wtorek, 18 czerwca 2013

PROJEKT: Słowiańskie Światy czyli klejnoty słowiańskie


W ostatnim odcinku cyklu
Zapomniane źródłaprzypomnieliśmy opisy Helmolda dotyczące kultu Świętowita w Arkonie, a także relację z barbarzyńskiego najazdu na nasze sanktuarium oraz bezlitosnej grabieży... W kołach historyków ów fakt jest często banalizowany. „Cóż mogli misjonarze zrabować Słowianom? Drewniane bale z chacin albo lniane koszule?” usłyszałem raz na konferencji z ust nota bene znanego luminarza polskiej historii.
Owa  opinia nie dziwi, gdyż stopień znajomości cywilizacji słowiańskiej jest nikły nie tylko w naszym społeczeństwie, lecz również w kręgach naukowych. Więcej powiem: ów pogląd pana profesora i tak świadczy o pewnym postępie, bo jeszcze w czasach II Rzeczpospolitej powszechne było przekonanie, iż misjonarze nie mogli nic zrabować, gdyż byli misjonarzami...
Szczęściem wielki postęp w archeologii, jaki ma miejsce od lat 50-tych ubiegłego wieku, pomógł zrewidować wiele błędnych, by nie powiedzieć trywialnych wyobrażeń o życiu Słowian. Cóż, skoro owe sensacje archeologiczne pozostawały w niezwykle wąskich kręgach naukowych i z ledwością docierały do powszechnych mediów? Tak działo się w Polsce, bo powtórzmy jeszcze raz, że odmienna sytuacja miała miejsce na przykład w Czechosłowacji czy ZSRR. Tam sztuka słowiańska od dawna jest obecna w powszechnym obiegu, ilość publikacji znacznie większa, z reguły zresztą opatrzonych kolorowymi ilustracjami. Na tym tle nasze osiągnięcia wypadają mizernie: książki drukowane na papierze pakowym, zaopatrzone w czarno-białe i brzydkie ilustracje nie zachęcają do sięgnięcia po nie! Co więcej, sami skutecznie przykładaliśmy rękę do zepsucia osiągnięć naszych sąsiadów, gdy polskie wydawnictwa wydawały ich publikacje, z reguły odzierając z ilustracji bądź wykonując tak niechlujne ich reprodukcje, że mogły iść w zawody z naszymi rodzimymi tworami. Dlatego po części jesteśmy rozgrzeszeni z naszej kiepskiej znajomości życia Przodków. A że na widok klejnotów słowiańskich w Arkonie mnisi musieli postawić oczy w słup, by za chwilę, w naprędce, napychać sobie kieszenie, niech zaświadczy najnowsza prezentacja poświęcona w całości złotnictwu Słowian. Dzięki niej poznamy, jak biegłymi byli jubilerami, jakie techniki stosowali, wreszcie zobaczymy, że na tle innych ludów europejskich nie wypadali wcale zgrzebnie i ubogo. Przeciwnie, przykładano wtedy wielką wagę do swego wyglądu zewnętrznego i kierując się rodzimym, słowiańskim smakiem, ozdabiano szaty klejnotami godnymi królów irlandzkiej Tary, anglosaskiego Winchesteru czy wikińskiej Uppsali. Dodajmy jeszcze, że klejnotami pochodzącymi od naszych rodzimych złotników. Złoty wiek w jubilerstwie polskim? On miał miejsce już u progu naszej państwowości. Zatem wspólnie otwórzmy wrota słowiańskiego skarbca! Niech nas olśni...



2 komentarze:

  1. Bardzo miło ogląda się ten materiał. Rzeczywiście daje do myśłenia, z kąd w Polakach takie kompleksy pochodzenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poruszaliśmy już ten temat, przejrzyj dawniejsze wpisy na naszym blogu.
      Naszym zdaniem realnych powodów do kompleksów nie ma, ale wyimaginowane lubimy kreować :)

      Usuń