czwartek, 7 marca 2013

Niemieccy wyznawcy Swarożyca


Czy Niemcy mogą być rodzimowiercami słowiańskimi? Już widzę, jak Czytelniku wzruszasz ramionami: „każdy może być kimkolwiek zapragnie i w żaden sposób nie da rady mu tego zabronić…” A więc jeśli Niemiec sobie zażyczy być rodzimowiercą słowiańskim, to proszę bardzo, ale jak to będzie wyglądać…?
Pogląd taki z pewności nikogo tu nie zdziwi; w naszym kręgu ostatnio coraz wyraźniej wskazuje się na  powiązanie wiar rodzimych z konkretnym etnosem, grupą narodowościową. Dlatego też dla zwolenników takiego stanowiska naturalniejsze będzie, jeśli któryś z naszych zachodnich sąsiadów będzie czcił Wotana i Phola albo odwoływał się do nordyckiej, bo wszak nie niemieckiej, Eddy. Trochę na takiej naszej postawie ciąży wizerunek, jaki Niemcy mają w naszym kraju. Jeszcze nasi dziadkowie pamiętają jak w czasie II wojny NSDAP starała się wprowadzać germański „neopoganizm” do niemieckiego społeczeństwa. No właśnie, czemu piszemy ów termin w cudzysłowie? Ano z tego powodu, że de facto termin ten nie oznaczał wiary. Kto pamięta „Rozmowy z Katem” Kazimierza Moczarskiego i wygłaszane tam poglądy religijne generała SS Jürgena Stroopa, wie, że za owymi często bardzo mglistymi odwołaniami do przeszłości pogańskiej nie szło żadne szczególniejsze uczucie, wiara, potrzeba realizacji własnej duchowości. Zamiast tego dominowało podejście realistyczne i skrajnie materialistyczne: człowiek to tylko zbiór komórek, istnieje dzięki temu, że istnieje jego naród, nie ma żadnej innej rzeczywistości poza tym, co uchwytne, mierzalne i określone. Dlatego też bawiono się w obrzędy „pogańskie”, lecz jednocześnie głoszono, że Słońce to tylko gwiazda istniejąca dzięki przemianie wodoru w hel, co jak wiadomo wyzwala potężne reakcje etc., etc.
Taką postawę znamy obecnie i z naszego podwórka. Panowie zasiadający po prawej strony naszego kręgu głoszą podobne poglądy w 60 lat po II wojnie. Swaróg to tak naprawdę ciało niebieskie i powinniśmy stękać z zachwytu, że takie wielkie i jasne. Panowie! By tak ujmować wiarę nie potrzeba związków wyznaniowych, by głosić takie pomysły wystarczy szkolne kółko astronomiczne, wszak tam jest miejsce na materializm! A słowiańskich szyszaków nikt wam nie zabroni zakładać po wykładzie o obiegu naszego satelity wokół Ziemi. Po co do tego przydawać wam Swaroga oraz Chorsa?
Tak więc o Rodzimowierstwie, jako o pewnej wierze można mówić tylko w odniesieniu wobec ludzi, którzy wyzbędą się takich poglądów, jak wyżej zaprezentowano, inaczej sami bawimy się w teatr i na domiar złego sami się oszukujemy, że to prawda, nie fikcja. Panowie, sztafaż; jak zresztą dumnie określacie Rodzimowierstwo, by przyssać się do innych grup prawicowych, które tak nazywają Chrześcijaństwo; to tylko sztafaż.  Co zostaje, gdy po inscenizacji zdejmiemy dekoracje teatralne? Zblazowani aktorzy…?
Ale żarty na bok! Jak takie instrumentalne podejście może być brzemienne w konsekwencje, niech służy przykład Józefa Goebbelsa, ministra propagandy III Rzeszy, który poprzez swe zapalczywe wezwania do powrotu do owej „wiary” przodków, czyli inscenizowanych przez partię przedstawień, zyskał na stałe miano Myszki Miki Wotana. Doprawdy Wotan nie zasłużył, by łączono go z postacią głupca…
Lecz wróćmy do Niemiec: od dwudziestu lat widzi się tam coraz żywsze zainteresowanie kulturą i wiarą Słowian. Wiąże się to z upadkiem NRD, kryzysem duchowości, poszukiwaniem tożsamości oraz własnych korzeni. No właśnie, korzeni! Wszak Serbowie Łużyccy nie są jedynymi, którzy mogą odwoływać się do dziedzictwa Słowian. Ekspansja niemiecka w przeszłości doprowadziła do podbicia terenów połabskich i ich stopniowej germanizacji, lecz nie oznaczała biologicznej zagłady ludności miejscowej. Stopniowo mieszała się ona z przybyszami przejmując od nich zwyczaje i mowę, ale również od siebie wnosząc coś do kultury niemieckiej. Kto zajmuje się kulturo- i językoznawstwem, ten wie, jak wiele słów pochodzenia słowiańskiego znajduje się w gwarach meklemburskich, zna naleciałości słowiańskie w narzeczu berlińskim, potrafi wyliczyć słowiańskie zwyczaje, które do dnia dzisiejszego przetrwały w niemieckiej kulturze ludowej.
Gross Raden
Zatem nawet jeśli przyjmiemy, iż do Rodzimowierstwa słowiańskiego powołane są tylko osoby mające etniczne związki z Słowiańszczyzną, nie powinniśmy odmawiać tego daru również naszym zachodnim sąsiadom. Zwłaszcza, że to pierwszy taki okres w ich historii, kiedy uznali, że nasza kultura jest czymś cennym, co więcej bardziej atrakcyjnym niż wydawałoby się bliższe im Asatru. W każdym razie rozumując takimi kategoriami z pewnością mają do tego większe prawo niż niejeden polski hird czczący Odyna oraz Thora!
Łódź "Svantevit", Ukranenland
Wymiernym przejawem całego fenomenu są powstające jak grzyby po deszczu parki archeologiczne, gdzie przy wielkim nakładzie środków i pracy zostają odtwarzane słowiańskie grody. Jest to temat szczególnie chodliwy za Odrą, jako iż Germanie nie mogą się poszczycić takimi osiągnięciami w tej dziedzinie, jak nasi przodkowie. Dodatkowo na plus całego zjawiska należy zaliczyć, iż są to rekonstrukcje kompletne, co dla osoby, która zwiedziła naszą rekonstrukcję niesłowiańskiego Biskupina z pewnością ma znaczenie.
Gross Raden
A więc inwestycje, które są nie tyle dziełem grupek zapaleńców, ale też kapitału, a które są odpowiedzią na istotne zapotrzebowanie społeczne. Dodajmy zapotrzebowanie społeczne, któremu państwo przygląda się dość podejrzliwie…
Ukranenland
Jeśli chodzi o stronę duchową całego przedsięwzięcia, to od przeszło dziesięciu lat funkcjonuje słowiański oddział w organizacji Rabenclan, czynna jest grupa afiliowana przy parku archeologicznym w Torgelow, wreszcie cześć naszej duchowości przejęły niemieckie grupy wiccańskie, by podać tylko kilka przykładów.
Slawenburg Raddusch
Fascynacji Słowianami nie oparł się również znany i naszej publiczności wyśmienity zespół Fidelius, często goszczący na festiwalu na Wolinie. W internecie działają nieformalne grupy na serwisach społecznościowych i całkowicie prywatne strony miłośników naszej wiary i kultury. Do tego wszystkiego oczywiście dochodzi i Polonia, o której działalności nie wolno nam zapomnieć. A co z naszymi braćmi Łużyczanami? Niestety, tu nadal cicho, jeszcze dłonie Swarożyca na nich nie spoczęły…

parki archeologiczne
http://www.freilichtmuseum-gross-raden.de/
http://www.ukranenland.de/
http://www.raddusch-spreewald.de/slawenburg.html
http://www.dueppel.de/

zespół Fidelius
http://www.fidelius-web.de

oddział słowiański Stowarzyszenia na rzecz Rozwoju Tradycji Pogańskich „Rabenclan”
http://www.rabenclan.de/index.php/Heidentum/SlawischesHeidentumVorwort

stowarzyszenie Die Milzener
http://www.fidelius-web.de/content/main/start.php?dir=verein&page=title

profil na facebooku grupujący niemieckich rodzimowierców
http://www.facebook.com/slawischesHeid?ref=ts&fref=ts

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz