiego życia w slawistycznym gronie. W chwilę po swym odkryciu stało się przedmiotem zachwytu poetów. W krótki czas później orężem w dłoni rusyfikatorów. Następnie falsyfikatem, który zwalczano z zaciekłością, która przystaje "Welesowej Knidze", po czym zostało ponownie wyniesione na piedestał, tym razem jako dowód internacjonalizmu i wczesnych form komunizmu [?] wsród Słowian. Kolejno znów popadło w pogardę, jako falsyfikat, by znów trafić na szczyty, tym razem jako jedyny poemat pogańskiej Słowiańszczyzny ... potwierdzony przez japońskie komputery! Co stoi za ową niezwykłą karierą opowieści o walce Rusinów z Połowcami? Polityka? Mistyfikacja? Spisek? I choć nasza Redakcja nie kryje swej symaptii dla "Słowa", to jednak nie może przemilczeć głosów krytyki. Nasza publikacja konegnialnego przekładu Juliana Tuwima z adnotacjami profesora Mariana Jakóbca zapoczątkowuje cykl artykułów poświęconych temu zabytkowi. Niech więc gęślarz słowiański zaintonuje...

SŁOWO O WYPRAWIE IGORA

Nie zdałożby się bracia mili,
Starodawnymi zacząć słowy
Smutna opowieść o mozołach
Onej wyprawy Igorowej?[1]
Przystoi zasię pieśń tę począć
Nie jako Bojan zwykł przesławny,
Lecz wedle podań tego wieku.[2]
Bo on, ów wieszczy gęślarz dawny,
Gdy komu pieśń zamierzył śpiewać,
Myślą rozpływał się po drzewie,[3]
Po ziemi ganiał wilkiem szarym,
Szybował orłem siwym w niebie;
Bo on (od niegoż wieść ta właśnie),[4]
Kiedy wspominał dawne waśnie,
Sokołów- mówi- dziesięcioro
Poigrać puszczał na łabędzie:
Którego pierwej sokół dopadł,
Ten łabędź pierwszy dumę gędzie.
Lecz nie sokoły bystre w walce
Spadały na łabędzie stado:
Na żywe struny wieszcze palce
Ów Bojan starowieczny składał
I struny same gędły sławę:
Chrobremu księciu Mścisławowi,
Który przed pułki czerkieskimi[5]
Rededię ubił w bitwie krwawej,
Jarosławowi drzewiejszemu,
Urodziwemu Romanowi,
Synowi Światosławowemu...
Niech-że więc, bracia, pieśń opowie[6]
Nie stare dzieje Włodzimierza,
Ale ku nowym niechaj zmierza.
Pocznijmy sprawy Igorowe.
Napełnił Igor duszę męstwem,
Pogonił myślą za zwycięstwem,
Wyostrzył serce swe w krzepkości,
Z pułkami ruszył w bój mężnemi
Z rodzimej ziemi, ruskiej ziemi
Do wrażych połowieckich włości.

Spojrzał wtedy Igor na jasne słońce,[7]
A od słońca wszystko wojsko w mroku stoi.
I rzekł Igor:
„Raczej niech nas porąbią, drużyno,
Niż byśmy w niewolę poszli, bracia moi.
Sądźmy-ż, druhy, na swe rącze konie
A przejrzyjmy się w błękitnym Donie.”[8]
Zapłonęła bo w sercu tęsknota,
Znamię nieba posiliła ochota
Z szłomu upić wielkich wód donieckich.[9]
„Z wami- rzecze- Rusowie, pójdę w pole
Złamać oszczep o skraj ziem połowieckich,
Choćbym własnej głowy spłacił zgubą,
Bo mi Donu zakosztować lubo.”
O, Bojanie, dawnych lat słowicze!
Gdybyś ty owe pułki opiewał,
Pod obłoki bujając, słowicze,
Po gałęziach zmyślonego drzewa,
Oplatając chwałą owe czasy
I tropami dążąc trojańskimi [10]
Przez pola, na góry i lasy!
Twój to wnuk, Igorowi na sławę
Winien on opiewać wyprawę:
„To nie burza zaniosła sokoły,
Ale same do boju płyną,
I w ucieczce stada wron szybują
Nad Wielkiego Donu wodą siną.”
Albo tak zaśpiewać by przystało
O, Bojanie, z Welesa rodu:[11]
„Słychać za Sułą rżenie koni[12]
A w Kijowie sława dzwoni,
Trąby trąbią w murach Nowogrodu.”[13]

W Putywlu chorągwie stoją;[14]
Czeka Igor z drużyną swoją
Na miłego brata Wsiewołoda.[15]
Raczej buj-tur Wsiewołod do brata:
„Jednoś ty mi jasne słońce świata
I Światosławicy myśmy oba.
Każ ty siodłać rącze konie bułane,
Moje w Kursku osiodłane,[16]
Znasz wiciądzów kurskich- woje krzepcy![17]
Pod trąbami bojowymi chowani,
Pod szłomami ukołysani,
Ostrzem włóczni karmieni w kolebce.
Znają oni jary, drogi kręte,
Prężne łuki maja naciągnięte,
Szable ostre i pełne kołczany.
Sami, jako wilcy, w polu skaczą,
Kniaziom sławy, sobie chwały patrzą,

-Z nimi pójdziem gromić Połowczany.
Wstąpił wtedy Igor w złote strzemię,
Szczerym polem jedzie przez ruska ziemię,
Słońce mrokiem zastąpiło mu drogę.
Burza ciągnie, noc jęczy na trwogę,[18]
Świstem leśna zwierzyna gada,
Ptaki zgania w trzepoczące stada.
Zawył Dziw nad drzewami wrzaskiem,[19]
Każe słuchać ziemi nienaskiej:
Słychać Dziwa w Korsuniu, Surożu,[20]
Skrzeczy Dziw Posulu, Pomorzu,[21]
A i Wołdze szerokiej świszcze,
A i tobie, tmutorokańskie bożyszcze![22]
Już Połowcy niebitą ścieżą
Ku Wielkiemu Donowi bieżą.
Krzyczą wozy ich o północy,
Rzekłbyś- łabędzie spłoszone...
Śpieszno księciu stanąć nad Donem.

