piątek, 22 marca 2013

Pogaństwo i szarlataństwo czyli E.T. a sprawa polska


Film rosyjski. Lektor z nienaganną dykcją tłumaczy: „Rosja czyli Rasenna. Rasenna to Etruskowie. Stąd łacińska Ruthenia, stąd angielskie Russia, tak wywodzi się nazwa Rosji…” A im dalej tym ciekawiej. Dowiadujemy się o imperium Aryo-Słowian przy granicy chińskiej. Przodkowie Słowian przybyli tam z innej planety. Gotowi na totalny odlot? 
Tri!.. Dva!.. Adin!.. Start!
Słowiańszczyzna jest tym obszarem, który ma niewątpliwe szczęście nie posiadać żadnego autentycznego wykładu mitologii. Co prawda kiedyś prawdopodobnie taki wykład istniał, lecz u progu nowożytności zaszedł skuteczny proces odcinania od korzeni. Piszę, że jako Słowianie mamy niewątpliwe szczęście, gdyż otwiera to przed nami szerokie pole do popisu, z którego z iście słowiańską fantazją korzystamy. Z jednej strony mamy bowiem naukową, nierodzimowierczą, konserwę, która nie potrafi porzucić XIX wiecznych metod badawczych, i która dla świętego spokoju woli uzasadniać założoną z góry tezę, że Słowianie mitologii nie posiadali. Z drugiej natomiast strony posiadamy całkiem szeroką rzeszę wskrzesicieli starych wierzeń, którym pragnę poświecić ten artykuł, jako wyraz mego dla nich hołdu.
Ci ludzie lub raczej ich liderzy, nie zważając na naukę, dążąc do rekonstrukcji, często na przekór całemu światu  w swym dziwacznie pojmowanym pędzie do powrotu do dawnych wierzeń są gotowi udowodnić tezę, iż i Koziołek Matołek pochodzi w prostej linii z mitologii naszych przodków. Tacy prorocy dzielą się z grubsza na dwie szkoły: pierwsza grupuje starszych już panów, którzy twierdzą, że z dziada pradziada zachowano w ich rodzinach „czysty przekaz”, że w blokach budowanych za Breżniewa i  Gorbaczowa skrzętnie kultywowano dawne wierzenia, a obrzędy odbywały się w najtajniejszych miejscach, jakimi były zagajniki nieopodal bloków lub torów kolejowych, czego dowodem mają być widoczne tam do dnia dzisiejszego porzucone butelki.
Druga szkoła grupuje tych, których życie przebiega od jednego olśnienia do drugiego, więc z tej ciągłej iluminacji tkwią w prawdziwym stuporze. Zatem by rozładować swą frustrację zalewają Internet sążnistymi elaboratami, gdzie wszystko się składa i pasuje z taką prostotą, że aż przychodzi tylko przetrzeć oczy ze zdumienia, że zastępy antropologów, archeologów, etnologów i etnografów, wreszcie historyków, socjologów a nawet ekonomistów z całej Słowiańszczyzny do chwili obecnej na tak banalne fakty nie wpadło! Obie te szkoły – nazwijmy ich mentiorami – posiadają już całkiem pokaźne zastępy swych popleczników, którzy w głodzie uwierzenia w cokolwiek, gotowi są uwierzyć w co popadanie, jeśli ktoś im to poda na tacy i podeprze autorytetem „czystego przekazu” czy to od przodków, czy to bezpośrednio do Bogów. 
Chciałoby się  krzyknąć za Husem: O, sancta simplicitas! O święta naiwności! Gdyby nie fakt, że wszyscy musimy ponieść ciężar winy. Do chwili obecnej słowiańska przeszłość na lekcjach historii jest traktowana jako dopust boży, a wydarzenia nauczane są dopiero od misji Cyryla i Metodego. Na rynku polskim brak jest nowszych publikacji, gdzie ta tematyka jest poruszana, poza ściśle naukowymi, niskonakładowymi. Skąd więc ma młody adept Rodzimowierstwa czerpać swą wiedzę? Tym łatwiej wpada w pułapkę owej radosnej a nieodpowiedzialnej twórczości naszych rodzimych proroków, co swą wiedzę czerpią wprost z dzieł Tolkiena i komiksów o Thorgalu.
Zaraz obok osób posiadających czysty przekaz umieściłbym tropicieli wszelkich tajemnic, którzy każdy temat sprowadzą do Słowian. Więc wiadomo, iż to słowiański język ukryty jest na dysku z Fajstos, który to fakt utrudnia odczytanie go od przeszło stu lat. Niezrozumiałe napisy w rzymskich katakumbach to efekt nocnych misteriów naszych przodków, jak to i współcześnie czasem w sobotę rano można i naszych murach spostrzec. W dodatku Wodan, jak wiadomo, był słowiańskim bogiem wód czczonym przez Wandalów-Wądołów jak to nam zawłaszczona przez Irańczyków (obwiesie, no!) Awesta-Obwiesta przekazuje.
Przy nich zaś stoją w zwartym szyku zwolennicy odkrywania wszelkich "ukrytych faktów", które to mistyfikacje gotowi są przyjąć za prawdę, jeśli ma to zdjąć z nich podstawowy obowiązek ludzki – myślenie. Tu więc należałoby wrzucić zusammen do kupy: Księgę Welesa, Priliwickie Idole, Kamienie Mikorzyńskie, Rękopisy Prokosza i Zielonogórski. Indolencja ich obrońców jest tak rozbrajająca, że jak podrzuciłem im, iż Rękopis Prokosza znaleziono na śmietniku na Hradczanach, wzięli to na serio i od razu zdobyłem wśród nich uznanie jako specjalista w tej dziedzinie.
H.Bosch,
Statek szaleńców
Takie płody ducha, będące efektem trudności w intelektualnym wzwodzie swych autorów krążą w Internecie i przydają nam doprawdy mało chwały. Przez historyków i archeologów klub rodzimowierczy jest coraz bardziej traktowany jako majówka wariatów, gdzie każdy się przebiera w co chce i każe się nazywać co najmniej drugim Masławem. Ponieważ proces ten jest dopiero w stadium wykluwania, być może za jakiś czas doczekamy się prawdziwego Peruna lub Welesa, (będzie to już stadium termalne) który oblekłszy się w ciało jakiegoś błogosławionego szczęśliwca zechcą wróżyć nam z fusów, oczywiście za dobrowolną opłatą?
Religioznawcy podchodzą do przytoczonych wyżej faktów spokojniej. Wszak znane są liczne i dość kontrowersyjne wyznania jak kult cargo czy kościół ufitów na ziemi; kongregacja z Niemiec głosząca, że ziemia co prawda jest kulą, ale umieszczoną w innej kuli, która jest mniejsza (tak, tak!); związek wyznaniowy, który w swych oficjalnych pismach głosi, że ludzie się lubią lub nie lubią w zależności jakie napięcie elektryczne w nich płynie i inne. Z całej tej czeredy najsympatyczniej wychodzi kościół pastafarian, bo to co robią, czynią z szelmowskim uśmiechem, u nas zaś regułą jest zakładać błazeńskie czapki i do tego stroić poważne miny do publiki w oczekiwaniu na  oklaski.
A propos kultu cargo, czyż nie jest on podobny do kultów szerzonych przez owych rodzimowierczych proroków? Wszak i u nas PRAWDĘ coraz bardziej zastępuje perkal i paciorki, daje się ludziom, co chcą – towar w krzykliwym opakowaniu w dodatku po zniżkowej cenie na intelektualnej wyprzedaży, doprawdy, czasem po cenie złomu!
Do całej tej rozśpiewanej a bezrefleksyjnej hałastry doliczyłbym jeszcze zwolenników noszenia długich „słowiańskich” bród i mieszkania głęboko w tajdze. Ci ostatnimi czasy stali się dość popularni, bo nawet władze Federacji Rosyjskiej znane z swej pobłażliwości wobec wszelkich nacjonalizmów w końcu wzięły się za towarzystwo.
Przy okazji wyszły na jaw składy broni. Ten fakt zapoczątkował pewną popularność owej grupy w naszym kręgu, jako pierwszych „męczenników za wiarę”, choć oficjalnie osoby, które się za nimi ujęły, głoszą pogardę dla chrześcijańskiego kultu męczennictwa i przegranej. Przy okazji rewizji w siedzibie sekty wyszły i inne sprawki, jak hajlowanie przez zwolenników tegoż proroka pod hitlerowskimi sztandarami z czasów II wojny. To już doprawdy przesada: ich ojców i dziadów zwolennicy Hitlera gazowali setkami, a owi „prawdziwi biali” Rosjanie głoszą kult i uszanowanie dla oprawcy swego narodu!




