poniedziałek, 18 lutego 2013

Topicha - spektakl Ełckiego Teatru Tańca

                                            
Spektakl ten miał swoją premierę w czerwcu 2006 roku. Od tamtego czasu Ełcki Teatr Tańca powracał z nim kilkukrotnie zachwycając publiczność i krytyków. Dość powiedzieć ,że na festiwalu w Petersburgu w Rosji w gronie 100 teatrów, był on objawieniem- zdobywając  III miejsce ! To już o czymś świadczy.
Mitologia i demonologia słowiańska bez wątpienia należy do jednych z najżywotniejszych pamiątek po naszych przodkach. Niekiedy ich ślad i barwność przekazu zawdzięczamy prostym ludziom, którzy te opowieści znali z ust swoich dziadków i prababek. Dzięki ówczesnym badaczom jak Adam Czarnocki, Zygmunt Gloger czy Oskar Kolberg mamy choć w części uratowaną tę spuściznę. Choć sądzę,że jest to zaledwie ułamek tego, co żyło tuż obok, pośród zwykłych mieszkańców słowiańskich wiosek.
  Mogę pokusić się o stwierdzenie,że prawie każdy z nas mniej lub bardziej miał jakąś styczność z takimi zagadkowymi postaciami jak bogunki, utopce, rusałki czy topielice. Może z literatury, może z jakiegoś filmu albo rodzinnych legend.  Były to żeńskie duchy, demony osób zmarłych w różnych okolicznościach, które poprzez  swoją tęsknotę i niepogodzenie się ze swoją śmiercią powracały pod takimi  właśnie postaciami. Zasiedlały one bagna, moczary, rzeki i jeziora. Tworząc u ludu bojaźń i respekt. Przyroda, jej tajemniczość, potęga i znaczny kult pozwalały na personifikację najbliższych nam osób, niejako dając im, nowe życie. Fakt ten był zupełnie czymś normalnym. Dziś określa się to zabobonem,  przesądem, albo co gorsza jakimś wymysłem z nurtu new age.  Lecz wówczas był  on jak najbardziej realny, towarzysząc codziennym zajęciom zarówno na roli jak i w domu.
     A pamiętać należy,że takich mitologicznych zjaw nie brakowało. Żyły one z nami na co dzień. w lesie, w powietrzu, pod ziemią w kamieniach... Echa tamtejszych wierzeń pozostały do dziś. Często są już zaadoptowane do celów kościelnych lub w sztuce ludowej. I wciąż wzbudzają ciekawość i fascynację. Dowodem tego jest spektakl Ełckiego Teatru Tańca o tajemniczym tytule '' Topicha ''.


  Opowiada on historię dziewczyny miłującej samotność, a przez to odrzuconą przez swoją lokalną społeczność. Dziewczęta i chłopcy jej nie rozumieli i wyśmiewali. Mimo to, ona odnajduje swoją miłość w chłopcu, lecz ten ją porzuca nie mogąc stawić czoła presji otoczenia. Cóż, miłość bez wzajemności mocno okalecza. W akcie rozpaczy dziewczyna popełnia samobójstwo tonąc w jeziorze. Tak zaczynają się dziwne zjawiska w wiosce dziewczyny. Podczas hucznych zabaw ginie jej ukochany a potem dziewczyna. z wioski. Jej mieszkańcy proszą o pomoc w wyjaśnieniu zaginięć tutejszą szamankę [ może szeptuchę? ]. W końcu ta wywołuje naszą bohaterkę z toni jeziora na polanę. Tutaj pośród znanych sobie osób bawi się z nimi jakby będąc na nowo zaakceptowana. Niestety o świcie, kiedy Topicha chce pozostać ze ''swoimi'' ziemia  pochłania ją w głąb. Nie pozwala na powrót do świata żywych...
   Ta smutna historia posiada swoje piękne tło.  Jest nim wspaniała oprawa świetlna, scenografia i kostiumy. A przede wszystkim magiczna przepojona pogańską duszą tancerzy -aktorów gra. Harmonia i rytm tancerzy otaczających niczym w sabacie czarownic posąg Świętowida  i cień dębu. Przypominają o tym , gdzie są nasze korzenie, nasz genealogiczny wąż pamięci . Wszystko w mrocznej, zieleni- i fioletu, gdzie mgła zaraz się skądś wyłania i sprawia,że czujemy dreszcze. Uroku dodaje nam muzyka, rytmiczna, pomrukująca i psychodeliczna. Choć nie wiem, czy to szczęśliwe określenie.
  Cóż, krótko mówiąc po obejrzeniu fragmentu spektaklu uwierzyłem w prawdziwą sztukę, w jej przesłanie i sens jaki daje nam, gdy odkrywamy jej znaczenie dla ducha i ciała. Nie mylić z innym pojęciem :) To po prostu metafizyczne przeżycie ! Jakże szkoda,że tak niewiele jest w naszej rodzimej kulturze takich  słowiańskich aspektów. W filmie, teatrze i  telewizji...Karmi się nas za to anglosaską papką popkultury nazywając to kulturą. Niedorzeczność.
   Mam cichutką nadzieję,że jeszcze gdzieś, kiedyś ujrzę to przedstawienie i zagości w moim sercu. Myślę,że nie tylko w moim.
Polecam.
  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz