czwartek, 27 czerwca 2013

Mit o wieńcu i Jaryle


1.2. Tekst prasłowiańskiego mitu płodności

Jaka była treść mitu płodności, dokładnie nie wiadomo; jednak z tego, co daje się ustalić, wynika, że nie dotyczyła ona fabuły typu klasyczno-antycznej sagi, lecz raczej prawd kosmicznych, podobnie jak w indyjskich Wedach. Zrekonstruowane do tej pory treści mitu płodności nie polega na odtworzeniu następujących po sobie zdarzeń, które można by w sposób spójny opowiedzieć. Głównie znane są związki, struktury czy systemy powiązań. Z rekonstrukcji można dowiedzieć się, jaka postać, jaki rekwizyt (żeby użyć określenia R. Katičicia) z jakimi innymi postaciami i rekwizytami pozostaje w związku. Aby zwięźle przedstawić ów mit, należałoby w tym miejscu naszkicować te elementy jego struktury, które będą miały zasadnicze znaczenie dla dalszych rozważań.
Główna postać mitu, bóg płodności - nazwijmy go, zgodnie z tradycją chorwacką, Zielonym Jerzym - ma rumaka i sam jest poniekąd rumakiem. Ten rumak jest zazwyczaj siwkiem, ale może być też biały lub zielony; w języku Słowian wyrażany przez prasł. *zelenь, zwykle „zielony”, zresztą jest to słowo - klucz w naszym tekście sakralnym; koń jest wyposażony w szczególnie piękne, ozdobne siodło. Jerzy przybywa z daleka, a jego przybycie w dzień Jerzego zapewnia gospodarzom urodzajny rok. Droga, którą idzie, jest uciążliwa, prowadzi górami i dolinami, lasami, padołami, przez mosty i grzęzawiska. Celem, do którego zmierza, jest narzeczona Jerzego, nosząca w tradycji chorwackiej imię Mara, a w polskiej Marysia, Marzanna lub podobnie. Droga prowadzi właśnie przez most. Bohater ubłocony, ale w futrzanej czapie i przy szabli i przy szabli staje na koniec przed brama dworu swojego teścia.

Znacząca jest również scena, w której narzeczony wykonuje ze swoją wybranką ekstatyczny taniec w podartych butach.
Narzeczona ma dziewięciu braci. Wszyscy są złotnikami i kują złoty klucz, otwierający bramę, za którą przebywa narzeczona. Czasem pojawia się więcej kluczy, które dzwonią. Dziewczyna spaceruje po ogrodzie lub chodzi boso po pokrytej rosą łące. Złoto zaś pochodzi ze złotych frędzli, które Rajski Ptak otrząsa z Drzewa Świata. Na Drzewie Świata mieszka również ptak, który siedzi i patrzy. Drzewo Świata pojawia się czasem w postaci dwóch drzew, toczących między sobą dialogi.

Bracia narzeczonej są równocześnie jej szwagrami, ponieważ Jerzy i jego narzeczona są rodzeństwem. Boskie małżeństwo ma charakter kazirodczy. Dowiadujemy się o tym, gdy Jerzy zadaje Marze pytanie: jakiego jesteś rodu? Siedząca na wysuszonym  złocistym konarze kukułka, kukając, obwieszcza wesele. Spotkanie zakochanej pary, święty obrzęd weselny odbywa się na zielonej trawie nad wodą i pod Drzewem Świata, które często bywa kwiatem kaliny.

Narzeczona wybiera oblubieńca spośród wszystkich swoich konkurentów, w ten sposób, że toczy się w jego kierunku jabłko (złote); Kto dostanie jabłko, dostanie dziewczynę.
Trzy złe niewiasty, a mianowicie matka, siostra i narzeczona, gotują bohaterowi krwawy koniec. Krwiożerczość okazuje się bowiem w ogóle najbardziej istotna cechą Mary.

Te jednak wątki fabularne mitu nie stanowią bezpośredniego rezultatu rekonstrukcji, bowiem tutaj przekaźnikiem jest etymologia. Ważna jest równoważność dowodów etymologicznych, a nie głębszy, symboliczny sens. Etymologiczny odpowiednik charakterystycznych zwrotów w różnych słowiańskich tekstach poetyckich wskazuje, że wywodzą się one od wspólnego tekstu zapisanego w prajęzyku. W tak zrekonstruowanych fragmentach tekstów ujawniają się teraz mitologiczne związki i motywy, o których dowiadujemy się czegoś pośredniego dopiero w wyniku rekonstrukcji; jej bezpośrednim przedmiotem jest wszakże samo dosłowne brzmienie tekstu. W tym punkcie stykają się ze sobą literaturoznawstwo i językoznawstwo. Fragmenty tekstu literackiego rekonstruuje się przy pomocy metod językoznawczych. Rekonstruowane zdarzenia, związki wyrazowe i rymy można by przyrównać do cząstek wielkiej literackiej mozaiki, a badaczy odsłaniających tę mozaikę do archeologów, którzy mozolnie szukają najdrobniejszych śladów kultury słowiańskiej. Oni rozpoznają obraz, który wprawdzie nie stanowi całości, zaznaczają się jednak w nim liczne związki pomiędzy poszczególnymi częściami.

1.3. Tekst prasłowiańskiego mitu w polskiej twórczości ludowej


Prace nad rekonstrukcją fragmentów tekstów słowiańskich mają istotne znaczenie nie tylko dlatego, że otwarły przed nauką o literaturze i językoznawstwem nowe obszary, jeszcze jedno miejsce zetknięcia się obu dyscyplin, lecz także dlatego, że dzięki nim pojęcie prasłowiańskości wypełnia się nowymi treściami. Ukazują one wszechobecność tradycji prasłowiańskiej i wspólne podłoże kultury Słowian, jak i potwierdzają  jedność kulturalną wszystkich Słowian. Narodowe literatury słowiańskie uznają, świadomie lub nie (np. za pośrednictwem poezji ludowej) wspólną swą genezę prasłowiańską. Zjawisko to w kontekście europejskim dotyczy wyłącznie literatur słowiańskich. I o ile istnieje literatura słowiańska rozumiana jako coś rozprzestrzeniającego się ponad poszczególnymi słowiańskimi literaturami narodowymi, tworzącego całość, a równocześnie ograniczonego od zewnątrz, to istnieje w tym sensie, że przejmuje ona wspólnie dla wszystkich narodów słowiańskich dziedzictwo prasłowiańskie.

Gdy pytamy, czy może istnieć literaturoznawcza slawistyka, czy też slawistyczne literaturoznawstwo i czy jest coś, co łączy literatury słowiańskie i równocześnie odróżnia je od literatur narodów niesłowiańskich, to z tego punktu widzenia można udzielić odpowiedzi pozytywnej: jest nim istotnie owo wspólne dziedzictwo. Zobaczymy zatem, jakie elementy prasłowiańskie można odnaleźć w polskiej poezji ludowej, a potem, jakie prasłowiańskie elementy przeniknęły do liryki polskiej za pośrednictwem folkloru.

*

Dotychczasowe badania tekstów polskiej poezji ludowej (zebranych przez Golberga [Pruskiego] i Bystronia) ujawniły zdecydowanie, że w polskich pieśniach ludowych tkwi bardzo wiele fragmentów tekstów, odnoszących się do prasłowiańskich obrzędów płodności[i].
Wiadomo, że duża część literatury ludowej powstałą w czasach przedchrześcijańskich, jak również, że część najbardziej archaiczna tej literatury przetrwałą chrystianizację.
Przyjrzyjmy się bliżej całemu zagadnieniu[ii]. Religia Słowian miała charakter instytucji prawnej, którą wszyscy członkowie grupy obowiązani byli respektować. W takich okolicznościach indywidualne przejście na nową religię było niemożliwe. Chrystianizacja mogłaby przynieść rezultat jedynie wówczas, gdyby dokonała się kolektywnie, najlepiej przez państwo jako całość[iii]. Większość Słowian przyjęła chrześcijaństwo w IX i X wieku, a więc w tym czasie gdy już gros z nich utworzyło własne państwa. Były jednak liczne plemiona, które stawiały opór wobec wprowadzania nowej religii. W Polsce, za przykładem Mieszka I, przeważająca część ludności poddała się chrystianizacji. Inaczej niż wśród Rusinów, u których pierwsza próba chrystianizacji (w r. 867) nie powiodła się, jak również u Połabian, którzy świadomie przeciwstawili się niemieckiej działalności misyjnej i wspierali pogaństwo. W Polsce nie doszło do istotnego oporu przeciw chrześcijaństwu. Wiara pogańska została tak dalece odrzucona, że podjęta w XI wieku próba jej restauracji nie przyniosła sukcesu. Mimo to przetrwały, zarówno w rodzimych wyobrażeniach wiary i zwyczajach, jak też w poezji ludowej, wyraźne ślady prasłowiańskiego pogaństwa. To one właśnie stanowią punkty oparcia dla rekonstrukcji tekstów prasłowiańskiego mitu płodności.

1.3.1. W pierwszej kolejności przedstawimy układ rymów hoditi- roditi, od którego Katičić rozpoczął swoje rekonstrukcje (patrz Katičić 1987, 1989: 57 i n.). W przykładach Katičića młody bohater, idąc (najczęściej) przez pola, przynosi ze sobą urodzaj. W polskich przykładach może nim być również królewna: Gdzie królewna chodzi / Tam pszeniczka rodzi / Gdzie królewna nie chodzi / Tam pszeniczka nie rodzi (Gloger [Pruski] 229); są to słowa piosenki ludowej śpiewanej w Białostockiem. W okresie ZielonychŚwiątek dziewczęta obchodzą z królewną granice pól wiejskich (o obchodzeniu patrz Katičić 1989: 57). W innym przykładzie pojawia się hoditi- roditi jako, także rymujące się, wyrazy pochodne: urodziwy- chodziwy:

Jedzie z swoją drużyną panicz urodziwy,
Panicz z dalekiej strony; pod nim koń chodziwy
(Gloger[Pruski] 185 i n.)
               
Bohater (panicz) może być identyfikowany ze swoim koniem (koń) (patrz Katičić 1987: 39 i n.; 1990: 64), w ten sposób urodziwy i chodziwy odnoszą się także do tego samego obiektu. Dzięki temu, że prasł. *roditi ujawnia tutaj w wyrazie pochodnym urodziwy, dzisiaj „piękny”, a prasł. *hoditi zostało z kolei zastąpione przez wywodzące się z niego chodziwy „chętnie dobrze chodzący”, zmienił się wprawdzie sens rymu, ale jego etymologia identyczność została zachowana. 
Taka rekonstrukcja może znaleźć podbudowę dzięki przykładowi ze wschodniej Ukrainy[iv]. Mamy tu na myśli zabawę bożonarodzeniową, w której główną rolę odgrywa koza: jest to naiwna zabawna scena z lekarzem w białym kitlu, z okularami i ze stetoskopem; wzywa się go do domu, aby uleczył kozę, z której wszyscy najwyraźniej się śmieją, udając litość i użalając się nad nią, jaka to ona teraz biedna, ta mądra, posłuszna i niewybredna w jedzeniu koza. Zabawa może być parodią słowiańskiego mitu płodności. W jedne ze śpiewanych podczas widowiska pieśni koza jest opisywana jako biała i szara- a to właśnie barwy mitycznego rumaka. Prócz tego w samej pieśni pojawia się rym hoditь- roditь, w tej parodii mówiący o kozie, ale poza tym również dotyczący koniokształtnego bóstwa:

Го-ѕo-so, коэа,
Гo-so-so ярая,
Гo-so-so, білая,
[...]
Де коэа хобumь,
Taм жcumo poбumь
Дe ие буваэ,
Taм вuляз,
Дe коза иозою,
Taм жumo кonoю [v]

Należałoby szczególnie porównać wschodniosłowiańskie:  Гбе Илья xoбя, maм xлеб-жcumo poбя; lub Cвяmыū Юpaū no noлям xaбзuū / Дa жumo paбзuū; czy też chorwackie: Kuda Jura odi, tuda polje rodi. (Katičić 1987: 23 i n.) Wygląda to tak, jakby chciano w święta Bożego Narodzenia wydrwić to, co miniony dzień wiosenny odprawiano jako obrzęd ze święta powagą, by w rocznym cyklu znowu był odprawiany. Dlaczego pierwotny Jaryło zastępowany jest przez kozę, tłumaczą wywody Iwanowa i Toporowa[vi]
Koza jako postać, która zastępuje boga płodności, występuje również w utrzymanej  w poważnym tonie polskiej pieśni bożonarodzeniowej. Oto jak śpiewa się we Wróblowie w okolicach Sieradza: Gdzie koza chodzi, tam żyto się rodzi, / kędy jej tropy, powstają kopy[vii].

1.3.2. Młody bohater (w tradycji chorwackiej Zielony Jerzy) otrzymuje od dziewczyny (Mary) złote jabłko jako symbol jej miłości do niego. Jeży toczy jabłko przez pole: Jura ju tače u ra(v)no, polje, tak brzmi to w pieśni chorwackiej, a ma za podstawę prasł. *takati / točiti zolto jablьko, patrz Katičić 1987: 31; 1989: 77-78). W niektórych polskich przykładach jest również jabłko, które się toczy:

A co starosta na koniku- poskocy,
To się jabłusko za nim- potocy
(Kolberg 27, 4: 180.70; Mazowsze)

Potocę, potocę
jabko po paproci,-
niech-ze ja se doznam
Maryci dobroci
(Kolberg 18, 2: 122.399; Kieleckie)

Marysi daje się rozpoznać chorwacka Mara (patrz Katičić 1987: 31). Jabłko może być złote, ale może być również czerwone:

Czerwone jabłuszko po ziemi się toczy
Do mojej dziewczyny co ma czarne oczy
(Krzysztoforski 1957)

Czerwone jabłuszko po ziemi się toczy
U mojego drużby zapłakane oczy
(Krzysztoforski 1957)

Czerwone jabłuszko toczy się pod łóżko
Kocham się Marysiu i twoje serduszko
(Krzysztoforski 1957)

Toczyło się białe po stole jabłuszko
Aż się zatoczyło do dziewczyny w łóżko
(Kolberg 1: 134.9. b; Pieśni ludu polskiego)

1.Na zielonej łące,
pasie Jaś zające,
a Marysia pawie,
na zielonej trawie.

2. Potocę, potocę
jabko po paproci,-
niech-ze ja se doznam
Marysi dobroci
(Kolberg 19,2: 122.399; Kieleckie)

Obok toczenia jabłka pojawia się w tym przykładzie również inne istotne dla rekonstrukcji elementy: zielona łąka, paw, zielona trawa, Marysia. Kolejna piosenka z okolicy Kielc brzmi następująco:  

nas(z) Jasieńko jedzie,
stado koni wiedzie- hej nam hej!
jeden mu się zbujał,
skocył-ci mu w dunaj
z dunaja wyskocył,
buciki mu zmocył,- hej nam hej!
W sadecku jabłuska,
panienka jak muska (mucha), hej nam hej!
w sadecek skocyła,
Jabko potocyła,- hej nam hej!
(Kolberg 18, 1: 112.162; Kieleckie)

Zwraca również uwagę sardecek, co odpowiada prasł. *gordь „ogrodzony ogród”, patrz pod 1.3.3- W innych polskich przykładach- może jako polska osobliwość- zamiast jabłka toczy się wieniec:

Potocyła wianusek po stole,
trymaj Jasieńku sokole
(Kolberg 28, 5: 147. 84; Mazowsze Stare. Mazury. Kurpie)


Płetła Marysia winoczek,
iż jaroi ruty kwitoczek,
a potoczyła bez dorożeńku,
aż w wysznewyj sadoczok.
„Idy mateńko w sadoczok,
prynesi meni winoczok”
(Gloger [Pruski] 181 i n.)

Potocyła dziewczyna
swój wianecek po stole.
Hej! Po stole bukowym,
po obrusie bielonym
(Przyboś 171)
               
Zamiast prasł. *točiti może pojawić się „puszczać” jako refleks prasł. *pustiti:


Wiła Kasieńka wianecek

z drobnej rutecki serdecek;
A wiła go wiła z dwiema druhnami:
I puściła go po stole
(Gloger [Pruski[ 181)

1.3.3. Narzeczona spaceruje po ogrodzonym ogrodzie- prasł. gordь, jak w pieśniach chorwackich i ruskich (po gordu hoditь, patrz Katičić 1987: 30). Teraz miejsce również na polskie przykłady:


A w niedzielę rano

gdy słóneczko wschodzi,
a ta moja kochaneczka
po sadeczku chodzi
(Przyboś 275)

Wprawdzie prasłowiańskie brzmienie wyrazu nie zostało tu w całości zachowane, gordь zastąpiono przez wyraz pochodny sadь, ale treść pozostała niezmieniona. Prasł. sadь występuje zresztą zmiennie w przykładach ruskich, np. Katičić 1990: 188: punkt 1.3.5. po sadiku ... хodila.   
Następne trzy piosenki pochodzą z Mazowsza:

Po sadeńku chodziła
do topoli mówiła
(Kolberg 28, 5: 300.336; Mazowsze Stare. Mazury. Podlasie)

W naszym siole dworeczek
w tym dworeczku sardaczek;
tam chodziła śliczna krakowianka
(Kolberg 28, 5: 300.336; Mazowsze Stare. Mazury. Podlasie)
   
Na temat zamiany gordь w dvorь ( w tym dworeczku sardaczek) por. Katičić 1987: 30. Po sadeńku chodziła, białe nózki rosiła (Kolberg 26,3: 268.37 Mazowsze. Mazowsze leśne). Białe nózki opowiadają bosym nogom (por. Katičić 1993: 52-56). W Chełmskiem zapisany został następujący tekst:

Mołodaja Hanula
po sadońku chodyła,
kałynu łomała
(Kolberg 33, 1: 203. 64 18; Chełmskie)

na Wołyniu:

Poszłą po sadońku pochodyłą,
Ja ćwit kałynońku połomyła
(Kolberg 36: 111.201; Wołyń)

a na Rusi Karpackiej:

Oj, u sadu sadowyna,
a w lisi liszczyna,
zahadała w sadu spaty
mołoda diwczyna
(Kolberg 55: 142, 580 Ruś Karpacka)

1.3.4. Jerzy przynosi ze sobą rosę (por. Katičić 1987: 24). Rosę można często odnaleźć w chorwackich, ruskich oraz, jak to już pokazano, w polskich pieśniach ludowych. Narzeczona idzie boso przez wilgotną od rosy łąkę, co najczęściej wyraża się przez prasłowiańską parę rymów rosa-bosa (roso- boso), patrz Katičić 1989: 87 (5); 77-79 i 1993: 52-56. Por. również litewskie pieśni świętojańskie (Katičić 1993: 52-56), w których dziewczęta mają wypędzać swoje owce na złotą rosę. Z Mazowsza pochodzi zapis:

Od onej góry
jadą Mazury,
jedzie, jedzie Mazureczek,
otwórz, otwórz kochanecko,
daj koniom wody!

Jakże ja mam wstać
koniom wody dać?
Zimna rosa- a ja bosa, nimam się w co wdziać
(Kolberg 26, 3: 132. 106; Mazowsze. Mazowsze leśne)

a z Galicji Wschodniej piosenki:

Iwaś wid wody
diwcza do wody:
Postij, postij diwczynońko,
daj koniom wody.

Ne mohu stojaty,
koniom wodu daty,
zymna rosa, a ja bosa,
studeno stojaty.
(Kolberg 57. II / 1: 71.837; Galicja Wschodnia)

o dziewczynie przy wodzie, którą młodzieniec zaprasza do obrządzania konia (por. piosenkę u  Katičicia 1989: 61).

Koby ne moroz, koby ne moroz
ta ne zymnaja rosa,
ta pobihłab ja, ta pobihłab ja
do Ternopola bosa
(Kolberg 57. II / 2: 838.1753; Galicja Wschodnia)

Zachodzi słoneczko
za las kalinowy,
pada zimna rosa
na sadek wiszniowy

Nie padaj nie padaj
moja zimna roso,
niech ja się zalicam
do dziewczyny boso
(Kolberg 57. II / 2: 938.1971; Ruś czerwona; podobnie Przyboś 267)

Oj, na rosu korowońki, na rosu,
A ja za wami, mołodeńkaja, boso
(Kolberg 58, 2:962.1898)

 W cytowanym fragmencie Po sadeńku chodziła, białe nóżki rosiła (Kolberg 26, 3: 268.374) pojawiła się rosa w wyrazie pochodnym rositi, a wyraz bosadopełniony wzmianką o białych nóżkach, jak w jednej z chorwackich i w jednej z pieśni litewskich (patrz Katičić 1993: 53). I jeszcze cztery ostatnie przykłady z Rusi Karpackiej:

Na wysokij połonyni,
poszczybana rosa,
ba kto jei ta poszczypaw?
Bilawycia bosa
(Kolberg 55: 75, 343; Ruś Karpacka)

Ne bij ty sia bilawyce,
studenoi rosy,
sam sia z-zuju, tebe wbuju,
a sam pidu bosyj.
(Kolberg 55: 180, 370; Ruś Karpacka)

Ancia do wody,
Iwan ot wody,
Aj poczekaj, biła Ance,
wlejsz wołyom wody!
Ej, ja ne wmiju,
bo ja ne smiju, pade rosa, a ja bosa,
ej boj, Janczyju!
(Kolberg 55: 75:345; Ruś Karpacka)

Koby  myni, moja mamko,
ne studena rosa,
piszła by ja do Ojłoka,
koby je nebosa
(Kolberg 55: 54.254: Ruś Karpacka)

1.3.5. Mara ma dziewięciu braci, którzy są równocześnie jej szwagrami. Świadczą o tym również przykłady ruskie i chorwackie. W następstwie pytania prasł.*kakajego jesi roda? Kochankowie rozpoznają się jako brat i siostra (patrz Katičić 1987: 35; 1989: 59 i n.). Również w pieśniach litewskich można odnaleźć motyw kazirodztwa (Katičić 1993: 7-8). Z okolic Lublina pochodzi następujący polski zapis:

Oj w polu kalinka stała,
drobne jagódki radzała.
Kasia łoże scielałą,
i łzami poduszkę zalała.
Jakiegoś Jasiu rodu jest?
nieszczerze nockę nocujesz.
Jestem ja ci Orłowiec,
z pod Krakowa wójtowiec.
Jakiegoś Kasiu rodu jest?
Nieszczerze nockę nocujesz.
Jestem ja ci Orłówna,
Z pod Krakowa wójtówna
Dopiero-śwa się poznali,
Pókiśmy w grzechu zostali
(Kolberg 16, 1:292,477; Lubelskie)

Pojawia się tutaj słowo rodu, (w dopełniaczu), od prasłowiańskiego słowa-klucza rodь (jak w 1.3.1). Kalina w powiązaniu z motywem kazirodztwa pojawia się także w jednej z pieśni ruskich (patrz Katičić 1987: 35) oraz w wielu innych dalszych zapisanych (patrz np. 1.3.3, 1.3. 23).

1.3.6. Kukająca kukułka należy do najważniejszych elementów mitu o świętym weselu i można ją odnaleźć zarówno w ruskich, jak w chorwackich pieśniach śpiewanych w czasie pochodu Jerzego (na temat chorwackiego kukuvačica zakukuvala patrz Katičić 1987: 30, 35; 1989: 84). Z obszaru kultury dawnego państwa polskiego można jeszcze dorzucić:

Witer bude, moroz bude
rozwywaj sia suchyj dube.

Ja morozu ne boju sia

maju byli, jabywlu sia.
Zaszumyły busty łozy
kozakowy pry dorozi,
staw kozak konia napowaty,
stała zazulka kowaty.
Ne kuj, ne kuj zuzułeńko,
nech szczebecze sołoweńko.
Sołoweńko rano wstaje.
(Kolberg 36: 86.154; Wołyń)

Również wiatr i uschnięte drzewo, także elementy prasłowiańskiego mitu płodności (por. 1.3.22), podobnie jak jeździeć pojący nad wodą swego rumaka- zostały tutak ukazane (por. np. Katičić 1989: 61-62).

Sniżok ide, moroz bude,
rozwiwaj sia suchyj dube.
Ja morozu ne boju sia,
maju byle obywaj sia:
chylite sia suchy łozy
kozakowi jide, konia hudyt’.
Jak staw konik sywyj błudyt’.
stała nad nym zuzala kowaty.
Ne kuj, ne kuj sywa zuzuzejko,
nech zabraje sołowejko;
sołowejko rano wstaje,
win doriżke rizne znaje:
u prawu ruczku do rodyny
a w liwuju do diwczyny
(Kolberg 36: 113.204; Wołyń)

Gdy kukułka zakukała na suchy (goły) las
To będzie głodny czas
(Gloger [Pruski] 241)
        
Oto znowu pojawia się suche drzewo, na którym siedzi kukułka; suchy- por. szczególnie chorwackie na suchym drugu, patrz niżej:

Zakukała zaułeńka
na wysokim dubiu,
ot kołym tia pociłowaw
ot tody tia lubiu
(Kolberg 55: 10.65; Ruś Karpacka)

Następuje dalej przykłady polskie wywodzą się z pieśni weselnych, z czym wiąże się również odpowiedni kontekst pozajęzykowy:

Zakukała kukawecka na ługu,
zabieraj się moja dziewczyno do slubu
(Kolberg 26, 3: 144.129; Mazowsze. Mazowsze leśne)

Zakukała kukawka- na smugu,
Zapłakała młoda Marysia- u slubu.
(Kolberg 26, 3: 198:229:  Mazowsze. Mazowsze leśne)

To przykłady, że kukułka odzywa się na łące; wraz z na ługu spodziewane jest w tym miejscu słowo prasł. *logь (por. Katičić 1989: 84). Które w na smugu zostało zastąpione przez bliskoznaczne smug (‘mokra łąka’, patrz Szymczak 1983:267).

Oj zakukała kukawecka- za borem,
a zapłakała Kasieniecka- za stołem
(Kolberg 27, 4: 206.116; Mazowsze Stare. Mazury. Kurpie).

Zakukała kukaweńka na sęku,
zapłakała Kasiuleńka na pieńku.

Oj kukaj-ze kukaweńko a głośnij,
oj płac-ze ty Kasiuleńko załośniej
(Kolberg 27, 4: 206.116; Mazowsze)

Zakukała kukułeczka za borem,
zapłakała panna młoda na izbie.
Zakukała kukułeczka na dąbku,
zapłakała panna młoda już w rąbku
(Przyboś 1957: 186)

Tam, gdzie w języku chorwackim określone jest dokładnie, że kukułka siedzi na suchym drągu: V zelonym lugu na suhom drugu (Katičić 1989: 84), po polsku pojawia się: na sęku lub na dąbku.


Zakukała kukaweńka na wieży,
Zapłakała Marysieńka na dzieży
(Gloger [Pruski] 1869: 213)

Hej, kukułka zazułeczka
w zelonym zaboji,
mynuły sia id myłoho
doroby napoji.
(Kolberg 55: 112. 479; Ruś Karpacka)

O, kukała, kukacka
w suchym bucku w lesie,
ale już nie będzie,
bo się w świat wyniesie.
(Kolberg 45: 25.968; Góry i Pogórze;
por. też Przyboś 1957: 117, 186 i n., 374,
Kolberg 36: 144.247;
Wołyń Gloger [Pruski]1869: 171, 19.5.0. )

1.3.7. Złote jabłko spada z cudownego drzewa, które kwitnie złotam. Do prasł. *tьnьka mala konopl’a (chorwackie tanka mala konopljica, białoruskie māła, tónka, kanapiélka; Katičić 1987: 31; 1989: 84, 97) dołącza teraz przykład polski:

cienka, mała konpielka- hej! ło- łom!
jeszcze cieńsza, jak kraśneijsza- hej! ło-łom!
(Przyboś 81)

1.3.8. Bohater tańczy w podartych butach (patrz Katičić 1987: 29; 1993: 48-52), tupie nogami, co zarówno w serbskich, jak też we wschodnio- zachodniobiałoruskich piosenkach wyrażone jest słowiańskim czasownikiem toptati / teptati, natomiast w polskim przekładzie przez tupać


Tańcowałem i tupałem

Oj, buty mi się zdarły...
(Kolberg 1: 427.398; Pieśni ludu polskiego)

Tupać znaczy dokładniej ‘wybijać stopami’ i przywołuje skojarzenia z rumakiem (por. Katičić 1993: 48 i n.).

1.3.9. Paw leci do ogrodu i gubi swoje złote pióra. To zaś pozostaje w zgodzie z zespołem tręsti zoltyję tręsti zoltyję ręsy ‘strzącać złote frędzle’ (patrz Katičić 1989: 90-93, 97). Polską pieśń noworoczną z rajskim ptakiem, który gubi złote pióra, cytuje już Katičić 1989: 90. W polskich pieśniach ludowych mowa jest również o pawiu:

Po zielonej trawie
śliczne chodzą pawie- Hej nam, hej!
Nadobna dziewczyna
Pawiki zaganiała- Hej nam, hej!
Pióreczka zbierała
Wianeczki zwijała- Hej nam, hej!
(Gloger [Pruski] 226)

Litała pawa, litała
Srybrny kwitoczki,
Złoty periczka roniała
(Kolberg 50, 2: 178.341; Sanockie-Krośnieńskie)

Litała paweńka po wysokij hori,
Wraniała priczka po szowkowyj trawi
(Kolberg 50, 2: 179.343; Sanockie-Krośnieńskie)

Co do po szowkowyj trawi por. шелкоба mpaбa u już Katičicia 1987: 25.

Przede dworem zieleni się trowka,
pasła panna bieluchnego pawka.
Napasła go do domu go gnała,
ślicznie, pięknie z nim się rozmawiała.
Zaciena go w ogunek niechcący,
pow poleciał do boru krzyczący.
Ona za nim przez ogródek biegła,
Wpadła w rzyckę- zmocała spódnicke.
I suko go w sieni po kumorze,
a paw siedzi w boru na jaworze.
I zacęna klucykami brząkać
(Kolberg 25, 2: 24.65; Mazowsze polne)

Na temat mokrych stóp dziewczyny, która goni pawia patrz Katičić 1990: 89, a na temat dzwoniących kluczy- Katičić 1990: 87. Tam, gdzie w innych pieśniach jest orzeł, który siedzi na wierzchołku cudownego drzewa i strąca poruszeniami swoich skrzydeł złote frędzle z korony tego drzewa (por. Katičić 1989: 89), tutaj pojawia się paw: a paw siedzi w boru na jaworze.

Hej, tam na morzu czerwonym
rybacy siatki rzucają.
Cóż dobrego ułowiono?
Złoty pierścień ułowiono.
Przez ten pierścień woda bieży,
pod tą wodą  trawka leży,
po tej trawie chodzą pawie,
a te pawie panna pasie.
Panna pasie, piórka zbiera,
piórka zbiera, wianki wije,
wianki wije, złotem szyje,
(Przyboś 79 i n.)

O czerwonym morzu por. Katičić 1987: 27.

Cienka, mała konopielka- hej! ło-łom!
jeszcze cieńsza, jak kraśniejsza- hej! ło-łom!
Pawki pasie, piórka zbiera- hej! ło-łom!
Co zbierze, w zapaskę kładzie- hej! ło-łom!
A z zapaski wieniec wije- hej! ło-łom!
I uwiła pawi wieniec- hej! ło-łom!
(Przyboś 81; już cytowane pod 1.3.7)

A cóż-ci jej za to
królowa daruje?- hej nam, hej!
Złoty pierścioneczek,
ruciany wianeczek- hej nam, hej!
I puściła-ci go
po bystrym dunajcu- hej nam, hej!
I płynie wianeczek.
złoty pierścioneczek- hej nam, hej!
I wypłynął-ci on
na zieloną łączkę- hej nam, hej!
Spod tego pierścienia
złota trawka rośnie- hej nam, hej!
A po tej-ci trawie
śliczne chodzą pawie - hej nam, hej!
Nadobna dziewczyna
pawiki zaganiała- hej nam, hej!
Pióreczka zbierała,
wianki z nich wijała- hej nam, hej!
Przyjechał młodzieniec,
prosił jej o wieniec- hej nam, hej!
(Przyboś 213 i n.)

Oprócz zapisu o pawiu pojawiają się tutaj również inne elementy istotne dla rekonstrukcji mitu, jak np.: królowa, w której można rozpoznać chorwacką Marę, prócz tego złoty pierścioneczek (patrz 1.3.11), a także młodzieniec, który prosi o rękę;  zielona łączka- prasł. * zelena loka (patrz Katičić 1992; por. też Przyboś 83; Kolberg 16, 1: 239.349 Lubelskie, 50: 179;343, 239.349).

Na zielonej łące, na zielonej trawie
Pasła se Aniulka zieleniutkie pawie
Trąciła go niechcący
A paw poleciał do dworu krzyczący
Pióreczka zbierała i do kieszeni Jasiowi wpychała
(Krzysztoforski 1957)

I znowu tutaj prasł. *zelena loka.

1.3.10. Narzeczona  ma dziewięciu braci, a wszyscy są złotnikami, którzy dla siostry albo narzeczonej wytwarzają różne przedmioty ze złota; wykuwają też złoty klucz, ażeby otworzyć bramę (o kowalu por. Katičić 1989: 84 i n.: 1993: 39-45).

Pośród sioła
kuźnia stała;
a w tej kuźni-
łado, łado-
Biją młoty
w pierścień złoty;
z młodym Jasieńkiem
ku ślubowi
-łado, łado-
(Przyboś 148)

A więc również narzeczony jest zaopatrywany przez złotnika w różne przedmioty:

Siedmiu mi się zalecało,
da, siedmiu za mną biegało,
siedmiu, oli duli,
siedmiu, oli duli.
Siedmiu wrota otwierało,
da, siedmiu i mnie strzegło,
siedmiu, oli duli.
siedmiu, oli duli.
(Przyboś 383)

Tam, gdzie w pieśniach chorwackich jest dziewięciu braci, w polskich jest ich siedmiu.

U naszoji szwaneczki
stoit’ jawor zełeny;
na tym jawori zełenoje byle,
zołota korycia.
Budem koryciu łupaty,
do złotynka dawaty,
oj szczob porobyw zołote kuboczki,
bojary czastowaty
(Kolberg 36: 65.112; Wołyń)

Zołota koricia (złota kora) odnajduje się również w białoruskiej pieśni wielkanocnej. Drzewo o złotej korze jest jednym z wariantów drzewa ze złotymi frędzlami (tręsti zoltyję ręsy, patrz Katičić 1989: 77 i n.). Tak jak złotą korę, tak też złote frędzle zanosi się do złotnika. A że w tej pieśni z Wołynia ma być wykuty ze złotej kory złoty kubek dla bojarów, wynika z tego zapewne wskazówka, że chodzi tutaj o wesele (o bojarach por. gospoda svatovi, бояре u Katičicia 1989: 79). Również w innych pieśniach sugeruje się wesele:

I skoczyła do złotniczeńka: hej leluja!
Złotniczeńku, rzemieślniczeńku! hej leluja!
Ulijże mi złoty kubek. hej leluja!
któż-ci się będzie z niego napijał? hej leluja!
(Przyboś 81)

I wyryły złote ziarno,
złote ziarno, weź go panno,
zanieś-ze go do złotnika,
do dobrego rzemieślnika.

3. Niech uleje złotą tacę
któż tą tacą pijać będzie?
najświętsza panienka
z swemi aniołami,
i panna młoda
z swemi druchnickami.
(Kolberg 20: 186.196; Radomskie)

... a w tym groszku wieprzak ryje.
Wyrył-ci on złote ziarno,
a to ziarno żeby wiadro.
Gdzieżby to ziarno podziejemy?
Do złotnika zawieziemy.
Cóż z tego ziarna lać każemy?
Srebrne łyże, złoty kielich.
Kto tym kielichem pijać będzie?
Młoda panna z drużebkami,
a młody pan z druhenkami.
(Przyboś 1957: 145)

1.3.11. Bracia Mary chcą pomścić swoją siostrę i zabijają jej niewiernego kochanka. Istnieje w polskim folklorze pieśń, w której niewierna małżonka przez swoich szwagrów skazana na śmierć[viii]:

W ogródku go schowała,
rutkę na nim posiała.
„Rośnij, rutko, wysoko,
jak pan leży głęboko.

Rośnij, rutko, lilija,
Jeszcze wyżej niźli ja”.

Jeszcze do dom nie doszła,
już lilija urosła.

„Wyjrzyj, dziewko, w ciemny las,
czy nie jedzie kto do nas”.

„Jadą, jadą panowie,
nieboszczyka bratowie”.

„Po czym żeś ich poznała,
żeś ich braćmi nazwała?”

„Po konikach, po wronych,
po siodełkach czerwonych”.

Zajechali przed wrota,
Pytają się o brata.

„Gdzieś nam brata podziała?”
„Na wojną go wysłała”.

„A my z wojny jedziemy,
brataśmy nie widzieli.

Co to za krew, gospodze,
na trzewiczku i nodze?”

„Dziewka kurę zarżnęła,
krew na nogę bryznęła”.

Siadaj z nami, bratowa,
Nieboszczyka katowa”.

„Jakże z wami mam jechać,
drobne dziatki zaniechać?”

„A my dziatki weźmiemy,
ciebie zgładzić musiemy”.
Jechali z nią w ciemny las,
Odpadł-ci ją złoty pas.

„Zaczekajcie na chwilę,
aż się po ten pas schylę”.

„Nie będziesz się schylała,
boś go nie ty sprawiała”.

Wyjechali za lasy
I tam darli z niej pasy.

       W opowiadaniu tym splatają się dwa motywy z prasłowiańskiego tekstu: zemsta braci oraz pani z zimną krwią mordująca męża; mogłaby ona być wcieleniem krwiożerczej Mary; o której będzie jeszcze mowa.

1.3.12. Podobnie jak jedna z pieśni chorwackich, również polska pieśń opisuje wesele, w trakcie którego narzeczona zauważa, że zapomniała wianka i srebrnego pierścienia. W tekście chorwackim mówi się jeszcze, że nie martwi się ona tym: dziewięcioma drużbami są przecież jej bracia, którzy wykują dla niej nowe frędzle i nowy pierścień (patrz. Katičić 1993: 5).

5. Przez wieś jechali,
ludzie patrzali,
a coz to za panowie
pannę porwali!

6. Wyjechał w pole
śmignął na konie:
obejrzyj się dziewczę moje
cy wsystko twoje?

7. A wsystko, wsystko,
co jest na wozie
zapomniałam wianka,
srebrnego pierścionka
w izbie na stole.
(Kolberg 26, 3: 132.106; Mazowsze leśne)

1.3.13. Przed weselem walczy Zielony Jerzy ze smokiem i odcina mu głowę (golvo tęti, patrz. Katičić 1990: 61 nast.). O tym traktują nie tylko chorwackie, ale również kilka pieśni białoruskich. Jest również polski przykład:

1.Trasny się smok pobudował, kupa ludzi naskodował.
Napiscie-z mu dzesięcine,
z kozdego domu dziecine.
2.I król tez jednę córkę miał,
i tę smokoju pozryć dał

3.Wysła panna we świtanie,
krzycy, płace, ręce łamie.

[...]

9.Naści panno mieć z mej ręki,
smokoju łeb, syje ściena.

[...]

19.I światemu i Jerzemu
co się bronił smoku złemu
(Kolberg 26, 3: 344.561; Mazowsze. Mazowsze leśne)

Smok (ew. wąż) siedzi na kamieniu i próbuje się ułożyć z bohaterem; obiecując mu swoje usługi za darowanie życia por. Katičić 1990: 66). (Słowo ściena jest żeńską formą dokonaną trzeciej osoby liczby poj. Od cięc <prasł. *tęti> i jak smokoju zetnis syje jest dowodem na to, że chodzi tutaj właśnie o młodego bohatera, a nie o Boga Gromu, który zabija smoka zupełnie inną metodą). Oraz:

A w tym owsie siwy kamień- hej! ło-łom!
Na kamieniu luta żmija - hej! ło-łom!
Kędy jedzie Jasio młody- hej! ło-łom!
Chciał tę żmiję porąbać- hej! ło-łom!
Ona jego pięknie prosi: - hej! ło-łom!
„O mój Jasiu, nie rąbże mnie- hej! ło-łom!
Stanę ja ci się w przygodzie- hej! ło-łom!
Weźmiesz żonę za wodami- hej! ło-łom!
Za bystrymi dunajami- hej! ło-łom!
A ja tobie ją przyniosę- hej! ło-łom!
I trzewiczka nie umoczę- hej! ło-łom!
I sukienki nie uroszę!” - hej! ło-łom!