Odrębną zaś sprawą są liczne jednostki, dla których Rodzimowierstwo jest świetną okazją do zbijania kapitału na naiwnych, oferując im szeroki zakres swych usług: świecowanie uszu metodą „starosłowiańską” (najlepiej rano na godzinę przed jedzeniem), palenie ziół oczyszczających słowiańską aurę (majeranek – paczuszka za 40 zł), masaż słowiańskim gongiem (dawniej był tybetański, ale że to Tybetańczycy to od „nas” przejęli to fakt bezsporny), wreszcie słowiańskie taroty, których wynik dobrze jest podeprzeć wróżbą z runów, lub uderzeniem astralna energią na odległość (przy tej usłudze konieczne jest podanie dokładnego adresu zamawiającego tak, by energia omyłkowo nie uderzyła w mieszkanie np. jego sąsiada).
Gdy się czyta takie bzdury, to oczywiście można tylko wzruszyć ramionami i powiedzieć „łotr głupca wyciska” ale taki oczajdusza ma więcej oleju w głowie niż wyżej wymienieni prorocy nowej wiary. Toć on to robi dla kasy, tamci gotowi są i za darmo biegać po mieście i rozrzucać ulotki, dopóki nie dopadnie ich rodzina i nie poda im zapomnianej porcji leków.   
Co do wszystkich owych fantastycznych teorii dotyczących Słowian od programowania komórkowego naszych przodków, przez ich święte pisma jak Obwiestę czy Księga Welesa po ich marsjańską ojczyznę trzeba wyraźnie podkreślić, że w Polsce ten problem nie istnieje! Strony głoszące zaś takie teorie w języku polskim to oczywiście w zamierzeniu swych twórców żart, groteska, przekomarzanie się z publicznością, parodia pseudonaukowego slangu głosicieli owych nieziemskich teorii. Swobodne żonglowanie faktami poparte obfitym lecz równie dowolnie dobranym materiałem ikonograficznym w rzeczywistości ma odsłonić miałkość tych konceptów, ich wtórność, małpie naśladownictwo nauki.
Grafika zamieszczona na jednym z forów rodzimowierczych,
jak najbardziej na poważnie,jako przedstawienie mitu o "Bodzie i Lelu".
Niestety takiej facecji z podwójnym dnem młodsi czytelnicy nie zawsze potrafią odczytać. Później z powagą wygłaszają takie sądy stając się nieświadomie w dwójnasób ofiarą dowcipu: raz, że uwierzyli; dwa, że na serio sprzedają to innym. Oczywiście numer ten tym śmieszniejszy, że działa z opóźnionym zapłonem…
Wszystko to o czym piszę to wypadkowa naszego postmodernistycznego świata, bolesna, że godzi w ideę nam drogą. Kilka dni temu media doniosły, iż jakiś jasnowidz został wyrzucony z wykładu na uniwersytecie. Nareszcie ktoś odważył się pokazać, że bycie profesorem to nie chodzenie w staromodnym meloniku, okularkach i z parasolką, ale opanowanie warsztatu NAUKOWEGO, a nie zwykłe zestawianie faktów na zasadzie podobieństwa, analogii, w dodatku gotowość do poddania wyników swych badań pod krytyczną ocenę innych ludzi. Na wszystko to musi się przygotować każdy, kto chce uprawiać naukę, nie zaś uderzać w histeryczny ton za każdym razem, gdy ktoś podda w wątpliwość jego pracę. Życzyłbym sobie i Wam by taki standard stał się normą w naszej społeczności, nim nas facecje ze wschodu dopadną. Kończąc ten felieton sam za chwilę spojrzę na wiadome nam strony, po pracy miło jest się pośmiać…

14 komentarzy:

  1. Rzeczywiście nauka to rzecz niepodważalna ! Hmmm.A czy to nie ona twierdziła,że Ziemia jest płaska,a Słońce pęta się wokół niej?Albo,ze wszechświat jest maszyną?Albo,że krowie mleczko jest zdrowe dla człowieka w każdej sytuacji? Albo,że atom jest najmniejszą,niepodzielną cząstką materii? Albo,że....Długo by jeszcze wymieniać...Szanowny Autorze,więcej pokory,więcej pokory...! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Czytelniku: ależ własnie to nauka twierdzila, że Ziemia to kula krążąca wokół Słońca, a nie dysk, wokól którego wiruje caly wszechświat. Więcej pokory Szanowny Czytelniku, ale wobec nauki, nie kłamstw. :)

      Usuń
    2. Atom, jak sama nazwa wskazuje, akurat jest najmniejszą, niepodzielną cząstką materii. To nie wina Demokryta, że się nowożytni fizycy i chemicy pomylili, co udowodnił Rutherford, ale stara nazwa została :)

      Usuń
    3. Szanowny Autorze,a od kiedy to oficjalna nauka twierdzi,że Ziemia to kula? I że to ona obiega Słońce a nie odwrotne?? Może Szanowny Autor zechce przypomnieć do kiedy jeszcze palono za takie herezje na stosie,nazywając ludzi,którzy tak twierdzili kłamcami i wariatami i odszczepieńcami? Oficjalna nauka cały czas odkrywa coś nowego, zaprzeczając bardzo często temu,co twierdziła jeszcze nie tak dawno jako prawdę niepodważalną ,często wyważając otwarte od dawien dawna przez tzw.mądrości ludowe i "bajdy" drzwi....Jak choćby w kwestii telepatii czy tego,że nie jesteśmy być może sami we Wszechświecie.Wg.mechaniki kwantowej świat jest takim,jaki go tworzy obserwator.Jeśli szanownego Autora świat jest płaski lub tylko trójwymiarowy cóż,przychodzi mi tylko z pokorą pogodzić się z Szanownego Autora wyborem i życzyć sobie jednak więcej badaczy z wyobraźnią,którzy nie poddadzą się presji pewnych siebie naukowców,którzy jeszcze nie tak dawno np. twierdzili,ze brudne ręce nie mają wpływu na umieralność operowanych pacjentów,bo coś takiego jak bakterie nie istnieje, a już coś takiego jak podczerwień i ultrafiolet..."Tego nie ma bo przecież nie widać". Podobnie jak różnego rodzaju promieniowania(choćby aury człowieka),którą zabobonni szarlatani-szamani "widzieli" dla ogłupiania prostego ludu.Hehe.
      Widząc,że Szanowny Autor wyznaje zasadę,że jego "religia naukowa" jest jedynie słuszna i niepodważalna(skąd my to znamy?),kończę niniejszą wymianę poglądów,życząc mu powodzenia w jego świecie.:-)

      Usuń
    4. Dla uspokojenia emocji chciałbym zauważyć, że nauka wiedziała o tym, że Ziemia jest kulą (a nawet obliczono jej średnicę) kilka wieków p.n.e. Heliocentryczne teorie znali już pitagorejczycy.
      Co nie zmienia faktu, że nauka się myli i popełnia błędy, ale w odróżnieniu od radosnego bredzenia niektórych neopogan wypracowała przynajmniej metody weryfikacji samej siebie, oczywiście też niedoskonałe. A reszta w rękach naukowców - w nauce nie ma ideałów, tylko ludzie, ułomni jak wszędzie.

      Usuń
  2. skoro Szanowny Czytelnik pragnie uciąć w tak ciekawym momencie tą dyskusję, sugeruję by na przyszłość czynił tak nim napisze elaborat. oszczędzi mu to wysiłku. od siebie dodam tylko, że od momentu, kiedy przyjęto fakt, że Ziemia jest okrągła, od tego momentu mówi się o astronomii jako o nauce. wcześniej zaś twierdzono, że Orion sprowadza rosę albo że spadająca gwiazda zwiastowała narodziny Wszyscy-wiemy-kogo. byc może Szanowny Czytelnik nie jest nadal pewien, czy Ziemia jest okrągła, bo wszystko w nim krzyczy, że nie jest, ale doprawdy to temat z podstawówki, a my tu podstawówki nie prowadzimy. :)
    Serdecznie pozdrawiam i życzę zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
  3. a mi się ten artykuł podoba, jest w nim bardzo dużo racji szczególnie co do tzw. Rosyjskich Rodzimowierców. Niestety i w Polsce mamy ludzi którzy nie tylko w swoich komentarzach czy twierdzeniach opierają się na tezach Trehlebova i jemu podobnych ale wręcz uważają ich za tak wysokie autorytety, że wiele tych bzdur wprowadza do kanonu rodzimowierczych obrzędów.
    Niestety jako Słowianie nie mamy i nie będziemy mieć chyba 100% wiedzy o dawnej religi dlatego z potrzeby czy sie nam to podoba czy nie, będziemy tworzyli nowe mitologie, nowe panteony a wobec oponentów będziemy budowali barierę "ad hoc" by ucinać niewygodne dyskusje.
    Mimo to nie możemy rozłożyć rąk i powiedzieć, nie mam pewnych przekazów więc po co wogółe poruszać to..zajmijmy się germańskim pogaństwem tam są przynajmniej jakieś stare przekazy, runiczne pismo itd..itd...
    O tm, że ziemia nie jest płaska wiedziano nie od kilku wieków a od kilkunastu przynajmniej... (Mówi o tym Hawkins)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że będziemy je tworzyli i bardzo dobrze. Na tym m.in. polega ciągłość naszej kultury. My tu tylko zwracamy uwagę na oszustwa i przekręty samozwańczych „słowiańskich” guru. Nie takich nam trzeba, aby nasza kultura rozkwitła, ale utalentowanych twórców, artystów i poetów.
      Nie zamierzamy rozkładać rąk, bynajmniej – po to powstał ten blog, aby krzewić i szerzyć słowianolubstwo, ale szczere i prawe, a nie oparte na szalbierstwie.
      Wierzymy, że to możliwe, będzie może trochę siermiężnie, ale bez ściemy i manipulacji - to nie nasz słowiański styl :)

