poniedziałek, 20 stycznia 2014

Słowiańskie sanktuarium w centrum Warszawy


Historia Słowiańszczyzny jest historią niedomówień. W przeświadczeniu przeciętnego Polaka Warszawa ma dość młodą metrykę i pojawia się dopiero, trochę jak z pudełka, w 1596 roku, kiedy dwór królewski przenosi się do niej z zamierzchłego Krakowa. Niektórzy miłośnicy Stolicy wskazują, że nim to nastąpiło istniały co najmniej trzy różne grody na terenie przyszłej aglomeracji: w Bródnie, na miejscu dzisiejszego Zamku Królewskiego oraz w Jazdowie. Ostatni gród szczególnie nas interesuje nie tylko z powodu dramatycznych wydarzeń, jakie się w nim rozegrały. W 1262 roku zdobyty został przez Litwinów i Rusinów, a w jego obronie poległ książę Siemowit I. Jego małego syna - przyszłego Konrada II najeźdźca uprowadził, by następnie wymienić na złoto... Ale przenieśmy się jeszcze o jakieś 300 lat wstecz, by zobaczyć, że na tym terenie wznosiło się sanktuarium Słowian z kultową rzeźbą, odkryte dopiero w XX wieku.
Znajdowało się ono w bezpośredniej bliskości głazu z zegarem słonecznym, tuż przy ogrodzeniu dzielącym Łazienki od Ogrodu Botanicznego. I trzeba naprawdę niezwykłego zbiegu okoliczności (a może to nie przypadek?), że miejsce to - dziś zapomniane i zarośnięte - było punktem spotkań i obrzędów członków Świętego Koła Czcicieli Światowida w latach 20-tych XX wieku. Dziś nawet w gronie ekspertów teren dawnego słowiańskiego uroczyska pozostaje nieznany, może więc warto by zainteresować nim samych Rodzimowierców?
Caravaggio (1573–1610) 
Ofiara Abrahama
Lecz Mazowsze to nie tylko Warszawa, to przede wszystkim rozległy obszar w centralnej Polsce, z swą specyfiką i kulturową odrębnością. O zamierzchłej przeszłości mazowieckiej ziemi świadczą odkrycia licznych ośrodków kultu, z których co najmniej dwa niżej opisane wskazują na obecność ludzkich ofiar. O ludzkich ofiarach mówią średniowieczne przekazy dotyczące Połabia, a ich ocena jest jednoznaczna: to barbarzyństwo, i tak dzisiaj my jesteśmy skłonni na to patrzeć. 
Trzeba jednak nam pamiętać, że ofiary z ludzi powszechnie występowały w pradawnych społeczeństwach, a życie jednostki w ich oczach z reguły nie było wartością naczelną. Praktykowały je ludy, które obecnie uznawane są za stojące na wysokim poziomie kulturalnym jak Grecy czy Rzymianie. Ponadto ten rodzaj śmierci w dawnych społeczeństwach był zawsze traktowany jako zaszczytny, osoba darowana Bogom była posłańcem społeczności i cieszyła się szczególnymi względami. Co więcej częstokroć wymagana była dobrowolna zgoda osoby na śmierć w charakterze ofiary. Wreszcie należy również zauważyć, że i chrześcijaństwo odwołuje się do ofiar ludzkich składanych swemu bóstwu, mianowicie do Abrahama, który chciał poświęcić swego syna Jahwe. Ów chrześcijański mit jest z całą pewnością refleksem dawniejszego zwyczaju, co prawda Abraham zostaje wstrzymany przez Jahwe w ostatniej chwili, lecz dla religioznawcy jest oczywistym, że wcześniej obywało się bez interwencji starotestamentowego bóstwa, zatem ofiary były składane. Aliści chrześcijanie bynajmniej nie traktują tego jako powodu do zakłopotania; to po prostu element zamierzchłych dziejów, którego nikt już praktykuje. Czemu zatem my - Rodzimowiercy, mamy się wstydzić naszej historii?

*
Chlebiec znaleziony na Wzgórzu Tumskim

Na czołowe miejsce wysuwają się odsłonięte ośrodki kultowe. Pierwszym tu omówionym będzie obiekt odkryty przez W. Szafrańskiego w Płocku. Na ośrodek ten składał się kręg jam wykopanych w podłożu z przeznaczeniem na znicze. Koło jednej z jam znajdował się rozbity ołtarz kamienny ze szczątkami naczyń glinianych. Obok znajdowała się rozbita czaszka dziewczynki z ułożonym w sąsiedztwie tłukiem kamiennym. Opodal znajdował się ślad czworokątnego słupa i żużel żelazny. Ponadto znaleziono prawdopodobnie znak falliczny wykonany z rogu oraz w jednej z jam czaszkę konia. Wydaje się jednak, przy analizie rysunków z badań publikowanych przez autora, że mamy do czynienia z ośrodkiem wyjątkowo silnie zniszczonym, który w swej  pierwotnej  postaci miał też kręg kamienny.


Sanktuarium w Płocku
Kolejnym obiektem są prawdopodobnie relikty ośrodka kultowego w Jazdowie. W toku badań z resztę bardzo trudnych ze względu na grube warstwę współczesnego gruzu, natrafiono tu na duże skupienie głazów prawdopodobnie stanowiących kiedyś kręg kultowy. Bruk kamienny zalegający wewnątrz tego kręgu, a w nim ciekawą rzeźbę głowy męskiej bezspornie stanowiącej pozostałość zniszczonego posągu jakiegoś bóstwa.   

Głowa warszawskiego posągu
Rzeźba  ta o wymiarach około 11,5 ni no 8 na 6,4 cm ma wyraźnie zarysowane oczy, nos,  usta i fragment wąsa. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w pobliżu na terenie ogrodu Botanicznego w okresie międzywojennym M. Wawrzyniecki znalazł inną rzeźbę, głowy ludzkiej, której identyfikacja jest jednak, obecnie niemożliwa. Niemniej sam fakt musi zwrócić uwagę.

Najpełniej jak dotąd zbadanym jest ośrodek w Wyszogrodzie. Znajduje się on podobnie jak poprzednie na wysokiej skarpie Wisły, co jak się wydaje w warunkach mazowieckich przy braku większych wzniesień, było regułą. Podobną regułą było usytuowanie ośrodka kultowego w niewielkim oddaleniu od plemiennego grodu.
W Wyszogrodzie ośrodek ten znajduje się na niewielkim okrągłym wzniesieniu częściowo zdeformowanym w czasie prac fortyfikacyjnych, jakie podjęli tu na początku XIX w. Prusacy. Centralnym punktem ośrodka jest krąg kamienny wykonany z głazów narzutowych. W jego części zachodniej natrafiono na kamień w kształcie sześcianu składający się z siedmiu płyt. Obok, nieco bardziej na południe znajdował się inny głaz z miseczkowatym zagłębieniem podobnym do spotykanych na obszarze Mazowsza, a o których mowa będzie niżej. Wydaje się, że oba te głazy należy interpretować jako ołtarze z tym, że głaz z miseczkowatym zagłębieniem służył zapewne do składania ofiar krwawych płaski natomiast do składania ofiar niespalonych, jak np. chleby, owoce itp. Warto tu zwrócić uwagę no analogiczne istnienie dwóch ołtarzy u Greków: do ciałopalenia w formie ogniska i do pozostałych ofiar w rodzaju stołu /mensa/. Biorąc pod uwagę wspólnotę indoeuropejską obu narodów oraz wzajemne możliwe oddziaływanie zbieżność ta jest niezwykle ciekawa.
Powracając do Wyszogrodu stwierdzamy, że od kręgu w kierunku zachodnim biegła lekko rozszerzająca się droga obramowana dwoma rzędami kamieni, a na swej powierzchni wyłożona kamieniami drobnymi. Mniej więcej w jej połowie znaleziono dwa sierpy ułożone równolegle obok siebie o niewielkim stopniu zużycia przez pracę.

Uroczysko w Wyszogrodzie
Na styku drogi z kręgiem znaleziono szkielet prawdopodobnie młodej dziewczyny z głowę i nogami ułożonymi no płaskich kamieniach. Nienaturalne skręcenie kręgów szyjnych wskazuje, że prawdopodobnie została ona uduszona. Drugi szkielet znaleziono między wyżej wspomnianymi kamieniami ołtarzowymi. Na jego czaszce widniały ślady uderzenia jakimś tępym narzędziem co również sugeruje śmierć nienaturalną. Wewnątrz kręgu natrafiono na ślady po korzeniach drzew, ślady prawdopodobnie po słupach oraz ślady dwóch budynków niemal przylegających do siebie.Z przedmiotów ruchomych na uwagę zasługuje fragment zniszczonego, jak się wydaje, znaku solarnego wykonanego z surowca importowanego, a mianowicie z buły krzemionkowej prawdopodobnie pochodzącej z lubelszczyzny.

Kamień solarny z Wyszogrodu
Warto zwrócić uwagę na dwa sierpy znalezione na drodze kultowej. Są to okazy o silnie wygiętym łuku w minimalnym stopniu zużyte.

Wreszcie w tym miejscu odnotować należy tradycję, która w Ciechanowie lokuje dawny ośrodek kultowych na wzgórzu obecnego kościoła farnego. Niestety fakt ten wyklucza możliwość zachowania się w tym miejscu jakichkolwiek jego reliktów.

Obok omówionych wyżej ośrodków kultowych, które związane zapewne były z centralnym grodem małego plemienia stwierdzamy występowanie całego szeregu mniejszych nie tak wysoko zorganizowanych miejsc kultu. Otóż w Kołbieli oraz Grodzisku Mazowieckim na obszarze województwa stołecznego istniał kamień z miseczkowatym zagłębieniem. Być może podobny kamień odkryto ostatnio w m. Przychód koło Szreńska w województwie ciechanowskim. Należy przyjąć, że były to kamienie ofiarne lokalnych ośrodków kultowych „obsługujących” mniejsze grupy ludności.

Nieco odmienny charakter bezspornie jednak związany z kultem ma tzw. baba kamienna odkryta w miejscowości Mołocin koło, Żuromina w woj. ciechanowskim. Jest ona wykonana z granitu: z grubsza wymodelowaną głową, zaznaczonymi rękami oraz swojego rodzaju naszyjnikiem. 

Popiersie posągu z Małocina
Według L. Łuki tego rodzaju baby zajmują miejsce dawniejszych stel w grobach znaczniejszych osobistości. Występują one w kilku rejonach Azji i Europy. W nauce uważa się, że pochodzą one z terenu Ałtajskiego skąd przez południowy Kaukaz i Ruś dotarły na obszar przylegający do południowo-wschodnich wybrzeży Bałtyku. Autor ten łączy je z kultem przodków. Takie okazy znamy z obszaru Mazur. Wydaje się w świetle tych rozważań, że nasz świadczy o sięganiu na północne Mazowsze wpływów z sąsiadujących Prus.


Dr hab. Bogusław Gierlach
„Śladami dawnych kultów Mazowsza”
Siedlce, 1982




materiał zamieszczony pro publico bono – w celach poznawczych i edukacyjnych


21 komentarzy:

  1. Rozumiem, że autor pisał w 1982 i nie mógł znać wyników badań z Kałdusu. prof. Chudziaka, ale wbrew wielu potwierdzaja one badania prof. Szafrańskiego. I ołtarz wcale nie był rozbity, tylko ołtarzem był bruk kamienny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa samego Kałdusu jest skomplikowana... A w jakim zakresie Twoim zdaniem tamtejsze odkrycia zaprzeczają tezom Gierlacha?

      Usuń
  2. Przy całej sympatii dla historii Słowian, jak czytam "bóstwo" w odniesieniu do Boga w Trójcy Jedynego, to nóż sam się w kieszeni otwiera! Jesteście śmierdzące gnoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My czy autor tekstu dr Gierlach? A nawet jak My, to zawsze można tu nie wchodzić i Nas nie wąchać :)

      Usuń
    2. he he, chrześcijanin stracil rezon? skończyła sie miłość bliźniego? ;)

      Usuń
    3. Genepol, dla rodzimowierców nasz Bóg razem z całą Trójcą jest bóstwem. Dla nas chrześcijan bogowie słowiańscy są bóstwami i nie ma się o co bulwersować. A, i daruj sobie obelgi, to nie przystoi, ani rodzimowiercom, ani chrześcijanom.

      Do prowadzących bloga. Bardzo ciekawy blog i artykuły. Pomimo mojej wiary, zawsze interesowałem się wierzeniami i kulturą naszych przodków. Dziękuję Wam za to źródło wiedzy.
      I nie bierzcie sobie takich obelg, jak ta powyżej, do serca. Nie każdy "wyznawca Krysta" taki jest ;)

      Usuń
  3. jako tak nie ma żadnych dowodów na to że Słowianie robili ofiary z ludzi ,żadna droga archeologiczna tego nie udowodniła,jest to na rękę NOWOtestamentowcom by takie teorie szerzyć, zwłaszcza nie poparta żadnymi faktami ,dowodami,jedyne co to kości zwierząt na miejscach kultu,wyroczniach,świętych miejscach,nie wszystkie kultury i cywilizacje z przed setek lat ,robiły ofiary z ludzi, o tym także należy pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prezentuję odmienny pogląd. :)

      Usuń
    2. Z tego co się dowiedziałem jedli głównie surowe rośliny a mięso rzadko. Tak mało zostało po nich śladów, że nie ma się co dziwić ciałom w miejscach, których prawdopodobnie bronili.

      Usuń
    3. surowe rośliny? to na poważnie?

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. odo jesteś "znany" ze swoich teorii i wywodów na temat Słowian,tak jak byś Ty znał jedyną "prawdę objawioną" ...

    cóż,jak dla mnie to kolportujesz jahwistyczne bzdury,które jak wszyscy wiemy są na rękę środowiskom jawhistycznym...

    Dr hab. Bogusław Gierlach to specjalista ale w dziedzinie rzemiosła kowalskiego w XIII-XVIIIw.
    W roku 1989 habilitował się na Uniwersytecie im. Łomonosowa w Moskwie na podstawie pracy: Chrystianizacja Rusi i Polski, podobieństwa i różnice. Praca ta została opublikowana w roku 2002. To nie jest specjalista z Antropologii fizycznej, jego wywody to wolne dewagacje, gdyby napisał że nasi przodkowie jedli innych ludzi pewnie też byś to kolportował...

    powołaj się jeszcze na brednie prof. dr Kazimierz Nitsch-a,który wyrażał się z przekąsem o autentyczności posągu ze Zbrucza. dodaj że Paweł Jasienica w książce "Świt słowiańskiego jutra" poddał się opinii filologów i pisał: "istnieje bowiem podejrzenie, że bogobojni krakowianie dopuszczają się podwójnego bałwochwalstwa. Primo: składają przy zwiedzaniu zbiorów ofiary pogańskiemu bożkowi w postaci kwiatów, secundo: otaczają czcią falsyfikat". zaczniemy mówić że Świętowid ze Zbrucza to falsyfikat...chociaż oboje wiemy że jest oryginalny :).

    a na koniec puść filmik o księdzu i drzewie słowiańskim...
    https://www.youtube.com/watch?v=k3i4hwcD0O4

    a i podkreśl że jedyne co wiadomo o Słowianach to te że urządzali orgie i kopulowali przy ogniskach...to tak żeby krzewić naszą kultre ,wiemy że dla tego to robisz :).

    jak wiemy z kryminalistyki składanie ofiary to tylko jeden z domniemanych powodów zabójstwa,

    ponad to spośród zabójców można wyodrębnić około pięciu podgrup sprawców, które można wyodrębnić ze względu na motyw i są nimi zabójcy dokonujący przestępstwa z powodów:

    1. emocjonalnych (tu najwięcej tzw. morderstw w afekcie),-może ktoś kochał tą dziewczynę a ona go nie chciała ?
    2. seksualnych, -może ktoś ją zgwałcił i zabił?
    3. patologicznych (lub urojeniowych — akt jako wynik rozwiniętej psychozy), -patrz pkt,1,ponad to konflikt,przykładowo o partnera...
    4. ekonomiczno-rabunkowych, -może miała coś cennego? jedzenie lub jakieś drogocenne elementy za które ją ktoś zabił...
    wspomnieć należy także o tym że ani Helmond,ani Pseudo-Maurycy,ani Prokopiusz,ani nawet kronikarz wyprawy Ottona nic o tym nie wspominają a było by to bardzo na rękę chrystianizującym nas by tak istotny fakt jak ofiary z ludzi po prostu nagłośnić.
    Nie wspominają o tym kroniki Duńskie nawet biskup Thietmar z Merseburga, kronikarz z tamtych czasów opisujący Atak , który do kronik przeszedł pod nazwą Powstania Słowiańskiego (Slawenaufstand) ,nie wspomina słowem o ofiarach z ludzi pomijając ofiary w walce...

    zastanawiam się czy nie świadomie czy może świadomie przyczyniasz się do tego że ludzie odsuwają się od Słowiańszczyzny...



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twe słowa mnie zobowiązują, wpadaj częściej, niedługo jeszcze więcej materiałów! :D
      Zdrowia życzę!

      Usuń
    2. Zgadzam się z kolegą , nie ma żadnych dowodów na to iż Słowianie składali
      Bogom ofiary z ludzi.Dlaczego każdy nietypowy pochówek , świadczący o nagłej
      ,brutalnej śmierci osobnika musi być zaraz sakralnym poświeceniem jednostki przez ogół społeczności. Wszak są jeszcze inne możliwości , np. kara śmierci za popełnione zbrodnie wobec współplemieńców.W miejscach kultu często zwoływane były zgromadzenia ludności , gdzie decydując o sprawach istotnych dla danego plemienia , karano także złoczyńców. Co więcej ,podam iż ostatnio naukowcy zakwestionowali prawdziwość rytuału tzw. Krwawego Orła , jako najokrutniejszej ofiary z człowieka występującej rzekomo u wczesnośredniowiecznych Skandynawów. Nie ma żadnych dowodów na to iż ofiara taka została kiedykolwiek złożona , coraz więcej badaczy bierze pod uwagę fakt iż historia ta mogła być zmyślona , przeinaczona lub ubarwiona przez kronikarzy. Mogła to także być metafora poetycka , którą z biegiem czasu
      urosła do rangi krwawej legendy kopiowanej bezmyślnie przez kronikarzy.
      Czasami jak słucham wywodów współczesnych historyków to wydaje mi się iż lubią oni straszyć swoich odbiorców , taki subiektywny horror zamiast naukowego obiektywizmu.

      Usuń
    3. co do naukowych horrorów - pełna zgoda. jest to sposob na zaistnienie w mediach. prof.X odsłania tajemnice niezwykłych mordów. to, że nie ma znalezisk w w 100% potwierdzających ze takie ofiary były składane, nie znaczy że ich nie było. i moznaby na tym uciac dyskusję, że nic nie wiemy. klopot w tym ze mamy dosc liczne przekazy dot. ofiar u słowian. czemuż więc aż tak liczne? wszystko jest zmyśleniem? ideą wprowadzenia do pracy Gierlacha było wskazanie, że przesłanki są, i że jeżeli nawet zostaną kiedys ostatecznie potwierdzone - nie będzie to żadna dla nas ujma.

      Usuń
  6. raczej mylisz stanowiska archeologiczne Germańskie ze Słowiańskimi oraz Celtyckimi, nic ponad to, skoro dowodów na ofiary ludzkie nie ma u Słowian i można na tym uciąć dyskusje po co domniemania? skoro nie ma dowodów, mogę zarzucić Ci że siejesz demagogię....bo skoro nie ma to nie ma....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. domniemania są choćby dlatego, że bez nich nie mozna uprawiać nauki.
      Twoje zdanie co do tego co ja sieje jest mi obojętne, bowiem nie można brać na serio kogoś, kto nie zna roli hipotez w nauce.

      ukłony.

      Usuń
    2. jakież to masz "hipotezy"?poza podpieraniem się Gierlachem...nie zauważyłem u ciebie żadnej Twojej myśli czy też wniosku,

      Hipoteza (gr. hypóthesis – przypuszczenie) – osąd, który podlega weryfikacji lub falsyfikacji.sam sobie zaprzeczasz, nie kłaniaj się mi zbyt nisko... :)

      Usuń
    3. a skoro nie dostrzegłeś u mnie żadnej mojej hipotezy ani wniosku, nie możesz mi nic zarzucać. :D
      określenie "ukłony" użyłem ironicznie - jesli i tego nie zrozumiałeś, cóż, braki w swym wykształceniu możesz jeszcze nadrobić. ;)
      powodzenia!

      Usuń
  7. Proponuję zawieszenie broni, nie ma co się spierać o domniemania. Osobiście nie demonizuję składania ofiar z ludzi, zwłaszcza w starożytności, w dzisiejszych czasach też je składamy, ale dla mamony, która stała się bogiem albo bóstwem jak kto woli. I co? I nic, jakoś nie psuje nam to moralnego samopoczucia.
    Dowody na składanie przez Słowian ludzkich ofiar rytualnych są mocno wątpliwe, a skoro tak, to tłumaczmy wątpliwości na korzyść oskarżonego, czyli rzeczonych Słowian :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń