czwartek, 5 września 2013

Najstarsze przedstawienie Świętowita


Praktycznie rzecz biorąc cała nauka od schyłku starożytności aż po Oświecenie skażona jest religianctwem. Chrześcijaństwo wpierw pogardzało nauką, gdyż wedle jego mitologii nie należało interesować się doczesnością. Następnie ów pogląd zrewidowano: można było o tyle uprawiać naukę, o ile nie podważała ona dogmatów wiary. 
Dopiero Oświecenie, które na Zachodzie zaczyna się około roku 1650 kazało przewartościować rolę kościołów chrześcijańskich w życiu człowieka, ich przesłanie oraz chrystusową mitologię. W tym też czasie rozpoczęto bezstronne i oparte na logice i naukach przyrodniczych badania: początkowo otaczającego świata, następnie innych dziedzin ludzkiej kultury jak choćby historii czy sztuki. Rozpoczęto gromadzenie i edycje dzieł zalegających do tej pory w kurzu bibliotek, poddano je rzeczowej krytyce, odrzucano wszystko, co nie nosiło cech prawdopodobieństwa. Owo bezstronne podejście do historii, osadzone na przetrwałych pracach rzymskich i greckich historyków i filozofów umożliwiło nowe spojrzenie na przeszłość, na wiele spraw, na które chrześcijaństwo już dawno wydało wyrok. W Polsce książę biskup warmiński – Ignacy Krasicki (1735-1801) w przerwach nad swą „Wojną mnichów” nakazuje oficjałom poszukiwanie resztek pogaństwa pruskiego: przekazów, rzeźb i innych zabytków oraz ich ochronę, rejestrowanie i opisywanie, tak by dać przyszłości świadectwo o minionych czasach. Natomiast w dalekiej Francji w oficynie wydawniczej braci Firmin-Didot, niejako już w spadku po Oświeceniu, zainteresowanie przeszłością i teraźniejszością Europy doprowadziło do wydania wręcz epokowego dzieła: l'Univers: Histoire et description de tous les peuples, de leurs religions, moeurs, coutumes, industries (…), które obejmując kilkadziesiąt tomów, postawiło sobie za zadanie zebranie całej dotychczasowej wiedzy o świecie. Zatem poddano krytyce i opracowaniu wszelkie wiadomości o historii, polityce, etnografii, stanie oświaty, sztuce i ekonomii wszystkich regionów ziemi. I tu dochodzimy do nas interesującego zagadnienia: w tomie poświęconym Rosji przy opisie mitologii słowiańskiej pojawia się sztych ukazujący świątynię Świętowita w Arkonie. Grafika jest realistyczna, brak w niej sarkazmu czy ośmieszania naszej wiary. Przeciwnie, jest troska o jak największą wierność opisowi Helmolda, rysownik nie dodał od siebie nic więcej, niż podaje źródło. Książka zawierająca ową rycinę jest autorstwa Jean-Marie Chopina (1796-1871), chyba raczej nie spokrewnionego z naszym wybitnym kompozytorem, ale co ważniejsze wydana została w 1838 roku, podczas gdy posąg ze Zbrucza wyłowiony został dopiero w 1848 roku. Zatem nasza rycina jest wcześniejsza o dziesięć lat od tego odkrycia, co czyni ją najwcześniejszym przedstawieniem Świętowita w okresie nowożytnym. Jednocześnie z wydaniem prawdopodobnie wprowadzono na rynek pewną liczbę luźnych grafik, jak to często było w zwyczaju w tych czasach, przy czym część z nich, edycja luksusowa, była ręcznie kolorowana.



Dziś, w sto siedemdziesiąt pięć lat od wydania, redakcja Słowianolubii znów przywraca ów sztych społeczności rodzimowierczej. Niech ponownie grzeje serca, jak to czynił naszym pradziadom ponad wiek temu.

1 komentarz:

  1. Nad tym teraz ubolewamy, że zostaliśmy obdarci z naszej pierwotnej kultury. Przez to zupełnie straciliśmy wiedzę o naszej przeszłości, jakby przed chrześcijaństwem nie istniały żadne słowiańskie struktury.

    OdpowiedzUsuń