piątek, 25 października 2013

Dziady - rodzimowiercza pamięć

Za kilka księżyców nadejdą Dziady. Zbłąkane ich dusze na rozstajach dróg i pól oczekiwać będą jasnych pióropuszy ognisk. To my powinniśmy je rozniecić jak nakazuje odwieczny zwyczaj naszych przodków. Aby utrudzonym wędrowcom ułatwić dojście na wieczerzę, na wspominki, tudzież do swoich domostw gdzie najbliżsi i krewni wyczekują ich nadejścia. Jakiegokolwiek znaku, że oto przyszli. Z nadzieją, że coś uderzy w okiennice, zaskrzypią schody u progu chaty albo zaskomli pies...
Znowu na starych leśnych uroczyskach, żalnikach i kurhanach zamajaczą cienie z innego wymiaru świadomości. Nawia uchyli swe tajemne wrota dla tych, co poszukują, tęsknią i tkwią w wiecznym niepokoju własnych uczynków. I tych złych i tych dobrych. Aby w skamieniałe serca wlać choć kroplę złocistego miodu i odtajać od zimna powłóczącącego znad gleby.
Kiedy myślę o Dziadach coś budzi się także we mnie. Zapewne to zew z przeszłości, głos Bogów zza pierwotnej kurtyny Matki Ziemi, której do dziś nie mogę do końca zrozumieć.. I w tym jej moc i siła. Piękno mające swój początek u źródeł świętych gajów i guślarzy przepowiadających tam ludzkie losy. A nad nimi szumiała prawieczna dąbrowa i chroniła nienazwane, którego żadne słowo nie umie wypowiedzieć.
Na opadłych liściach krople rosy skrzą się w świetle pełni miesiąca. Coś chlupocze na bagniskach. Jeszcze trwają ostatki rykowiska. Puszczyk pohukuje. I las wciąż cierpliwie mówi. Ostrzega przed demonami, samobójcami, złym lichem zaczajonym za wiszącym konarem rozsiadłym z nudów. Trzeba się śpieszyć! Wyjść na przeciw smętkom z pochodniami jasnej poświaty. Zanucić pieśń. Uderzyć kosturem w głuchy pień drzewa. ażeby przegonić Żmija w splątane korzenie.
Jest taki wiersz białoruskiego wieszcza Janka Kupały, który wyzwala we mnie takie właśnie skojarzenia. Podaję go poniżej:

Kołtuniasty i omszały
Aż do samych stóp,
Z bagien, z parowów zdziczałych
Wybiegł czarny bóg!

Za nim morowce i nocnice,
I różne roidła;
Gasi nowych gwiazd mgławice
Niech się nie rozwidnia!

Pazurów rozcapierzonych
Raniące ościenie-
Chce gnać w różne świata strony,
Budząc przerażenie.

Z nim zaguba i ciemnica
Zgodnie się zmówiły,
By się w tajniach -tajemnicach
Dusze zatraciły.

Z kobuzami przez rozstaje
Wszystko w dzikim pędzie!...
Czarny bóg w płomieniach staje,
W ognistym odmęcie.

Rozpłomienia się zwęgla
Czarnożmijny bóg-
Próżno po białego sięgał,
Znów go biały zmógł!

Życzę Wam wszystkim dobrych Dziadów w bliskości z duszami tych, co żyją w waszej pamięci...

5 komentarzy:

  1. nie zapominajmy o tych, o których zapomniano, nie znamy ich imienia i chodzą głodni. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj.
    Odprawiając rytuał starosłowiańskich Dziadów i wyczekując ich przybycia, zawsze starajmy mieć w pamięci naszych bliskich i tych niezanych z imienia i pochodzenia. To nasz obowiążek , jakby powinność wobec nich wszystkich.
    Dziękujemy Ci za tę uwagę.
    Pozdrawiamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podpisuje się pod tymi spostrzeżeniami i uwagami.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Great blog you got there, lads. Veliki pozdrav z Moskvy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Serdecznie zapraszam do rzucenia okiem na rozmowę z cyklu Smaki Polski Historycznej: Co jedli Słowianie? Na to pytanie odpowiadają Hanna i Paweł Lis, autorzy książki "Kuchnia Słowian. Żywność, potrawy i nie tylko...". Zapraszam! http://www.smakizpolski.com.pl/smaki-polski-historycznej-co-jedli-slowianie/

    OdpowiedzUsuń