środa, 12 czerwca 2013

Zapomniane źródła IV - Arkona na chwilę przed najazdem


12 czerwca - dla Rodzimowierców to smutna data. W roku 1168 nasze najświętsze miejsce padło łupem wyznawców tego, który w swej pysze uznał się za równego Bogom. Nasz posąg został zbezczeszczony, świątynia zrujnowana, skarbiec rozkradziony... Doprawdy nie była to wizyta wyznawców reprezentujących wyższą kulturę, ale NAJAZD, MORD i ŚWIĘTOKRADZTWO w imię jakiś ciemnych mrzonek człowieka, co obwołał się żyjącym bóstwem. Zresztą jego proroctwa są najlepszym dowodem przeciw niemu. W swych gawędach rozprawiał o miłości i o tym, iż jest wcielonym bogiem, a nie potrafił wywieszczyć, iż jego posłanie o miłości będzie zarzewiem gwałtów, zabójstw i bezprawia przez następne tysiąclecia. Zatem bóstwo, co nie zna przyszłości? Nie, człowiek, którego pycha popchnęła do unicestwienia samego siebie, by pociągnąć innych w przepaść.
Zobaczmy, co pisał kronikarz Helmold z Bozowa, oddzielając jego kalumnie od prawdy, wszak sam sobie w tekście przeczy. Cóż, to prawy wyznawca swego bożka...

"Wśród wszystkich ludów północnych jedynie kraina Słowian pozostała bardziej oporna od innych i nieskłonna do przyjęcia wiary." [...]
"Nie ma też pod słońcem barbarzyńców, którzy by większą odczuwali odrazę do chrześcijan i kapłanów niż oni." [...]
"Na Morzu Bałtyckim znajdują się także wyspy zamieszkane przez Słowian; jedna z tych nazywa się Imbra. Leży ona naprzeciwko Wagrii, i to tak blisko, że można ją widzieć ze Starogardu. Druga wyspa o wiele większa leży naprzeciwko Wieletów; zamieszkują ją Ranowie zwani też Rugianami, bardzo dzielny szczep słowiański, on jeden mający króla. Nie godzi się załatwiać żadnej sprawy publicznej bez zasięgnięcia ich opinii; do tego stopnia sieją oni grozę dzięki swej zażyłości z bóstwami czy raczej demonami, których czczą z większym oddaniem niż inni." [...]
"Ranowie zaś, których inni nazywają Runami, są ludem okrutnym, mieszkającym w sercu morza. Nade wszystko oddani bałwochwalstwu, dzierżą pierwszeństwo wśród wszystkich ludów słowiańskich, posiadają króla i bardzo sławną świątynię. Stąd też z powodu szczególnej służby bożej w tejże świątyni zajmują pierwsze miejsce w poważaniu i choć sami nakładają jarzmo poddaństwa na innych, sami żadnego jarzma nie znoszą z tego prostego powodu, że trudny jest do nich dostęp ze względu na właściwości miejsca. Zmuszają oni ludy, które podbili mieczem, do opłacania trybutu na rzecz swej świątyni. Poważają więcej najwyższego kapłana niż króla. Wojska kierują tam, dokąd wskaże los. Odniósłszy zwycięstwo znoszą złoto i srebro do skarbca swego boga, resztę zaś łupów dzielą między siebie." [...]
"Wśród zaś wielorakich bóstw Słowian wybija się nad innymi bóg ziemi Rugian, Świętowit, mianowicie jako skuteczny w wyroczniach; w porównaniu z nim innych uważali oni tylko za półbogów. Stąd więc zwykle co roku składają w darze na jego cześć ofiarę z chrześcijanina, na którego wskaże los. Tam też kierowano składane ze wszystkich krajów sumy przeznaczone na ofiary. Ze szczególnym zaś szacunkiem odnoszą się do służby przy bóstwie: bowiem ani nie zezwalają na złożenie przysięgi ani też nie dopuszczają do bezczeszczenia świątyni czy też profanacji nawet wobec wrogów. Oprócz tego Słowianie odznaczają się wrodzonym sobie okrucieństwem, którego nie mogą nigdy nasycić, wobec czego niepokoją ziemie nadgraniczne zarówno od strony lądu, jak i morza. Trudno jest nawet zdać sprawę z tego, jak okrutną śmierć zadawali chrześcijanom: jednym wypuszczali wnętrzności wbijając na pal, innych przybijali do krzyża szydząc ze znaku naszego Odkupienia. Według ich bowiem zdania największych zbrodniarzy należy krzyżować. Tych zaś, których zachowają przy życiu w nadziei pieniężnego okupu, takimi torturami męczą, tak silnie więzami krępują, że wprost nie do wiary." [...]
"Z wszystkich też krajów słowiańskich przychodzą tam [ludzie] z zapytaniami do wyroczni i płyną roczne opłaty na ofiary. Nawet kupcom, którzy by przypadkiem do nich przybyli, nie pozwalają na rozpoczęcie handlu, zanim bóstwu nie ofiarują czegoś cenniejszego ze swoich towarów; wtedy też dopiero wolno wystawić towary publicznie na targu. Kapłana swego czczą nie mniej niż króla." [...]
"Zabobon ten takiej mocy nabrał u Ranów, że Świętowit, bóg ziemi Rugian, zdobył sobie pierwsze miejsce wśród wszystkich bóstw słowiańskich. Miał on być dzięki zwycięstwom najsławniejszy, w wyroczniach — najskuteczniejszy. Stąd więc aż do naszych czasów nie tylko ziemia Wągrów, lecz także wszystkie kraje Słowian składały tam corocznie trybut, uznając go za boga bogów. Król w porównaniu z kapłanem nie cieszy się u nich wielkim poważaniem. Ten bowiem bada wyrocznie i wyniki losów. Kapłan zależy od skinienia losu, zaś król i lud — od jego woli. Wśród różnych ofiar kapłan składał niekiedy w ofierze chrześcijanina, uzasadniając to tym, że bogowie szczególnie lubują się w tego rodzaju krwi. Zdarzyło się przed kilku laty, że zebrała się tam wielka liczba kupców ze względu na połowy ryb. Albowiem w listopadzie, gdy wiatr gwałtowniej wieje, łowi się tam wiele śledzi. Kupcom zostawia się wolny dostęp, byleby uprzednio zapłacili bogu tej ziemi należną dań. Znalazł się tam wówczas przypadkiem pewien kapłan Pana, Gotszalk z Bardowiku, zaproszony do pełnienia służby Bożej, korzystając z tak wielkiego zbiegowiska. Ten fakt nie dał się ukryć przed owym kapłanem barbarzyńskim; zwołał więc króla i lud oraz oświadczył im, że bogowie są szczególnie zagniewani i że nie dadzą się przejednać inaczej jak krwią kapłana, który odważył się wśród nich pełnić służbę obcemu bogu. W odpowiedzi na to lud barbarzyński pełen przygnębienia zwołuje gromadę kupców i zwraca się do nich z prośbą, by wydali kapłana celem złożenia go w ofierze dla przebłagania bogów. Chrześcijanie wszakże wzbraniali się to zrobić, w zamian za niego ofiarowując w upominku sto grzywien. Tym krokiem jednak nic nie wskórali: Rugianie zaczęli grozić przemocą i wypowiedzieli wojnę na dzień następny. Wówczas kupcy, mając już pełne statki ryb, udali się owej nocy w drogę powrotną, a żeglując przy pomyślnych wiatrach uchronili siebie i kapłana od strasznego niebezpieczeństwa. Chociaż nienawiść imienia Chrystusowego i ognisko zabobonów większe było u Ranów niż u wszystkich [innych] Słowian, odznaczali się jednak wielu wrodzonymi zaletami. Cechowała ich w wysokim stopniu gościnność, okazują też należny szacunek rodzicom. Nie spotyka się również u nich nigdy ani ubogich, ani żebraków; skoro bowiem ktoś u nich staje się niedołężny wskutek choroby lub starości, porucza się go spadkobiercy, który winien go otaczać najtroskliwszą opieką. Albowiem gościnność i troska o rodziców uchodzą u Słowian za pierwsze cnoty. Poza tym ziemia Rugian obfituje w owoce, ryby i dziczyznę. Stolica owego kraju zowie się Arkona." [...]
"W owym czasie zebrał król duński Waldemar wielkie wojsko i dużą liczbę okrętów, by pójść do ziemi Rugian w celu podporządkowania jej sobie. Pomocy udzielili mu książęta pomorscy Kazimierz i Bogusław oraz książę Obodrytów Przybysław, a to z tej przyczyny, że książę nakazał Słowianom udzielić pomocy królowi Duńczyków, gdziekolwiek skierowałby on swoje siły w celu ujarzmienia obcych ludów. I szczęściło się dzieło w rękach króla Duńczyków. Siłą  opanował on ziemię Rugian, którzy za swoje ocalenie dali mu wszystko, czego tylko król zażądał. Wówczas nakazał on ściągnąć ów starożytny posąg Świętowita czczony przez wszystkie ludy Słowian i rozkazał założyć powróz na jego szyi, ciągnąć na oczach Słowian pośród Wojska, na koniec rozbić na kawałki i wrzucić do ognia. Zniszczył też miejsce święte, niwecząc cały jego kult, a bogaty skarbiec złupił. Nakazał też im wyrzec się błędów, w których się urodzili, a w to miejsce przyjąć służbę prawdziwego Boga. Dał pieniądze na budowę kościołów — założono ich wtedy w ziemi rugijskiej dwanaście — ustanowił kapłanów, którzy mieli troszczyć się o życie religijne ludu. Obecni tam byli biskupi Absalon z Roskildy i Berno z Mechlina. Ci wspierali króla z największą gorliwością,  by zapoczątkować służbę domu Bożego wpośród narodu złego i i przewrotnego." [...] [1]


[1] Helmold z Bozowa „Kronika Słowian” XII wiek, tłum. K.Liman.

8 komentarzy:

  1. Zdrada i hańba! Bogom sława!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czarna zaraza i ścierwo sie rozpanoszyło i trwa do dzisiaj niestety...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem Słowianinem! Precz z czarną zarazą!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem chrześcijaninem.
    Szanuję innowierców i wy też ich szanujcie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanujemy, przynajmniej do czasu zanim nie zaczną nas łupić, grabić i zabijać.
      Trudno w takiej sytuacji o tolerancję.

      Usuń
  5. Ciekawy tekst, natomiast komentarz zbędny!!! Swoim brakiem tolerancjii wręcz nienawistnym stosunkiem do obecnie panującej religii, bez względu na to czy ją akceptujemy czy nie,zniechęca i ODSTRASZA. Kościół zniszczył naszą religię, kulturę, ale dlaczego odpłacać pięknym za nadobne?

    Skąd ta mściwość i nienawiść rażąca z każdego niemal tekstu? Skupmy się na historii, kulturze, obyczajach i wierzeniach naszych przodków nie negując innych przekonań religijnych. To doprowadza do niepotrzebnego podziału i głęboko mnie zniechęca.

    Ve

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam te same odczucia. Nasuwa mi się pytanie czy tego typu teksty nienawiści i braku tolerancji są celowe, aby odstręczyć Polaków od zainteresowania się własnym pochodzeniem, czy też pokazania jakim jesteśmy "paskudnym" narodem.

      Usuń
  6. a do tego załóżmy słomiane kapelusze dostępne w Cepeliach na obszarze całego kraju :D :D

    OdpowiedzUsuń