środa, 26 lutego 2014

Słowo o wyprawie Igora – autor, historia, tekst


Czołowe miejsce w piśmiennictwie staroruskim epoki kijowskiej zajmuje tradycyjnie Słowo o wyprawie Igora (Cлово о полке Игореве). Jest to zabytek odosobniony, zagadkowy, jakby przeciwstawiający się swoją osob­liwą formą i wyrazem ideowo-artystycznym wszystkiemu, co dotąd na Rusi pisano. Mickiewicz uznał go za najwyższy wykwit średniowiecznej poezji słowiańskiej i tłumaczył swoim słuchaczom w Paryżu, że ani omó­wienie kompozycji, ani analiza formy poetyckiej dostatecznie nie wyjaś­niają uroku, jaki odczuwają wszyscy Słowianie, czytając ten utwór. Poeta zwrócił też uwagę na „odbicie” Słowa w poezji narodów słowiańskich. „Każde bowiem wyrażenie poematu odnajduje się później u poetów ro­syjskich, polskich, a często nawet i czeskich”. Każdy jego wiersz jakby „posłużył za temat poetom”, jakkolwiek często tego utworu nie znali nie wgłębiali się w jego istotę. „Wszystkie bowiem obrazy - dowodził Mickiewicz - są tu zaczerpnięte z przyrody; charaktery są kreślone z natury i dopóki przyroda słowiańska nie ulegnie zmianie, poemat o Igorze będzie zawsze poczytywany za narodowy, a nawet zachowa pięt­no aktualności”.[1]

  Jedyny znany rękopis tego arcydzieła literatury staroruskiej został odkryty między rokiem 1791 a 1795 przez zbieracza starożytności, dyg­nitarza dworu Katarzyny II (nadprokuratora synodu rosyjskiego kościo­ła prawosławnego), hr. Aleksego Musina-Puszkina woluminie rękopiśmiennym, zawierającym po­nadto dwie kroniki i trzy opowieści. Pełny tytuł utworu brzmiał: Słowo o wyprawie Igora, syna Swiatosławowego, wnuka Olega (Слово о полку Игореве, сына Святослава, внука Ольгова). Notatkę o znalezieniu Słowa podał do wiadomości publicznej Karamzin w 1797 r. w wychodzą­cym w Hamburgu czasopiśmie „Spectateur du Nord”. W 1795 - 1796 r. .wykonano osobną kopię i przekład zabytku dla cesarzowej Katarzyny. II. W 1800 r. ukazało się w Moskwie pierwsze wydanie tekstu oryginalnego Słowa wraz z tłumaczeniem na współczesny język rosyjski, przygotowane przez uczonych archiwistów Mikołaja Bantysz-Kamienskiego i Aleksego Malinowskiego. Przy ówczesnym stanie, znajdującej się dopiero w zalążku, rosyjskiej nauki filologicznej wielkie trudności spra­wiały wydawcom stara ortografia zabytku, brak znaków przestankowych, brak rozgraniczenia wyrazów i wiele słów niezrozumiałych lub wyszłych z użycia, toteż wydanie z 1800 r. zawiera mnóstwo miejsc błędnie odczytanych lub niezrozumianych.

Ponieważ w 1812 r. spłonęła w pożarze Moskwy biblioteka ze zbiorami Musina-Puszkina, a wraz z nimi ogień strawił jedyny istniejący rękopis Słowa, dalsze badania filologiczne nad zabytkiem były niezwykle utrudnione. Wysiłki uczonych szły w kierunku rekonstrukcji zaginionego rękopisu na podstawie samego tylko tekstu dru­kowanego, który roił się od nasuwających wątpliwości niejasnych miejsc. Możność usunięcia pewnej ilości omyłek dało filologom zestawienie wy­dania z 1800 r. z odnalezioną w 1864 r. w papierach zachowanych po Katarzynie II, przeznaczoną dla niej kopią utworu zawierającą zresztą także pokaźną liczbę błędów różnego rodzaju. Wyniki pracy krytyczno-badawczej kilku pokoleń uczonych rosyjskich i radzieckich nad Słowem okazały się, mimo iż musieli oni pokonać olbrzymie trudności, imponu­jące. Zagadki, które kryły się w tekście Słowa, można dzisiaj w znacz­nej większości uważać za zadowalająco rozwiązane, ilość miejsc budzą­cych spory wśród badaczy zmniejsza się z każdym rokiem.

Słowo o wyprawie Igora odzwierciedla jeden z najtragiczniejszych epizodów walk książąt ruskich z najazdami Połowców, które nękały Ruś Kijowską w drugiej połowie XII wieku, epizod znany z dwu latopisów  stanowiących dalszy ciąg Powieści minionych lat: kijowskiego, wchodzą­cego w skład Kodeksu Ipatiewskiego, i Suzdalskiego w Kodeksie Ławrientijewskim. Relację obszerniejszą i bardziej szczegółową zawiera Latopis Kijowski.
Przedstawiony w nim przebieg wypadków jest następujący. Wielki książę kijowski Światosław Wsiewołodowicz w sojuszu z kilku innymi ruskimi książętami stoczył w 1184 r. zwycięską bitwę z Połowcami i za­mierzał wznowić wspólny atak w lecie 1185 r. Tymczasem czterej młodzi książęta ziemi siewierskiej: Igor Światosławowicz z Nowogrodu Siewierskiego, wsławiony już kilkoma zwycięstwami nad Połowcami, brat jego Wsiewołod książę na Trubczewsku i Kursku, syn Włodzimierz z Putywla i bratanek Światosław Olegowicz z Rylska, zapragnęli ubiec wielkiego, księcia kijowskiego i, zamyślając odrzucenie wroga aż za Don, a nawet odzyskanie utraconych ziem nad Cieśniną Kerczeńską dookoła Tmutarakania, na wiosnę tegoż roku wyruszyli w; step na własną rękę, nie porozumiawszy się uprzednio ze Światosławem. Po pierwszym zwycięs­kim starciu wojsko Igora poniosło w krwawej bitwie z przeważającymi siłami nieprzyjaciela straszliwą klęskę. Wszyscy czterej książęta - fakt niebywały w dziejach wojen Rusi z Połowcami - dostali się do niewoli. Wojsko zostało wybite niemal do nogi. Połowcy rzucili się na stojącą przed nimi otworem ziemię ruską, paląc i grabiąc grody i sioła, i dopiero na wieść o gromadzeniu posiłków przez Światosława cofnęli nagle na step. Po pewnym czasie Igor przy pomocy Połowczanina Ławora (w Słowie imię to ma brzmienie „Owłur”) zdołał zbiec i powrócić na Ruś. W 1187 r. powrócił także jego syn Włodzimierz, przywożąc ze sobą córkę chana połowieckiego Konczaka, którą pojął za żonę.
Relacje obu latopisów cechuje wyraźne zabarwienie religijne. Nie­szczęście, jakie spadło na Ruś, tłumaczone jest karą za grzechy. Szczegól­nie silnie moment religijny występuje w obfitującym w cytaty z proro­ków Kodeksie Ławrientijewskim. Większość uczonych jest zgodna co do tego, że Słowo o wyprawie Igora powstało pod bezpośrednim wrażeniem ciężkiej klęski, jaka do­tknęła Ruś. Za datę napisania utworu przyjmuje się na ogół rok 1187.

Kim był autor Słowa? W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie wy­suwano najrozmaitsze hipotezy. Sądząc z treści utworu, należy przypusz­czać, że był to pieśniarz, członek drużyny książęcej. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z człowiekiem świeckim, wykształconym, dobrze znającym dzieje swego kraju, świetnie orientującym się w za­gmatwanych stosunkach dynastycznych owych czasów, oczytanym w lite­raturze pisanej, a zarazem głęboko zżytym z poezją ludową; człowiekiem posiadającym wyjątkowy dar poetycki, dzięki któremu stworzył dzieło o nieprzemijającej wartości, zaliczone do szczytowych osiągnięć literatury europejskiej średniowiecza. Przez szereg dziesięcioleci prowadzili uczeni dyskusje na temat rodzaju literackiego, do którego ten utwór należy. Nie ulega jednak wątpliwości, że Słowo jest eposem bohaterskim, podobnie jak sagi skandynawskie, anglosaski Beowulf, Nibelungi i inne pieśni epickie niemieckie, Pieśń o Rolandzie i w ogóle francuskie chansons de geste, wyróżnia się jednak szczególnie wybitną rolą, jaką odgrywa w nim rozsadzający ramy narracji element liryczny o wyraźnie- retorycznym zabarwieniu, co znajduje m. in. wyraz w bezpośrednim zwracaniu się. autora do czytelników, których nazywa „braćmi”. Odpowiada temu i tytuł utworu: „słowo” oznacza w piśmiennictwie ruskim nie tylko „opowieść”, ale także: „kazanie”, „przemówienie”.         

Niektórzy uczeni usiłowali dowieść, że Słowo o wyprawie .Igora było utworem wierszowanym, próbowali nawet rozbić je na wiersze. Próby te nie były udane, wydaje się jednak, że prozę Słowa cechowała określona budowa rytmiczna, zatarta przy wielokrotnym przepisywaniu wskutek przestawiania lub opuszczania wyrazów.
Słowo o wyprawie Igora nie jest systematyczną opowieścią o prze­biegu wyprawy książąt siewierskich, lecz stanowi sugestywną wizję kilku zaledwie jej najdramatyczniejszych momentów, służącą za punkt wyjścia do pełnych goryczy rozmyślań o przyczynach nieszczęść spadających na ziemię ruską. Są one wyrazem patriotycznej postawy autora uświadamia­jącego sobie, śmiertelne niebezpieczeństwa że strony Połowców rozdzieranej przez niesnaski feudalne Rusi Kijowskiej. Niemal w przededniu straszliwszej jeszcze nawały (tatarskiej) przestrzega on przed walkami bra­tobójczymi i wzywa książąt do zjednoczenia się w obliczu wroga. Na przykładzie losu Igora, księcia otoczonego głęboką sympatią i sławionego z racji swego męstwa, ukazuje zgubne skutki rozdrobnienia feudalnego, tak już daleko posuniętego w porównaniu z niedawnymi czasami Wło­dzimierza Monomacha. Twórca Słowa wybrał więc tylko niektóre, najważniejsze epizody przedstawianych zdarzeń, takie jak gromadzenie się wojsk ruskich, pochód w głąb stepów, pierwsze, zwycięskie dla Rusinów, i drugie, zakończone ich pełnym pogromem, starcie orężne z Połowcami, niewola Igora i jego uwieńczona powodzeniem ucieczka- Ale i te epizody potraktował raczej skrótowo, a niektóre z nich jedynie zamarkował, pozbawiając konkret­ności i szczegółowości; przetworzył je natomiast stosownie do wymagań narracji epickiej, wplatając w złożoną strukturę tematyczną i kompozy­cyjną swego dzieła jako jego konstrukcyjny szkielet. Wokół niego zaś roz­snuł przemyślany system epizodów pobocznych, retardacyjnych wtrętów, samodzielnych wstawek i dygresji, całości zaś nadał charakter relacji pi­sarskiej epicko-lirycznej, wysoce upoetycznionej, ujawniającej emocjo­nalne zaangażowanie twórcy oraz jego publicystyczne zacięcie. Tak pomyślany i zrealizowany utwór był czymś więcej niż relacją latopisarską czy przekazem dokumentalnym. Epizod o marginalnym w isto­cie znaczeniu oraz indywidualne losy sobiepańskich władców rozdrobnio­nych i skłóconych ze sobą księstewek feudalnych przestawały być fakta­mi jednostkowymi i partykularnymi, otrzymywały wymiar szerszy i sens głębszy, stawały się uogólnieniem losów całego kraju, ogniwem istotnym dla dotychczasowych dziejów Rusi, konsekwencją tego, co miało miejsce W przeszłości, oraz zapowiedzią, a raczej przestrogą, na przyszłość. Celem naczelnym autora było zwrócenie uwagi współczesnych mu ludzi na wy­jątkową złożoność sytuacji, w jakiej znalazła się Ruś Kijowska, podzie­lona, skłócona, pozbawiona jednolitej i prężnej władzy mogącej przeła­mać trudności wewnętrzne oraz przeciwstawić się zewnętrznemu zagro­żeniu. Stąd starania autora o taki kształt utworu, w którym jego sens ideowy zostałby jak najlepiej  wyrażony, zrozumiany i przyjęty, stąd różnorakie zabiegi, dotyczące ukształtowania wewnętrznego, rozplanowa­nia materii treściowej, użycia formy rodzajowo-gatunkowej, wystroju sty­lowego; wszystko to ma na celu odwołanie się do rozsądku politycznego, patriotyzmu, uczuć religijnych, umiłowania przyrody ojczystej i wierności dla władzy, do świadomości i sfery emocjonalnej czytelnika-słuchacza.
W wyniku tych zabiegów Słowo powstało jako utwór zróżnicowany i złożony, w którym narrację epicką wzbogacają, poetyckie, lirycznie uję­te przedstawienia postaci głównych bohaterów oraz niektórych scen i epi­zodów, gdzie wypadki wojenne i sprawy polityki przeplatają się z życiem metaforycznie przedstawionej przyrody, a nawiązania do tradycji eposu bohaterskiego i najczystszej liryki idą w parze z aktualizującymi sens wy­powiedzi literackiej ujęciami dyskursywno-retorycznymi. Stąd też Słowo, w zasadzie prozaiczna opowieść wojenno-rycerska, okazuje się dziełem gatunkowo synkretycznym, w sferze kompozycji zróżnicowanym, boga­tym stylowo i zmiennym nastrojowo; epicka opisowość i rozmach oraz liryczne zabarwienie łączą się w nim nierozdzielnie z elementami „adre­sowanej”, obliczonej na doraźne oddziaływanie sztuki oratorskiej, ujęcie kronikarskie i publicystyczne - z poetyckim. Znajduje to wyraz zarówno w samym tytule, jak i w strukturze treści oraz tkance słownej. Spotyka­my się tu z licznymi przykładami wypowiedzi narratora ukształtowanych apostroficznie (np. wstęp-wprowadzenie z dygresją o sztuce poetyckiej legendarnego śpiewaka Bojana, liryczne refreny o Ziemi Ruskiej, odautor­skie zwroty wprost do czytelnika-słuchacza, apostrofa końcowa zamknięta charakterystyczną „pochwałą” książąt oraz modlitewną formułą), a także z często stosowaną formą podawczą bezpośredniego „słowa-przemówienia” (potępiając samowolne działania Igora, „złote słowo” księcia Światosława, kwestie dialogowe Igora, Wsiewołoda oraz chanów połowieckich, mająca charakter pieśni lirycznej „lamentacja” - плач, причитание - żony tytułowego bohatera, Jarosławny).
Różnorodności zaś literackich form podawczych i heterogeniczności rodzajowej Słowa jako całości towarzyszy gatunkowa odmienność po­szczególnych jego części składowych. Kolejno bowiem, po początkowej apostrofie do czytelnika-słuchacza oraz dygresji, o odmiennych możliwo­ściach ujęcia tworzywa literackiego i o legendarnym pieśniarzu Bojanie, idą epickie sceny wyprawy i bitwy, przerywane to lirycznymi wstawkami narratora, to częstymi dygresjami w przeszłość historyczną, to wreszcie przemieszczeniami czasowo-przestrzennymi, które pozwalają na swobodne przenoszenie akcji z miejsca na miejsce, symultaniczny pokaz działań roz­grywających .się w różnych porządkach czasowych i w różnym następstwie. Tu szczególnie charakterystyczna jest reterdacja kompozycyjna w kulminacyjnej scenie boju, kiedy to najpierw dana jest moralna i hi­storyczna ocena przedstawionych wypadków w „proroczym śnie” księcia Światosława i jego mowie, a potem następuje ich liryczna reinterpretacja w postaci charakterystycznej lamentacji Jarosławny, przetwarzającej po­etycko podstawowe elementy ludowego płaczu pogrzebowego. Równie ciekawie kształtuje się udramatyzowana relacja epicka w części końco­wej, opisującej, dalsze losy Igora po bitwie; pojawia-się tu forma „pochwały” książąt ruskich, nawiązująca wyraźnie do znanej w ówczesnej ustnej twórczości, przestrzegającej, swoistej „etykietalności”, poezji drużynnej. Ta różnorodność wreszcie, zmienność ujawnia się także w spo­sobach obrazowania poetyckiego oraz w stylu, gdzie sąsiadują ze sobą elementy obyczajowości chrześcijańskiej z wyobrażeniami mitologii po­gańskich Słowian, formuły modlitewne - z nawiązaniami do obrazów poetyckich zaczerpniętych z ówczesnej twórczości ustnej, historyczna fak­tograficzność - z ujęciami metaforycznymi i symbolicznymi.
Oczywisty jest świadczący o wysokim poziomie kultury literackiej autora ścisły związek stylu Słowa ze staroruską, a poprzez nią i bizan­tyńską, tradycją literacką. Badania prowadzone przez uczonych, poczyna­jąc od ostatnich dziesięcioleci XIX wieku po dzień dzisiejszy, wykazały liczne zbieżności w zakresie zwrotów frazeologicznych i obrazowania między Słowem a Opowieścią o zburzeniu Jerozolimy, Aleksandreidą, kronikami Jana Malalasa i Jerzego Hamartolosa, świadczące nie tyle o zapożyczeniach czy reminiscencjach, co o gruntownym opanowaniu przez autora Słowa zasobu środków stylistycznych epoki. Zostały wykazane zbieżności frazeologiczne między Słowem a współczesnymi mu latopisami. Wreszcie nie ulegają - zdaje się - wątpliwości powiązania mię­dzy retorycznym stylem uroczystych homilii ruskich (Hilarion, Cyryl Tu­rowski) a pewnymi cechami występującej w niektórych partiach Słowa wyszukanej frazeologii, jak antytezami, paralelizmem, personifikacjami oderwanych pojęć, niektórymi typami metafor i porównań itp. Błędem byłoby jednak zbyt daleko posunięte doszukiwanie się wpływów literac­kich na Słowo o wyprawie Igora. Jest ono bowiem dziełem oryginalnym, o oryginalności zaś jego środków stylistycznych decyduje przede wszyst­kim bliski związek z żywym nurtem ustnej poezji i tradycji ludowej.
Jakkolwiek nie posiadamy bezpośrednich wiadomości o poezji ludo­wej Rusi XI - XIII stulecia, porównanie Słowa z późniejszym stadium jej rozwoju odzwierciedlonym w zapisach z XVIII-XX wieku uprawnia .do wniosku, że ślady oddziaływania tradycji ludowej są w tym utworze o wiele głębsze aniżeli w którymkolwiek innym zabytku piśmiennictwa staroruskiego. Nikłą rolę odgrywa w Słowie element religijności chrześcijańskiej. Niewątpliwe jest wprawdzie poczucie przynależności autora do chrześci­jańskiej wspólnoty kulturalnej, co znajduje wyraz w końcowym prze­ciwstawieniu „książąt i drużyny walczących za chrześcijan „wojskom „pohańców”. Poza tym, oprócz wzmianek o dzwonieniu na jutrznię u świętej Sofii i o „Bogarodzicy Pirogoszczej”,[2] do której udaje się Igor po przybyciu do Kijowa, próżno by szukać W tekście utworu tak charak­terystycznej dla piśmiennictwa staroruskiego frazeologii religijnej czy też realiów chrześcijańskich,[3] co jest szczególnie uderzające w zestawieniu z przesiąkniętymi atmosferą religijności relacjami o wyprawie Igora w Kodeksie Ipatiewskim i zwłaszcza Ławrientijewskim.
Istnieje prawdopodobnie związek między tym faktem a wyjątkowo znacznym udziałem, który przypada w kształtowaniu obrazowości Słowa o wyprawie Igora pozostałościom wierzeń pogańskich zaczerpniętym, jak należy przypuszczać, przede wszystkim z ustnej twórczości ludowej a rozumianym nie jako realne pojęcia religijne, lecz jako obrazy poetyckie związane uczuciowo z odziedziczonym po pogaństwie, żywym jeszcze systemem odczuwania świata. Dotyczy to obok wprowadzonych do utwo­ru i posiadających symboliczne znaczenie bogów słowiańskich: Welesa, Dadźboga, Striboga, Chorsa - przede wszystkim wyobrażeń animistycz­nych, którymi przesiąknięte jest Słowo i które stanowią o jego swoistym uroku poetyckim. Przedstawiona w Słowie przyroda bierze czynny udział w kształtowaniu się losów człowieka: złowróżbne zjawiska towarzyszą wojsku podczas przemarszu przez step, zwierzęta i ptactwo szerzą trwogę, tajemniczy Dziw krzyczy na wierzchołku drzewa. Sceneria zmieni się podczas ucieczki Igora z niewoli, gdy życzliwe siły natury przyjdą mu z pomocą: gawędzi z nim kołysząc go na falach, rzeka Doniec, milkną sroki, wrony i kawki, by mógł słyszeć nadciągającą pogoń; dzięcioł puka­niem wskazuje mu drogę.
Związek Słowa z tradycją ustnej poezji ludowej znajduje wyraz we wspólnym zasobie środków stylistycznych, których, poza znikomymi wyjątkami; nie spotykamy w innych zabytkach piśmiennictwa staroruskiego. Dotyczy to przede wszystkim stałych epitetów typu: „jasne słońce”, „czyste pole”, „ostre strzały”, „rącze konie”, „błękitne- morze”, „błękitny Don”, „szary wilk”, „zielona trawa”, „czarny całun”. Charakterystyczne dla poezji ludowej są porównania ze zwierzętami: Igor i jego syn to dwa sokoły, Wsiewołod to „straszny tur”, Połowczanin to czarny kruk. Niczym stare wilki mkną przez pola kurszczanie, wojownicy Wsiewołoda, ale pędzi też szarym wilkiem chan Gzak i „wilkiem skoczył”, ukazany zresztą w aspekcie na wpół bajecznym, książę, połocki Wsiesław. Do gronostaja i białego nura porównywany jest w czasie ucieczki Igora, do kukułki Jarosławna. Charakterystyczne dla poezji ludowej jest występujące raz po raz w Słowie porównywanie bitwy bądź z ucztą weselną, bądź z sianiem zboża, bądź wreszcie z młocką.       
Jaskrawym przykładem związku Słowa z tradycją ludową jest słyn­na skarga Jarosławny, wykazująca cechy wspólne ze znanymi i do nie­dawna żywymi w folklorze rosyjskim zawodzeniami po umarłych (причеты, причитание). Zawiera ona też takie typowe dla twórczości ustnej elementy, jak wątek przemiany w ptaka, aby dosięgnąć ukochane­go, i apostrofa do żywiołów (słońca, wody, wiatru).

Fakt zaginięcia jedynego znanego rękopisu Słowa o wyprawie Igora, utrudniający ocenę i rozumienie zabytku, odmienny w porównaniu z in­nymi zabytkami literatury staroruskiej charakter utworu; niedochowanie1 się w piśmiennictwie staroruskim jakiejkolwiek wyraźnej wzmianki o Słowie potwierdzającej jego istnienie, brak wreszcie wiadomości o jego auto­rze - wszystko to sprawiło, że już w pierwszych dziesięcioleciach XIX wieku zaczęły się rozlegać głosy sceptyków podających w wątpliwość autentyczność Słowa i uważających je za falsyfikat spreparowany bądź w XVI, bądź w końcu XVIII wieku. Sceptycyzmowi w stosunku do Słowa głoszonemu przez nielicznych zresztą uczonych (w tej liczbie przez profe­sora uniwersytetu moskiewskiego Michała Kaczenowskiego i orientalistę pochodzenia polskiego, Józefa Sękowskiego) sprzyjał przez pewien czas rozgłos, którego nabrała sprawa sfałszowania przez Jamesa Macphersona wydanych w 1765 r. w przekładzie angielskim rzekomo starożytnych pie­śni gaelickich, a następnie ujawnienie fałszerstwa czeskiego Rękopisu Zie­lonogórskiego Wacława Hanki, w którego prawdziwość wierzyli entuzjaści czeskiego odrodzenia narodowego (fałszerstwo innego czeskiego zabytku, Rękopisu Królodworskiego, zostało udowodnione o wiele później). Zarzuty przeciwko Słowu cechowała powierzchowność, ale i jego obrońcy przy ówczesnym stanie nauki filologicznej nie mogli im przeciwstawić dosta­tecznie silnych argumentów.
Sytuacja uległa zmianie po odkryciu w 1852 r. zachowanego w kilku rękopisach zabytku o niewątpliwej autentyczności, a zależnego od Słowa, mianowicie Zadońszczyzny (3aдонщина). Utwór ten, powstały na przełomie XIV i XV wieku i opisujący zwycięstwo odniesione w 1380 r.  nad Tatarami na Kulikowym Polu przez wielkiego księcia moskiewskiego Dymitra Dońskiego, wyraźnie nawiązuje do treści i obrazów poetyckich Słowa, zawiera liczne zbieżności tekstualne z tym ostatnim, niekiedy wręcz je parafrazuje, co prowadzi do wniosku o autentyczności Słowa. Toteż odnalezienie Zadońszczyzny uciszyło na szereg dziesięcioleci, poza sporadycznymi wystąpieniami, głosy sceptyków.
Kampanię przeciwko autentyczności Słowa podjął ponownie przed pa­roma dziesięcioleciami slawista. francuski Andre Mazon. Usiłował on udowodnić, że nie Zadońszczyzna jest odzwierciedleniem Słowa, lecz, prze­ciwnie, Słowo jest falsyfikatem, który napisał w końcu XVIII wieku ktoś z kręgu Musina-Puszkina, posługując się jako wzorem rzekomo już wówczas znalezioną, ale celowo nie ujawnioną Zadońszczyzną, a ponadto zdobiąc swe. dzieło reminiscencjami z lektury nie tylko, starych latopisów ruskich opowieści wojennych i bylin, ale i rosyjskich pseudoklasyków, a nawet Pieśni Osjana Macphersona.
Tezy Mazona spotkały się ze sprzeciwem zarówno ze strony uczonych radzieckich, jak również badaczy innych krajów. W toku polemiki z nim wykazano, że mimo całej swej oryginalności i odrębnego charakteru Słowo o wyprawie Igora nie zawiera w swej treści niczego, co nie byłoby zgodne z kulturą umysłową i materialną Rusi XII wieku lub nie godziło się z podłożem literackim epoki. Podważono najistotniejszy argument Mazona, wskazując, że Zadońszczyzna nie mogła być wzorem Słowa, gdyż zawiera szereg przekręceń tekstualnych i niejasności, które w Słowie są najzupełniej zrozumiałe i uzasadnione treściowo. W szczególności przeko­nywające okazały się obserwacje językoznawców, którzy stwierdzili, że szata językowa Słowa odpowiada stanowi języka ruskiego w XII wieku (przy uwzględnieniu ewentualnych zniekształceń będących „dziełem” późniejszych kopistów). Poważnym argumentem na rzecz autentyczności Słowa jest wykazanie przez orientalistów, że i występujące w Słowie zapożyczenia z języków wschodnich, a zwłaszcza połowieckiego, mają brzmienie ściśle odpowiadające stanowi tych języków w XII wieku, o którym w wieku XVIII, przy ówczesnym stanie orientalistyki, nikt nie mógł mieć pojęcia.
Nie rozwiało to jednak wszystkich wątpliwości i nie zakończyło by­najmniej dyskusji nad autentycznością zabytku. Do stanowiska Mazona nawiązał w latach ostatnich historyk radziecki Aleksander Zimin, który podjął w swoich-pracach problem stosunku Słowa do Zadońszczyzny. Włączywszy się do toczonej już od XIX wieku polemiki wokół sprawy tzw. redakcji Zadońszczyzny Zimin, w ślad za ustaleniami J. Frćka i A. Mazona, podniósł kwestię zależności Słowa od jej redakcji obszerniejszej, powstałej znacznie później na pod­stawie redakcji krótszej, najbardziej zbliżonej do pierwotnej, oryginalnej wersji utworu o bitwie nad Donem, i wykazującej znaczne zbieżności ze Słowem. Ta bliskość utworu z redakcją obszerniejszą Zadońszczyzny uzna­na została za główny argument na korzyść tezy o wtórnym charakterze Słowa i jego późniejszym, a więc już z czasów kiedy Zadońszczyzna istnia­ła, pochodzeniu. Stanowisko dzisiejszych sceptyków sprowadza się więc do tego, że osiemnastowieczny, twórca Słowa, pozostając w kręgu właściwych swej epoce wyobrażeń i gustów oraz mając na celu określone cele ideowe, dyktowane przez współczesność, oparł się w swej będącej mistyfikacją li­teracką kompilacji głownie na utworach tzw. cyklu kulikowskiego na cze­le z Zadońszczyzną w jej późniejszej i obszerniejszej wersji. Przypuszczal­nym, twórcą owej kompilacji miąłby być archimandryta klasztoru Spaskiego w Jarosławiu i poprzedni właściciel rękopisu zabytku - Joel Bykowski.
Obszerna praca Zimina, aczkolwiek do dziś nie ogłoszona drukiem (dy­skutowano nad jej tekstem powielonym w r. 1964), a następnie jego drob­niejsze studia i artykuły zamieszczane w czasopismach naukowych, wy­wołały sporą ilość wystąpień polemizujących ze stanowiskiem tego badacza i broniących autentyczności Słowa. Wśród nich najpoważniejsze znaczenie ma tom prac zbiorowych z r. 1966, w którym starano się przedstawić moż­liwie wyczerpująco całość spraw wiążących się ze stosunkiem Słowa do cyklu kulikowskiego, koncentrując się zwłaszcza na zagadnieniu wtórności Zadońszczyzny oraz jej zależności ideowej, artystycznej i językowej od Sło­wa. Prace na temat tego zabytku, zarówno o charakterze słownikowym, jak analitycznym i syntetycznym, ukazują się nadał, ale i one jeszcze nie zakończyły długotrwałego sporu o Słowo, nie przekonały ostatecznie wciąż jeszcze licznych sceptyków wśród znawców zagadnienia - historyków i fi­lologów; problem, czy utwór nie powstał w okresie późniejszym niż wiek XII, czy nie jest rezultatem doskonale zresztą przeprowadzonych w wie­ku XVIII zabiegów rekonstrukcyjnych nurtuje wciąż środowiska nauko­we i nie pozwala uznać toczącej się już drugie stulecie dyskusji za zamkniętą.

W Polsce szczególnie żywo interesowano się Słowem o wyprawie Igora i tłumaczono je wielokrotnie. Dopatrywano się w jego języku elementów polskich, niektórzy z polskich uczonych XIX wieku twierdzili nawet, że utwór ten został „w polsko-ruskim ułożony narzeczu”. Za znawcę Słowa uchodził wśród współczesnych archeolog i badacz folkloru Zorian Dołęga Chodakowski (1784 - 1825). Pierwszym polskim, tłumaczem Słowa był poeta Cyprian Godebski (1765 - 1809). Jego niepełny j częścio­wo, prozaiczny, częściowo wierszowany, w pseudoklasycznym stylu utrzy­many przekład dokonany został w 1806 r. nie na podstawie oryginału, lecz z tłumaczenia niemieckiego. W pierwszej połowie XIX wieku tłumaczyli fragmenty Słowa: Ignacy Benedykt Rakowiecki (1820), Samuel Bogumił Linde (1823), Kazimierz Brodziński (1823), Lucjan Sie­mieński (1833). Autorem pierwszego pełnego przekładu Słowa, który przez wiele lat uchodził za najlepszy, był August Bielowski (1833). Nie dorównuje mu tłumaczenie ks. Adama Krasińskiego (1856). Wy­soki poziom artystyczny i dążenie do wprowadzenia elementów poezji lu­dowej cechuje przekład Słowa na język polski dokonany przez ukraiń­skiego poetę Bohdana Lepkiego (1905). Wreszcie w 1928 r. ukazał, się w pierwszym wydaniu, a w 1948 r. w drugim, całkowicie przerobio­nym, najdoskonalszy polski przekład Słowa, (uznany zarazem za jedno z najlepszych tłumaczeń tego utworu w literaturze światowej) pióra Juliana Tuwima.



prof.prof. W. Jakubowski i R. Łużny 
"Historia literatury rosyjskiej" 
pod red. prof. M. Jakóbca 
Warszawa, 1976




materiał zamieszczony pro publico bono – w celach poznawczych i edukacyjnych



[1] A. Mickiewicz, Literatura słowiańska, s. 184.
[2] Bogarodzicą Pirogoszcza - cerkiew zbudowana w 1132 r. przez Mścisława, syna Włodzimierza Monomacha, gdzie prawdopodobnie znajdowała się tejże nazwy ikona Matki Boskiej. Pirogoszcza – być może zniekształcenie greckiego epitetu pyrgiotissa („posiadająca wieżę”) albo pyrgotissa („ta, co .umacnia”).
[3] „Amen” kończące utwór jest zapewne późniejszym dodatkiem przepisywacza.

2 komentarze:

  1. Zapraszamy do współpracy z portalem NaLudowo.pl

    OdpowiedzUsuń