czwartek, 14 lutego 2013

Święto miłości w zimie?

Od kilkudziesięciu lat obserwujemy w naszym kraju niepokojący trend obcy naszej kulturze i tradycjom. W środku zimy, w okresie, kiedy przyroda jest jakby w stanie letargu propaguje się u nas tzw. święto zakochanych popularnie określane mianem ''Walentynek ''.
Zadziwiające, przecież postać św. Walentego w katolicyzmie patronuje ludziom chorym na padaczkę... W polskiej obrzędowości słowiańskiej świętem miłości była od zawsze Noc Kupały, nazywana Sobótką podczas przesilenia letniego między 23-24 czerwca. Wówczas to na wesoło i przy ogniskach bawiono się i zakochiwało :)
Słowianie potrafili się bawić, wiedzieli ,że najlepszym momentem na miłość była wiosna i lato. Wówczas każda dziewoja, jeśli tylko miała na to ochotę mogła wybrać sobie mężczyznę i spędzić z nim noc. Nie było w tym nic zdrożnego. Spontaniczność, cieszenie się życiem oraz otaczającą przyrodą sprawiało, że prawa natury brały górę.
Wielowiekowa tradycja Polski nie znała czegoś podobnemu jak ''Walentynki''. Rzec by można, iż samo święto zakochanych jest pospolitą kalką naszej Kupały. Obecnie agresywnie propagowane przez media i wyrachowane prawa marketingowców wszelakiej maści, którzy dla zysku są w stanie produkować różne kolorowe gadżety. Niknie w tym ich prawdziwy wydźwięk i celowość.
Cóż, wypada tutaj zacytować słowa naszego znamienitego wieszcza:

Polsko! Lecz ciebie błyskotkami łudzą;
Pawiem narodów byłaś i papugą, a teraz jesteś służebnicą cudzą.
- Juliusz Słowacki

4 komentarze:

  1. Zgadzam się z tandetnością tego święta czerwonych serduszek, ale razi mnie twoja argumentacja. Nie można utożsamiać święta zakochanych z jakimś świętem miłości. Stan zakochania to jest rodzaj choroby umysłowej i zazwyczaj nie ma nic wspólnego z "wybieraniem sobie mężczyzny by spedzić z nim noc, bo właśnie prawa natury wzięły górę"
    Dlaczego nie robić święta szaleńców zimą?
    Może wtedy właśnie tęskni się najbardziej?
    Ena

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Nie trudno się nie zgodzić z twoim spostrzeżeniem, ale gwoli uzupełnienia jednak przystanę przy swoim - według mnie sfera uczuć-a stan zakochania jest takim stanem, chyba się zgodzimy ? - była w człowieku zaniedbywana na rzecz czynności intelektu. Zaryzykuję, że od tysięcy lat właśnie tak jest... Zatem fakt, że wprowadza się jakieś sztuczne święta dotykające naszych intymności jest w moim przekonaniu jakimś pogwałceniem odwiecznych ''zasad''natury. A tęsknota może być zawsze i wszędzie może nas ona dopaść.
    Przyznam, że dzięki niej poznałem subtelniejszą stronę miłości. Takie szaleństwo, ubogaca, chociaż cierpimy.
    Dziękuję ci za komentarz. Masz swoje racje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Walentynki, to sztucznie wypromowana w Polsce, odpychająca szmira i komercha. Po prostu ją ignoruję. Ale nie widzę związku z Kupałą, dlatego przedstawianie tego święta jako słowiańskiej alternatywy dla Walentynek jakoś do mnie nie trafia. Nawet samo zestawienie mnie razi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Sam pomysł "święta zakochanych" brzmi dziwacznie - jak jestem zakochana to nie potrzebuję święta. Dodam że prawzorem Walentynek było starorzymskie święto Luperkaliów - kapłani biegali na golasa po Palatynie i chłostali kobiety dla przydania im płodności, nic ująć...

    OdpowiedzUsuń