sobota, 6 kwietnia 2013

Zawstydzili rodzimowierców

REFAOd 30 lat działa w Polsce Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu (REFA), niedawno ruszyła imponująca witryna www.swietostworzenia.pl integrująca i promująca chrześcijańskie inicjatywy ekologiczne w Polsce.
A co polskie środowisko rodzimowiercze robi w tej kwestii? Jak zwykle nic!
Pamiętam, jakie  zamieszanie swego czasu zrobił w tej materii pewien list otwarty; co niektórzy się oburzali na jego treść, właściwie nie wiadomo o co, inni obrażali na autora, a jeszcze inni go uznali za „zakałę” i „zaprzańca” rodzimowierczego środowiska, widząc w nim „zielonego” i „lewaka” w jednym. Też nie wiem dlaczego, bowiem przesłanie listu nic takiego nie sugeruje. Dobrze, że nie było wtedy w sieci naszego wpisu o homo neopoganach, bo jeszcze i taką łatkę przypięto by autorowi.
Mam wrażenie, że przesłanie tego listu ani trochę nie straciło na aktualności, a że przypadkiem trafiłem nań niedawno w necie, na jakimś zapadłym forum, sądzę, że w kontekście tego, co robi REFA, wart jest przypomnienia.

"List otwarty do neopogan w Polsce!
Środowiska neopogańskie w naszym kraju mimo deklarowanego kultu Natury zupełnie nie włączają się do jej obrony przed postępującym wyniszczeniem.
Aby nie być gołosłownym, oto fragment „Wyznania Wiary Lechitów”, na którym opiera się Zrzeszenie Rodzimej Wiary (obecnie Rodzima Wiara), jedno z bardziej wpływowych środowisk neopogańskich w Polsce:
  1. Lechici czczą Bogów jak wszyscy Ariowie czcząc Słońce i cały Wszechświat, Matkę-Ziemię naszą rodzicielkę i siły przyrody.
  2. W prawach przyrody stale odkrywamy boskie siły sprawcze Świata. Wszelkie życie dzieje się wedle tych praw. Podporządkowanie się im jest naszą powinnością. Wyznajemy wiarę w życie zgodne z prawami Przyrody.
  3. Słońcu, najbliższym nam ognisku hierarchicznego, nieskończonego, wiecznego i żywego Wszech-Świata, zawdzięczamy wszystko na tej Ziemi. Wraz z lądami, wodami, roślinami i zwierzętami jesteśmy Jej cząstką. Tylko człowiek jest tego świadom; przez to ciąży na nim ogromna odpowiedzialność [...]
  4. Lechickie zasady etyczne opierają się na boskich prawach przyrody [...]
  5. Działanie zgodne z przyrodą i włączanie się w wiecznotrwały rozwój Świata daje życiu każdego z nas podniosłe, uświęcające je znaczenie wykraczające poza byt jednostki i możliwości stałego doskonalenia się.
Troska o świętą ponoć dla neopogan przyrodę wyraża się li tylko w deklaracjach bez pokrycia. W licznych „pogańskich” pismach i zinach opiewane są uroki polskiej przyrody, dostojność i piękno świętych dębów, lip i buków, a tymczasem są one lekkomyślnie wycinane rękoma polskich drwali na meble czy europalety, które kupuje za grosze tak nielubiany przez naszych neopogan „żywioł germański” czy „nacja żydowska”.
Chluba polskiej przyrody „Puszcza Białowieska” wciąż nie może stać się parkiem narodowym. Tatry są stale zagrożone nieodpowiedzialnymi pomysłami w stylu zimowej olimpiady, na której zarobi zachodni kapitał, a przyroda i my poniesiemy jedynie koszty. Snobistyczne, na modłę zachodnią, elity biznesu rozjeżdżają nartami inne polskie góry, też ponoć święte. Zachodnie firmy lokują w Polsce przestarzałe i toksyczne technologie np. spalarnie śmieci, wykupują i zawłaszczają na potrzeby swoich turystów najcenniejsze przyrodniczo tereny. Autostrady pochłaniają najcenniejsze przyrodniczo zakątki, bo tak się opłaca, ale komu nam czy kapitałowi, dla którego ważny jest jedynie tani i wygodny tranzyt towarów na Wschód.
O tym wszystkim ani słowa w neopogańskich pismach, nasi „poganie” odwracają się od rzeczywistości w stronę mglistej i mamiącej przeszłości. Bawią się w przebieranki w dawnych wojów, czy prasłowiańskich kapłanów. Słuchają i grają "słowiański" black metal i bredzą coś o mieczu, dumie i honorze.
Jestem przekonany, że dawni Słowianie, których czcimy i chcemy naśladować, wyśmialiby nas, widząc to zgubne zadurzenie klechdami i bajkami w obliczu ewidentnych zagrożeń naszego najcenniejszego dziedzictwa – polskich lasów, gór, rzek i jezior. Gdzież się podziały święte gaje, gdzie podziała się wola ich tworzenia i ochrony? Łatwiej o nich rzewnie pisać i opijać się miodem na obrzędach niż naprawdę o nie walczyć.
Pamięć o chlubnej przeszłości, przodkach, tradycji jest ogromnie ważna, ale nie może być celem samym w sobie, ma dać nam siłę i moc do kształtowania dzisiejszej rzeczywistości. Zamiast tego stała się dla wielu ucieczką w świat marzeń, złudzeń i „snów o potędze”.
Tylko patrzeć jak wszędy pod świętymi dębami (o ile w ogóle jakieś ocaleją) wyrosną stacje benzynowe i agencje towarzyskie z hożymi Słowiankami, które umilać będą przerwy w podróży przedstawicielom „żywiołu niemieckiego”, a święte góry uzyskają wymarzone przez rodzimych przedsiębiorców „zaplecze turystyczne”, czyli pokryją się sztucznym śniegiem, wyciągami i knajpami dla zblazowanych narciarzy i snowbordzistów. Gdzie wtedy odprawimy noc Kupały? Ja wiem, w McDonaldzie, gdzie uraczą nas modnie wspierającym rodzimą tradycję napitkiem, najnowszą miód-colą i frytkami bez keczupu, za to z solą, bo to też słowiańska tradycja."
Tak to niestety było, a może i nadal jest. Chyba nadszedł już czas np. na SERR (Słowiański Ekologiczny Ruch Rodzimowierczy) pod patronatem Mokoszy? Ja mam apetyt na taki serr, a Wy? Zadruga naszego bloga chętnie podejmie się popularyzacji takich inicjatyw.

42 komentarze:

  1. To działaj Waść.
    Tu nie trzeba żadnych nowych ruchów, symboli czy patronów tylko solidnej roboty. A zakładanie czysto rodzimowierczego ruchu eko to zamykanie się we własnym sosie. Ilu nas rzeczywiście jest? 2 tysiące?
    Środowisko rodzimowiercze to przekrój polskiego społeczeństwa a nie żadna elita, stąd duża ilość nieaktywnych jednostek.
    A tych kilku działaczy co i tak starają się jak mogą nie pociągnie wszystkich tematów.

    /Wkurwigniew

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My działamy, a ty tylko jałowo komentujesz i popisujesz się wulgarną ksywką. I nie chodzi o "zamykanie w sosie", ale wsparcie tych co już to robią, z szyldem czy bez, a nie nabijanie się z nich, jak to się przyjęło wśród rodzimowierczej braci.
      Działacze tematów nie pociągną, bo w ogóle zajmują się niewłaściwymi. Przyroda to wdzięczny temat i na czasie, nie nasza wina, że działacze na to leją, bo wolą np. rozkminy jakie rzemyki mieli woje w XI w.

      Usuń
    2. Lecz o ile dobrze pamiętam ostatnio w Łodzi powstał nowy jakiś tam klub, w ktorego założeniu Szanowny Czytelnik brał udział. I wtedy było wszystko ok, nic że kolejna dziwaczna hybryda pięciu panów o wzniosłych marzeniach o "nowej Polsce". ale ruch eko już w ząbki gryzie... fajnie jest nieść sztandar na przedzie Miły Czytelniku, jak pokazują foty ;)

      Usuń
    3. Piękne i dosadne jest "Wkurwigniew"!

      Usuń
  2. Wkurwigniew dobrze gada!!! Jak ci Wiedmir źle z rodzimopwiercami po drodze, to po co to całe gadanie - od razu zapisz się do tego katolickiego REFA i cześć pieśni... Stawiasz jakieś tezy pod bliżej nieokreślonym pseudonimem i wielki zielony ekodziałacz się znalazł. A ile razy osobiście przeszedłeś się do lasu pozbierać śmiecie po zwykłych ludzkich mętach, będących reprezentantami zdemontowanego przez katolicyzm społeczeństwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze czyli co? Potwierdza, że rodzimowiercy to margines, który sam nie wie czego chce? A tezę stawiam konkretną - rodzimowiercy jeżeli chodzi o stosunek do przyrody są hipokrytami. Nawet antropocentryczni katolicy są od nich bardziej zaangażowani, nie wspominając o skuteczności.

      Usuń
    2. To że rodzimowiercy stanowią zdecydowaną mniejszość to żadne epokowe odkrycie - to fakt. Walczą przede wszystkim o swe własne przetrwanie w świecie, którym przyrodą odpowiednio winny zająć się stosowne ministerstwa i podległe resorty... A że tego nie robią? Pewnie zawdzięczamy to faktowi że 90pare% polskiego społeczeństwa to katolicy tacy jak w REFA. A skro wg ciebie są oni "bardziej zaangażowani, nie wspominając o skuteczności" to po co tu na nas tracisz czas wypisując te swoje farmazony? Bo pewnie w kwestii hipokryzji znasz ją z autopsji, w doczynieniu z katolickimi organizacjami z rodzaju REFA?

      Usuń
    3. Własne przetrwanie - tylko tyle mają do zaproponowania Polsce rodzimowiercy? Doprawdy żałosne wobec ich wiary w przedwiecznych Bogów. Może by tak ruszyli dupska i napisali choćby najmarniejszą petycję do ministerstwa w obronie jakiegoś dębu, świętego gaju? Jeśli chcą być zauważeni i wiarygodni, bo jeśli nie, niech dalej się bawią neopogańskie jasełka.

      Usuń
    4. Najpierw trzeba zadbać o własne istnienie, a potem sobie można inne propozycje po 30 latach działalności wysuwać. CO natomiast do ruszenia dupska - to może sam byś się zastosował do swojej rady i zamiast pisać co ktoś inny powinien robić, przeszedł się do lasu i przynajmniej worek śmieci wyzbierał? Bo wydawało mi się że nie chodzi o bycie zauważonym ale o czyste pola, łąki i lasy.

      Usuń
    5. To to dbaj, z Bogiem - jakim tam chcesz :)

      Usuń
  3. > My działamy

    To znaczy, kto? Konkretnie?

    > a nie nabijanie się z nich, jak to się przyjęło wśród rodzimowierczej braci

    Pewnie twój materiał jest pełen merytorycznych treści.

    > Przyroda to wdzięczny temat

    Wiara to nie kwestia "wdzięczności tematu"...

    - Trabaton

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czym jest dla ciebie wiara? Powrzaskiwaniem "Sława!" na obrzędach? Czy jakaś praktyka życia z niej wynika? Jak się czci naturę, to powinno coś z tego wynikać, a jeśli nie, to żadna wiara tylko zabawa w przebieranki historyczne z domieszką fantasy.

      Usuń
    2. Tutaj kwestią zasadniczą nie jest czym jest dla mnie wiara, ale czym jest ona dla ciebie (w końcu to ty tu wysmażyłeś jakiś cienki arcik). Ale skoro spytałeś - z pewnością nie jest nią bezkrytyczne podejście do rzeczywistości. Nie wiem tylko czy jesteś w stanie to ogarnąć skoro dla ciebie rodzimowierstwo ogranicza się do "czczenia natury"... Helooooooou?

