czwartek, 7 marca 2013

Nasi wśród Żydów

Większość nacjonalistycznych, prawicowych, a nawet kilka okołosłowiańskich witryn internetowych tropi zajadle i demaskuje Żydów wśród Słowian. Rozrywka to nie nowa. Właściwie nie wiem dlaczego, to chyba dobrze, że gudłaje upodabniają się na naszą modłę? Świadczy to o tym, że nasza kultura, język, a nawet nasze nazwiska, są dla nich atrakcyjne, wartościowe skoro je wybierają, wypierając się swoich. W czym problem? Zamiast piętnować takie przypadki, powinniśmy się cieszyć, że tak się dzieje, a nie odwrotnie. Słowian przybywa, Żydów ubywa! Hallelujah! A może raczej Sława! ;)
Wobec tego my dla odmiany poszukamy i „zdemaskujemy” Słowian wśród Żydów.
Julian Tuwim - zdemaskowany jako Słowianin
Tak, tak, są tacy „odmieńcy”, którzy z miłości do naszej kultury, a zwłaszcza pięknego języka porzucili szpetne żydostwo, a wraz z nim szansę na bogactwo i rządzenie światem. Rytualne knucie i spiski, aby rządzić światem, a potem się bezwstydnie bogacić kosztem gojów, spożywać krew ich niemowląt w macy jest jak powszechnie wiadomo ulubionym zajęciem pejsatych (nawet jak te pejsy dla niepoznaki zgolą i zrobią sobie operację plastyczną nosa).
Tym bardziej musi dziwić, że niektórzy z nich porzucili te tradycyjne, zyskowne, przyjemne, żydowskie zajęcia i zajęli się np. pisaniem poezji w „obcym” sobie języku polskim. Najbardziej znani wśród takich „odszczepieńców” są m.in. Julian Tuwim, Antoni Lange, Jan Brzechwa, Bolesław Leśmian, Leopold Staff. Nie mam wątpliwości, że nie mogą to być wbrew pozorom Żydzi, ich mistrzostwo w posługiwaniu się arcytrudnym dla obcokrajowców słowiańskim językiem, jakim jest język polski, wskazuje, że są to prawdziwi Słowianie, którzy jakimś nieszczęśliwym zrządzeniem losu popadli w żydowskie stadło. Nie ma jednak tego złego, przejrzawszy od małego niecne knowania pejsatych, mogli potem wywlec je na światło dzienne, jak Tuwim w wierszu „Żydzi”:

Czarni, chytrzy, brodaci,
Z obłąkanymi oczyma,
W których jest wieczny lęk,
W których jest wieków spuścizna,
Ludzie,
Którzy nie wiedzą, co znaczy ojczyzna,
Bo żyją wszędy,
Tragiczni, nerwowi ludzie,
Przybłędy.

Szwargocą, wiecznie szwargocą
Wymachując długimi rękoma,
Opowiadają sobie jakieś trwożne rzeczy
I uśmiechają się chytrze,
Tajnie posiedli najskrytsze
Z miliarda czarnych, pokracznych literek
Ci chorzy obłąkańcy,
Wybrany Ród człowieczy!
Pomazańcy!

Pogładzą mokre brody
I znowu radzą, radzą…
- Tego na bok odprowadzą,
Tego wołają na stronę,
Trzęsą się… oczy strwożone
Rzucą szybko przed siebie,
Czy ktoś nie słyszy…

Wieki wyryły im na twarzach
Bolesny grymas cierpienia,
Bo noszą w duszy wspomnienia
O murach Jerozolimy,
O jakimś czarnym pogrzebie,
O rykach na cmentarzach…

…Jakaś szatańska Msza,
Jakieś ukryte zbrodnie
(…pod oknami… w piątki… przechodnie…
Goje… zajrzą do okien… Sza! Sza-a-a!)

Czy Żyd napisałby coś takiego o Żydach? Tylko Słowianin tak potrafi wejrzeć w ich lękliwe dusze.
Albo Antoni Lange, czy jakikolwiek prawdziwy Żyd mógłby wpaść na tak szatański pomysł zagłady biologicznej swoich ziomków?
Jak pisze — Iwona Opoczyńska, [„Zwoje” 4 (8), 1998] — Lange „...nie tylko popierał polonizację Żydów, ale stworzył fantastycznie brzmiącą, mechanistyczną teorię biologicznego wyeliminowania narodu żydowskiego. Postulował bowiem odpowiednio zorganizowany system społecznego przymusu, np. metodą bodźców finansowych do zawierania małżeństw mieszanych. W ten sposób stopniowo zniknąłby naród żydowski, a naród polski zostałby wzmocniony dopływem nowej, obcej krwi”.

Przykłady słowianofilii wśród Żydów można mnożyć, nie będę nimi zanudzał, dociekliwy czytelnik bez trudu je znajdzie w biografiach i utworach wspomnianych Słowian „zdemaskowanych” przeze mnie wśród Żydów. A jest takich osobników znacznie więcej, nie tylko w Polsce.
Jedno nie ulega wątpliwości, a na to właśnie chciałem zwrócić uwagę, że nawet tak faworyzowana, dobrze zorganizowana, przebiegła i hermetyczna nacja, jaką niewątpliwie są Żydzi uległa zniewalającemu urokowi słowiańskiej kultury, do tego stopnia, że niektórzy Żydzi przedzierzgnęli się w Słowian (albo byli nimi od zawsze) i wcale się z tym nie kryją. Dowodem Tuwim piszący „Peruna”:

„przyszli - i siekierami rąbać go zaczęli,
i rzucili na ziemię, plwając i złorzecząc,
i przywiązali do końskiego chwosta,
i w cwał puścili konia...

Dumny bóg milczał. Podskakując śmiesznie,
wlókł się i tarzał po ostrych kamieniach,
szargał oblicze swoje święte w błocie...

A tamci stali, mściwie i bezradnie,
z zaciśniętymi zbielałymi wargi,
stali w milczeniu, choć gniew w piersiach kipiał
jak war gorący...

Aż, kiedy oczy podnieśli do góry
i zobaczyli, że tak samo świeci
słońce, jak wprzódy, że tak samo niebo
pogodnie świtem wiosny błękitnieje,
że na ich głowy z przekleństwem nie spadło,
że nie rozdarło się gromem błyskawic,
szaty na sobie podarli rozpacznie,
na czarną ziemie z krzykiem rzucili,
we włosy dłonie wkręciwszy ze skowytem,
i płacz im buchnął z rozbolałych piersi,
i łbami tłukli o kamienie twarde
z rozpaczy strasznej po straconym bogu!
Oj-jej! Oj-jej!
Nie ma go! Nie ma! A był!
Zostawił nas, zostawił!
Oj-jej! Oj-jej!
Nie pękło niebo nad nami,
nie pękła nad nami ziemia!
O, w doli złej
komu się żalić będziemy?
Komu swe skargi niesiemy?
Oj-jej!
Perkunas!
Ratuj nas!
Naści cielę! Naści źrebię!
Naści owiec czworo!
Damy ci siebie!
Jeno się ozwać chciej!
Ale cię nie ma, nie ma!
Perkunas! Perkunas!
Oj-jej!
Snadź nazbyt nisko całopalne żertwy
niosły swe dymy w górę!
Snadź mało ci było krwi!
Czemu się sierdzisz na nas?
Na kogoś nas ostawił?
O, czemu żeś zezwolił
tarzać po ziemi świętość
twarzy twej?
Oj-jej!
Ratuj nas! Perkunas!
Jakże się teraz ozwie
grom w niebie?
Jakże się teraz odważy
kto w las iść nocą?
Komuż się modlił będzie?
Komuż da owce a woły?

Nie pękła ziemia pod nami!
Nie pękło nad nami niebo!
Gdy cię ich siekier powaliła chłosta,
gdy przywiązali cię, boże, do chwosta,
po ziemi wlokąc! - - oj-jej!...
Nie będą rodzic niewiasty!
Zboże nam grad wytłucze!
Wyschną bijące klucze!
I ciemno będzie! I ciemno będzie!
Perkunas! Perkunas!
Wyniosły, dumny, niedostępny boże!
Pewno już jutro nie zaświecą zorze!
Pewno już jutro będzie czarny mrok!
I tak za rokiem rok! I tak za rokiem rok!
Ratuj nas! Ratuj nas!
Ach! Ach!
Czemuś ich, boże, gromem nie powalił!
Czemuś ich, boże, na popiół nie spalił?
Przeć jesteś mocny!
Przeć groźny jesteś!
I wszystko możesz!
Padł na nas wielki strach
w tej naszej doli złej!
Oj-jej! Oj-jej!
Ach!
Perkunas! Ratuj nas!
--------------------------------------
a na dzień drugi - słońce znów świeciło
i znów ćwierkały po olszynach ptaki,
i kołysały się złociste pola
odwiecznym rytmem...
I jeno oni strasznie się zmienili:
osłupiałymi patrzyli oczyma,
że ani niebo nie pękło nad nimi,
ani nie pękła ziemia urodzajna,
a słońce w chwale świeci, oślepiając,
jak zawsze, oczy...
I popędzono ich, jak bydło głupie,
na święte wzgórze, gdzie był bóg straszliwy,
dumny, potężny, mściwy bóg błyskawic,
i gdzie, miast niego, w strasznym majestacie
umarły człowiek wisiał na skleconych
w kształt krzyża drągach...
I pokropili ich święconą woda,
mówiąc: ja ciebie chrzczę w imię bóstwa w trójcy:
ojca i syna i świętego ducha,
bóg się narodził...
---------------------------------------------------
o, czemu żeście, okrutni zwiastuni
nowego słowa, spotwarzyli boga?
O czemu żeście, zaślepieńcy wiary,
dali mi tylko człowieka, miast boga,
co przecież bogiem, bogiem był prawdziwym
- straszliwą mocą!!!!”

Albo Leopold Staff piszący „Straże”:

Wychowywał mnie twardy trud, mój bóg domowy -
Położył mi na karku ciężką pięść ojczyma,
Lecz w dusze siał mi ognie złotymi oczyma,
A nocą patrzeć kazał w mądre sowy oczy.

Hej! Zaprzągłem do pługa parę białych wołów,
Święty swój gaj granicą czarnoziemnej skiby
Oborałem! Nie wejdą do mojej sadyby
Upiory, miód i pszenny chleb kraść z boskich stołów!

Dziś z uśmiechem patrzeć umiem w jasne słońca oczy!
Nie znam dłoni, co skroń mą do ziemi przytłoczy,
I nie rozumiem, co to poddać się czy ulec.

Bom schroni swojej straże rozstawił naokół:
Przypomniał swój dziób krzywy mój niezlękły sokół
I krzywe szpony poczuł ptak siły, krogulec...

Taki Słowianin „z odzysku” jest nawet lepszy, wartościowszy niż ten zwykły, bezwiedny, z przyrodzenia, ponieważ dokonał wyboru, podjął wysiłek odnalezienia swojej tożsamości, niektórzy jednak nie potrafią tego zrozumieć i docenić.
Dlatego dajmy szansę nawet Żydom stać się Słowianami, nie odstraszajmy ich antysemityzmem, pozwólmy im czerpać z krynicy słowiańskości i niech im gul skacze, że nie są nami-Słowianami z dziada pradziada i Haplogrupy R1a1 :)

22 komentarze:

  1. Jako jeden z redaktorów :) Słowianolubii chcę dodać, iż wszystkim mogę dać szansę, postarać się zrozumieć czyjąś wiarę, kulturę i ich tradycję- pod warunkiem, że nie szkodzą krajowi w którym żyją albo się urodzili. Mam tu na myśli kraj nad Wisłą... Oczywiście mówię to za siebie. Mimo wszystko jestem ostrożny z tą asymilacją ku polskości nacji żydowskiej. Choć uwielbiam Leśmiana za genialną poezję, w której polskość i ludowość po prostu bije od serca
    Poza tym artykuł świetny, dający wiele do myślenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkodniki, zdrajcy i zaprzańcy znajdą się wszędzie. Nie sądzę żeby statystycznie było ich więcej wśród Żydów niż wśród Polaków. A Ci o których pisałem akurat dowiedli swojej słowiańskości, nie wierzę, żeby się jej wyparli w godzinie próby. Na poparcie dodam piękną deklarację polskości Tuwima, przeczytaj koniecznie.

      Usuń
  2. Ubawił mnie Waść swoim tekstem "a dobry żart tynfa wart" więc gdybyś był w Płocku zapraszam na piwo. Chętnie podyskutuję o Żydach bo lubię ich kulturę.
    Zauważyłem ostatnimi czasy wielki pęd ku ich poznaniu. Festiwale, muzea, dni kultury Żydowskiej, książki. Skąd to się wzięło? Czyżbyśmy dopiero teraz zauważyli jak wiele Polska straciła, czy tylko ludzka inność nas tak bardzo pociąga. Wszak przez ostatnie 50 lat byliśmy krajem "czystym rasowo" z jedną przewodnią partią.
    Pozdrawiam
    Kotek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to skąd się wzięło? Żydzi dobrze płacą gojom za zainteresowanie swoją kulturą, to dobra inwestycja. Szybko się zwróci, odszkodowania, reparacje, rekompensaty - oni są w tym dobrzy. Ani się nie obejrzymy jak im zapłacimy za II wojnę, za którą przecież powinni zapłacić Niemcy, a nie Polacy - jej ofiary, na równi z Żydami.

      Usuń
  3. Tuwim "Całujcie mnie wszyscy w dupę" - fragment:

    "I wszechsłowiańscy marzyciele,

    Zebrani w malowniczą trupę

    Z byle mistycznym kpem na czele,

    Całujcie mnie wszyscy w dupę."

    cokolwiek poeta bardzo ciekawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat a propos mojego wpisu z 6 marca :)

      Usuń
    2. Czy więc Tuwim mógł być entuzjastą Słowian, pisząc takie wiersze?

      Usuń
    3. Przeczytaj całość, to tylko fragment dłuższego wiersza :)

      Usuń
  4. Dołączam do niskich ukłonów w stronę Tuwima. Nikt równie pięknie i dosadnie nie potrafił pisać po polsku.
    Ena

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak uczyliśmy się będąc dziecmi "Stoi na stacji lokomotywa" nie miało to dla nas żadnego znaczenia kto jest autorem tego wiersza, Żyd czy Polak. Po prostu ten i wiele innych świetnie napisanych wierszy Tuwima dawały nam przyjemnośc i radosc, a bawiąc uczyły pięknej polszczyzny. Te wiersze się nie zmieniły, są ciągle równie piękne, wrażliwe, zabawne. Więc co się zmieniło, że nagle pojawia się kwestia pochodzenia ich autora? Dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego, że narosła psychologiczna potrzeba znalezienia "winnego" problemów, które przyniósł do Polski drapieżny kapitalizm. Zagłuszyć dojmującą świadomość, że "rewolucja" 1989 roku była wpadnięciem z deszczu pod rynnę, a przecież miała otworzyć "bramy raju". Dlatego mnożą się takie blogi. Polecam "Dwużydzian Polaka" i inne wpisy :)