1.3.14. Ptak siedzi na drzewie i obserwuje Święte Wesele. Z pary rymów prasł. *sĕditь-glĕditь ’siedzi- patrzy’ zachowała się w tekście polskim tylko pierwsza część prasł. *sĕditь (prasł. *sĕditь-glĕditь por. Katičić 1990: 67 n.):


Z tej strony jeziora

stoi lipka zielona.
A na tej lipie, na tej zielonej,
trzej ptaszkowie siadają
(Przyboś 277)

Por. siedzących na gałęzi konkurentów córki Boga Gromu (np. Katičicia 1990: 4). Już po 1.3.9. zacytowano paw siedzi u boru na jaworze (Kolberg 25, 2: 24.65; Mazowsze polne).

1.3.15. Drzewo Świata może być osypanym złotem klonem (o złocie na drzewie- zoltyję ręsy, zoltaja kora- por. Katičić 1989: 85, 92): Stoi jawor zielony, / złotem pokrapiany (Kolberg 1: 138. 9. k. I 9. m). W części 1.3.11 przytoczony został tekst:

U naszoji swaneczki
stoi’ jawor zełeny:
na tym jawori zełenoje hyle,
zołota korycia.
Budem koryciu łupaty,
do złotynka dawaty,
oj szczob porobyw zołote kuboczki,
bojary czastowaty.
(Kolberg 36: 65.112; Wołyń)

Ale może to być także inny rodzaj drzewa, choćby sosna, jak w niżej przytoczonej piosence z Krakowskiego, ze wsi Zagórze Stare:

Zielona sosna w lesie wyrosła,
a na tej sośnie złoto rośnie.
Złoto rośnie, złoto będzie,
U Marysi po kolędzie...
(Wiechowicz 1978: 63. 93)

1.3.16. Młody bohater przybywa, jadąc na koniu. Ciężką drogę ma za sobą. Przebył lasy i pola, wody i grzęzawiska, aby w końcu stanąć przez bramą swoich teściów (prasł. *vorta). Wewnątrz (w prasł. *dvorь) czeka na niego dziewczyna, która myje dla niego stół (na temat prasł. *hoditi, *vorta, *dvorь patrz: Katičić 1987: 26 n., 1989: 70-73):

Tam za lasem,
za jeziorem malowany dwór (hej, hej)
cy nie jedzie, cy nie stoi
pan kawaler mój:
O jak jedzie, o jak stoi,
otwórzcie wrota (hej, hej, otórzcie wrota)
weźcie konia, weźcie konia,
do stajennicy,
a młodego kawalirza
do kamienicy.
Dajcie koniu, dajcie koniu
siana obroku
a młodego kawalirza
do kamienicy
zasadźcie go, zasadźcie go
za tysowy stół (hej, hej)
zaścielcie mu, zaścielcie mu
lniany obrus, mój.
(Kolberg 57, II/1 86.858; Ruś Czerwona).

Oj, chodziła, wyglądała
poza nowy dwór,
cy nie jedzie, cy nie jedzie
pan kawaler mój.
Oj, przyjechał i już stoi
roztwórzcie wrota,
niech nie stoi wóron konia
poza wrota
( Kolberg 57, II/1 88.860 Ruś Czerwona)

Jedzie, jedzie nadobny Jasieniek,
jedzie od góry,
skace pod nim ten siwy konicek
wsytko do góry.
Kaz otworzyć, moja maluteńku,
seroko wrota,
niech nie stoji mojego Jasieńka
konik u płota.
(Kolberg 27, 4: 247.180; Mazowsze. Mazowsze Stare. Mazury, Kurpie)

A wyjrzyjcie druzbeckowie
za ten nowy dwór,
a cy jedzie cy nie jedzie
kochanecek mój.
jedzie, jedzie, kochanecek jedzie jako pan.
Roztwarzajcie druzbeckowie
syroko wrota,
a niechrze mu kary konik
nie tyka płota.
Zakładajcie druzbeckowie
marmurowy stół
kiej przyjechał, niechze siada
kochanecek mój.
(Kolberg 27, 4: 158.28; Mazowsze Stare. Mazury, Kurpie)

Podobnie Kolberg 50. 2: 47.115, Sanockie- Krośnieńskie. Na temat cennego stołu dla gości por.  Katičić 1993: 35 nast., a także dwa dalsze polskie przykłady:

Przede dworem biołny kamiń (lub: przede wroty kamiń złoty)
Złoto lilijo- (lub: na nim lilijo),
uwij- że mu z ruty wieniec
panno Zofijo.
Odziń szaty nopiekniejsze,
Wyńdzi przed wrota,
jedzie do cie pieńkny młodzian cały od złota.
Jedzie, jedzie piękny młodzian, kochaneczek mój,
bo wyprysa i wyraża jego siwy kuń.
Otwórzże mu , pocholiku, szyroko wrota,
żeby sobie ten kuniczek nie obtar złota.
Posypże mu pocholiku
popielec pod próg,
żeby sobie ten kuniczek
nie pozbijał (lub: nie pozwalał) nóg.
Połóżże mu pacholiku
kobierzec na próg,
żeby sobie nie potłuk óń
mój kuniczek nóg.
Postawże mu pacholiku malowany stół,
postawże mu takich potraw, gdyby marcypun.
(Kolberg 3: 278:48; Kujawy)

    Uwagę zwraca tutaj ciągłe powtarzanie określenia złoty.

Otwórzcie mu pacholicy syroko wrota,
oj żeby jego kunicek nie obtar(ł) złota.
Nakryjcie mu pacholicy cyprysowy stół
(Kolberg 4, 2: 9.112; Kujawy)

W chorwackich pieśniach śpiewanych w czasie uroczystych pochodów pojawia się Zielony Jerzy w postaci siwka. Również w następnym przykładzie z Mazowsza koń jest ukochanym (patrz np. Katičić 1990: 64):

Zajrzyj, zajrzyj ty siwy koniku,
Przez to pólko lecący,
Niech się uciesy moja kochanecka
W tym okienku stojący
Siwy koń zarzał
nowy dwór zadrzał
Kasieńka się roześmiałą:
Przyjedż-ze, przyjedź,
Jasieńku kochanie,
dawno-m cię nie widziała.
(Kolberg 27, 4: 171.53;  Mazowsze. Mazowsze Stare. Mazury, Kurpie)

Kolejne polskie teksty mają następujące brzmienie:

jedzie, jedzie mój Jasieniek,
pod nim konik wrony.
Jedzie, jedzie mój Jasieniek,
pod nim koń tańcuje
a Kasieńka w okieneńku.
(Kolberg 24, 1: 218.166a; Mazowsze polne)

Cerez bór zielenieńki
biezy koń woronieńki;
oj nie sam on biezy
na nim młody Jaś jedzie.
Marysiu panno moja,
zatrzymaj konia mego,
będzies miała mnie młodego.
Hej rozigrał się pod Jasieńkiem
koń, koń
i zaniós go do cieścieńka[ix]
w dwór, w dwór... stół,
puściłbym, puścił
konia po świetlicy,
młode sabole
po nowej komory
(Kolberg 28, 5: 136.75; Mazowsze. Mazowsze Stare. Mazury. Podlasie)

Tutaj przybywa młody bohater (Jasieniek) na dwór (dwór) swojego (przyszłego) teścia, Gromowładcy (por. Katičić 1989: 72 i n.), gdzie oczekuje go narzeczona (Marysia).

Oj, wyjdę ja, a wyjdę ja
za wysoki mur,
czy nie jedzie, czy nie jedzie
pan kawaler mój.
Oj, wyjdę ja, a wyjdę
za cisowe wrota,
czy nie stoi kawalera
koń koło płota.
Weźcie konia, weźcie konia
do stajennice,
mego pana kawalera
do kamienice.
Dajcie koniu, dajcie koniu
siana, obroku,
memu panu kawaleru
szablę do boku.
Posadźcie go, posadźcie
za cisowy stół...
Postawcie mu...
talerz złocony,
(Kolberg 50, 2: 47.115; Sanockie- Krośnieńskie)

Otwórz-ze mi otwórz
moja panno wrota,
niech-ze ja nie złazę
z konika do błota
(Gloger [Pruski] 186)

Jerzy przybywa, przeszedłszy w bród przez wodę; przed bramą, za którą czeka na niego ukochana, jest pełno błota (por. Katičić 1987: 29).

I rozbujał się ten siwy konicek,
rozbujał,
oj kiedy na nim nadobny Jasieńko wywijał,
wywijał.
I wbujał się do mojej matuli
w podwórze,
a Jaś uchylił tej siwej capecki
ku górze.
I uwiązał konika w sadzie
u jawora,
a sam przysed do mojej matuli
do dwora.
(Kolberg 27: 419.96; Mazowsze, Mazowsze Stare. Mazury. Kurpie)

Mam konia bronego,
to się cieszę z niego,
pięknie chowany.
Cugle ja zaprzęgię, szabrackiem odzieje
co pozłacany.
Sabelkie ja przypnę, mantelek odzieje, włosky uczese.
Wsiędę i pojadę do najmilsej (mojej)
na malowany dwór:
Oj, wyjdźze, wyjdźze, najmilsa moja,
Jam kochanej twój!
(Kolberg 40: 355.351; Mazury pruskie)

...otóż tobi młodyi Prokapku pychota!
zaczyniaje twij testeńko wrota.
pozaczyniaw, pozamykaw zamkami;
postyj Prokapku za wrotami!
(Kolberg 33: 204, 65; Chełmskie)

Oj, na hori, na hori,
pszenycia jareńka,
a po dołynońci
kozaky mołodci
chodjat że wny, chodjat,
koni w ruczkach wodiat;
perde dworem stojat,
z Marysej howorat,.

Maryseczko pani,
czy te twij pan doma?
Ny masz moho pana,
pojichau na  wijnu.
Kołyż ne ma pana,
wyjdy do nas sama.

Maryseńka pyszna,
za worota wyszła,
z nyżeńka stupaje,
tycho promowlaje:
wy ne kozaky,
ale hajdamaky,
bo ja swojij koni
pid wamy piznała,
sribrne sidełce,
to toż moje serde!

W związku z prasł. *jarьjь por. Jarylo itd. patrz: Katičić 1987: 24-25; Gieyrsztor 1985: 108-112; 32; w związku z Marysa patrz: 1.3.2; o srebrnym siedle patrz. 1.3.20.

1.3.17. Wszystkie dziewczęta powychodziły już za mąż, tylko Mara pozostała samotna. Wielu mężczyzn oczekiwało, że zostaną przez nią wybrani, Mara jednak ofiarowała swoje jabłko Jerzemu (patrz: Katičić 1987: 31):

a któż je oberwał? nadobna Anuszka
Komuż ona dała te złote jabłuszka...

Piąte ona dała temu, co kochała

(Przyboś 80)

Konstrukcja ta przypomina chorwackie: Koma jabuka, temu djevojka. Również w tekście prasłowiańskim przy pomocy konstrukcji komu- tomu mogłaby być wyrażona taka treść; związki wyrazowe temu, co kochała oraz temu djevojka są na tyle ekwiwalentne, że te, który dostaje dziewczynę i ten, którego ona kocha, jest tą sama osobą.
Różnica między polskim komu jako zaimkiem pytającym i komu jako zaimkiem względnym zanikła zapewne na poziomie składni archaicznej. Brzmienie wyrazu jest w obu wypadkach takie samo[x]. Przypatrzmy się również takiej pieśni:

Żydóweczko, co tu masz?
Co fartuszkiem przykrywasz?
Jabka mam, kruszki mam,
Kogo kocham, to mu dam.
Kogo kocham ździebluśko,
A to mu dam jabłuszko.
(Kolberg 4: 215.368; Kujawy)

Ten, kto jabłko otrzymuje (to mu dam [jabłko] = komu jabuka), jest tym, który dostanie dziewczynę (Wariant: tego kocha dziewczyna: Kogo kocham= tomu djevojka). Jakakolwiek ten stan rzeczy jak w języku chorwackim, jak również w języku polskim wyrażony został przez konstrukcję relatywną, to przedstawia się on tutaj w sposób odwrotny: w przykładzie chorwackim oraz we wcześnie przytoczonym polskim zaimek kłączy się z jabłkiem, a zaimek t- z dziewczyną; tutaj jednak został zamieniony: k- stoi przy dziewczynie, t- przy jabłku. W piosence Czerwone jabłuszko na jabłoni wisi/ Kto się w kim zakocha ożenić się musi(Krzysztoforski 1957) k- wprawdzie znowu stoi przy dziewczynie, ale jabłko zostało wyłączone z konstrukcji relatywnej. Jedynie na podstawie porównania z innymi pieśniami wiemy, jak się ma sprawa z jabłkiem. Zaimek k- pojawia się znowu przy jabłku (Komuż ja ho mam darowaty?) w:

Otkil soneńko schodyło,
tam diwcza jabłyń sadyło.
Rosny, jabłynko wysoko,
wo sto werszeńkiw szyroko.
Kwytny, jabłynko , bileno,
rod’mie jabłyczko czerweno.
jak moi liczka obidwi!
Poduj, wiatrońku, za dunaj,
swal mie jabłoczko z konara,
swal-że mie jedno abo dwi,
jedno myłomu, druhe mi.
Komuż ja ho mam darowaty?
Darowała by ja ho staromu,
ne myło serdcu momu,
lem ho daruju mołodomu,
to myło serdcu momu
(Kolberg 50,2: 6.17; Sanockie- Krośnieńskie)

Sam tylko motyw, bez konstrukcji relatywnej został odnotowany w:

A nie wyszło jabłoneckom- dwie zimy,
czerwone mi jabłusecka- rodziły.
I urwała jabłusecków- dwanaście
I zaniesła jabłusecka- staroście.
(Kolberg 27, 4: 180.70; Mazowsze. Mazowsze Stare. Mazury. Kurpie)

    oraz w :

Turlam ja se, turlam- cerwone jabłusko
ku zielonej paproci,
swemu Jasieńkowi- swemu najmilsemu,
on się do mnie nawróci.
(Przyboś 1957: 227)
   
     i w:
Oj, wyjdy, fajny lubku,
z wysznewoho sadku,
oj, dam-że ti, fajny lubku,
czerwoneńkie jabko.
(Kolberg 55: 30.147; Ukraina Zakarpacka)

1.3.18. Zmiana kolorów czerwień- zieleń / zieleń- czerwień odgrywa pewną rolę w związku z przybyciem Zielonego Jerzego i znajduje swoje potwierdzenie w ruskiej tradycji (patrz: Katičić 1987: 25-26), z drugiej zaś strony znajdujemy to potwierdzenie w pieśni Jerzego (pochodzącej z Karyntii), gdzie oczywiście czerwień zamienia się w zieleń (o czerwonej i zielonej nogawce Jerzego patrz: Katičić 1990: 71). A oto polskie przykłady:

Najechało hościku- pełny dwór,
oj zaznaj, poznaj- kotory twój?
- Szto u zieleni,- szto u czerwieni,
to nie mój,
szto u siweńku- na woroneńku,
to to mój!
(Kolberg 28,5: 233.199; Mazowsze. Mazowsze Stare. Mazury. Podlasie)

a nade dniem zakwitało,
czerwieniuszkie jabłka miało.
Po jednej stronie czerwone,
po drugiej stronie zielone.
Zawiej ty, wiaterku, z daleczka,
urwiej jabłka z wierzchołeczka.
Urwiejże jedno albo dwie,
jedno mej miłej, drugie mnie.
(Kolberg 43, 2:39.17; Śląsk)

Z tamtej strony rzeczki
pasie Jaś koniczki,
pójdę ja do niego,
da mi na trzewiczki.
Da mi na czerwone,
da mi na zielone,
a po innej niedzieli
pojmie mnie za żonę
(Krzysztoforski 1957)

Czerwone mi jabłuszeczka rodziła,
Zielonemi listeczkami przykryła.
Z jednej strony jabłuszeczko czerwone,
Z drugiej strony jabłuszeczko zielone
(Kolberg 40: 133.25; Mazury Pruskie)

Idzie kacik w czerwieni,
ona za nim w zieleni.
(Kolberg 28: 300.335; Mazowsze. Mazowsze Stare. Mazury. Podlasie)

Wsystkie panny Warszawianki
w zieleni,
tylko jedna burmistrzówna
w czerwieni.
(Kolberg 23: 276.389; Mazowsze. Mazowsze leśne)

Trzęsła Marysia na gody jabłuska,
na gody
zielone,
na jabłusecka cerwone.
(Kolberg 25: 53.130; Mazowsze polne)

Tutaj ponownie mówi się o weselu (na gody), podobnie jak już wyżej, w sformułowaniu: pojmie mnie za żonę
(Krzysztoforski 1957)

1.3.19. Młody bohater przygotował sobie pod drzewem legowisko. Pragnie zrobić swojej narzeczonej podarunek, idzie więc na polowanie, aby wrócić z pięknymi skórami. Towarzysza mu pies i sokół (prasł. *hьrtь i *sokolь) (patrz: Katičić 1990:80):

W tym zielonym dębie gruchały tam gołębie...
Nie przyjeżdżaj Jasiu dziś.
A przyjeżdżaj w niedzielę, łóżeczko ci pościelę,
I pokoik zamietę i sama się upletę.
U mej matki rodzonej stoi jawor zielony,
Pod jaworem łóżeczko, leży na nim Jasieczko.
(Kolberg 1: 189.15.b; Pieśń ludu polskiego)

Sokół leci, skrydłami zwinie do duba,
ej do duba, do zielonego jawora.
Jasio jedzie, pod nim koń skace
do teściowego podwora.
Gloger [Pruski] 26; Podlasie)

Sywy sokołojku, sedysz na dubojku,
hordujesz ty mnoju, jak witer horoju,
jak witer horoju, moroz dołnoju,
sonce kałynoju, kozak diwczynoju.
(Kolberg 36: 86. 155; Wołyń)

Tutaj siedzi sokół na dębie, ewentualnie na zielonym jaworze. Również w jednej z pieśni ruskich wysoko na jaworze siedzi drapieżny ptak patrz: Katičić 1990: 83).

1.3.20. Rumak Jerzego wyróżnia się uzdą i siodłem ze złota (patrz: Katičić 1990: 64 n.). Sam bohater jest odziany świątecznie, zdobią go również złoto i srebro. Bardzo ważną część jego wyposażenia stanowi szabla, przy której pomocy odrąbał głowę smokowi (o tym patrz 1.3.13):

O, otwórzcie kochankowi
szeroko wrota,
żeby sobie ten wrony koń
nie otrząsnął złota.
O, otwórzcie konikowi
grzebieniec pod próg,
żeby sobie ten wrony koń
nie uwalał nóg.
O, nalejcie konikowi
w koryto wody,
żeby sobie ten wrony koń
umył te nogi
(Przyboś 223)

...jedzie, jedzie kochanecek
na siwym koniu.
Siwy konik, biała noga,
śrebrna ostroga,
(Kolberg 25, 2: 6.12 Mazowsze polne)

O szabli por. Katičić 1987: 33. W punkcie 1.3.16 cytowano już:


Mam konia bronego,
to się cieszę z niego,
pięknie chowany.
Cugle ja zaprzęgię, szabrackiem odzieje
co pozłacany.
Sabelkie ja przypnę, mantelek odzieje,
włosky uczese.
Wsiądę i pojadę do najmilsej mojej
to się uciesę.
Wsiądę i pojadę do najmilsej (mojej)
na malowany dwór:
Oj, wyjdźze, wyjdźze, najmilsa moja,
jam kochanej twój!
(Kolberg 40: 355.351; Mazury pruskie)

Z Ukrainy Zakarpackiej pochodzi następujący przykład:

Kowała mi zazuleczka
w sadu berwinkowym,
sribrne sidło na konyku,
sze-j na Iwankowym.
Srybrne sidło na konyku,
sze-j złotawa uzda
jak ja jeho ta ne wydźu,
nachodyt mia nużda.
(Kolberg 55: 69.320; Ruś Karpacka)


Koń łysy, białonogi, rząd na nim ze złota

(Pruski 1869: 185 n.)

I jeszcze jeden przykład z Mazowsza:
              
Jedzie Jaś z Torunia ,
złota na nim koruna,
Konie z górki stąpają,
złotem, śrebłem brzękają.
(Kolberg, Uzupełnienia do Mazowsza tom I-IV).

1.3.21. Jerzy nosi czapkę z kuniej skóry; kuna w tradycji ruskiej jest elementem obrzędu weselnego i stanowi symbol płodności (patrz Katičić 1987: 34 n.):

U hroznaho cieścia,
staić ziać za warotami
śniażkom pierapauszy,
dażdżom pieramokszy.
„Kryj się ziaciu kunami,
babrami, czornymi sabolami”.
(Gloger [Pruski] 1869: 164)

Oprócz kuny  pojawia się również bóbr i czarny soból, a więc zwierzęta futerkowe, jak z reguły w micie płodności.

1.3.22. Podobnie jak w pieśniach łotewskich, ruskich, chorwackich, również w polskich tekstach mówi się o uschniętych wierzchołkach drzew, przez które przewiewa wiatr por. Katičić 1993: 45):

Oj, tam w łysi kałyna, kałyna, kałyna,
na nij sucha drewyna, drewyna, drewyna,
Na niej witer wijaje, wijaje, wijaje,

Należy tu szczególnie zwrócić uwagę na równoczesne połączenie kaliny (kłyna, patrz też 1.3.5) z zeschniętym drzewem (sucha drewyna) i z wiejącym wiatrem (witer wijaje).

Wijut witry, wijut bujny,
az derewa hnut sia;
tużyt, bołyt, serce moje,
a slezy ne ljut sia.
(Kolberg 55: 170.679; Ukraina Zakarpacka)

O sianie powiada się, także, iż suszy je wiatr:

Na wysokiej połonyci
witer sino suszyt,
kol mia bidka pooociłuje,
jak hadyna wkusyt.
(Kolberg 55: 117.493;  Ukraina Zakarpacka)

Pojawia się tutaj również wąż. Do tego zespołu należy także cytowana pod  1.3.6. piosenka
Witer bude, moroz bude / rozwywaj  sia suhyj dube... (Kolberg 36: 86.154; Wołyń). Uschnięty wierzchołek drzewa, suche drewno oraz wąż u stóp drzewa dają razem pełny obraz Drzewa Świata.

1.3.23. Następny przykład potwierdza Katičiciową rekonstrukcję podwojonego Cudownego Drzewa z woda i czarnymi gronostajami przy korzeniach oraz z pszczołami i ptakami w środku drzewa (patrz Katičić 1989: 89 i n.) Ponadto ukazuje on obszerniej w porównaniu z przykładami Katičicia, w których jedno drzewo skarży się przed drugim na swoje nieszczęście, że tutaj już w tekście prasłowiańskim drzewo szczęśliwe i nieszczęśliwe są sobie przeciwstawione:

Nie jedź, swatuchno, późno w dorohu,
budiesz noczewati w zeleneńskoj dubrowi;
postiłku słati z zielonoho zielja,
postiłku słati z zielonoho zielja,
poduszeczki kłasti z powinoho pierja.
Nie stanowisa pod jedlinoju,
bo jedlina dieriewo nieszczasliwoje,
nieszczasliwoje i niewrodliwoje:
z korienia jeho to woda podmyła,
z sierediny jeho żowna probiła,
a z wierchu jeho chwila złomiła.

Stań sobi, swatuchno, pod sosnokoju;
sośnina dierewo szczaśliwoje,
to szczaśliwoje, to urodiwoje;
z korenia jeho czornyje soboli,
a z sierediny jeho rajskije ptaszki.
Czornyje saboli posediti choczut,
borwowyje pszczoły poletiti choczut,
rajskije ptaszki to zaspiewati choczut.
(Kolberg 52: 181.224; Białoruś)

A na onej górze,
na jedwabnym sznurze
dwoje drzewa stanęło, stanęło:
jedno jaworowe,
drugie kalinowe,
a oboje zielone:
Pod tem jaworem,
nadobny kochanek
szablecką wywija.
Pod tem kalinowem
nadobna kochanka
złotem chustkę wyszywa, wyszywa.
(Kolberg 54: 527.360; Huculszczyzna, Karpaty Wschodnie)
      
Oto scalony obraz obydwu drzew, narzeczonego, narzeczonej, szabli i złota.

1.3.24. Ważnym elementem mitu są pszczoły (patrz Katičić 1989: 89- nчeлы яpы[e]), w powiązaniu z prasł. *dvorь, *zoloto ewent. Z gośćmi weselnymi:

Za dworem, da, za nowym tiomnaja chmara,
nie jest to chmara, jaryja pszczoły.
Lecitie, pszczoły u pańskij ostrow,
zajmajtie pszczoły, dwinadcać ulijów.
Nosicie, pszczoły, sołodkije medy,
sołodkije medy, zołotyje medy, zołotyje woski.
(Kolberg 52: 88.13; Białoruś)

Pa baru, pa wieresu
rajowyje pszczułki,
a u Wasilika na kucie
szlubowyje hości.
(Kolberg 52: 252: 393; Białoruś)

1.3.25. Na koniec jeszcze przykład mokrej i zabrudzonej odzieży oraz obuwia, które przypominają kota w butach i jego upadek w wodę (por. Katičić 1987: 37):

A wynijdź-ze do nas,
a przywitajze nas,
patrz jaki ja zwalany,
sukmanka na mnie zmokła.
(Gloger [Pruski] 164)

Piosenka z okolic Kielc brzmi następująco:

nas(z) Jasieńko jedzie,
stado koni wiedzie- hej nam hej!
jeden mu się zbujał,
skocył-ci mu z dunaj,
z dunaju wyskocył,
buciki mu zmocył.
(Kolberg 18,1: 112.162 ;Kieleckie; dalej cyt. Pod 1.3.2.)

Brnięcie Jerzego przez błoto (patrz Katičić 1987: 27 i 29) znajduje wyraz w: z konika do błota (Gloger [Pruski] 1869: 186) pod 1.3.16.

Zgromadzone tutaj przykłady na istnienie elementów prasłowiańskich w folklorze polskim, jak i innych krajów słowiańskich wskazują, że prasłowiańska kultura i tradycja przetrwała w pieśni ludowej. Polską pieśnią ludową jako wyrazem tradycji zajmuje się grupa naukowców z Uniwersytetu Marii Curie- Skłodowskiej w Lublinie pod kierunkiem Jerzego Bartmińskiego; lubelscy naukowcy koncentrują się, co prawda, nie tyle na tradycji tekstów i związków wyrazowych, ile na stereotypach i symbolach bez określonych granic czasowych, ale wydany Słownik stereotypów i symboli ludowych, którego pierwszy tom ukazał się w roku 1996, potwierdza ważką rolę opisanych tu zagadnień.

1.4. Spokrewniona z prasłowiańską tradycja bałtycka

Oskar Kolberg, jeden z najznamienitszych polskich etnografów, pragnął swoimi badaniami objąć cały obraz państwa polskiego w granicach sprzed zaborów. Dlatego uwzględnił wschodnie obszary Ukrainy, Białorusi i Litwy. Jedna z zapisanych w jego zbiorze pieśni litewskich może posłużyć jako przykład na to, w jakim związku zrekonstruowanym przez Katičicia fragmentami tekstów pozostają ich odpowiedniki w tradycji bałtyckiej. Takie odpowiedniki nie tylko w istotny sposób poszerzają bazę rekonstrukcji tekstów prajęzykowych, lecz także pozwalają przesunąć te rekonstrukcje ku dalszym horyzontom czasowym. Teksty prasłowiańskie tkwią z kolei w tradycji bałtosłowiańskiej.
Pieśń litewska została oddana przez Oskara Kolberga w następującym zapisie:

Asz turiejau maţŕ brolá
didá pujkorelá,
Jis turijć bierŕ ţirgŕ,
pas tiewŕ augintŕ.
Plienu wienu patkawotŕ,
sidabru ţiabotŕ.
Kad jis jojć par szilelá, szileis trinkiejć.
Kur ŕn tminć akminelá,
aukso paţibiejć.
Ar but joti, ar nejoti,
ar auszrelćs ũaukti?
Lig iszjojau žalę girę.
iszauszo auszrele.
Ar but joti, ar nejoti, ar saulelęs łakti?
tekieję saulele.
Diewie padiek, mergužele,
adaryk wartelus.
Ir priszau biera žirgą
pri rutu darelo.
Ir paminę žalus ratus, ţirgelis po koju.
Ir iszejć merguţele,
buksztinti ţirgelá.
Atsok, mŕno merguţele
nebuksztink ţirgelá.
Kepurielć pakiliejau, su diewu mergelej.
Nebregieswos, nebmatiswos
par wisŕ ŕmţelá.
Atsisukćs pawiejziejau,
ŕnt sawo mergelćs.
Tebstowenti, tebwejząnti / par  žalę łąnkelę.[xi]

W przekładzie polskim:

Ja miałam małego braciszka, bardzo dumnego.
On miał gniadego rumaka, wychowanego u ojca.
Samą stalą podkuty,
srebrem kiełzany.
Gdy on jechał przez borek,
borek tętnił.
Gdzie stąpił na kamień
złoto jaśniało.
Czy jechać, czy nie jechać,
czy świtu zaczekać?
Nimem wyjechał z zielonego lasu,
nastąpiło świtanie.
Czy było jechać, czy nie jechać?
czy słonka zaczekać?
Nimem przyjechał do malowanego dworu,
weszło słoneczko.
Boże pomóż, dziewczyno,
otwórz wrota.
I przywiązałem gniadego rumaka
do ruty ogródka.
I zdeptał zielona rutę,
rumak pod nogi.
I wyszła dziewczyna,
postraszyć rumaka.
Odstąp, moja dziewczyno,
nie strasz rumaka.
Czapeczkę podniosłem,
bywaj zdrowa dziewczyno.
Nie spotkamy się, nie zobaczymy
przez całe życie.
Spojrzałem za sobą,
na swoją dziewczynę.
A ta stoi i spogląda
przez zielona łąkę.[xii]

Pieśń ta wyróżnia się szczególną strukturą; najpierw mówi kobieta, potem mężczyzna. W związku z podobna zasadą w jednej z pieśni ruskich:

 

Xлоnчкu uбym, Xлоnчкu uбym

вacuлькu pвum,
Oū, paнo, oũ,

Ha мoeм Bacuльku!

бeвoчкu uбym, бeвочкu uбym,
Oũ, раио, oũ,
Ha мoeм necиu noюm!

Wywodzi Katičicić, że młodzi mężczyźni i dziewczęta występują oddzielnie, jakby w dwóch półchórach, i że

[...] łatwo to sobie wyobrazić, iż w czasie uroczystości w polu takie półchóry śpiewały święty dialog boskiego rodzeństwa na przemian. W takich pieśniach  chóru tkwiły jak we wczesnohistorycznej epoce Grecji, zaczątki prawdziwego przedstawienia (und daβ man sich leicht vorstellen kann, daβ beim Fest im Felde solche Halbchöre das beilige Zwiegespräch des göttlichen Geschwisterpaares in abwechselndem Gesang vorgetragen haben. In solchem Chorgesang waren, wie in der grichischen Frühzeit, Ansätze zu echten dramatischen Vorführungen enthalten).[xiii]

Wraz z tą litewską pieśnią podany został po raz pierwszy, o ile wiadomo, przykład rekonstrukcji półchóru w języku litewskim.
Kobieta opowiada o swoim braciszku, mężczyzna o dziewczynie. Można przyjąć za prawie pewne, że to właśnie braciszek jest tym mężczyzną a dziewczyna, o której mówi, jest kobietą, która rozpoczęła śpiew; a więc że obydwie osoby śpiewające opowiadają jedna o drugiej. Słuszna jest więc hipoteza, że pobrzmiewa tutaj motyw kazirodztwa (Atsisukęs  pawiejziejau ąnt sawo mergelęs- ‘spojrzałem za sobą, / na swoją dziewczynę’), który spotkaliśmy już w przekazach słowiańskich, w wielu wypadkach zaszyfrowany, ale i często wyrażony dobitnie; por. pieśń weselną z Dobryni na wyspie Krk[xiv]:  

Pričnel ju pitat: „Čigova si roda?”
„Ne znam koga roda ni koga plemena,
Nego ča sam čula Turkinje govoreć,
Da samukradena v leti na mekoti,
V srebrnoj zipčici, zlatom povojčiciu,
Da sam ja sestrica Iva Karlovića”.
„Drago bi mi, šo da si mi ljupčica,
A još je draźe da si mi sestrica”.

Również i ten tekst ma budowę dialogową.
Wymieniony przez dziewczynę brat jedzie na gniadym rumaku ze srebrnym siodłem:

Jis turiję bierą žirgą,
pas tiewą augintą.
Plienu wienu patkawotą,
sidabru žiabotą-

‘On miał gniadego rumaka, / wychowanego u ojca. Samą stalą podkuty, / srebrem kiełzany’. Jako słowiański przykład występowania cennego siodła por.Cвяmыū храбрыũ Яsopaū, [...] клабu cвoë золomoe cябло[xv]. W chorwackich pieśniach z pochodów Jerzego młody bohater przybywa na białym koniu, etymologicznie na zielonym koniu (na zelenom konju- patrz: schr. zelenko ‘siwek’) na podwórze swojego teścia, gdzie oczekuje go jego dziewczyna:

Zelen Juraj dašao,
Na zelenom konju;
[...]
Duro ti se šeće
Po zelenom dvoru,
Na bijelon konju-

‘Przybył Zielony Jerzy, na zielonym (a więc białym) koniu; Jerzy jeździ po zielonym podwórzu, na białym koniu[xvi]Młody bohater w litewskiej pieśni śpiewa następnie, że przybył do dworu- dvăras- gdzie jego dziewczyna miała mu pomóc i otworzyć bramę- wartelus:

Lig prijojau margą dwarą
takieję saulele.
Diewie padiek, meružele,
adaryk wartelus-

‘Zanim dotarłem do pomalowanego podwórza, słońce już świeciło.
O Boże dziewczyno, pomóż mi,
otwórz bramę’.

Wprawdzie dvăras uważane jest za zapożyczenie słowiańskie[xvii], jednak wartelus (w lit. vartai, pol.’brama, drzwi’) jest pokrewnie z używanym w takim połączeniu w tekstach prasł. *vorta, odnosi się więc do tego samego prabałtosłowiańskiego słowa- klucza. Jest na to przykład, tym razem z Kujaw:

Odziń szaty nopiekniejsze,
Wyńdzi przed wrota,
jedzie do cie pieńkny młodzian cały od złota.[xviii]

  Tutaj również widać związki bałtosłowiańskie.

W 1.3.8. wspomniano, że w języku słowiańskim i litewskim wykazano pośrednio, że brat jest rumakiem. Nasz piosenka litewska przynosi jednak jeszcze dodatkowy dowód na to, że jest to rumak, który tupie: Ir paminę žalus ratus, žirgelis po koju- ‘I zdeptał zieloną rutę, / rumak pod nogi’. Właśnie w tym micie identyfikuje się brat ze swoim koniem[xix]. Tupanie po trawie znajduje zresztą dobre potwierdzenie z Polesia:

Da ne stuje bojary,
da topczyte murawku,
nożkami, ostrożkami, zołotymi podkowkami.[xx]

Tutaj niedawno wspomniani konkurenci, bojary (a więc goście weselni, gospoda svatovi i ros.  боярe[xxi]), są wezwani do deptania trawy. Ponadto poprzez napomknienie o ostrogach i podkowach czyni się tutaj  jednoznaczną aluzję do konia.
Szczególnie znaczące są dwa ostatnie słowa naszego tekstu: žalia łąkela ‘zielona łąka’. Ten związek wyrazowy stanowi etymologiczny odpowiednik prasłowiańskiego *zelena loka co potwierdza się w następującej pieśni ruskiej: Лука моя, mы, зелеиая, mpaвa мoя, шелковая! Bывебy коняя за зелеиую луку[xxii]Można więc przypuścić, że u podstaw tkwi (pra)bałtosłowiański związek wyrazowy, fragment prabałtosłowiańskiego tekstu oraz przykład na to, co zostało wcześniej powiedziane o roli etymologii w tego typu rekonstrukcji tekstu.

1.5. Tekst zrekonstruowany jako źródło

Tekst prasłowiański, którego recepcja w polskiej poezji ludowej i literaturze wysokiej będzie przedmiotem naszego zainteresowania, został zrekonstruowany, nie zaś bezpośrednio zanotowany. W poprzednich rozdziałach podjęta była próba przedstawienia czytelnikowi pewnego mechanizmu przeprowadzenia rekonstrukcji i wskazania, jaki jest jej zasięg, co więc istotnie można powiedzieć o tekście prasłowiańskim, a czego zdecydowanie nie. Należy tutaj jednak jeszcze raz podkreślić, że wyjaśnienie, jak doszło do tego, iż mamy teraz przed sobą fragmenty tekstu prasłowiańskiego, nie stanowi zasadniczego tematu tej książki. Naszym zamiarem jest przede wszystkim prześledzenie dalszego funkcjonowania tekstu prasłowiańskiego w polskiej poezji ludowej i w poezji wysokiej; nie poruszymy zatem problematyki istnienia tekstu prasłowiańskiego, bowiem poszczególne cytowane wcześniej publikacje Katičicia są tu jakby edycją tego tekstu. [...]


Prof. Jolanta Krzysztoforska-Doschek,
Prasłowiańskie źródła nowszej poezji polskiej
Kraków 2000


materiał zamieszczony pro publico bono – w celach poznawczych i edukacyjnych

[i] Krzysztoforska- Doschek 1994.
[ii] Łowmiański 1986: 239 i n.
[iii] Gieysztor 1962: 165.
[iv] O tradycji bożonarodzeniowej w tej okolicy patrz Różańska- Kokszarowa 1996:
434 i n.
[v] Tamże, 441 („Dodatek).
[vi] Iwanow, Toporow 1974: 182.
[vii] Kolberg 23: 66.
[viii] Adam Mickiewicz wykorzystał tę pieść w balladzie Lilie.
[ix] Cieścieńka- teścia
[x] Na możliwość istnienia tych związków syntaktycznych, odnoszących się do prasłowiańskiego kontekstu zwrócił mi uwagę Georg Holzer.
[xi] Kolberg 1966.53: 266.136- Kolberg stosuje tutaj własny zapis graficzny.
[xii] Tłumaczenie Kolberga. Kolberg 1966.53: 266.136
[xiii] Katičić 1989: 67-68. Por. również Katičić 1994:34.
[xiv] Patrz Katičić 1989: 63
[xv] Katičić 1990: 64
[xvi] Katičić 1987: 33 i 1990: 64.
[xvii] Trautmann 1923; 63.
[xviii] Kolberg 1961.3: 278.
[xix] Katičić 1990: 64.
[xx] Kolberg 1889: 14.
[xxi] Katičić 1989: 79
[xxii] Katičić 1992: 57.

2 komentarze:

  1. Dzięki za umieszczenie tego materiału;) mam pytanie co do odnośnika "Krzysztoforski 1957", którego nie moge znaleźć, a chciałabym dotrzeć do źródła tego tekstu. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W. Krzysztoforski "Zbiór pieśni ludowych z Olkusza i okolicy z roku 1957" w: "Olkuskie" w serii pod red. W. Waleckiego: "Biblioteka Tradycji Literackich" nr 12, Kraków 1997. Pozdrawiam.

      Usuń