      Usuń
    3. Nie odwracaj kota ogonem, coś wynika z twojej wiary dla przyrody czy nie? Jeśli nie, to czym się bulwersujesz? Zmykaj do kumpli, jasełka przy ognisku czekają, niedługo Kupała, będzie można się miodu przy ognisku i piwska opić. W czym problem? Tak samo grilluje 90% Polaków, tyle, że w dresach, a nie giezłach z wyszytą swastyką :)

      Usuń
    4. Problem w tym, że bzdury wypisujesz i się z tym obnosisz w innych miejscach w sieci. A co do mojej wiary to za przeproszeniem g. ci do tego bo nie masz na ten temat zielonego pojęcia, a "najlepszą" opinię o własnej osobie dałeś choćby w powyższej wypowiedzi.

      Usuń
    5. Pojęcie o swojej wierze najlepsze sam wystawiasz. Mało "zielone" jak na razie.

      Usuń
    6. Ile ty masz lat synek?

      Usuń
  4. Buachacha

    > Od 30 lat działa w Polsce Ruch Ekologiczny św. Franciszka z Asyżu (REFA), niedawno ruszyła imponująca witryna www.swietostworzenia.pl integrująca i promująca chrześcijańskie inicjatywy ekologiczne w Polsce.

    To dwa razy dłużej niż najstarszy powojenny rodzimowierczy związek wyznaniowy i dopiero "niedawno ruszyła imponująca witryna www.swietostworzenia.pl integrująca i promująca chrześcijańskie inicjatywy ekologiczne w Polsce"??? A czym konkretnie wykazali się do tej pory? Ile kasy w miedzy czasie odprowadzili do swej nadrzędnej komórki organizacyjnej w Watykanie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytaj sobie historię REFA ignorancie, www.swietostworzenia.pl jest ich nową, kolejną witryną. A rodzimowiercy nawet byle eko-bloga nie stworzyli, a praktycznie nie uchronili przed ścięciem nawet jednego dębu - świętego ponoć dla nich. Za to ekolodzy 20 lat temu działali żwawo p-ko wycince dębów w Puszczy Białowieskiej.

      Usuń
    2. > A rodzimowiercy nawet byle eko-bloga nie stworzyli, a praktycznie nie uchronili przed ścięciem nawet jednego dębu - świętego ponoć dla nich. Za to ekolodzy 20 lat temu działali żwawo p-ko wycince dębów w Puszczy Białowieskiej.

      Sam jesteś ignorant skoro zakładasz, że kwestii Puszczy Białowieskiej nie działali również rodzimowiercy... No ale jak ktoś nie potrafi zachować stosownych proporcji...

      Usuń
    3. Podaj konkretny przykład ich działalności, choćby najmniejszy.

      Usuń
    4. Podam jak się zjawisz osobiście na jednym z naszych otwartych i publicznych spotkań. Nie specjalnie interesuje mnie bowiem internetowe gawędziarstwo.

      Usuń
    5. To po co w internetowym gawędziarstwie uczestniczysz, zmusza cię ktoś?
      Nie podasz, bo to jakaś tajemnica? Czy po prostu wstyd, że nie ma się czym pochwalić?

      PS
      A gdzie i kiedy macie to spotkanie?

      Usuń
    6. Każdy związek o swoich świętach zapowiada na swoich stronach interentowej. Cytowałeś fragment Wyznania Wiary Lechitów RW a masz problem ze znalezienia tego?

      Usuń
    7. Na stronach którego związku mam szukać? Tyle ich jest, że można się pogubić.
      I czy do święta dopuszczacie profanów, to jednak co innego niż "otwarte publiczne spotkanie"? Można przyjść z kamerą?

      Usuń
  5. wydaje mi się, że gorączce dyskusji zatracamy główny wątek. wszyscy jesteśmy za ekologią. to co Wiedmir podkreśla - to że w gros wypadków na zapewnieniach się kończy. ethos woja to piękna sprawa, ale czy mamy się dać prześcignąć chrzescijanom w trosce o przyrodę? c'mon - to ONI mają być lepsi od nas? a zaciekła reakcja dowodzi raczej tego, że oponenci artykułu czują na sobie odpowiedzialność i wiedzą, że w tej kwestii zawiedli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W końcu ktoś zrozumiał o co mi chodziło, szacun!
      A może zrozumiał, bo po prostu mnie zna i wie jakim mam "entuzjastyczny" stosunek do katoli ;)

      Usuń
  6. Właśnie wróciłem z moczarów, witając pierwsze roztopy i żurawie... Wieczorem zaś kajakarza płynącego Wisłą przez Płock w zacnej idei. Jest po północy i co widzę. Jakiś anonim i '' wkurwieniec atakujy nasz blog za fakt, że Wiedmir opisał fakt, który jest totalnie niezauważony przez środowisko rodzimowierców... A mianowicie ochronę przyrody! Przecież to są fakty. Mogę z premedytacją przyznać się do tego, że jestem ekologiem i w kilku akcjach miałem zaszczyt uczestniczyć w ochronie przyrody. Nigdy nie spotkałem w nich zdeklarowanego rodzimowiercy i poganina- jakby się tego wstydzili ! Nigdy! Żałosne jest to, że ci, co zaatakowali Wiedmira swój upust emocjom powinni zwrócić przeciwko tym, co tę naturę, sędziwe dęby i uroczyska dewastują. A nie wylewać pomyje na kogoś, kto miał odwagę poruszyć fakt ignorancji środowisk neopogańskich na fakt ochrony przyrody. Tego po prostu nie rozumię!!!
    Może byście coś konkretnego zrobili zamiać psioczyć na gościa, celowo uwypuklając tę białą plamę na honorze Pogan...
    Przyznam, że jestem zdegustowany. Potraficie tylko krzyczeć zamiast czynić pozytywistyczną pracę na rzecz ochrony ojczystej przyrody.

    OdpowiedzUsuń
  7. Gwoli wyjaśnienia zanim i na mnie wylejecie tony fekaliów - przez cztery lata wydawaliśmy w Płocku miesięcznik promujący neopoganizm, ochronę przyrody oraz opis grodzisk Mazowsza. Za własne pieniądze w latach 2000-2005... Wiem, że to niewiele ale coś się robiło. I tyle mam do powiedzenia. Pisać mi się nie chce... Zaściankowość polskich narodowców i środowisk rodzimowierczych po prostu mnie poraża...

    OdpowiedzUsuń
  8. I piszę to czując się tym narodowcem i rodzimowiercą. Co do kościoła jako takiego już mnie ty ''drogi'' anonimie odstręczyłeś. Bo z chęcią bym przyjechał na ten wasz ''zlot''. Wysłuchać waszych oburzeń a może i pięści na moim pysku. Cóż, może to i byłoby nawet wskazane- ale w uczciwej dyskusji i na otwartym polu... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bo polscy rodzimowiercy wolą najeżdżać na kler, na chrześcijan, podniecać się tym, jak to fajnie się żyło za Świętopełka oraz cieszyć obrazkami i tym jak ktoś wspomina o potędze Słowian, agie robią, by zasady wprowadzać w życie (wolą dyskutować o zasadach, ale nie daj bog, by ktoś im mówił o przestrzeganiu tych zasad, bo wtedy zachowuje się jak chrześcijanie). Zapomnieli, że cywilizacja się kopsnęła do przodu przez te 1000 lat z okładem.
    Polskie rodzimowierstwo to raczej new age, religijne hipsterstwo niż prawdziwa wiara i religia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabrzmi, to jak „herezja” dla niektórych, ale za „prawdziwszego” rodzimowiercę uważam katolika a zarazem działacza ekologicznego, niż biernego, obrzędowego miodopija, który nawet śmieci i butelek nie potrafi posprzątać po „pogańskiej” imprezie w lesie. Ważne są czyny, a nie jałowe ględzenie i historyczne przebieranki.

      Usuń
  10. Wiedmir jak się nie orientujesz to zamilcz Rodzimowiercy nie muszą zakładać własnego ruchu EKO wystarczy, że działają w już istniejących.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się orientować w czymś co nie istnieje, tudzież jest tajne/poufne. Oświeć nas - ignorantów, gdzie tak intensywnie działają i co robią? Chętnie napiszemy o tym na blogu.

      Usuń
  11. Witajcie!

    Jako, żem zwykła dolewać oliwy do ognia kilka kropli nie omieszkam i tutaj upuścić. Ja także, jako ta co prawda świeżo stąpająca ale zrównoważona kobieta w wieku 30 lat poprę Wiedmira. Doświadczenia mam dużo, widziałam życie ludzi od "exploitów" po ówczesnych punków ba, nawet hipsterów... Obserwuję teraz i celowo nazwę to "subkulturę rodzimowierców" i z przykrością potwierdzić muszę, że Wasze powyższe wypowiedzi (kieruję tekst do tych młodych lub mniej i napalonych) utwierdzają mnie tylko w teorii że jest to dla Was odskocznia od rzeczywistości. Jest to o tyle niebezpieczne, że na wielu forach wypowiadają się także idioci (umówmy się, że nazwę rzeczy po imieniu) propagujący nacjonalistyczne wywody, profilami swoimi sugerują także przynależność do skinheadów, a sposób w jaki się wypowiadają jest tak samo agresywny i zażarty. Zupełnie mi się to nie podoba, że tacy ludzie zabierają głos i najczęściej powodują "zadymę" - potem niestety to kojarzy się ze Rodzimowierstwem. Świadczyć to może także o zamkniętym umyśle i ograniczeniu. Przytoczę także pewne wydarzenia, kiedy to nawoływałam do stworzenia takiego ruchu moich znajomych tzw "zielonych" kilka lat temu. Ten schemat zawsze działa tak samo - ubiór, koncerty, wino, emblematy... hasła... dużo pustego kłapania szczęką (brzmi znajomo?)- zostałam sponiewierana, ponieważ chciałam zmącić ich rzeczywistość, iluzję. Prosiłam o działanie w tym, co deklarują... niestety boleśnie się przekonałam, że chodzi tylko o pozory i zwrócenie na siebie uwagi. Taka inność dawała im siłę i poczucie zajebistości. Teraz są zgredzikami, bądź nie żyją bo albo w tym swoim punkowaniu się zaćpali, pozabijali albo żona ma ich pod pantoflem - a zdjęć z dawnych czasów wstydzą się pokazywać. Oczywiście byli to wyznawcy tzw Anarchii, chyba tylko jedna para nie wzięła ślubu kościelnego, reszcie mama kazała. Czy wystarczająco i jasno napisałam, a każdy sobie sam porówna? Panowie, co Was tak uderza w tym liście? To, że ktoś wymaga i przede wszystkim prosi o wypełnienie deklaracji? Ja jestem za, jest nas troje. Jeśli udałoby się zawiązać porozumienie i kilka szczegółów można szukać pomocy i współpracować z innymi ruchami. Takie akcje środowiskowe mogłyby zawiązać ściślej związki między ludźmi na danych obszarach i na pewno przyciągnęłyby uwagę innych ludzi. Nie musi się to zaczynać i kończyć na zbieraniu odpadów w lasach i przenoszeniu żab. Jeśli w szeregach są ekolodzy, środowiskowcy... Na pewno mają specjalizacje - można pisać wnioski, propozycje do sejmu... Zająć się także "grubszymi" tematami. Ale tutaj trzeba chcieć, a nie kłapać puste słowa. Miłować się siebie mamy wzajemnie i dokoła, nie wojować - jedno my w końcu, czy beton już tak bardzo oddzielił Wasze stopy od Matki Ziemi?

    Sława!
    Zora

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za sensowny komentarz, trafiłaś w sedno.

      Usuń
    2. Jakoś nie znajduję w komentarzu sedna. Żadnego. A studiując artykuł i wszystkie komentarze nie mogę wyjść ze zdumienia. Kolizja w komunikacji za kolizją.
      Autor zachęca do proekologicznej postawy - w pełni wspieram. I większość, jak wynika z komentarzy.
      Autor robi jednak coś więcej. Zarzuca rodzimowiercom postawę forumowych gadaczy olewających problemy ochrony środowiska.
      I tu problem. Środowisko autora, nieciekawe jak się wydaje (śmieci w lesie po spotkaniach, brak działań proekologicznych) rozciąga na całe środowisko. Uważam, że się myli, wielu komentatorów także daje temu wyraz.
      Problemem są z jednej strony różne środowiska, z drugiej obdarzanie złymi postawami środowiska autora innych.

      Komentatorka Zora zderza to dodatkowo z kolejnymi subkulturami młodzieżowymi i, co śmieszne, oczekuje od środowiska "koncertowego", że zmienią swoje zainteresowania na diametralnie inne - industrialy jeśli wziąć pod uwag stosowaną technikę, typowo miejski produkt - koncert; na ciszę, spokój, ekologię. Nie odmawiając miłośnikom cięższego brzmienia ekologicznej wrażliwości uważam, że to trochę jak zachęcać leśników do budowy rakiet, czy poetów do pracy w warsztacie ślusarskim. Indywidualnie, można się interesować jednym i drugim ale to, że są to różne środowiska raczej nie powinno dziwić.

      Wracając do meritum. Twierdzenie, że rodzimowiercy (jako grupa, czyli wszyscy czy większość) są śmieciarzami, osobami bez ekologicznej wrażliwości, że nie podejmują działań na rzecz naturalnego środowiska jest obraźliwe dla wszystkich tych, którzy postępują odwrotnie. I to starają się w komentarzach przekazać. Wyraźnie piszą o przykładach działalności w różnych formacjach.

      Autor, z nagła odkrywszy ekologię, nie szuka bratnich dusz w tej dziedzinie by się zorganizować, lecz obraża wszystkich zainteresowanych (czyli podejmujących już działania proekologiczne) oczekując, że gremialnie zechcą z nim działać na tym polu. Do tego formalizując tę działalność. Nieumiejętność komunikacji skazuje pomysł na niepamięć (zaniechanie lub wegetacja).

      I jeszcze do Zory. Subkultury są różne. Te, które wymieniłaś, niezbyt proekologiczne. Ja pamiętam starsze, np. hipisów. Jako jedni z pierwszych zwracali uwagę na ochronę środowiska. Wielu z nich szukało zatrudnienia, swojej drogi życiowej, w kontakcie z przyrodą. To raczej oczywiste, że nie wszyscy. Jeśli masz parcie na organizację nowej struktury to nie rekrutuj członków wśród ludzi deklarujących inne zainteresowania - koncerty, anarchiści, naziole itp. Rozsądniej byłoby ich poszukać w środowiskach co najmniej deklarujących szacunek dla przyrody. Np. wśród rodzimowierców. Mnie to wychodzi.
      Wnioski do sejmu mają znaczenie w krytycznej sytuacji przeciwstawiania się czemuś, jak np w sprawie doliny Rospudy. Na co dzień lepsze są wnioski stowarzyszeń o finansowanie unijne na projekty dla lokalnej społeczności połączone z ochroną środowiska. Z praktyki wiem, że dużo ich przechodzi. W tej chwili piszemy kolejny z takich wniosków i sądzę, że przejdzie bez problemu. Swego czasu, niezależnie ode mnie, moja córka pisała podobne projekty i te z wyraźnie zaznaczoną ekologią dość łatwo przechodziły. Sądzę, że doświadczenie miała porównywalne z tobą, jest raptem trzy lata starsza.
      Autorowi raczej nie wyjdzie. Rozpoczęcie stawiania problemu, wokół którego chciałby znaleźć popleczników, od obrażania ich, to kompletne nieporozumienie. Myślę, że chcący działać zrobią to ale nie z kimś, kto bez dania racji zaczyna od jechania po nich jak po burej kobyle.

      Tak na marginesie, z ciekawości chciałbym zapytać: w ile organizacjach aktywnie i formalnie (członkowie, zarząd stowarzyszeń, fundacji? Bo z tekstu art. i komentarza wnioskuję raczej o niewielkim zaangażowaniu. A przynajmniej nie takim, które upoważniałoby do krytyki innych.

      Usuń
    3. Autor wpisu, czyli ja, pokazuje hipokryzję tzw. rodzimowierców w kwestii ochrony środowiska i podaje kontr-przykład REFY, wskazując, że katolicy jednak coś robią (abstrahuję od skuteczności), choć na „sztandarach” ochrony przyrody wypisanej nie mają, wręcz przeciwnie. Przypominam – Katolicyzm głosi skrajny antropocentryzm, a nawet teocentryzm, w przeciwieństwie do rodzimowierczego – powiedzmy – biocentryzmu.
      Autor nikogo też nie obraża, tylko cytuje list, w którym ktoś kiedyś poruszał ten problem, jako przykład, że do dzisiaj nic się w tej materii nie zmieniło.
      A wracając do sedna sprawy, czyli ekologicznej bierności, mocnych w gębie (klawiaturze – sądząc po ilości komentarzy) rodzimowierców, nadal nikt z nich nie podał choćby najmniejszego przykładu konkretnego działania, które skojarzyłoby rodzimowierców z ochroną środowiska. W zamian odbieram same połajanki i ogólniki, co tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że na niwie ekologii rodzimowiercy kompletnie nie istnieją. Niektórzy może się w coś angażują prywatnie, ale jako grupa religijna kompletnie się nie liczą.
      Być może, ta hipokryzja właśnie powoduje, że nikt ich nie traktuje poważnie, bo jaką wartość ma wiara, która pisze sobie górnolotne zasady, a potem je ignoruje.
      Do takich ocen mam prawo, nawet gdybym nie kiwnął palcem w bucie w kwestiach ekologicznych. Moje zaangażowanie w ochronę środowiska lub jego brak nie ma najmniejszego znaczenia dla mojej oceny rażącej niekonsekwencji deklaracji ideowych polskich słowiańskich neopogan z praktyką. A że komuś się to nie podoba, trudno, ja nikogo siłą do czytania bloga nie przymuszam.

      Usuń
  12. A dopisać jeszcze żem chciała, że bardzo trafna ta ich inicjatywa - nie latają medialnie jak Greenpeacowcy tylko po cichu opowiadają, szkolą, pomagają. Nie tylko lasy i łąki, także zabytki! Jako wyznawcy naszej wiary także możemy ubiegać się, aby nasze wierzenia oraz zachowany dobytek objąć ochroną, jako dobro kultury. W momencie kiedy takie działania nabierają mocy prawnej, wszystko może się już dziać - co tylko chcemy. Ale chcieć trzeba ;-)

    Zora

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy bardzo chętnie ustosunkuję się do Twojej wypowiedzi jednak zmuszony będziesz chwilę na to jeszcze poczekać...

    Tymczasem zabawny news:

    http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,13824179.html?fb_action_ids=10201138046641258&fb_action_types=og.likes&fb_source=other_multiline&action_object_map={%2210201138046641258%22%3A527894643918871}&action_type_map={%2210201138046641258%22%3A%22og.likes%22}&action_ref_map=[]

    Nie omieszkam tego wkleić komu trzeba ;-)

    Zora

    OdpowiedzUsuń
  14. Uprzejmie proszę o przeczytanie i poparcie petycji zamieszczonej na stronie:

    http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=11654

    Z góry dziękuję!


    Rafał Kopko - Orlicki

    OdpowiedzUsuń