      Usuń
    2. Jaksar: bardzo podoba mi się Twe stanowisko. co do Germanów - sytuacja tam jest lepsza, choć nie idealna. badacze Eddy od lat wskazują naleciałości chrześcijańskie, które Wielki Snorre starał się dodać do tekstów, zmienić ich interpretację. ale fakt, mają zaczyn, mogą lepić chleb.

      Usuń
  4. Wiedmirze, wybacz, ale ciągłość jakiej kultury ? Wybacz ale my na temat naszej Słowiańskiej kultury wiemy tyle co nic..nawet Moszynski pisząc swoje wielkie dzialo 3 toowe zauważył, że to co wiemy to domysły wyłuskiwane z nierzadko błędnych interpretacji który my powielamy. Tak jak nie jesteśmy ciągłością Wiary Pogańskiej tak i dawnej Słowiańskiej kultury nie jesteśmy. Naszą Etykę wywodzimy z ideałów Greckiej szkoły filozoficznej, czyli w myśl hasła: "bądź dobry i żyj tak by nikt nie musiał przez Ciebie płakać". Jednakże na korzeniach tej etyki wszystkie omalże religie i wierzenia budują swoją filozofię, nie znam ani jednego narodu w którym naucza się zła i niegodziwości jako fundamentu jego bytu. To, że naucza się tak a czyni inaczej to już inna kwestia. My Słowianie mamy spuściznę naszych Przodków i staramy się w miarę dobrze ją wypełniać...udało nam się zachować kilka skorup dawnej kultury z których nie da się zlepic kulturowego garnka..no chyba, że przymkniemy oko i posklejamy z tymi fragmentami obcych kultur które od wieków stały się częścią naszego codziennego życia i wydaje nam się że jest to Słowiańsdka tradycja.
    Kultura ma szansę przetrwać jeżeli jest ona pielęgnowana z pokoleń na pokolenia..nasza została przerwana, wybiórczo posegregowana i to co się nadawało do przeróbki zaadoptowana do innych aniżeli Rodzimych celów. Dorzucono obcą i mamy Polską, ale nie Słowiańską kulturę ! W ten sposób nic się nie zachowało co można by kontynuować...budujemy nową Słowiańską a raczej Rodzimowierczą kulturę która z uwagi na minione wieki, rozwój społeczny, globalizację, rozwój mieszzaństwa itd..itd.. nic nie ma wspólnego z dawną, opartą na Zadrudze i Plemiennym związku !
    ------------------------
    Odo O_o - tak, zgadza się, ale mimo to zachowało się więcej, dużo większe naleciałości mamy w Polsce...pielęnowane do dnia dzisiejszego chociażby poprzez sejmową komisję przeciwko laizacji która nie tyle z ateizmem walczy co z innowiercami..jest to polityczne ramię kościoła katolickiego w Polsce. U Germanów sytuacja wygląda na tyle dobrze, że prawnie zabronione są jakiekolwiek akcje wymierzone przeciwko innowiercom...o ile Archeolodzy znajdą pod posadzką kościoła ślady dawnego kultu, proboszcz może się pieklić, ale kościół jest zamykany i Archeolodzy mają swobodę prowadzenia badań i siedzą tak długo tam dopóty nie zdecydują, że nie ma szans na to by coś nowego znaleźć. Mało tergo, okazaoby się, że pod posadzką są np. cenne ślady dawnego kultu...kościół zmuszony by był je zabezpieczyć i udostępnić zwiedzającym ;) U nas tego się nie praktykuje...
    Drugim powodem, że im się lepiej powodzi jest Reformacja, od czasu Lutra i rozppadu molocha chrześcijańskiego również naukowcom stały otworem wszelkie do tej pory zamknięte zbiory i bibloteki.... Edda,Gesta Danorum,Thidrekssaga czy Nibelungenlied ujrzały świat dzięki temu, że chrześcijaństwo straciło swoją niekwestionowaną do tamtej pory (Reformnacja) władzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chce mi się rozpisywać, to temat na e-maila, a nie komentarz, ale widzę sporo niekonsekwencji w Twoim rozumowaniu. Skupię się na jednym. Skoro rzeczywiście uważasz tak jak piszesz, to po co w ogóle prowadzisz swojego bloga i dajesz tam np. takie wpisy? Powinieneś natychmiast go skasować albo napisać wyraźnie „Śladami Tolkiena”, a nie „Śladami praojców”, wprowadzasz ludzi w błąd.
      Czym właściwie dla Ciebie jest kultura? Zapisem obrzędów i mitów pogańskich w jakiejś „namaszczonej” książce a la Biblia lub katechizm? Dla mnie to coś o wiele bogatszego. A język, twórczość, obyczaje, tradycje? Sądzisz, że wszystkie są obce, narzucone nam przez kogoś? Ktoś nam to skasował w X w.? Niby jak, kultura była zapisana na twardym dysku? Tak się nie da, chyba że Słowian fizycznie by zlikwidowano tak jak np. Prusów. A nawet o nich sporo wiemy. Stanowczo przeceniasz moc kościoła katolickiego :)
      A mentalność, mowa ciała? Jak myślisz, dlaczego Słowianie rozpoznają się wzajemnie (prawie bezbłędnie) na tzw. Zachodzie, nawet jeśli w pierwszej chwili rozmawiają ze sobą po angielsku? Bo nic ich nie łączy, czy wręcz przeciwnie – kultura właśnie, której podobno nie ma?
      Oczywiście, że istnieje ciągłość kulturowa, inaczej nie byłoby słowiańskiej tożsamości, której sam szukasz. Nawet byś nie wiedział wtedy, że chcesz to znaleźć. Ty pragniesz kultury – mitycznego monolitu, niezmiennego przez wieki, nie ma takiej, na całym świecie. Każda się zmienia, ewoluuje, przeplata z innymi, zapożycza, a zarazem inspiruje inne. I co z tego? Czy jak założę trampki, a nie łapcie z łyka to przestaję być Słowianinem?
      Zadrugi istniały w Serbii do XIX wieku, u nas podobną rolę pełnił zaścianek. Trudno, żeby dziś to dosłownie kontynuować, świat się jednak trochę zmienił ;)

      Usuń
  5. '' Zbiegliśmy się, rany poćwiartowań Jednoty Słowiańskiej zagoić. Przyszliśmy tu , by się z sobą jedyną krwiomyślą oswoić i wspólnie nasz bohaterogień rozniecić''...
    - Krak syn Ludoli.

    Inspiracją dla naszego bloga jest szeroko rozumiana Słowiańszczyzna. Nie znaczy to, że do różnych optyk, teorii lubo osobistych dróg dotarcia do niej będą dosztukowywane ''ideologie'' pasujące goszczącym na naszym blogu czytelnikom. Tegoś chcemy unikać. Jak trafnie ujął Wiedmir różnorodność Słowian jest tak samo przenikająca się jak ich cała spuścizna z różnych jej regionów. Tak samo tych wcześniejszych jak i tych obecnych... Trampki nie są niczym złym-ja lubię je nosić- a stworzone w Polsce szczególnie. Chińszczyzny unikam jak ognia ! Czuję się polskim Słowianinem, rodzimowiercą, co nie znaczy, że absolutnie ślepym na jego wady i przeszłość. Fałszywych guru, żerców spod krzyżowego cienia nam tu nie brakuje.
    Zali apeluję o rozsądek!
    Jeślim ktoś jeszcze ośmieli się zaatakować moich przyjaciół - wyzwę intruza na plemienny wiec i obiję mu pysk :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle pasji w tych dyskusjach świadczy o tym, że duch słowiański w narodzie nie zaginął. Sława!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BA, ja nawet obnażyłem swój miecz z Cepelli :)

      Usuń