      Usuń
  6. Nie rozumiem zupełnie dlaczego mamy winic Tuwima za nasze dzisiejsze problemy. Żyd czy nie-Żyd był utalentowanym Polakiem, który kochał język polski i władał nim lepiej niż nie jeden Polak nie-Żyd, a jego wkład twórczy bez wątpienia wzbogacił literaturę polską. Chapeau! zwłaszcza w tym roku, roku rocznicy jego śmierci.
    A oto kilka cytatów z Tuwima, które wrosły w naszą mowę:
    "Niech prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwośc sprawiedliwośc"
    "Marzenie kobiety, miec stopę wąziutką i życ na szeroką"
    no i to słynne "Miłośc ci wszystko wybaczy" ;-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze 2 cytaty:
    "Ten kto przemawia w imieniu Boga powinien pokazać listy uwierzytelniające"
    "Wierność - silne swędzenie bez możliwości podrapania się"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sieci znalazłem, także: "dzisiaj prawie nikt nie wie, że Tuwim skutecznie walczył o "polonizowanie" wielu obcych słów i jemu zawdzięczamy między innymi takie słowa jak: samochód - zamiast automobil, imadło - zamiast śrubsztag, podomka - zamiast szlafrok, przebój - zamiast szlagier, odkurzacz - zamiast elektroluks, samolot - zamiast aeroplan, kierowca - zamiast szofer, znaczek pocztowy - zamiast pocztowa marka, prądnica - zamiast dynamomaszyna. Niektóre z jego propozycji nie przyjęły się powszechnie, choć czasem są używane, n.p. czasomierz - zamiast zegar."
      Niestety nie potrafię tej informacji zweryfikować - może ktoś pomoże?

      Usuń
    2. Przydałby się nam taki Tuwim dzisiaj, kiedy polszczyznę zalewają słowa angielskie: mejle, fejsbuki,celebryci,recyklingi i tym podobne.

      Usuń
  8. Większość dawnych polskich Żydów jest pochodzenia słowiańskiego z domieszką turańską - rodowitych Semitów u nich na lekarstwo.

    Było takie państwo które się nazywało Chazaria, rządzone przez lud turko-fiński Chazarów z indoirańskim tj. skołockim (!) klanem Ashina (odłam znanego wedyjskiego rodu Ashkanian, Arsacydów, Askańczyków, Asenów, Aśvakayana) na czele. Pewnego dnia chan Chazarów Bulan zniesmaczony powszechnym w tym ludzie kultem phallosa który osłabiał morale jego wojsk, zaprosił żydowskich misjonarzy, aby przekabacili jego dwór i poddanych, wśród których najwięcej było Słowian (do Chazarii należał m.in. Kijów), na religię mojżeszową.

    Po pokonaniu "Wielkiego Żydowina" przez kniazia ruskiego Światosława, niedobitki poddanych Chazarii rozpierzchły się na 4 strony świata. Część przeszła na prawosławie i połączyła się z Rusinami, część pozostała przy religii judaistycznej i od dynastii panującej przybrała imię Aszkenazim. Genetycznie bliżej im zdecydowanie do Słowian niż Semitów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Lordzie za zainteresowanie naszym skromnym blogiem :)
      Znane mi są te koncepty pochodzenia polskich, słowiańskich Żydów, trudno to dziś zweryfikować, a tym bardziej ocenić nie narażając się na zarzuty rasizmu itp. Ów problem - antropologicznej słowiańskości Żydów w Polsce - mieli już Niemcy, gdy w czasie okupacji robili masowe badania rasowe, które wykazały, mimo prymitywnych metod (pomiary kości, bez analizy DNA, którego wtedy nie znano), że wielu Żydów wykazuje zadziwiająco aryjskie cechy. Oczywiście było to wtedy bardzo "niepoprawne politycznie" i "kłopot" zamieciono pod dywan :)

      Usuń
    2. Jak by się tak lepiej przyjrzeć, skąd Hebrajczycy rodowici (Sefardyjczycy) mają Yahveh to też można dojść do zaskakującego wniosku, że z Wed ukradli. Yahvah Agni to przydomek wedyjskiego Agni, boga ognia.

      Kult ten trafił do Semitów za pośrednictwem mazdaizmu, w szczególności religii proroka Zoroastra (Zaratusztry), pierwszej wiary dualistyczno-monoteistycznej na świecie - 1768 lat przed erą powszechnego (o)błędu - i czcicieli "wiecznego ognia". Do dzisiaj w Persji pomimo najazdu muzułmańskiego istnieją aryjskie chramy poświęcone świętemu ogniowi obsługiwane przez Magów i zarejestrowane (tolerowane nawet przez najzagorzalszych fundamentalistów islamskich) wspólnoty jego kultu - jestem zdania, że to tam należy szukać źródeł jahwizmu. Egipcjanin Moses-Osarseph. (Mojżesz) mógł się zetknąć z tą wiarą poprzez etiopskiego kapłana-maga Jethro z doliny Midian, który mógł się uczyć nauk tajemnych w szkole Zoroastra. Zauważ, że Yahvah pojawia się w "Starym Testamencie" jako bóg piorunów, wulkanów i ognia.

      Co widzimy dalej, to fakt, że plemiona Izraela, które zostały wyprowadzone z Egiptu, nie były do końca semickie. Byli to potomkowie różnego rodzaju amoryckich (zsemityzowanych aryjskich) rozbójników pustynnych wymieszanych z "ludami morza" - dwanaście plemion każde innego pochodzenia etnicznego. Np. plemię Dan wywodziło się od greckiego ludu Danaów zapisanego w papirusach egipskich tego okresu jako Danuna a w źródłach ustnych wedyjskich Indii jako Danava (ten sam lud Tuatha Dé Danann - plemię bogini Danu zamieszkiwał Hibernię przed przybyciem celtyckich Goidelów-Milezjan). Z kolei plemię Judah czy też Jehudah pochodzi od resztek plemion znanych jako Gutowie (skąd zresztą nazewnictwo takich grup etnicznych jak Jatowie w Indiach, Getowie, Goci i Jutowie w Europie).

      Mogę się tylko domyślać nad przyczyną wędrówek "ludów morza" i dlaczego zostały wygnane z Aratty (Aryavarty, Asgarthy) jako że dotychczas nie wiadomo mi przynajmniej o zachowanych zwodach jej kronik (do bezpośredniego tekstu Słowiańsko-Aryjskich Wed jeszcze nie dotarłem i nie wiem ile z tej historii jest tam przekazane). Najprawdopodobniej chodzi o opisaną w "Bhagavata-Puranie" działalność Paraśuramy (Ramy z Toporem) który rozegnał "na cztery strony świata" kastę kszatrijów.

      Usuń
    3. Eee tam, zaraz ukradli. Odgapili raczej, zafascynowani zjawiskiem. W dawnych czasach „kopiowanie” uchodziło za wyraz podziwu dla pierwowzoru, autora, źródła itp. Tylko teraz zrobiono z tego „zbrodnię”.
      Podziwiam Twoją erudycję, ale ja nie śledzę źródeł i historii „jahwizmu” – po prostu niespecjalnie mnie to interesuje. Wolę poświęcić czas na „drążenie” swojej kultury – słowiaństwa. I tak „jahwizm”, wbrew mojej woli, za dużo uwagi mi zaprząta swoją nachalną obecnością w życiu publicznym i kulturze.
      Wedy Aryjsko-Słowiańskie są w kilku miejscach w sieci, pisałem już o tym, są tam linki do źródeł, ale nie sądzę, że to autentyk.
      A co do wygnania Żydów, to, sądząc po przypisywanym im skłonnościach, raczej pasują mi oni na waiśjów, a nie kszatrijów :)

      Usuń
    4. Co do historii świata w tamtych czasach, to moim zdaniem najmniej zafałszowana jest w źródłach indyjskich, w Puranach. To, czego się uczymy w akademiach i uniwersytetach to jeszcze do niedawna była semicka wersja tej chronologii oparta na kronikach Sumerów, Babilonii, kraju Sham (Syrii) i Asyrii. Dopiero od niedawna zaczęto zwracać uwagę na rolę kulturotwórczą ludów indoeuropejskich takich jak Hetyci i Mitanni w tym regionie. A to nie były pierwsze narody z Aratty, które odegrały tam jakąś rolę. Wiadomo o Guti i Kasytach, że mieli wcześniej uznawane przez Semitów za "barbarzyńskie" dynastie. Jeśli to nie były ludy nawet ściśle językowo indoaryjskie, to były pod wpływem kultury Aryavarty i nieźle wymieszani z Arjami genetycznie, podobnie jak Amoryci, którzy posługiwali się językiem semickim, ale zarówno z przedstawień tego ludu przez Sumerów i Egipcjan jak i z kości kopalnych można zrekonstruować ich jako nordyckich blondynów, podobnie jak sporą część pochówków z epoki królów hebrajskich w Palestynie.

      A co do pozycji kastowej ludów morza: pamiętaj, że jeżeli jakaś gotra należąca do kszatrijów zaniedbuje inicjacji i praktyk, stacza się w opinii innych kast do pozycji siudrów. To między innymi Radżpuci w Indiach sądzą o Jatach. W Egipcie "ludy morza" po obaleniu ich władzy dynastycznej nad krajem miały taką właśnie niską pozycję odpowiadającą indyjskim siudrom. Osarseph jako brat następcy tronu popierany przez układzik kolesi w obrębie warstwy kapłańskiej i ambitny do kolejki w tajnych układach z takimi ludami barbarzyńskimi był zagrożeniem dla państwa, czarną owcą w nowej dynastii.

      Zmierzam do stwierdzenia iż ażeby połączyć ze sobą ludy o odmiennym pochodzeniu społecznym i postrzeganym jako niski statusie, zbuntowany kapłan musiał użyć nie tylko pełnej inteligencji, ale całej swojej wiedzy o inżynierii społecznej, jaką nabył zarówno w Egipcie i na wygnaniu, a więc religia którą stworzył musiała być wysoce wywrotowa i manipulatywna. Teraz bierzemy od uwagę fakt, że oparł ją na języku fenickim, który dzisiaj nazywamy hebrajskim i był lingua franca ludów barbarzyńskich i podbitych w regionie oraz na przerobionych mitach Sumerów i Babilonu, i widać nienaturalny ładunek despotyzmu/władzy absolutnej, jaki tkwi w "jahwizmie". O ile to było korzystne dla danego narodu i w danej chwili, to bagaż tej transformacji zaciążył później nad losem wielu krajów zwłaszcza po tym, jak go wieki później zapożyczyło upadające i wciąż pomimo tego agresywne imperium Rzymu. W pełni kupcami Żydzi stali się jednak po deportacji Judei do Babilonu, wcześniej to był głównie naród rolniczo-pasterski w przeciwieństwie do ich sąsiadów Fenicjan. Myślę, że gdyby nie wpływ babiloński i uformowanie się kupieckiej diaspory (która powoli wchłonęła zresztą resztki Fenicjan po pokonaniu Kartaginy przez Scypiona), to jahwizm byłby ot taką lokalną ciekawostką jaką dzisiaj jest u nielicznego plemienia Samarytanów, a nie miałby takiego wpływu na kulturę późnego Rzymu i nie musielibyśmy zaprzątać sobie nim głowy. Może problemem byłby jakiś baalizm/astartyzm, ale na pewno znacznie mniejszym - religie politeistyczne są bardziej tolerancyjne.

      Jeżeli znamy więc dobrze źródło naszego utrapienia czyli zbieg wybitnie niekorzystnych dla nas przez pewien czas w historii okoliczności, dysponujemy bronią - mieczem wiedzy bodhisattwy Mandżuśriego jak to by powiedzieli Japończycy - która pozwala z nim walczyć. Przede wszystkim poprzez wyszukiwanie i nagłaśnianie rzeczy, które dominująca do niedawna formacja kulturowa próbowała i próbuje zamieść pod dywan. Fajną rzeczą jest mieć hobby i zbierać różne starożytności i ciekawostek z zamiłowania, ale dopiero jeśli się włączy pod to budowę jakichś solidniejszych podstaw filozofii i historiozofii, wyłania się z tego bardziej wyrazisty obraz, który może wzmocnić kulturę narodową i nie jest na rękę przynajmniej głównemu nurtowi globalizmu, mondializmu czy jak to tam inaczej u licha zwał.

      Usuń
  9. Wyjatkowo schorowany "narod" z tych "polakow" !!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Natanku, uważaj na to co piszesz. A gdzie twoja toleracja? Nie ładnie tak generalizować. Wszędzie są ludzie i taborety. Jeśli piszesz w cudzysłowie o narodzie znad Wisły to mi się scyzoryk otwiera. Tedy zważąj. Zdrówka życzę,

    OdpowiedzUsuń