czwartek, 7 listopada 2013

Zapomniane źródła VII czyli prawo słowiańskiej Polski

Szturm na archiwa

 

Wiek XVIII przyjmuje się za wiek Oświecenia. W tym bowiem czasie Europa jakby znużona zmorą religianctwa kieruje swój wzrok na naukę, uczeni zaczynają zadawać sobie pytanie: skąd jesteśmy i dlaczego jesteśmy tacy, a nie inni? Odpowiedź leżała oczywiście w historii, więc zapaleńcy, fascynaci dawnych dziejów ruszają na łów do przepastnych archiwów. Dzięki ich wysiłkom wychodzą na światło dzienne prawdziwe skarby! Słowniki, zbiory poezji, pamiętniki, kapitularze Karola Wielkiego i prawa barbarzyńskich plemion sprzed bez mała tysiąca lat. Owo poruszenie nie pozostawia w spokoju i krajów słowiańskich. Rosnąca w potęgę Rosja gorliwie szuka świadectw dla dawnej wielkości Rusi, wydane zostają zatem Słowo o wyprawie Igora, Powieść minionych lat oraz Ruska Prawda – imponujący zabytek słowiańskiego prawodawstwa.

 

Kłopot księdza biskupa


W Polsce owo zainteresowanie własną historią owocuje pomnikowymi wydawnictwami jak Volumina Legum, kodeksy dyplomatyczne, czy pierwsze wydania średniowiecznych kronik. Natomiast, to co odróżnia polską naukę tych czasów, to ograniczenie zainteresowań przede wszystkim do okresu dojrzałego średniowiecza. Autor pierwszej pomnikowej  Historii narodu polskiego – biskup Adam Naruszewicz (1733-1796) z goryczą pisał w liście do przyjaciela, że wzdraga się przed opisywaniem wcześniejszych czasów, bowiem nie znalazł do nich żadnych źródeł. Dziś już wiemy, że opinia sławnego historyka była zbyt pochopna, gdyż dzięki mozolnej kwerendzie bibliotecznej w całej Europie zebrano całkiem pokaźny zbiór źródeł dotyczących historii naszej Ojczyzny.


Sensacyjne odkrycie


Niestety, w czasach króla Stasia nie wiedziano jeszcze, jak wyglądało najstarsze prawo na naszych ziemiach, więc nieśmiało gdybano, że musiało być podobne do Statutów Kazimierza Wielkiego (poł. XIV w.), i taki stan trwał w nauce aż do pewnego dnia w 1868 roku. Wtedy to niemiecki historyk natrafił w bibliotece miejskiej w Elblągu na niepozorny manuskrypt. Nie był to bynajmniej iluminowany kodeks, czego byśmy się spodziewali po średniowiecznej książce. Przeciwnie, pośledni rękopis, którego grafia wskazywała na przełom XIII i XIV w. nie przyciągał wzroku. Tymczasem okazał się sensacją naukową!


Zawartość księgi


Ów foliał zawierał bowiem najstarszy spis prawa polskiego. Nieznany zakonnik utrwalił w języku niemieckim system prawny obowiązujący na włączonej przez Krzyżaków do swego państwa ziemi chełmińskiej. W wierszowanym wstępie średniowieczny skryba zawarł pochwałę owego prawa, zaznaczając jednocześnie, że polskiego ludu mędrcy „ustanowili dla niego prawo z dawien dawna i ogłosili, aby on do niego się zwracał. Lud ten zwie się Polakami.” Co więcej już na początku zwodu autor zwraca uwagę czytelnika na fakt, że prawo polskie jest niezależne od praw Cesarstwa Niemieckiego, a polscy sędziowie nie podlegają cesarzowi. Następnie dodaje, że prawo to jest powszechne dla wszystkich ziem polskich, a to dla nauki oznacza, że musiało być wypracowane jeszcze przed śmiercią Bolesława Krzywoustego i rozbiciem dzielnicowym (1138 r.).


Stare prawo Polaków


Szereg przytoczonych przez zakonnika norm cechuje się wielkim archaizmem, niektóre zaś wyszły już z użycia za jego czasów, miały więc charakter wyłącznie historyczny. Należy jednak pamiętać, że prawo to nie tyle zabytek, co instrument, który reguluje życie ludzi, musi zatem zmieniać się stosowanie do przemian społecznych i ekonomicznych. Dlatego Księga Elbląska, zwana też Najstarszym Zwodem Prawa Polskiego, zawiera pierwsze, co prawda dość drobne, odstępstwa od typowej dla praw plemiennych zasady równości wszystkich wolnych ludzi, różnicując ich prawa wedle stanu. Z drugiej strony posługuje się szeroko wieloma pierwotnymi instytucjami prawnym jak choćby odpowiedzialnością zbiorową, a także odpowiedzialnością absolutną, niezależną od winy. W jej przepisach rzucają się również w oczy pierwsze próby ograniczenia zemsty rodowej (wróżdy) na rzecz kar kompozycyjnych – opłacanych przez winnego rodowi poszkodowanego. W zakresie postępowania sądowego zwraca uwagę podejście rytualne do wielu czynności, a wśród środków dowodowych na pierwszy plan wysuwa się przysięga. Stosowanie sądów bożych (dawniej przez naukę wywodzonych z chrześcijaństwa, obecnie zwraca się uwagę na ich powszechność w społeczeństwach archaicznych), nie jest tak powszechne jak w prawach germańskich i pojawia się pod postacią pojedynku, próby ognia oraz próby wody. W zakresie kar królują już kary pieniężne na rzecz władcy, niekiedy równocześnie władcy i poszkodowanego. Jedynie z tego zabytku znamy niezwykle archaiczną karę zwaną „kruszą”, z pewnością z okresu jeszcze poprzedzającego obrót pieniężny, uiszczaną w formie kawałków soli. Natomiast co do samych kar pieniężnych możemy już zaobserwować dewaluację, kiedy to dawne kary w denarach zostają zastąpione przez wygodniejsze w obrachunku grzywny. Kara śmierci pod różnymi zresztą postaciami ograniczona jest do najpoważniejszych przestępstw. 
Fotokopia strony Księgi Elbląskiej
Całość zwodu reguluje przede wszystkim prawo karne i postępowanie przed sądem, znacznie mniej przepisów poświecono prawu cywilnemu, a ich istotną częścią są regulacje stosunków między sąsiadami. Trudno jest ostatecznie wyrokować, czy owa relacja odzwierciedla ówczesny stosunek do prawa, gdyż rękopis urywa się pośrodku zdania, nie wiemy więc jaka jego część i dotycząca której sfery życia bezpowrotnie zaginęła. Na domiar złego cała księga, przechowywana w bibliotece miejskiej w Elblągu, zaginęła w tajemniczych okolicznościach w 1945 roku, wraz ze zbliżaniem się radzieckiego frontu. Szczęściem nim to nastąpiło nasz rękopis został wydany, a każda jego strona dokładnie sfotografowana, tak iż dzisiaj dysponujemy facsimile. Wartość naukową całego zwodu trudno wprost przecenić. Rzuca on światło na najdawniejsze polskie społeczeństwo, oddaje jego umysłowość, pozwala nam na stwierdzenie, że w danym okresie słowiańska Polska nie odstawała od Europy. Co więcej choć rozdrobniona na często zwalczające się plemiona, szczepy oraz rody, potrafiła wspólnie wypracować i wprowadzić powszechne dla wszystkich prawo. Prawo, z którego możemy być dumni.

*
W naszej edycji dokonaliśmy wyboru, ograniczając się do najciekawszych przepisów. Stosowany podział na paragrafy pochodzi z XIX wieku i ma za zadanie ułatwić lekturę, od siebie dodaliśmy śródtytuły. 


Najstarszy Zwód Prawa Polskiego



O PRAWIE

[2.1]
A ponieważ ich (tj. Polaków - Odo) władza sądowa nie wypływa na świat od cesarza, jak [władza] niemieckich książąt i sędziów, dlatego nie mają oni zwyczaju gajenia swoich sądów z mocy władzy zwierzchniej, jak zwykli to czynić niemieccy sędziowie.

 [2.2]
Wszakże co oni zasądzą, albo co wobec nich zostanie przyznane lub zaprzeczone, to ma taką samą moc, jakby [wyszło] od margrabiów lub niektórych niemieckich książąt, którzy swego sądu nie gają. Albowiem sąd w ich władzy (sędziów polskich) znajduje ostateczną moc sądu gajonego.


SĄDZIE POLSKIM

[3.1]
Także należy wiedzieć, że polski sędzia nie zwykł mieć ławników.

[3.2]
Wszakże jeśli widzi koło siebie w czasie sądu ludzi zdatnych, zaprasza ich do siebie i przedstawia im sprawę.

[3.3]
A jeśli czyjeś zdanie wydaje mu się słuszne, wyrokuje zgodnie z nim. Gdy natomiast niczyje zdanie mu się nie podoba, wówczas orzeka zgodnie ze swoim przekonaniem, jak tylko może najsprawiedliwiej.


O POSTĘPOWANIU SĄDOWYM

[4.1]
 Jeśli ktoś przyjdzie przed swojego sędziego i skarży na kogoś, kto przy tym nie jest obecny, [wówczas] pyta go sędzia, czy chciałby go pozwać. Jeśli ów mówi, że chętnie chciałby go pozwać, wówczas sędzia nakazuje komornikowi, aby go zapozwał.

[4.2]
Wówczas skarżący musi dać komornikowi strawne i parę butów, lub zamiast butów 20 fenigów, jeśli pozwany mieszka w innej wsi lub innej okolicy, niż ów [komornik] przebywa. Jeśli obydwaj, komornik i ten człowiek, na którego złożona została skarga, mieszkają w jednej wsi, wynagradza się komornika dwoma fenigami.
(…)

[4.9]
Jeśli jakiś człowiek skarży tego, kto jest obecny, wówczas sędzia mówi: Odpowiadaj.

[4.10]
Wówczas obwiniony, zanim odpowie, winien zdjąć [swój] kapelusz, chustę, którą ma wokół szyi, i [odłożyć] kij, jeśli go trzyma. Również nie może mieć w ręku żadnej laski.

[4.11]
Jeśli w czymkolwiek z powyższego uchybi, wówczas płaci karę trzysta.
(…)

[5.1]
Jeśli odpowiadając na skargę mówi, że jest niewinny, wówczas pyta go sędzia, czy ma świadka.

[5.2]
Jeśli twierdzi, że go ma, wówczas [sędzia] nakazuje mu, by go [świadka] wymienił, podał jego imię. Gdy on ich wymienia, wówczas po podaniu imienia każdego świadka z osobna, sędzia pyta skarżącego, czy go przyjmuje; on może odrzec: tak albo nie. Którego zaś on przyjmuje, tego sędzia poleca zapisać. Kiedy wszyscy są zapisani, wówczas sędzia poleca, by ich stawił czternastego dnia.
(…)

[6.1]
Jeśli zdarzy się, że jakiś chłop siedzący pod jednym panem, zostanie oskarżony wobec innego pana, wówczas powinien rzec, że nie powinien odpowiadać gdzie indziej, jak tylko przed swoim [panem]; tam chętnie odpowie [skarżącemu].

[6.2]
Tak więc [skarżący] nie powinien gwałtem ciągnąć go do sądu, lecz ten, kto tu wnosił skargę, musi pójść za nim, do jego [oskarżonego] pana i tam się nań skarżyć, jeśli chce dojść prawa.


O ZABÓJSTWACH

[7.1]
Jeśli ktoś napada drugiego, chcąc go zabić, a ów broniąc się tamtego rani i przyjdzie przed jego sędziego i oskarża go ze świadkami, że go napadł i chciał zabić, wówczas gdy dowiedzie tego samosiódm, ten [napastnik] mimo że został ranny, płaci karę 6 grzywien.

[7.2]
Gdyby go zabił [napastnika], płaci za głowę i nic więcej, jeśli przy pomocy świadków dowiedzie, że - jak to wyżej powiedziano - został napadnięty.

[8.1]
Jeśli ktoś zostanie zabity na polu albo na drodze, ten kto takiego pochowa, musi zapłacić za głowę, a władcę wynagrodzić [za złamany mir] 50 grzywnami.

[8.2]
Jeśli zabitym jest rycerz albo kupiec, zań płaci on 50 grzywien. Za Niemca, którego Polacy nazywają gościem, płaci 30 grzywien.

[8.3]
Lecz jeśli zabity leży pozostawiony na polu albo na drodze, a nie wiadomo, kto go zabił, wówczas władca przyzywa przed siebie okolicę i uznaje ją winną za zabójstwo.

[8.4]
Jeśli okolica nie może przerzucić zabójstwa na kogokolwiek, musi - jak to wyżej powiedziano - zapłacić główszczyznę.

[8.5]
Jeśli okolica pomawia jakąś wieś, że stamtąd dopuszczono się zabójstwa, zaś wieś twierdzi, że jest niewinna, wówczas odpiera zarzut na drodze pojedynku, inaczej musi zapłacić za zabitego.

[8.6]
Jeśli zaś wieś wskaże na ród, że przezeń to [zabójstwo] się stało, a ród twierdzi, że jest niewinny, wówczas musi oczyścić się w pojedynku, inaczej płaci za zabitego.

[8.7]
Jeśli ród pomawia kogoś, że on dokonał zabójstwa, ten zaś twierdzi, że jest niewinny, wówczas musi się pojedynkować, albo nieść żelazo. Jeśli zostanie pokonany, to musi on - tak jak to wyżej powiedziano - wynagrodzić stratę.

[8.8]
Jeśli ktoś zostanie zabity we wsi lub w pobliżu wsi, a chłopi schwytają tego, kto stratę spowodował i wydadzą go władcy, albo sędziemu, wówczas pozostają wolni od sankcji.

[8.9]
Podobnież, gdy ktoś zostanie zabity w pobliżu wsi, a [chłopi] nie mogąc schwytać tego, kto to zrobił, ścigają go z krzykiem do innej wsi. Wówczas nie ponoszą żadnych za to [zabójstwo] następstw.

[8.10]
Tak musi go z krzykiem [każda] wieś ścigać dalej do kolejnej wsi. I tak musi każda wieś gonić z jednej do drugiej, tak długo, dopóki ten, co wyrządził szkodę, nie zostanie złapany.

[8.11]
Jeśli jakaś wieś, do której w ten sposób krzyk dotrze, dalej nie goni, musi ona za zabitego zapłacić.


O RABUNKU I KRADZIEŻY

[9.1]
W taki sposób - jak to wyżej powiedziano - należy także ścigać za rabunek, albo za kradzież, z jednej okolicy do drugiej, od wsi do wsi.


O TOPIELCACH

[10.1]
Także wtedy, gdy ktoś się utopi, ten musi zapłacić za zmarłego, kto go z wody wyciągnie bez pozwolenia sędziego.

[10.2]
Jeśli zwłok nikt nie wydobędzie, wówczas władca albo sędzia wzywa okolicę. Ona musi wskazać w taki sposób, jak to wyżej powiedziano o zabitym człowieku, kto go utopił albo musi zań zapłacić [główszczyznę].


O KUPNIE RZECZY KRADZIONEJ

[11.1]
Jeśli koń albo jakakolwiek inna rzecz zostanie u kogoś licowana, a ten który licował, oskarża, że ona została skradziona, wówczas sędzia nakazuje mu [u którego rzecz licowano] odpowiadać.

[11.2]
Jeśli ten twierdzi, że ją kupił, wówczas sędzia nakazuje mu, by stawił w ciągu czternastu nocy tego, od którego ją kupił.

[11.3]
Wówczas musi on stawić rękojmię, że wróci i przyprowadzi swego zachodźcę.

[11.4]
W niektórych okolicach tak postanowiono, że musi on swego zachodźcę doprowadzić na granicę ziemi. Gdzie tego nie ustanowiono, tam musi on go doprowadzić tam, gdzie nakaże sędzia, ale tak blisko, by mógł tam bez przeszkód przyjść i stamtąd odejść [w ciągu jednego dnia].

[11.5]
Jeśli nie może on przybyć w ciągu pierwszych czternastu nocy - płaci karę 6 grzywien.
(…)


O KRADZIEŻY W SZCZEGÓLNOŚCI

[12.1]
Niektórzy ludzie utrzymują, że kto ze stadniny władcy kradnie kobyłę, ten płaci karę 70 grzywien.

[12.2]
Kto kradnie z komory władcy, ten płaci karę 70 grzywien.

[12.3]
Kto sprowadza z jednej ziemi do drugiej, bądź z jednej okolicy do innej, jakiegoś człowieka, który kogo rabuje albo okrada, ten płaci karę 70 grzywien. Albo jeśli ktoś zostaje przez niego spalony albo zamordowany, albo [sprowadzony] dopuszcza się na kimś jakiegoś ciężkiego przestępstwa, za to płaci karę 70 grzywien ten, kto go tam sprowadził.

[12.4]
Jeśli zaś chce przysiąc ze świadkami, że tego człowieka, który wyrządził szkodę, nie sprowadził, to musi przysięgać samodwunast.

[12.5]
Jeśli ktoś kradnie w piwnicy panującego lub w jego kuchni albo coś, co jest w jego zamku, ten płaci karę 50 grzywien.

[12.6]
Jeśli ma przysięgać ze świadkami, że jest niewinny, to musi to zrobić samodziewiąt.

[12.7]
Kto kradnie w domu jakiegoś człowieka, czy to będzie rycerz czy też chłop, ten płaci karę 12 grzywien.

[12.8]
Także kto okrada samotnego pachołka, który nie ma żony, z jego toboły, to jest z jego torby, albo jeśli nie ma toboły, kto kradnie mu z jego sakwy, to, co on tam ma, ten płaci także karę 12 grzywien, ponieważ samotny pachołek nie ma żadnego innego schowka, tylko swoją tobołę albo swoją sakwę.

[12.9]
Jeśli zaś ma się odprzysiąc od wspomnianej kradzieży, ten którego się o nią obwinia, to musi to zrobić samoszóst.

[12.10]
Kto zaś kradnie rycerzowi albo chłopu, który nie jest samotny, albo nie jest tak zwanym pachołkiem, z jego toboły , albo z jego sakwy, to co on w niej ma, ten płaci karę 6 grzywien.

[12.11]
Jeśli ma się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samotrzeć.

[13.1]
Kto kradnie pszczoły, które są zasadzone w dzianych dziuplach albo w ustawionych ulach, ten płaci karę 12 grzywien.

[13.2]
Jeśli ma się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samoszóst.

[13.3]
Jeśli kto znajduje pszczoły, które komu innemu uciekły i gdzieś się osadziły i kradnie je, ten płaci karę trzysta.
(…)


 O ZŁAMANIU MIRU KSIĄŻĘCEGO

[15.1]
Droga publiczna jest chroniona pokojem książęcym. Dlatego jeśli na niej ktoś dopuszcza się bezprawia, ten łamie mir książęcy. To Polacy nazywają ręką pańską.

[15.2]
Jeśli ktoś zabije gościa na drodze publicznej, to wynagradza za nieboszczyka [tym, którzy ponieśli stratę] 50 grzywnami.

[15.3]
Biorą je krewni zabitego. Jeśli on tam nie ma krewnych, wówczas zabiera je władca.

[15.4]
Zaś za swój pokój, który na drodze publicznej został złamany, władca także bierze 50 grzywien.

[15.5]
Jeśli zabije ktoś kupca albo rycerza na drodze publicznej, to płaci za niego krewnym [zabitego] 50 grzywien.

[15.6]
Jeśli nie ma on krewnych, to zabiera je władca, tak jak i drugie 50 grzywien za pokój, który na drodze publicznej został złamany.

[15.7]
Jeśli natomiast ktoś miałby się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samodziewiąt.

[15.8]
Jeśli zaś ktoś zabije chłopa na drodze publicznej, wówczas płaci zań 30 grzywien, natomiast władcy za drogę publiczną - 50 grzywien.

[15.9]
Jeśli przypadnie komu się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samoszóst.

[15.10]
Na wiejskiej drodze, prowadzącej z jednej wsi do drugiej, jeśli tam zostanie zabity rycerz albo rycerzyk, to za takiego płaci się krewnym 50 grzywien.

[15.11]
Zaś temu, czyj jest sąd, za pokój, który na drodze został złamany, daje się 6 grzywien.

[15.12]
Jeśli natomiast ktoś miałby się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samodziewiąt.

[15.13]
Jeśli na drodze wiejskiej zostanie zabity chłop, za niego płaci się 30 grzywien; za pokój na drodze - 6 grzywien.

[15.14]
Jeśli chłop na wiejskiej drodze pobije rycerza, ale go nie zabije - należy to wynagrodzić 6 grzywnami; za pokój na drodze - 6 grzywien.

[15.15]
Jeśli przypadnie komu się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samotrzeć.

[15.16]
Jeśli zaś rycerz na wiejskiej drodze pobije chłopa, ale go nie zabije, płaci za niego karę trzysta; za pokój na drodze - 6 grzywien.

[15.17]
Jeśli zaś winien się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samowtór .

[15.18]
Jeśli zostanie rycerz pobity na targu, ale nie zabity, za to płaci się karę 6 grzywien.

[15.19]
Jeśli przypadnie komu się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samotrzeć.

[15.20]
Jeśli zostanie chłop pobity na targu, ale nie zabity, za to płaci się karę trzysta; za złamany pokój na targu - 6 grzywien.

[15.21]
Jeśli zaś winien się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samowtór.


O POBICIACH

[15.22] 
Jeśli w karczmie zostanie ktoś pobity (bez skutku śmiertelnego), czy to będzie rycerz, czy chłop, czy ksiądz, za to płaci się karę trzysta.

[15.23]
Kara trzysta dla rycerza - [to] 8 skojców; kara trzysta dla chłopa 3 skojce.

[15.24]
Jeśli przypadnie komu się od [zarzutu] pobicia odprzysiąc, musi to zrobić samowtór .

[15.25]
Jeśli w karczmie przed nieszporami zostanie pobity włodarz, to jest szafarz, czyli komornik, ale nie zostanie zabity, za to płaci się karę 6 grzywien, ponieważ przypuszcza się, że on dogląda wówczas spraw swego pana.

[15.26]
Jeśli zaś wienien się od tego odprzysiąc, musi to zrobić samotrzeć.

[15.27]
Jeśli zaś wspomniany komornik zostanie w karczmie po nieszporach pobity, ale nie zabity, za to płaci się karę trzysta, ponieważ przypuszcza się, że on tam wszedł dla wypitki.

[15.28]
Jeśli ktoś winien się od tego [zarzutu pobicia] odprzysiąc, musi to zrobić samowtór .


O ZNIEWAGACH

[16.1]
Jeśli ktoś nazwie drugiego łobuzem lub zada mu krwawe rany - za to płaci się karę 6 grzywien.

[16.2]
Odprzysięga się od tego samotrzeć.

[16.3]
Za inne obelżywe słowa płaci się karę 15 grzywien.

[16.4]
Odprzysięga się od tego samosiódm.


O GWAŁTACH

[17.1]  
Jeśli ktoś zgwałci dziewczynę albo uprowadzi ją wbrew jej woli, za to płaci sędziemu karę pięćdziesiąt grzywien, a dziewczynie [tyle], ile sędzia orzecze za jej pohańbienie.

[17.2]
Tak samo postępuje sąd w takim wypadku, gdy ktoś zgwałci kobietę zamężną, albo, gdy ją wbrew woli uprowadzi.

[17.3]
Jeśli przypadnie komu się od tego od przysiąc, musi to zrobić samodziewiąt.

[17.4]
Jeśli pójdzie jakaś dziewka [wiejska], albo żona chłopa do lasu, albo na pole na jagody, albo na jabłka, albo po inne rzeczy i tam zostanie zgwałcona, za to płaci się karę 6 grzywien.

[17.5]
Jeśli należy się od tego odprzysiąc, trzeba to zrobić samotrzeć.

[17.6]
Jeśli zaś pójdzie sama córka na pole albo do lasu po jabłka, albo po inne rzeczy i zostanie zgwałcona, za to płaci się karę trzysta, ponieważ nie powinna tak [sama] chodzić.

[17.7]
Jeśli zaś wienien się od tego [oskarżony] odprzysiąc, musi to zrobić samowtór.
(…)


O WYSOKOŚCI KAR

[20.1]
Co do kar, której wyżej są w grzywnach wymienione, niech będzie wiadome, że liczy się 3 grzywny [kary] na 1 grzywnę. Jeśli ktoś płaci karę 6 grzywien, to jest to 9 skojców.

[20.2]
Niechaj będzie wiadome, skąd kara, która nazywa się trzysta, wywodzi swoją nazwę: dawniej istniał w Polsce zwyczaj kruszenia soli na kawałki, których jeden zwał się kruszą; ich płacono trzysta. Teraz zaś sól [w charakterze pieniądza] wyszła z użycia, ale [i] obecnie nazywa się kara trzysta.

[20.3]
W tej sprawie [kary trzysta] w niektórych stronach ustanowiono, że płaci się jednego skojca. Czasami też sędziowie są tak łaskawi, że biorą tytułem tej kary cztery kurczęta albo dwa, albo jedno.

[20.4]
Jeżeli zaś należy zapłacić karę 6 grzywien, to za nią bierze czasami sędzia pięć skojców albo trzy, albo jeden łut.

[20.5]
Jeżeli zaś należy zapłacić karę siedemdziesiąt albo pięćdziesiąt grzywien, albo dwanaście grzywien, to [ponieważ] tych grzywien trzy stanowią jedną prawdziwą grzywnę, więc sędzia okazuje łaskę według swego uznania.

[20.6]
Wszakże niech będzie wiadomo, że żaden sędzia albo rzadko który bierze w całości sumę, którą mu należy zapłacić jako karę; robi on łaskę, jeśli się go o to poprosi.

[20.7]
Jeśli on robi łaskę, to nakazuje uiścić sumę w ciągu 14 nocy. Jeśli on [skazany] jej w tym czasie nie uiści, to płaci karę sześć grzywien.

[20.8]
[Ale] to [złagodzenie kary] ma iść tak daleko, że skoro czyni się łaskę co do sumy, to także należy mu udzielić łaski co do [terminu] zapłaty.
(…)


O SĄDACH BOŻYCH - POJEDYNEK

[23.1] 
Jeśli sędzia nakazuje odpowiadać temu, przeciw któremu wnosi się skargę, a on mówi, że jest niewinny, wówczas sędzia go zapytuje, czy ma świadków. [Jeśli nie] wtedy sędzia jemu nakazuje, aby stoczył pojedynek.

[23.2]
Jeśli ów wówczas powie, że chętnie będzie walczył, to ma [wtedy] zapewnione 14 dni. Jeśli [jednak] obaj chcą się zaraz pojedynkować, [to] sędzia im na to zezwala.

[23.3]
Jeśli obaj są chłopami, to oni walczą na kije. Jeśli jednak chłop oskarżył rycerza, wówczas muszą oni walczyć mieczami. Jeśli zaś rycerz skarży chłopa, musi on walczyć na kije.

[23.4]
Należy im wówczas posypać głowy popiołem, tak by sprawić, żeby ich włosy były pełne popiołu, ile tylko może się [go] w nich utrzymać; a to dlatego, aby popiół - jeśli [pojedynkujący się] zostanie uderzony w głowę - powstrzymywał krew, tak, aby nie spływała mu do oczu i nie przeszkadzała w pojedynku. Także każdy z nich ma mieć tarczę i pod ramieniem poduszkę, dzięki czemu mógłby on wygodniej dźwigać tarczę.
I każdy winien mieć kij. Jeśli go upuści, to należy mu znowu go podać.

[23.5]
I biją się oni tak długo, aż jeden z nich przyzna, że [walkę] przegrał albo za takiego [pokonanego] zostanie uznany.

[23.6]
Jeśli ten, kto drugiego oskarżył, nie osiągnie zwycięstwa, z tego powodu nie płaci kary.

[23.7]
Jeśli zostanie pokonany ten, którego oskarżono, musi płacić karę odpowiednio do tego, ile warta jest rzecz, o którą został oskarżony.

[23.8]
Jeśli ktoś się pojedynkuje jako zdrajca i będzie pokonany, to zostaje ukamienowany.

[23.9]
Jeśli mu przyjdzie odprzysiąc się od zdrady, musi to zrobić samodwunast.

[23.10]
Jeśli sam władca coś komuś zarzuca i przyjdzie temu [oskarżonemu] walczyć, wówczas książę wyznacza jednego ze swoich ludzi do pojedynku z nim [oskarżonym], kogokolwiek chce - czy będzie to poddany czy też wolny.

[23.11]
Jeśli ktoś ma własność, na której siedzą chłopi i ma on przeciwko jednemu z tych chłopów jakąś sprawę, o którą należy stoczyć pojedynek, wówczas może on kazać jednemu ze swoich chłopów albo komu innemu za siebie walczyć, gdyż jemu nie wypada samemu walczyć z własnym chłopem.

[23.12]
Jeśli się zdarzy, że człowiek, który [sam] ma własność [ziemską] zostanie oskarżony przez chłopa innego pana i sprawa doszłaby do pojedynku, wówczas może on [oskarżony] swojemu chłopu, albo komu innemu kazać za siebie walczyć.

[23.13]
Jeśli się zdarzy, że winien pojedynkować się ktoś tego samego stanu [co przeciwnik], a byłby tak chory, że nie mógłby walczyć, ten może także wynająć innego człowieka, który za niego będzie walczył.

[23.14]
Niechaj będzie wiadome, że niektórzy polscy biskupi i księża, którzy mają chłopów, i opaci, prepozyci muszą stawać przed sądem i występować w obronie swych chłopów przed władcą lub przed kasztelanem, w którego kasztelanii ich ludzie zamieszkują i muszą kazać za nich walczyć, jeśli ich ktoś oskarży.


O SĄDACH BOŻYCH – PRÓBA OGNIA

[24.1]  
Jeśli swojemu człowiekowi, który zostaje oskarżony, a nie może mieć świadków, sędzia nakazuje walczyć, a ten odpowiada, że nie może walczyć i w jakikolwiek sposób swojej niezdolności [do pojedynku] dowodzi, wówczas musi on nieść żelazo.

[24.2]
Są [tego] dwa sposoby. Jeden polega na tym, że kładzie się żelazo, jedno o krok od drugiego, nie za daleko, lecz tak, by można było po nich stawiać [takie] kroki, jakie zazwyczaj się robi. Tak należy zaznaczyć [miejsce] o jeden krok przed pierwszym żelazem, z którego ma on wkroczyć na żelazo, tak w ażeby on przeszedł trzy kroki po żelazie. Żelaza powinny być tak zrobione, jak podeszwa człowieka od pięty aż do środka stopy.

[24.3]
Jeśli się człowiek poparzy - on jest zwyciężony. Jeśli zaś nie wkroczy na żelazo albo jeśli zrobi jeden krok niewłaściwie - on jest zwyciężony.

[24.4]
Należy mu oparzenie opatrzeć woskiem i opiekować się nim troskliwie aż do trzeciego dnia. Tak można stwierdzić, czy jest on poparzony czy nie.

[24.5]
Człowieka, który ma kroczyć po żelazie, musi prowadzić dwóch ludzi i uczyć go, jak często on chce, po to, by we właściwym czasie on to dobrze umiał i nie pogubił się.
Dawniej był zwyczaj, że dwóch obecnych księży, prowadziło człowieka, gdy kroczył po żelazie. Teraz to już wyszło z użycia, dlatego prowadzą go dwaj inni ludzie, kim by oni nie byli.

[24.6]
Drugi sposób polega na tym, że żelazo kładzie się na kamieniu albo na żelazie, z wolnym miejscem, tak, aby człowiek mógł żelazo uchwycić od spodu i unieść. Które [żelazo] niesie on trzy kroki.

[24.7]
[Jeśli] rzuci je na ziemię wcześniej, to jest pokonany, co do tego, w czym go obwiniono. Tak samo uchodzi za pokonanego jeśli się poparzy.

[24.8]
Rękę należy mu opatrzeć, jak to zostało wyżej powiedziane.

[24.9]
Te obydwa żelaza, to pierwsze i to drugie, należy rozżarzyć.

[24.10]
A kapłan winien je pobłogosławić modlitwą, która tu niżej jest napisana. Gdy przyjdzie kapłan na to miejsce, gdzie ma być rozżarzone żelazo, to winien on tak [samo] miejsce, [jak] i żelazo pokropić święconą wodą, aby odpędzić diabelskie podstępy.(…)
(…)


O SĄDACH BOŻYCH – PRÓBA WODY

[25.1]  
Jeśli wszelako jakiś człowiek zostanie oskarżony i sędzia nakazuje mu odpowiadać, a ów mówi, że jest niewinny, to sędzia pyta go, czy ma świadków.

[25.2]
Jeśli wtedy on mówi, że ich mieć nie może, a sędzia chce skończyć sprawę w tym samym dniu, to postanawia, że należy go rzucić do wody.
(…)

[25.7]
Następnie opuszcza się obwinionego [do wody] w taki sposób, że związuje mu się ręce pod goleniami i wsuwa kij pomiędzy podkolana i ramiona, by nie mógł posługiwać się ani rękami, ani nogami. Należy mu zrobić znak na głowie, by można było poznać, czy człowiek tonie czy pływa. Należy także przewiązać mu wokół brzucha powróz, by można było go wyciągnąć, gdyby tonął.

[25.8]
Jeśli natomiast on nie tonie, ale utrzymuje się na wodzie, to zostaje on pokonany w sprawie, o którą został obwiniony.

[25.9]
Niechże jednak będzie wiadome, że sędziowie niechętnie nakazują próbę wody w wypadku sprawy o głowę.
(…)


 O PRAWIE SĄSIEDZKIM

[27.1]
Jeśli chłopskie ogrody leżą tak blisko siebie, że chmiel z jednego ogrodu przerasta do drugiego i ów [właściciel drugiego ogrodu] prosi przy świadku, żeby on usunął swój chmiel z jego ogrodu, a on tego nie czyni, [to] - gdy chmiel będzie dojrzały - on nie może wejść do ogrodu [sąsiada], by zerwać swój chmiel, ale niech on sam swój [chmiel] zbiera jedynie ze swojego ogrodu, tyle, ile może bez wyrządzenia tamtemu szkody w płocie czy w innej rzeczy w ogrodzie tamtego.

[27.2]
Jeśli wyrządzi mu szkodę i [poszkodowany] się na niego skarży, płaci karę trzysta.

[27.3]
Ile zaś chmielu pozostanie w ogrodzie [sąsiada], tyle może on swobodnie [dla siebie] zatrzymać.

[27.4]
Jeśli zaś drzewa owocowe przerastają ponad płotem do drugiego ogrodu - ten, czyj jest ogród, nie może ani zrywać, ani strząsać owoców. Ale może swobodnie pozbierać wszystko, co spadnie na ziemię.

[27.5]
Jeśli drzewa zaczynają się rozrastać i prosi go [właściciela] przy świadku, aby go od nich uwolnił, ponieważ jemu wyrządzają szkodę, wówczas musi on to uczynić.

[27.6]
Jeśli tego nie zrobi i zostanie o to zaskarżony - płaci karę trzysta.[1]





[1]  Najstarszy zwód prawa polskiego  (?-XIII w.) tłum. J.Matuszewski i J.Matuszewski.

3 komentarze:

  1. "ponieważ nie powinna tak [sama] chodzić" to trochę srogie... Poza tym wolałbym nie musieć przechodzić prób żelaza i wody o_O
    Ciekawy jest cały koncept odprzysięgania się po wielokroć. W dzisiejszym świecie chyba by te metody nie były skuteczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To odprzysięganie, to nie "po wielekroć" tylko ze świadkami potwierdzającymi wersję oskarżonego. Samotrzeć = sami we trzech (oskarżony + 2 świadków) - porównaj z obrazem "Święta Anna Samotrzecia". Podobnie samosiódm = oskarżony + 6 świadków.

      Usuń
    2. Dokładnie, ale przysięga nadal jest obecna w postępowaniu sądowym. Może nie jako środek dowodowy, ale w mej praktyce widziałem wielokrotnie, jak samo złożenie przysięgi przez świadka zmieniało jego nastawienie i choć zarzekał się wcześniej że będzie zeznawał niezgodnie z prawdą - miękł jeszcze przed informacją sądu o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznania.

      Usuń