Na dębach stado ptasie
Rychłą się klęska pasie,
Grożą, srożą się wilki ponuro.
Orły klekotem- gości
Zwołują na wojów kości,
Lisy zajadle warczą
Na purpurowe tarcze...
O, ziemio ruska! jużeś ty za górą![23]
Noc się za długo waży. Zorze się kolebią.
Mgła pokryła pola. Ścichł słowiczy szczebiot.
Wroni skrzek się budzi na uśpionej ziemi,
A Rusowie dzielni szczyty czerwonemi
Zagrodzili pole niby murem krwawym,
Sobie chwały patrząc, a kniaziowi sławy.[24]

W piątek rano podeptali połowieckie pułki wraże,
Rozsypali się strzałami, za pohańcem pędząc polem,
I uwieźli hoże branki, krasawice Połowczanki,
Z nimi złoto i jedwabie, aksamity i sobole.
Opończami, kożuchami, tkaninami wzorzystemi
Jęli sobie mosty mościć na rozmokłej, błotnej ziemi.
A chorągiew białośnieżna i proporzec purpurowy,
Buńczuk krasny, drzewce srebrze- walecznemu Igorowi.
I już w polu drzemie gniazdo z Olegowym mężnym ptastwem[25]
O, daleko zaleciało! Nie zrodziło się na pastwę
Ni sokołom, ni krzeczotom, ni chytrości ich zdradzieckiej,[26]
I nie tobie, bisurmanie, czarny kruku połowiecki!
Bieży Konczak, tropy kładzie[27]
Przez obszary,
Gza pomyka ku Donowi
Wilkiem szarym.
Nazajutrz- ledwo błysnął brzask,
Już zorzę wieści krwawy blask,
Od morza czarne chmury mkną,
Chcą zakryć cztery jasne słońca.
Błyskania sine w chmurach drżą,[28]
O, runie tu potężny grom
I deszczem strzał uderzył Don.
Tu się dopiero dzidom, mieczom
O połowieckie kruszyć szłomy,
Tu się pokrwawią, tu posieczą,
Poszczerbią  szable-niepołomy.
Tutaj, o Donu, krwią i żalem
Kajała- rzeka się rozpluska.
Już cię nie widać, ziemio nasza,[29]
Jużeś za górą, ziemio ruska!

Wiatry, wnuki Strzyboga, strzałami od morza wieją
Na wojsko Igorowe. Ziemia dudni i tętni.[30]
Kurzawą ścielą się pola, a rzeki płyną mętnie,
Łopocąc, chorągwie się chwieją:
- Idą Połowcy od morza, idą pohańcy od Donu,
Ławą na wojów walą, od tej i tamtej strony,
Krzykiem zagrodził pole czarci pomiot przeklęty,
A Ruś puklerzami grodzi z chrobrymi na czele orlęty.

Jar-turze Wsiewołodzie! Na straży stoisz, woju,
Strzały miotasz i mieczem grzmisz o szyszaki w boju,
Kędy książę poskoczy, czerwonym błyszcząc puklerzem,
Tam leżą łby połowieckie, tam ścierw pogański leży,
Tam w awarskich przyłbicach dziura świeci przy dziurze,[31]
Ty sieczesz je, Wsiewołodzie, ty miażdżysz, jary turze!
Dźgał on wroga, drużyno, krwawych ran nie żałował,
On, co przepomniał żywota i grotu Czernihowa,
Przepomniał tronu złotego, czci i własnego szczęścia:
Najmilszej swojej Hlebówny lubości i obejścia.[32]
Były boje trojańskie, minęły dni Jarosława,[33]
Były wojny Olega, Olega Światosławica.
Kuł on mieczem niezgodę, strzały po ziemi rozsiewał,
W złote strzemię wstępował w tmutorokańskim grodziszczu.
W tenże dźwięk się wsłuchiwał wielki Jarosław przed laty,
Uszy przed nimi zatykał Włodzimierz, kniaź w Czernihowie,[34]
Śmiercią chwalbę okupił Borys Wiaczesławowic:
Padł, bo skrzywdził Olega, dorodnego wiciądza,
Pościeliła mu sława gzło śmiertelne na łące,
I z tej łąki zielonej, na węgierskich rumakach
Wiózł Światopełk rodzica do Świętej Sofii w Kijowie[35]
Oleg właśnie zasiewał- i zbierał plon, Biadosławic,[36]
Bo marniało, ginęło, dobro wnuków Dadźboga[37]
I w książęcych rozterkach wiek się skracał człowieczy.
Rzadko wtedy na Rusi wołali w polu rataje,
Ale kruki żarłoczne często na trupach krakały,
Po wroniemu skrzeczały wrony, węszące padlinę.
Tak to ogni bywało, za dawnych bitew i wojen,
Lecz nikt jeszcze o takim boju nie słyszał okrutnym.
Od zarania do zmroku, od wieczora do brzasku,
Świszczą strzały hartowne, włócznie łamią się z trzaskiem,
Szable grzmią o szyszaki, w szłomy biją tasaki
Pośród pól połowieckich, w sercu ziemi nienaskiej,
Gleba, krwią ugnojona, siana kością, pakością,
Kopytami zaorana, obrodziła żałością.

Co mi tam w dali szumi, dzwoni?
Chrzęst oręża? Tętent koni?
Przed jutrzenką, na nowe boje
Nawraca Igor pułki swoje,
Z odsieczą śpieszy wojewoda,
Bo żal mu brata Wsiewołoda.
Dwa dni się bili. Aż na trzeci
Padła chorągiew Igorowa.
I tutaj było ich żegnanie[38]
Nad rzeką bystrą, nad Kajałą,
Tutaj na stypie chrobrym Rusom
Krwawego wina niedostało.
Swatów do syta napoili,
Sami- polegli w boju prawym.
Smutek do ziemi drzewa chyli,
Od żalu-troski nikną trawy.

Niewesoła nam, bracia, godzina,
Niewesoła godzina nastał.
Siłę nasza pokryła pustynia,
Dziewa Krzywda w ruskiej ziemi wstała,[39]
Uderzyła w Dadźboże zastępy[40]
I po ziemi trojańskiej płynie,[41]
Łabędziami skrzydłami pluszcze
W rzece Donie, przy morskiej głębinie.
Rozpluskała niezgodę gęstą,
Wniwecz poszły bój i zwycięstwo!
Bo rzekł bratu brat: „To moje- i to moje”.
A o małym powiada, że wielkie,
Sami sobie na zgubę, niedolę
Wykuli waśń i rozterkę.
Tak pohańców sprowadzili na pole...
Za daleko cię poniosło, sokole!
Bijąc ptaki, zaleciałeś nad morze...
Już nie wskrzesisz swoich wojsk, Igorze!
Idą płaczki, żony-żałobnice[42]
Zawodzące lamentem rzewnym,
Przez Ruś idą z rogiem gorejącym,
Kadząc żarem-popiołem pogrzebnym:
„Już nie ujrzeć nam miłych, straconych,
Myślą, dumą nie powrócić do nich,
Złotem, srebrem nie pobrzęczeć wdowie,
Nie ma mężów, pomarli ładowie!”[43]
Jęknął Kijów z żałoby, bracia,
A Czernihów z napaści srogiej,
Smutek ciężki rozlał się po ziemi,
Połoniły ją łupieżce-wrogi,[44]
Teraz kuną od dymu płać im... [45]
Źle to bracia, gdy są gniewy śród braci.
Obudzili Igor z Wsiewołodem
Stare licho, co je uśpił rodzic.
Groźny był ów Światosław, włodyka,[46]
Kniaź kijowski, wielki Olegowic!
Burzą był. Jak uderzył w Połowice,
Góry, lasy, jarugi przydeptał,
Wyciął wroga mieczem-obosieczem,
Rzeki zmącił, potoki wychłeptał.
A Kobiaka znad zatoki- wichurą
Wyrwał z pułków żelaznych uścisku,
Śmignął chanem-poganem, jak z procy,
I spadł Kobiak w kijowskim zamczysku.
Więc śpiewają Niemcowie, Grekowie[47]
Pieje pieśni Wenecja, Morawa,
Sławią kniazia obcy językowie,
Śpiewem sławią kniazia Światosława.
A młodego pieśnią nie sławią,[48]
Igorowi nie dadzą sławy,
Bo zasypał ruskim złotem i skarbem
Wody rzeki połowieckiej Kajały.
Przesiadł Igor ze złotego siodła[49]
Na kulbakę jeńca-koniucha,
Niewesoła nastała godzina,[50]
Radość znikła, w ogrodach pustka głucha.

A Światosław na wzgórzu w Kijowie
Mętny sen opowiada bojarom:
„Odziewano mnie w czarny pokrowiec,
Strute wino czerpano czarą.
A leżałem na łożu cisowym ,
Hołubionoż mnie tam, hołubiono,
I sypały się z pustych tołmackich kołczanów[51]
Wielkie perły na moje łono.
Stał bez krokwi u stropu mój dwór złotogłowy,
Nocą kruki krakały swe pieśni,[52]
Pod Plesieńskiem, w podgórzu, były sanie jakoweś
I nad morze je niby zanieśli.”
I odrzekli bojarzy:” Smutek rozum zamroczył.[53]
Dwa sokoły- to twoje zgryzoty.
Szłomem Donu chcą upić, Tmutorokań chcą złupić,
Porzuciły więc ojców tron złoty.
Ale szable niewiernych podcięły im skrzydła
I wplątały się, książę, sokoliki twe w sidła.
Bo mroczno było na trzeci dzień,
Jedno i drugie śćmiło się słońce,[54]
Zagasły słupy dwa gorejące,
Zapadły w morze, pokrył je cień,
Z nimi księżyce, młode miesiące.[55]
Mrok na Kajale. Po ruskiej ziemi[56]
Panterzym gniazdem Płowiec się plemi
I grozę niesie ku samym Hunom.
Padła pod zdradą zhańbiona chwała,
Wolę przygniotła przemoc zuchwała
I Dziw złowieszczy na ziemię runął.
Już zaśpiewały nad sinym morzem
Gockie dziewoje, krasne i hoże:[57]
Rade są klęsce i sławią chana,[58]
Cieszą się zemstą za Szarokana,[59]
Brzęczą w ich rękach ruskie czerwieńce...
-I nam by, książę, radości więcej...”

Wtedy wielki Światosław złote słowo uronił,
Słowo, łzami zroszone: „Synkowie!
Wsiewołodzie, Igorze! Wy, za sławą w pogoni,
Wcześniej kraj połowiecki zaczęliście gromić,
Ale sławy nie dali mieczowi.
Boście krwią sprawiedliwych ubroczyli się w rzezi,
Nie przybyło z niej czci ojcowiźnie!
Znam szaleństwo serc waszych, wykowanych w żelezie,
Biada tedy mej srebrnej siwiźnie!
Gdzież to brat mój potężny, kniaź Jarosław orężny,[60]
Co wielmoże, bojary wodził pułkiem zaciężnym?
Czernihowskich nie widać wojaków!
I gdzie one Szelbiery, gdzie Tatrany, Olbery,[61]
I zastępy Rewugów, Topczaków?
Ci- bez tarcz i bez glewi- krzykiem, nożem z cholewy,[62]
W sławę dziadów grzmiąc, biją się dzielnie.
A wy rzekliście dufni: <<Sami sławę swą złówmy,
Sami dawną i przyszłą się dzielmy.>>
Gdy zliniały już sokół, wzbija ptaki wysoko,[63]
Gniazda swego drapieżcom nie wyda.
Więc nie dziwne to dzieje, że ja stary, młodnieję,
Lecz mi kniazie na pomoc nie idą.”

Czarna przyszła godzina. Płacze ziemia rodzima,
Pod szablami lud krzyczy w Rymowie.[64]
Kipi złość w Połowczanach, a Włodzimierz-kniaź w ranach.
Biada, gorze mu, Hlebowicowie!
Ejże, ty, Wsiewołodzie! Nie czas-li, byś podążył[65]
Bronić ojców stolicy? Toć mocen jesteś, książę
Don szłomami wyczerpać, Wołgę wiosły rozkropić,
Po groszu wtedy branki, po tynfie będą chłopi![66]
Możesz po ziemi strzelać żywymi samostrzały:
Nie brak ci Hlebowiców, nie brak młodzi udałej.

Ejże, bujny Ruryku, i ty, Dawidzie krewki,[67]
Pod szłomami złotymi nie pływaliście-ż we krwi?
Nie wasza-że drużyna ryczy jak tury, dźgane
Hartownymi szablami w obcym polu nieznanym?
Wstąpcie, hospodynowie, wstąpcie w złocone strzemię,[68]
Za Igorowe rany, za krzywdę, za ruską ziemię.
Ejże ty, Osmomyśle, halicki Jarosławie,[69]
Na złotolitym tronie wysoko siedzisz w sławie,
Żelazem pułków wspierasz węgierskich turni nawał,
Wrzeciądze Dunajowi, królowi-ś drogę zawarł,[70]
Przez chmury, skały ciskasz, sąd sprawiasz do Dunaju,
Pioruny gniewu twego od kraju grzmią do kraju,
Na kijowską stolicą otwierasz sobie wrota,
Z Halicza aż do morza w sułtany strzały miotasz,[71]
Strzelaj w Konczaka, książę, zmiażdż pohańcowi ciemię,
Za Igorowe rany, za krzywdę, za ruską ziemię.

Nieustraszony Romanie! Groźny w boju Mścisławie![72]
Ponosi was, porywa myśl ku orężnej sprawie!
Wysoko wzlatujecie, jak sokół rozjątrzony,
Gdy nad wiatrami rwie się, by ptaka chwycić w szpony.
Pancerz macie stalowy pod przyłbicą łacińską,[73]
Grzmi od was ziemia pruska, z litewską i jadźwińską.
Drżą Hunowie na stępach, wróg dzidy na ziem ciska,
Pod bułat mieczów waszych kark kłonią Połowczyska.[74]
Lecz już złowróżbne dla Igora
Listowie z drzew opada, książę,
I słońce mu przygasło wcześnie.
Na rzece Sule i na Rosi[75]
Już grody wróg rozkrada, książę
A chrobry pułk nie wskrześnie.
Słysz! Don za tobą krzyczy,
Do walki zwie książęta.
Gotowi Olgowicy! Na szańcu już junaki!
Igwarze, Wsiewołodzie[76]
I trzej Mścisławowicy,
Sześcioskrzydłe jastrzębie,
Z nie lada gniazda ptaki!
To los, to los zwycięski[77]
Dał grody w ręce wasze!
Gdzież są te szłomy złote,
Tarcze i włócznie lasze?
Polu wrota zagródźcie
Strzałami ostrzonemi,
Za Igorowe rany,
Za krzywdę ruskiej ziemi!

Już nie bieży srebrną falą w dolinie[78]
Rzeka Suła do Perejasławia
I bagnista ciecze woda w Dźwinie,
Onym groźnym Połowczanom płynie,
A pogania ją pohańców wrzawa.
Sam Izjasław Wasylkowic- jedyny-[79]
O przyłbicę litewskiej drużyny
Grzmiał mieczami. I zaćmił, i ubił
Sławę dziada i rodu zaszczyty,
Gdy sam, mieczem Litwina ubity,
Step zakrwawił- i duszę zagubił.
Pod tarczami padł purpurowymi.[80]
Jak w  łożnicę- by miłą hołubił.
A już drzewiej zapowiedział Bojan:
„Ptak skrzydłami przyodział twą miłą,
Świeżą krew wylizała zwierzyna...”
Wsiewołoda, Briaczesława tam nie było.
Więc samotnie-żeś z ciała chrobrego
Rzucił śmierci skroś naszyjnik złoty,
Diamentową swą duszę w męczeństwie...
Zmilkły głosy, nie słychać ochoty,
Jeno trąby trąbią grodzieńskie.[81]
Już wam czas, Jarosławie, i Wsiesława wnukowie,[82]
Miecze-szczerbce wbić w ziemię i chorągwie pochylić,
Bo zboczyliście z drogi wielkiej sławy dziadowej,
Boście swary zaczęli, długie zwady czynili,
A za swarem, za zwadą przyszedł rozbój pogański,
W siódmym wieku nastała klęska ziemi trojańskiej.[83]
Wsiesławowi temu- los posłużył:
Krasawicę sobie wywróżył,
Krasawicę kijowską stolicę.
Chytrze wsparł się na włóczni, dźwignął,
Na kijowskie grodziszcze śmignął,
Złoty tron kijowski drzewcem tknął.
Dziwnym zwierzem z Kijowa wskoczył,
O północy- z Białogrodu się toczył,
Otulony niebieska mgłą.
Ten- po trzykroć szczęście ułowił:
Otwarł ogni wrota Nowogrodowi,
Sławę zgniótł Jarosławową- i chyłkiem
Na Niemigrę wyrwał chyżym wilkiem.

Na Niemcze- głów ściele się żniwo,[84]
Grzmią stalowe cepy w znoju młócki,
Na klepisku kładą żywot ludzki,
Duszę z ciała wywiewają żywą.
Brzeg skrwawiony zasiewano tam nie ziarnem,
Ale kośćmi synów ruskich- na marne.
Sąd sądził, rządy rządził Wsiesław książę,
A po nocy szarym wilkiem ganiał.
Nocą biegł do Kijowa i dążył
Przed kurami do Tmutorokania[85]
I wielkiemu Chorsowi[86]
Drogę wilkiem przesłaniał.
Ledwo w dzwony u Sofii Świętej
Uderzono w Płocku na jutrznię.
A już jemu, przemieńcowi, w Kijowie
Na mszę ranną dzwoniło hucznie.
Wieszczej duszy, mężnego był serca,
Lecz bywało, że cierpiał najsrożej!
I już drzewiej mądry Bojan-przezierca
Taką o nim przypowieść złożył:
- „Czy kto chytrzec, pokuśnik,
Czy ptak szczebietliwy,
Nie ominie nikogo
Boży sąd sprawiedliwy.”

O, jęczeć ruskiej ziemi,
Co prawiek swój pamięta
I pierwsze swe książęta!
Gdzie ów stary Włodzimir?[87]
Ten góry kijowskimi
Nie zamknął się, nie spętał.
A dziś jego chorągwie-[88]
Ta za Dawidem ciągnie,
A ta w Ruryka stronę,
I nie w ład powiewają
Buńczuki poróżnione.
Aż z Dunaju śpiewają włócznie...[89]
A ja słyszę, że zazula zawodzi-
Jarosławna woła o jutrzni:
„W dal kukułką frunę ku Donowi,
W wodzie rękaw umoczę bobrowy,
W smętnej rzece, w Kajale krwawej,
I ochłodzę ja znój Igorowy,
Zwilżę rany bobrowym rękawem.”
Jarosławna zawodzi żałośnie
Na Putywlu murach przed zaraniem:
„Wietrze! Wietrze! Czemu wiejesz tak groźnie?
Wichrze! Wichrze! Bezlitosny panie!
Strzały miotasz ze skrzydeł wysokich
W mego łady miłego zastępy.
Małoż tobie, że mkniesz pod obłoki
I kołyszesz na morzu okręty?
Spójrz, rozwiała się łkaniem-płakaniem
Radość moja po trawie, po rośnej...”
Na Putywlu murach przed zaraniem
Jarosławna zawodzi żałośnie:
„Dnieprze mój, Sławuto! Na swej wodzie,[90]
Co przebiła połowieckie skały,
Hołubiłeś Światosława łodzie,
Gdy Kobiaka hordy umykały,
Ty mi męża przyhołub na łodzi,
Bym na morze łez nie słała za nim.”
Jarosławna żałośnie zawodzi
Na Putywlu murach przed zaraniem:
„Słońce jasne, po trzykroć jarzące,
Słonko, wszystkim łaskawe i rade!
Czemu prażysz płomiennym gorącem
W chrobre pułki, w mego męża-ładę?[91]
Skwar na wyschłej pali się cięciwie,
Smutek zamknął im strzały w kołczanie!”
Jarosławna płacze żałośliwie
Na Putywlu murach przed zaraniem.
Zawrzało nocą morze. Idą nawałnice.[92]
Bóg księciu pokazuje drogę na stolicę,
Z jasyru do ojczyzny, na złoty tron ojca.

Zgasły zorze wieczorne. W mrok zapadł krąg słońca.
Igor śpi, Igor czuwa, w myślach pole mierzy
Od Donu, od Wielkiego, Do Małego Dońca.

Owłur konia przyłapał i świsnął za rzeką,[93]
Zrozumiał kniaź: „Nie zginę. Pomoc niedaleko.”
I zadudniła ziemia, zaszumiały łozy,
Zaskrzypiały, ruszyły połowieckie wozy.

A Igor- białym nurem do wody,
Gronostajem w nadbrzeżne szuwary,
Skoczył na koń nie wilk, lecz kniaź młody,
A zeskoczył białonóg, wilk szary.
I popędził nad Don- i z polanki
Białozorem wzbił się i z nalotu[94]
Spada, bijąc łabędzie, cyranki,
Jest śniadanie i obiad gotów.
Kiedy Igor sokołem górnym,
Wtedy Owłur wilczyskiem chmurnym,
Truchtem bieży, strząsa rosy chłodne...
Bo zmoczyli swe konie dorodne.
Rzecze Doniec do Igora: „Książę!
Chwały już chyba dość ci,
A i Konczak się dosyć natążył,
A i dość ruskiej ziemi radości.”
Odpowiada kniaź rzece: „Dończe!
Małoż tobie zaszczytu i chwały,
Że twe wody do końca do końca
Wojewodę Igora kębłały?[95]
Że na trawie-murawie w zieleni,
Na twych brzegach srebrzystych spoczywał,
Żeś mi go mgłami odziewał ciepłemi,
Cieniem drzew rozłożystych zakrywał?
Na twej fali strzegł gogół biały,[96]
Kaczka w wiatrach, czajka na ruczaju!
Małoż tobie, o rzeko, tej chwały,
I zaszczytu od kraju do kraju?”
Rzeka Stugana nie tak przemówiła...
Sama płytkim korytem się wiła,
Więc obcymi wezbrała potoki
I znad brzegów swych ciemnych- w zarośla
Rościsława młodziana poniosła,[97]
Pochłonęła odmętem głębokim.
Płacze matka najmilszego syna,
Łzy po młody Rościsławie roni,
Drzewo żalu nisko się ugina,
Kwiecie niknie, do ziemi się kłoni.

To nie sroki zaskrzeczały
Czarną zgrają.
Gzak z Konczakiem za Igorem
Tropem gnają.
Nie krakały kruki, wrony,
Tylko dzięcioł
Pełzł po wierzbie, wystukiwał
Drogę księciu
I nad rzekę go prowadził,
A za nim- słowik
Świt wesoła pieśnią wieścił
Igorowi.

Gzak powiada do Konczaka:
„Nie żałować strzały celnej;
Gdy do gniazda sokół leci,
Sokolika my postrzelmy.”[98]
Rzekł Gzakowi Konczak na to”
„Gdy do gniazda sokół leci,
Opętajmy sokolika
Dziewką hoża- będzie w sieci.”[99]
Konczakowi Gzak powiada:
„Gdy go dziewką opętamy,
Tedy nie mieć nam sokoła
Ani hożej dziewki samej;
Zaczną ptaki te zdradzieckie
Bijać w polu nasze ptaki...”
W szczerym polu połowieckim
Tak gadali Gzak z Konczakiem.[100]

Który pierwsze książęta opiewał,
Zmierzchłe czasy, Jarosława, Olega,
Stary Bojan wieszczymi słowy
Już o synu rzekł Światosławowym:
„Chociaż głowie bez ramion, gorze,
To i ciału biada bez głowy.”
Tak tez Rusi, bez ciebie, Igorze!

Jasne słońce na niebie świeci:
Książę Igor już na ziemi swojej.
Na Dunaju śpiewają dziewoje,
Do Kijowa płynie pieśń przez morze.
Przez Boryczew jedzie książę na pokłon[101]
Pirogoszczej Bagodzicy.[102]
Radość krajom, grodom i stolicy.

***

Sławiono pieśnią starych kniaziów, teraz na młodych kolej.
Igor Światosławowic, jary tur Wsiewołod, Włodzimierz Igorowic
- niech żyją! Wasze zdrowie, kniaziowie, drużyno, za chrześcijan
z pogańskimi pułkami walczący!
Kniaziom sława, a drużynie cześć!

Tłumaczył Julian Tuwim
Przypisy: Marian Jakóbiec



[1] Igor (ur. 1151, zm. 1202)- książę Nowogrodu Siewierskiego , pod koniec życia (1198- 1202) władca Czernihowa. Syn Światosława Olegowicza, wnuk Olega Światosławowicza. Wyprawę o jakiej mowa, podjął w r. 1185 wespół z rodzonym bratem Wsiewołodem z Trubczewska, ze swoim synem Włodzimierzem z Putywla i z powinowatym Światosławem Olegowiczem z Rylska. Pozazdrościli oni sławy wielkiemu księciu kijowskiemu Światosławowi, który rok przedtem w sojuszu z innymi książętami południoworuskimi ruszył w dół biegu Dniepru i rozbił wojska połowieckie, a ich chana Kobiaka wziął do niewoli.
[2] Bojan- nieznany skądinąd wielki  pieśniarz drużynny książąt ruskich z końca XI i pocz. XII w. Sądząc z tekstu Słowa, opiewał on sławę księcia Jarosława Mądrego (zm. 1054), chrobrego Mścisława Tmutorokańskiego (zm. 1036), księcia Romana Światosławowicza (zm. 1079), Wiesława Branisławicza Połockiego (zm. 1101) i Olega Światosławowicza (zm. 1115).
[3] Myślą rozpływał się po drzewie. Niektórzy badacze uważają w zaginionym rękopisie było nic
myslju (myślą), lecz mysniu (łasicą), analogicznie do dalszych przenośni.
[4] W oryginale: „Jak powiadają, on pamiętał waśnie dawnych czasów.”
[5] W pojedynku, o jakim mowa, książę Mścisław Wladimirowicz Tmutorokański zabił księcia kasożskiego (czerkieskiego). Kroniki kijowskie notują ten fakt pod rokiem 1022. Zwycięzca w pojedynku miał zabrać majątek, żonę i ziemię pokonanego.
[6] W oryginale miejsce niejasne. Brzmi właściwie odwrotnie: Zacznijmyż, bracia, tę opowieść od starego Włodzimierza do dzisiejszego Igora.: Chodzi tu prawdopodobnie o Włodzimierza Monomacha (1053-1125), księcia perejasławskiego i kijowskiego, bohatera licznych walk z Połowcami.
[7] Złowieszcze zaćmienie słońca, o jakim mowa, nastąpiło w rzeczywistości, jak podają astronomowie, 1 maja 1185r. przed wieczorem.
[8] Don- upragniona przez książąt ruskich naturalna granica ich ziem na wschodzie. Stąd żądza Igora, by „przejść się w błękitnym Donie” i jego nawoływania, by za wszelką cenę do niego dotrzeć.
[9] Z szlomu- z hełmu.
[10] Tropami trojańskimi- Trojanowymi- prawdopodobnie zwycięskimi drogami cesarza rzymskiego Trojana, o którym żyła legenda ludu ruskiego i z imieniem jego wiązała dawne wały na Ukrainie. Niektórzy badacze skłonni są przypuszczać, że imieniem tym nazywa autor księcia Światosława Igorowicza, ojca trzech synów (Trojan). Inni natomiast (Tichonrawow) twierdzą, że imię to zostało wprowadzone do utworu przez pomyłkę przepisywacza lub pra-wydawcy, zamiast „Bojan”, i że to o jego ślady chodzi. Jeszcze inni twierdzą, że Trojan- to stare, mistyczne bóstwo słowiańskie.
[11] Weles- staroruskie bóstwo bydła, jak też słońca i pieśni.
[12] Suła- lewy dopływ Dniepru w księstwie perejasławskim, graniczącym ze stepami połowieckimi.
[13] Nowogród- oczywiście Siewierski, nad rzeką Desną, stolica udzielnego księstwa Igora.
[14] Putywl- miasto nad rzeką Sejm, w którym rządził syn Igora.
[15] Wsiewołod- młodszy brat Igora (ur. 1160, zm. 1196), książę Kurska i Trubczewska. Wedle kroniki ipatijewskiej przewyższał wszystkich książąt z linii Olegowiczów nie tylko wzrostem i siłą, ale także wykształceniem i dobrocią. Dla wielkiej dzielności przezywano go buj-turem. Przydomek ten spotykany w kronikach ruskich także w odniesieniu do innych książąt na określenie wyjątkowego męstwa. Tur, dziki wół, żył na stepach ukraińskich jeszcze do XVIII w.  
[16] Kursk- leży także nad brzegiem Sejm.
[17] wiciądze- bohaterowie, rycerze.
[18] W oryginale: „Noc, jęcząc mu burzą, pobudziła ptaki; w pobliżu rozległ się świst zwierząt.”
[19] Dziw- postaci mitologicznej o tej nazwie nie znają ruskie źródła historyczne. Wspominają go tylko pieśni ludowe b. guberni ołonieckiej. Por. także ukraińskie diwo i polskie „dziwo”.
[20] Suroż- dzisiaj Sudak (na Krymie)
[21] Posule- kraje nad rzeką Sułą.
[22] Tmutorokańskie bożyszcze- w oryginale „tmutorokański bałwan”, jakiś kamień na pograniczu Tmutorokania. Jeszcze w w. XVIII stały tam dwa ogromne posągi, pochodzące z IV w. p.n.e. poświęcone bóstwom Sanergu i Astarte.
Tmutorokań- miasto na Półwyspie Tamańskim, wpierw bizantyńskie, a od w. XI ruskie. W r. 1111 zajmowali je Połowcy. Ośrodek wysokiej kultury, zarówno w czasach starożytnych, jak tez ruskich.
[23] Częsty w poemacie refren poetycki.
[24] Także refren.
[25] Olegowe mężne ptastwo- potomstwo Olega, założyciela dynastii książąt siewierskich, który ramię w ramię z Połowcami walczył przeciw książętom ruskim, zwłaszcza Włodzimierzowi Monomachowi.
[26] krzeczot- raróg, rodzaj ptaka stepowego.
[27] Konczak i Gza (Burnowicz)- chanowie połowieccy, wsławieni napadami na Ruś. Z córką Konczaka, jak zobaczymy, ożenił się później syn Igora, Włodzimierz, współuczestnik wyprawy.
[28] Cztery jasne słońca- czterech ruskich książąt.
[29] Kajała- dosłownie: rzeka żalu i łez. Nazwa, wspomniana w Słowie sześć razy, jak widać, alegoryczna. Bitwa rozegrała się właściwie nad rzeką Kalmus, wpadającą do Morza Azowskiego. Istnieje też inna interpretacja tej nazwy, od połowieckiego kajały- skalisty.
[30] Strzybog- staroruskie bóstwo wiatrów, jak objaśniają uczeni radzieccy. Brückner twierdzi, że „wnuki Strzyboga” nie odnosi się do wiatrów, jak powszechnie przyjmują, bo „taka mitologia obca Słowu, które nazwy pogańskie łączy z ludźmi (potomkami), ale nigdy z przyrodą”. Uważa, że nazwą tą określa autor ziemie ruskie. Zdanie to, wedle niego powinno brzmieć: „Wiatry strzałami od morza wieją na wojsko Igorowe, o wnuki Strzyboga.”
[31] Awarskie przyłbice- pochodzące od Awarów, zamieszkujących w w. V dzisiejszy Degestan na Kaukazie. Awarowie słynęli jako producenci broni.
[32] Hlebówna- Olga, córka księcia Gleba Juriewicza, żona Wsiewołoda.
[33] W najbardziej napiętym miejscu akcji autor przerywa opis bitwy i przenosi czytelnika, prawem kontrastu, w historyczna przeszłość, w której kryje się zalążek klęski. Znowu przywołuje pamięć rzymskiego cesarza Trojana, wspomina o czasach księcia Jarosława Mądrego i zajmuje się szerzej głównym siewcą niezgody, księciem Olegiem Światosławowiczem (zob. w. 129). Ten niezupełnie jasny ustęp posiada następujące tło historyczne: księcia Olega przepędził z Włodzimierza Wołyńskiego w r. 1077, po śmierci Światosława, jego stryj, Wsiewołod Jarosławicz z Czernihowa. Wygnany z własnego dziedzictwa, uciekł Oleg wraz ze swoim bratem stryjecznym Borysem Wiaczesławowiczem do Tmutorokania. Tu wszedł w porozumienie z Połowcami i organizował napady na Czernihów przeciw Wsiewołodowi Jarosławowiczowi i Włodzimierzowi Monomachowi. Wsiewołod poniósł klęskę i był zmuszony zwrócić Olegowi i Borysowi Czernihów. Sam natomiast uciekł do swego brata, wielkiego księcia kijowskiego Izjasława. Obaj, do spółki z synami, Jaropołkiem i Włodzimierzem Monomachem ruszyli na Czernihów. Oleg, czując przewagę stryjowskiej koalicji, uchylił się od stryjowskiej koalicji, uchylił się od bitwy, Borys natomiast stanął do nierównej walki i poległ na Nieżatinej Niwie w pobliżu Czernihowa w r. 1078. Zginął jednakże w tej bitwie i Izjasław. Sam Oleg uciekł powtórnie do Tmutorokania i raz po raz aż do śmierci (1115) napadał wespół z Połowcami na ruskie ziemie.
[34] Włodzimierz- oczywiście Monomach, który w toku walk z Olegiem opanował Czernihów, ale nie był uważany przez mieszkańców tego miasta za prawego władcę.
[35] Światopełk, syn Izjasława, kazał przywieść jego zwłoki na dywanie zawieszonym pomiędzy końmi do Kijowa, do cerkwi św. Sofii.
[36] Biadosławic (w oryginale Goriesławic)- gra słów, zamiast Światosławic.
[37] Dadżbóg- wedle jednych- bóg  słońca, wedle innych – bóstwo Rusi, względnie książąt ruskich.
[38] Nawraca Igor pułki swoje. Latopis szczegółowo opisuje ten epizod. W szeregach Igora znajdowali się wojownicy ze szczepu koczowniczego Kowujów, którzy podczas walki opuścili pole bitwy i uciekli. Igor usiłował ich zawrócić. Tymczasem Wsiewołod pozostawał na miejscu i walczył dalej. Wyzyskali to Połowcy i rozdzielili wojska obu braci. Odsiecz, niesiona Wsiewołodowi, nie udała się.
[39] Dziewa Krzywda (w oryginale Obida)- personifikacja nieszczęścia, jakie, niczym zaraza, spadło na ruską ziemię.
[40] Dadźboże zastępy- Rusini.
[41] ziemia trojańska- Ruś.
[42] W oryginale: „ Za nim zaszlochała Karna i Żla poskakała po ruskiej ziemi, rozrzucając ognie w płonącym rogu.” Miejsce niejasne. Niektórzy tłumaczą to miejsce inaczej: „Za nim zaszlochał płacz i żałość rozniosła się po ruskiej ziemi. Wzniecając żar w płomiennym rogu, kobiety ruskie zapłakały.” Tą drogą poszedł także autor niniejszego przekładu.
[43] ładowie – starosłowiańska nazwa mężów.
[44] połoniły- wzięły do niewoli.
[45] W oryginale: „ brali daninę po białce od domu”. Białka- biała wiewiórka. Skór kunich i wiewiórczych używano pierwotnie na Rusi zamiast pieniędzy. Później weszły w obieg pieniądze metalowe, ale skóry pozostały nadal ważnym środkiem wymiennym. Te daninę będą odtąd pobierać Połowczanie „ od dworu” tj. od domu.
[46] Mowa o zwycięstwie nad Połowcami, odniesionym przez wielkiego księcia kijowskiego Światosława Wsiewołodowicza na rok przed wyprawą Igora. Ów Światosław zasiadł na tronie wielkoksiążęcym dopiero w r. 1181. Przedtem rządził Czernihowem. Nie był ojcem, lecz kuzynem Igora i Wsiewołoda. Tu nazwany tak ze względu na znaczenie i wiek.
[47] Niewątpliwa hiperbola. W ten sposób pragnął poeta podkreślić znaczenie tego zwycięstwa. Jest to cały ówczesny kulturalny świat.
[48] młodego- w oryginale wprost: księcia Igora. 
[49] W oryginale:  „Tu przesiadł się książę Igor z siodła książęcego na siodło niewolnika”, tzn. dostał się do niewoli.
[50] W oryginale: „Sposępniały miejskie mury, znikło wesele.”
[51] z tołmackich kołczanów. W oryginale występuje zagadkowy wyraz Tłkowin. Tłumaczono zwyczajnie te słowa „pustymi kołczanami plugawych cudzoziemców”. Niektórzy uczeni dopatrują się w nazwie Tołkowinów- Pieczyngów (na podstawie jednej notatki kronikarskiej z r. 907). Na tym stanowisku stanął tez autor niniejszego przekładu.
[52] Miejsce zupełnie niejasne. Oto dosłowny przekład tekstu, wedle najnowszego odczytania: „całą noc z wieczora krakały posępne kruki. Na łące pod Plesieńskiem były gęste (?) sanie (a może żmije?) i poniosły je ku sinemu morzu”(?). Plesieńsk- wedle Karamzina- miasto w księstwie halickim, na pograniczu Wołynia. Niektórzy każą czytać Plisneska.
[53] Bojarzy tłumaczą ten sen, znając już szczegóły klęski Igora.
[54] słońce, a później, w. 289, księżyce- książęta biorący udział w pochodzie.
[55] W oryginale: „Dwa młode miesiące, Oleg i Światosław, pokryły się mrokiem i pogrążyły się w morzu.”
[56] Miejsce niejasne. Tu między tekstem Musina-Puszkina i kopią przeznaczoną dla Katarzyny zachodzi różnica. Najprawdopodobniej tekst ten brzmi w oryginale tak: „ Tak na rzece Kajale ciemność okryła świat. Po ruskiej ziemi rozsiali się Połowcy niczym gniazdo panterze i wielka poszła od niego furia aż do samego Huna. Już potwarz zwaliła się na chwałę. Już niewola uderzyła na wolność.”
[57] Goci osiedlili się nad Morzem Czarnym w II wieku. Ośrodkiem ich państwa była prawobrzeżna Ukraina. Po migracji na Zachód pozostały ich resztki na Krymie. Tu podbicie przez Połowców pomagali im w wyprawach na Ruś.
[58] sławią chana- w oryginale „chana Busa” lub „Booza”, króla Antów, który został pokonany przez księcia gockiego w IV w. Niektórzy historycy uważają go natomiast za jakiegoś chana połowieckiego.
[59] Szarokan- książę połowiecki, pobity kilkakrotnie przez wojska ruskie. Gockie dziewy cieszą się z klęski Igora i widzą w tym zemstę za Szorkoana.
[60] kniaź Jarosław- Jarosław Wsiewołodowicz, książę czernihowski, zmarł w r. 1198.
[61] Szelbiery, Tarany, Olbery, Reugi, Topczaki- nazwy drobnych plemion, służących w szeregach księcia czernihowskiego.
[62] glewia- spisa, kopia.
[63] zliniały- wyłysiały, a więc stary już i doświadczony, tym groźniejszy.
[64] Rymów-  gród ruski, zniszczony przez Połowców, leżący prawdopodobnie nad rzeką Suła. Po zwycięstwie nad Igorem książęta połowieccy, Gza i Konczak, poszli na Ruś dwiema drogami: Gza do Putywla, a Konczak do Perejasławia, przeciwko Włodzimierzowi Glebowiczowi. Ten zastąpił mu drogę przed miastem. Został jednak ciężko ranny trzema włóczniami i przeniesiony w obręb grodu. Połowcy dowiedziawszy się, że Dnieprem płyną przeciwko nim książęta Światosław i Ruryk, odstąpili od Perejasławia i napadli na Rymów. Mieszkańcy- jak podaje kronika ipatijewska- schronili się w dwu basztach. Te nie wytrzymały naporu Połowców i kto nie zdołał ukryć się w okolicznych błotach, popadł w niewolę.
[65] Tu zaczyna się odezwa poety do książąt ruskich, aby ratowali zagrożony kraj. Zwraca się wpierw do Wsiewołoda Juriewicza, księcia z Włodzimierza nad Klaźmą (1154-1212), który w wielkim pochodzie w r. 1182 lub 1184 rozbił Bułgarów nadwożańskich. Dlatego mówi o nim, że może Wołgę wiosłami rozkropić. Mógłby tez hełmami Don wyczerpać, gdyby ruszył na Połowców.
[66] tynf- srebrny pieniądz.
[67] Ruryk i Dawid Rościsławowiczowie wnuki Mścisława Władimirowicza, syna Monomacha. Po podziale księstwa kijowskiego w r. 1181 przez  Światosława Wsiewołodowicza, Ruryk otrzymał jego część ze stolicą w Biełgorodzie. Gdy po klęsce Igora Połowcy oblegali Perejesławski zwracał się o pomoc do Ruryka i Dawida, księcia smoleńskiego, który jednakże zawiódł i nie wziął udziału w wyprawie.
[68] hospodynowie- panowie.
[69] książę halicki Jarosław Osmomysł (panował 1153 do 1187). Przydomek Osmomysł dał mu tylko autor Słowa, prawdopodobnie dla rozumu, wartego ośmiu. Kronika ipatijewska charakteryzuje go jako władcę rozumnego, uczciwego i sławnego. Jego córką była żona Igora Światosławowicza, Jarosławna. 
[70] królowi-ś drogę zawarł- mowa o walkach z królami węgierskimi usiłującymi opanować Halicz. Za czasów Jarosława Osmomysła panowali na Węgrzech zięć Izjasława Mścisławowicza Geza II, Stefan III i Bela III.
[71] Przypuszcza się, że jest to aluzja do jakiegoś udziału Haliczan wespół z Węgrami w trzecim pochodzie krzyżowym przeciw Turkom, organizowanym przez Fryderyka Barbarossę.
[72] Roman i Mścisław- książęta wołyńscy: Roman Mścisłowoicz Włodzimierski wsławił się w wojnach z Jaćwingami. I Litwinami. Zginął pod Zawichostem w r. 1205. Mścisław Jarosławowicz Peresopnicki, względnie Łucki, był stryjecznym bratem i nieodłącznym przyjacielem Romana.
[73] Pancerz macie stalowy- w oryginale żeleznyi paporzi. Orłow udowadnia, że nie chodzi tu o pancerz, lecz o ludzi (parobcy), a więc „parobcy”. Epitet „żelazny”, „stalowy”, byłby tu właściwy.- Hełmy łacińskie- książę Roman wychowywał się na dworze swego wuja Kazimierza Sprawiedliwego. Stąd, być może, pochodzą owe hełmy „łacińskie”, czyli polskie.
[74] bułat- szeroka szabla.
[75] Suła- prawy, Roś- lewy dopływ Dniepru, granica terytorium ruskiego. Nad Sułą znajdował się szereg warowni, wśród których był wspomniany Rymów (Rimow).
[76] Igwar i Wsiewołod- synowie Jarosława Izjasławicza Łuckiego. Był wśród nich jeszcze Mścisław, wymieniony poprzednio jako towarzysz bojowy Romana Mścisławicza. Nazwa „Mścisławicze” odnosi się do nich po pradziadku, Mścisławie Władimirowiczu.
[77] Mowa prawdopodobnie o tym, że ziemie na jakich panowali, zdobyli nie orężem, lecz jako dziedzictwo.
[78] W poszukiwaniu ratunku dla zagrożonej ojczyzny zwraca się autor Słowa do północno-zachodnich księstw. Niestety i te zaprzątnięte są walką z pogańskimi Litwinami, Połowcami oraz wewnętrznymi porachunkami. Znakiem ich słabości mają być owe „mętne rzeki”.
[79] Izjasław Wasylkowic- nie znany ruskim kronikarzom. Orłow przypuszcza, że prawdopodobnie chodzi tu o brata Briaczysława Wasylkowica, który wraz ze swoim drugim bratem, Wsiesławem, wybrał się w r. 1181r. Na Rościsławowiczów, aby odebrać im Kijów. Ojcem ich był prawdopodobnie Wasylko Rogosłodowicz, wnuk znakomitego Wsiesława, wspomnianego w Słowie. Szczegóły dotyczące śmierci owego Izjasława Wasylkowica w walce z Litwinami również były nie znane kronikarzom.
[80] W oryginale, skutkiem pomyłek przepisywaczy, miejsce zupełnie niezrozumiałe. Rekonstruują ten tekst dwojako: „Sam został zabity pod czerwonymi tarczami na krwawej trawie litewskimi mieczami i powiedział: <<Drużynę twoją, książę, ptaki skrzydłami pokryły i zwierzęta krew jej wylizały.>>” Lub: „On sam, posiekany mieczami połowieckimi, padł pod czerwonymi tarczami na okrwawioną trawę, niczym z miłą na łoże. I powiedział Bojan: <<Drużynę twoją, książę, ptaki skrzydłami pokryły, a zwierzęta krew jej wylizały.>>”  
[81] Izjasław Wasylkowic, jak widać, był księciem w Horodnie. Mowa o miasteczku między Styrem, a Horyniem, w Pińszczyżnie.
[82] Prawdopodobnie chodzi o Jarosława Wsiewołodowicza, księcia czernihowskiego, zmarłego w r. 1198, wnuka Olega Czernihowskiego.
[83] Miejsce niejasne. Jedni cytują: ” W siódmym wieku Trojana ciągnął Wiesław los na miłą mu dziewicę. On, chytrze oparłszy się o konia, podjechał do miasta Kijowa i dotknął oszczepem tronu kijowskiego. „ Inni tłumaczą inaczej: „W siódmym wieku Trojana” (tj. bardzo dawno temu) odnoszą do zdania poprzedniego, jak czyni to autor niniejszego przekładu. I dalej: „Wsiesław rzucił los o pożądaną dziewicę. Chytrze oparłszy się o kopie, skoczył ku miasta Kijowi i dotknął był dzidą złotego tronu kijowskiego.” Oczywiście, nie chodzi tu o dziewicę, lecz o pożądane miasto. Wiesław Briaczesławowicz, książę połocki, panował od 1044 do 1101. Jeden z najniespokojniejszych władców ruskich. W r. 1067 zdobył Nowogród. Lecz wnukowie Jarosława Mądrego rozbili go nad rzeką Niemigą i zwabiwszy do Kijowa, uwięzili. Lud kijowski uwolnił go i osadził na tronie wielkoksiążęcym. Panował nad nim niedługo. Popędził go legalny książę kijowski,  Izjasław, przy pomocy króla polskiego Bolesława II, Wiesław uciekł do Płocka, skąd także został wygnany. Zdobył go ponownie w ciężkich bojach, ale do końca życia nie miał spokoju. Nie tylko autor Słowa, ale i kroniki przedstawiają go jako jakiegoś czarodzieja. 
[84] Niemiga- lub Niemiza- dopływ rzeki Dwisłocz. W oryginale: „Skoczył wilkiem do Niemigi z Dodutek.”
Dodutki- miasteczko w pobliżu Nowogrodu Wielkiego.
[85] Poetyckie zamyślenie. Wiesław nigdy w Tmutorokaniu nie był.
[86] Chors- bóstwo pogańskie, najprawdopodobniej Słońce. Nazwa często spotykana w staroruskich zabytkach.
[87] Mowa o Włodzimierzu Monomachu, rzeczniku jedności ruskiej ziemi, nie zasklepiającym się w swoim księstwie kijowskim, lecz myślącym o całości ojczyzny.
[88] Treść dotyczy niesnasek wśród potomków Monomacha. W r. 1177 podczas najazdu Połowców książę Dawid odmówił pomocy Rurykowi. Później, w r. 1185, Światosław, wielki książę kijowski, odmówił jej Włodzimierzowi Glebowiczowi, również zagrożonemu przez Połowców.
[89] Dunaj- w poezji ludowej nazwa wielkiej rzeki w ogóle. Miejsce rozmaicie interpretowane. Jedni cytują w oryginale: „Na dunaju słychać głos Jarosławny; samotną kukułką kuka ona wczesnym rankiem.” Inni: „Na samym, na dunaju śpiewają włócznie. Ja zaś słyszę głos Jarosławny: rankiem o jutrzni kuka ona kukułką.”
Jarosławna- druga żona Igora, córka księcia halickiego, Jarosława Osmomysła. Za mąż wyszła w r. 1184. Na imię jej było Eufrozyna. Tu zaczyna się „płacz” Jarosławny.
[90] Sławuta- stara nazwa Dniepru, spotykana także w ukraińskich pieśniach ludowych.
[91] łada- mąż, kochanek.
[92] Igor podejmuje ucieczkę z niewoli.
[93] Owłur- Połowczanin, który pomógł Igorowi w ucieczce.
[94] bałozor- rodzaj sokoła.
[95] kębłać- staropolskie kolebać, chować, pieścić, tulić.
[96] gogół- nurek czubaty, rodzaj ptaka wodnego.
[97] Rościsław- brat Włodzimierza Monomacha, utonął w rzece Stugnie, ratując się przed pogonią Połowców po klęsce wojsk ruskich w r. 1093.
[98] Mowa o Włodzimierzu, synu Igora, który również dostał się do niewoli.
[99] Włodzimierz Igorowicz rzeczywiście ożenił się w r. 1187 z córką Konczaka i powrócił na Ruś z żoną i dzieckiem.
[100] Końcowa pieśń pochwalna.                     
[101] Boryczew- dzisiejsza nazwa „Boryczew tok”- zjazd łączący górną część Kijowa z dolną („Podolem”)
[102] Pirogoszcza Bagarodzica- cerkiew kijowska, wzniesiona w r. 1131 z inicjatywy księcia Mścisława.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz