czwartek, 19 września 2013

Kultura seksualna Słowian


Dopuszczalność przedmałżeńskich stosunków seksualnych była tematem, w którym bodaj najwyraźniej odzwierciedliły się różnice między nauczaniem Kościoła na temat moralności seksualnej i poglądami na ten sam temat mieszkańców Polski. Ustalenie pierwotnego kształtu tych zasad moralnych w okresie pogańskim jest bardzo trudne. Źródeł ówczesnych jest niewiele, a w późniejszych trudno nieraz oddzielić naleciałości chrześcijańskie. W wypadku fornicatio relacje współczesnych, późniejsze źródła pisane, a także dziewiętnasto- i dwudziestowieczne relacje etnograficzne wykazują jednak wysoki stopień zbieżności, ich treść zaś sprzeciwia się w znacznej mierze kościelnym zaleceniom. Może to wskazywać na archaiczny charakter prezentowanych w nich norm zachowań.
Jednym z nielicznych przekazów współczesnych, mogących rzucić pewne światło na seksualność plemion polskich z X wieku, jest relacja arabsko-żydowskiego podróżnika Ibrahima ibn Jakuba, zawarta w dziele al-Bekriego Kitab al-mamalik wal--masalik (Księga dróg i krajów). Pod koniec fragmentu, poświęconego Słowianom, znajduje się tekst: „Kobiety ich, kiedy wyjdą za mąż, nie popełniają cudzołóstwa; ale panna, kiedy pokocha jakiego mężczyznę, udaje się do niego i zaspokaja swą żądzę. A kiedy małżonek poślubi [dziewczynę] i znajdzie ją dziewicą, mówi do niej: gdyby było w tobie co dobrego, byliby cię pożądali mężczyźni i z pewnością byłabyś wybrała sobie kogoś, ktoby był wziął twoje dziewictwo. Potem ją odsyła i uwalnia się od niej”.[1] Jerzy Dowiat sformułował na tej podstawie wniosek, że inicjacja seksualna dziewczyn nie należała do jej męża, który stwierdziwszy jej dziewictwo, i znawał ją za niedojrzałą i dlatego odsyłał rodzicom.[2] Twierdzenie na podstawie omawianego tekstu, iż młode Słowianki cieszyły się nieskrępowaną swobodą seksualną, uważa za zbyt daleko idące. Jednak tekst źródła dwukrotnie podkreśla swobodny wybór parnera seksualnego przez dziewczynę. Można to interpretować dwojako: albo niezamężne Słowianki, wbrew sugestiom Dowiata, korzystały na co dzień z powszechnie akceptowanej swobody doboru partnera, albo ów wybór był ograniczony do pewnego okresu, na przykład jakichś uroczystości.[3]

Analizowany fragment od dawna wzbudza zresztą kontrowersje wśród badaczy, dotyczące na przykład jego autorstwa. Poprzedni akapit rozpoczyna się od zdania: „Powiada al-Masudi: Słowianie [stanowią] liczne plemiona”.[4] Nie wiadomo, czy od Masudiego pochodzi tylko to stwierdzenie, cały akapit, czy również reszta następującego po nim tekstu, w tym i opis zwyczajów seksualnych.[5] Kazimierz Moszyński twierdził, że takie obyczaje panowały nie u Słowian, ale u Finów nadwołżańskich (Mordwinów, Czeremisów i Wotiaków).[6] Zdaniem Romana Jakimowicza autor (al-Misudi albo Ibrahim) usłyszał tę wiadomość od kogoś i nie zrozumiał do jakiego ludu się ona odnosi. Dla badacza nie ulega wątpliwości, że owa informacja nie dotyczy Słowian.[7] Należy też zauważyć, i u al-Gardiziego jest zawarta inna redakcja omawianego fragmentu: „Wśród nich cudzołóstwo się nie zdarza. Jeśli kobieta ma meżczyznę jako kochanka idzie do niego i kiedy weźmie go za rękę, on ją poślubia, jeśli ona jest dziewicą, a jeśli nie, odsyła ją [...]”.[8] Jerzy Dowiat uważał tę wersję za błędną, stosując zasadę lectio difficilior - wiarygodniejsza jest bardziej nietypowa wersja tekstu. W kulturze arabskiej znane było odsyłanie rodzicom narzeczonej, która nie była dziewicą. Dowiat doszedł do wniosku, że al-Gardizi lub kopista jego tekstu uznał po prostu niewiarygodne brzmienie tekstu za wynik błędu i „poprawił” go, dostosowując do panujących w jego środowisku norm.[9] Obie wersje potwierdzają w każdym razie możliwość wolnego wyboru partnera przez młode Słowianki. Do podobnych wniosków prowadzi także pewne źródło i dwunastowieczne: zachowany w Compilatio secunda, zbiorze dekretałów papieskich z XIII wieku, dokument papieża Celestyna III na temat oskarżeń niejakiego diakona Wita o bigamię sukcesywną.[10] Adam Vetulani wykazał, że dotyczy on diecezji krakowskiej. Wit bronił się twierdząc, że jego pierwszy związek nie był małżeństwem, bo jego pierwsza partnerka z własnej inicjatywy, bez formalnych zmówin i zdawin, zamieszkała z Witem wbrew jego woli i współżyła z nim przez sześć lat, do swojej śmierci. Diakon nie usunął jej tylko z obawy przed jej możnymi krewnymi. Wit wygrał sprawę, gdyż w myśl obowiązującej konsensualnej teorii małżeństwa jego pierwszy związek istotnie nie był wiążący.[11] Widać stąd, że w dwunastowiecznej Polsce nie widziano niczego zdrożnego w swobodnym wyborze przez dziewczynę partnera seksualnego (w przeciwnym razie „szlachetni i potężni” krewni nie tolerowaliby związku tego rodzaju przez sześć lat).

Swobodę seksualną młodzieży stwierdzają również dotyczące ziem polskich badania etnograficzne. W pochodzącej z pierwszej połowy XIX wieku relacji Ludwika Kamieńskiego o obyczajach górali polskich mowa jest o tym, że „Każden niemal wyrostek kochankę posiada [...] dziwna to, że takiego spółkowania przedślubnego nie mają za występek każący moralność i obyczajność, ale przeciwnie, dziewka widziałaby się zhańbioną, jeśliby kochanka nie miała”; „ojciec wie o córce, jaki kochanek do niej uczęszcza jak sam robił za młodu, nie kładzie tamy; ni matka się tem sprzeciwia”.[12] Dwudziestowieczne badania etnograficzne równie wykazują w społecznościach wiejskich (Podhale, Mazury itp.) znaczną swobodę obyczajową młodzieży obojga płci, kończącą się jednak nieodwołalnie z chwilą zawarcia małżeństwa.[13] Równocześnie te same społeczności mniej lub bardziej surowo karzą niezamężne dziewczęta, które zaszły w ciążę. Kara spotyka też osoby, przyłapane podczas przedślubnego stosunku. Z kolei w Wielkopolsce połowy XX wieku dziewczyna lekkich obyczajów miała poważne trudności ze znalezieniem męża w swojej wsi, ale mogła je obejść szukając małżonka w innej miejscowości, gdzie nie była znana. Kiedy jej się to udało, wracała do rodzinnej wsi i była tam dobrze przyjmowana. Mieszkańcy puszczali w niepamięć jej złą opinii mówiąc: „Taka szczęście ma”.[14] Tę mogącą budzić zdziwienie niekonsekwencję etnologowie tłumaczą wyraźnym rozróżnianiem dwóch płaszczyzn życia społecznego - normatywnej i faktycznie realizowanych zachowań. Na pierwszej postulowano (przynajmniej po wprowadzeniu chrześcijaństwa) zachowanie czystości przedmałżeńskiej, na drugiej swoboda seksualna była dopuszczalna a nawet pożądana. Funkcja tego czasowego łamania normy wiąże się z rodziną jako „układem społeczno-gospodarczym”. Na poziomie uświadomionym jego celem był dobór odpowiedniego partnerki (górale przytaczają tu przysłowie: „Nie będę kupował kocura w miechu”). Na poziomie nieuświadomionym - również funkcja „zaworu bezpieczeństwa”, umożliwiającego łagodniejsze wejść jednostki w związany z małżeństwem układ społeczny, w który wybór partnera był często narzucany ze względów ekonomicznych lub innych. Karane było naruszanie nie samej zasady, ale pewnych „reguł gry”, do których należało formalne utrzymywanie współżycia w tajemnicy i nieposiadanie dzieci.[15] Niekoniecznie chodziło tu o jakąś „podwójną moralność”, mającą u podstaw chrześcijańskie „nie cudzołóż”. U wielu ludów, żyjących w różnych częściach świata, odbywanie stosunków płciowych, a nawet mówienie o nich, należy do sfery tabu. Publiczne współżycie powodowało skalanie nie tylko uczestników, ale i przypadkowych świadków. Być może podobnie było u Słowian. Według etnologów skalanie stosunkiem seksualnym odpowiadało nieczystości w wyniku kontaktu z zaświatami, a sam akt erotyczny wykazywał cechy symbolicznej wędrówki w zaświaty. Dostrzegano więc nie tylko jego aspekt biologiczno-prokreacyjny, ale i symboliczno-religijny, związany z mocą zaklinania życia w ogóle. Dlatego, z racji swego mistycznego charakteru, nie mógł być bezkarnie ujawniany.[16]

Według relacji etnologicznych możliwość przekraczania normatywnego zakazu współżycia z dowolnie wybranym partnerem była wspólna dla obu płci, ale stroną inicjującą był mężczyzna. W tym miejscu widać rozbieżność z przekazem Ibrahima/al-Bekriego. Możliwość tę ograniczono jednak do pewnego okresu w życiu jednostki. Jego początek u dziewcząt wiązał się z osiągnięciem dojrzałości biologicznej (pierwsza menstruacja).[17]

Być może dawni Słowianie znali rodzaj obrzędowej inicjacji seksualnej. Jerzy Dowiat wiązał na przykład z takim rytuałem wspomniany przekaz al-Bekriego.[18] W rozpowszechnionym na ziemiach polskich obrzędzie przyjęcia młodzieńców do grona kosiarzy brakuje bezpośrednich elementów seksualnych. Nie można jednak wykluczyć, że w odleglejszej przeszłości występowały one, ale potem zanikły pod wpływem presji Kościoła. Obrzęd ten posiadał wszelkie cechy rytualnego włączenia w społeczność dojrzałych mężczyzn (próba wytrzymałości na cierpienia fizyczne, sprawdzenie umiejętności niezbędnych w życiu, wkup), a pewne jego elementy (uroczyste golenie - według etnologów relikt postrzyżyn) sugerują jego archaiczną genezę.[19] Pewne fakty świadczą też o tym, że oznaczał często początek dojrzałości seksualnej. W trakcie zabawowej „spowiedzi fryca” (kandydata na żniwiarza) powtarzał się zarzut, że „łaził do dziewczyn” - było to więc niedozwolone przed ukończeniem określonego wieku. W Kaliskiem po zakończeniu obrzędu kosiarz stojąc na dachu oznajmiał między innymi: „Wolno mu z obraną dziewczyną stanąć do tańca i mówić i przypijać, a nawet żenić się”.[20]

Słowiańskiego obrzędu inicjacji seksualnej może też dotyczyć pewien fragment ruskiej Powieści minionych lat. Według niej Radymicze, Wiatycze i Siewierzanie „mówili sprośności przed rodzicami i przed synowymi. I ślubów u nich nie bywało, jeno igrzyska między siołami; schodzili się na igrzyska, na pląsy i na wszelkie pieśni biesowskie i tu porywali żony sobie, z którymi wprzódy się umówili; mieli zaś po 2 i 3 żony”, a u Drewlan „i ślubów nie bywało, lecz porywali dziewice nad wodą”.[21] Zdaniem Jacka Banaszkiewicza celem tego opisu było wykazanie przewagi Polan kijowskich nad innymi plemionami. Polanie bowiem według niego  zachowywali się „wstydliwie” wobec swoich kobiet i krewnych.
Umiejętność okiełznania chaosu seksualnego w obrębie własnego plemienia dawało według Banaszkiewicza Polanom prawo do przejęcia kontroli nad tymi plemionami, które nie były w stanie tego uczynić.[22] Zarazem jednak badacz przyznaje, że relacja Powieści: „przekazuje nam ślady po dość dawnych, tradycyjnych obyczajach regulujących powtarzający się rytm przechodzenia z jednej grupy wiekowej do drugiej”.[23] Analizowany tekst posiada nieco inne brzmienie w tak zwanym Latopisie carów ruskich, czyli interpolowanym odpisie Powieści, powstałym około połowy XV wieku na terenie Rusi Halicko-Wołyńskiej. Po słowach „pieśni biesowskie” interpolator dodał tekst: „i tu spółkowali zbiegając się na pląsy i z pląsów poznawali, która kobieta lub dziewica do młodych pociąg ma [...]; a potem było całowanie z obejmowaniem i gdy ciała i serca rozpalały się, spółkowali, jednych pojmując, a inne póznęcawszy się, porzucali na pośmiewisko wieczne. [...]”.[24] Wydawca polskiego tłumaczenia uważa go wyłącznie za produkt wyobraźni. Zapewne tak było, cały wtręt mógł mieć, podobnie jak inne dodatki jego twórcy, zabarwienie antypolskie. Radymicze i Wiatycze bowiem według Powieści mieli się wywodzić od dwóch braci-Lachów: Radyma i Wiatki.[25] Nasuwa się mimo to myśl, że opis pasuje do obrzędu zbiorowej inicjacji seksualnej. Nie wiadomo jedynie, jak umiejscowić go w ciągu roku. Jacek Banaszkiewicz wiąże z nim przekaz Jana Długosza o święcie „stado”, odbywającym się w okolicach Zielonych Świątek, ale nie wyklucza, że rytuał miał miejsce również w innych terminach.[26]

Źródła nie przekazały wielu szczegółów na temat technik seksualnych dawnych Słowian. Arabski pisarz z pierwszej połowy IX wieku Al-Gahiz miał krytyczne podejście do walorów Słowianek podczas stosunku: „A oto co możemy powiedzieć ogólnie o ich [Słowian] kobietach: przy stosunkach nie dają rozkoszy; nie są też sprawne w jakimkolwiek rzemiośle, ponieważ brak im zrozumienia w usługach i inteligencji w pracy ręcznej”.[27] Nie wiadomo, na jakiej podstawie autor oparł swoje twierdzenie, być może na własnych jednostkowych doświadczeniach. Zapewne Słowianie, przynajmniej na Rusi, nie akceptowali stosunków oralnych. Kiedy do chcącego zmienić wiarę księcia Włodzimierza przyszedł grecki filozof, tak, według Powieści minionych lat opisał ohydę mahometan: „Takoż i niewiasty ich czynią takież plugastwa, a nawet gorsze: od spółkowania męskiego i żeńskiego kosztują. To usłyszawszy Włodzimierz splunął na ziemię, mówiąc: Nieczysta to rzecz.”[28] Nie jest w tym wypadku jednak pewne, czy autor nie przypisał Włodzimierzowi własnej reakcji. Prawdopodobnie znano natomiast rozmaite afrodyzjaki i środki podniecające, takie, jak „opaska podniecająca na lędźwiach” (lumbare uenereum), którą według Thiemara miał nosić tenże książę.[29]


A.Krawiec
Seksualność w średniowiecznej Polsce
Poznań 2000



materiał zamieszczony pro publico bono – w celach poznawczych i edukacyjnych

A niejako w uzupełnieniu obszernych wywodów Autora film Mariny Abramović dający pewne wyobrażenie na temat stosunku dawnych Słowian do seksualności.




[1] Relacja Ibrahima, s. 53.
[2] J. Dowiat, Normy postępowania, s. 321-322.
[3] T. Seweryn, Dziewictwo, s. 440.
[4] Relacja Ibrahima, s. 53.
[5] Sprawę tę podniósł R. Jakimowicz, Kilka uwag nad relacją o Słowianach Ibrahima ibn Jakuba,
s. 439-456.
[6] K. Moszyński, Uwagi etnologiczne, [w:] Relacja Ibrahima, s. 135.
[7] R. Jakimowicz, Kilka uwag, s. 455.
[8] C. A. Macartney, The Magyars in the Ninth Century, s. 212, tłum. A. K.
[9] J. Dowiat, Normy postępowania, s. 321.
[10] A. Vetulani, Nowe źródło do historii staropolskiego prawa malżeńskiego, s. 35-40.
[11] Tamże, s. 35.
[12] Cyt. za: A. Kowalska-Lewicka, Młodzież wiejska na Podhalu w pierwszej połowie XIX wieku (w świetle anonimowej relacji), s. 236.
[13] Por. R. Tomicki, Norma, wzór i wartość w życiu seksualnym tradycyjnych społeczności wiejskich w Polsce, s. 48-49; 52.
[14] M. Tarko, Zwyczaje i obrzędy narodzinowe, [w:] Kultura ludowa Wielkopolski, t. 3, s. 94-95.
[15] R. Tomicki, Norma, wzór i wartość, s. 59-65.
[16] A. Zadrożyńska, Powtarzać czas początku, część II: O polskiej tradycji obrzędów ludzkiego życia, s. 47.
[17] L. Malicki, Materiały do kultury społecznej górali śląskich, s. 78, cyt. za: R. Tomicki, Norma, wzór i wartość, s. 57-58.
[18] J. Dowiat, Normy postępowania, s. 322.
[19] M. Wieruszewska, Obrzędy recepcyjne wieku dojrzałego w Bełchatowskiem, s. 33-38.
[20] Tamże, s. 39, 40-41.
[21] Powieść minionych lat, s. 218-219.
[22] J. Banaszkiewicz, Polskie dzieje bajeczne mistrza Wincentego Kadłubka, s. 130-131.
[23] Tamże, s. 151. W starszej nauce łączono niekiedy omawiany przekaz ze zwyczajem zawierania małżeństwa przez porwanie, odpowiednikiem germańskiego Raubehe - tak na przykład W. Abraham, Zawarcie małżeństwa w pierwotnem prawie polskiem, s. 69.
[24] Powieść minionych lat, s. 219, przypis 68.
[25] Tamże, s. 217-218. W innym miejscu Latopis carów ruskich wprost atakuje „bezwstyd” i rozpustę łacinników (w domyśle - Polaków), tamże, s. 218, przypis 65.
[26] J. Banaszkiewicz, Polskie dzieje bajeczne, s. 151.
[27] Al-Gahiz, Kitab al-hajawan, [w:] Źródła arabskie do dziejów Słowiańszczyzny, t. l, s. 166-167.
[28] Powieść minionych lat, s. 273.
[29] Kronika Thietmara, VII, 74, s. 573.

8 komentarzy:

  1. maslo maslane, tu masz wszystko bez lania wody
    hellenandchaos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. A co z Kosoplecinami u dziewcząt, wtedy ponoć dziewczynka stawała się kobietą. Dostawała lunulę, lub inny symbol kobiecości i rozplątywano jej dziewczęce warkoczyki i zaplatano je w jeden. W tym obrzędzie brały udział wszystkie kobiety, mówiły jak zadowolić mężczyznę, jak prowadzić dom i inne babskie sprawy. Mi o tym opowiedziała kapłanka, stąd to wszystko wiem, ale jeśli gdzieś by się znalazły książki o tym traktujące nie obraziłabym się :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Obawiam się że żadne źródło nie podaje takiego opisu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgodze się, także znam zupełnie inne słowiańskie podejście do tego tematu.

      Usuń
  4. Te opisy dotycza możliwe pozniejszych okresów , kiedy to ludzie zapomnieli Boga Najwyższego i robili nawet kwawe ofiary ze zwierząt. Na Rusi żyli w wedyjskiej tradycji. Słowianie dobrze znali prawo telegonii , zakony Rita i dotrzymanie czystosci krwi było dla nich normą. W plemienna-pobszczynnym ustroju dobór partnera życiowego było bardzo istotną sprawą , rodzice udawali się do tak zwanej "swachi" -ktoś w rodzaju szamanki . Ta pomagała określić z kim najlepiej będzie można stworzyć związek. Trafność jej sugestii była w granicach 99%. Młodzi poznawali się i pozwalano im prowadzić wspólnie gospodarstwo przez 3 miesiące. Po tej próbie mogli wyprawic wesele. Po nocy slubnej wywieszane bylo przesciradlo ze śladami krwi , w taki sposób pan młody musial dac świadectwo dziewictwa przed starszyzna swojego. Jesli dziewczyna
    była zepsuta mieli prawo oodesłać ją do domu. (Pierwszy mężczyzna zostawią energetyczny ślad, odbitek w ciałach subtelnych kobiety i dla niego ona będzie rodzić swoje dzieci, przyciągnąć duszy z rodu swojego pierwszego mężczyzny, późniejsze partnerzy będą jedynie biologicznymi ojcami ) Starożytni wiedzieli o tym i zależało im na tym żeby w kolejnych swoich wceleniach odrodzić się w swoim rodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to poproszę o źródła historyczne do poparcia faktów o kt. piszesz.

      Usuń
    2. O rasistowskich bredniach słowiańsko-aryjskich już pisaliśmy, to bełkot, darujcie sobie jego powielanie. A do tego ta idiotyczna mizoginia i kult dziewictwa niczym u katolików - skąd wy takie głupoty bierzecie?

      Usuń
  5. Niech uschna trole i ich umysly na zawsze a swiatlo ogarnia boze dzieci :)

    OdpowiedzUsuń