piątek, 8 lutego 2013

Słowianie, słowianofilstwo, panslawizm a słowianolubstwo

Często jest tak, że jakieś działanie powołuje do istnienia swoje przeciwieństwo – akcja wywołuje reakcję. Krucjaty zainicjowały Dżihad, chrześcijaństwo – pogaństwo, katolicyzm – herezje itp. Ekspansja chrześcijańsko-germańska na wschód „wywołała” zaś z historycznego niebytu Słowian-pogan.


Misjonarzy, a później antropologów badających nieeuropejskie kultury od dawna dziwiło, że tubylcy (autochtoni, aborygeni) zdawali się nie pojmować, czym jest idea religii jako takiej. Na pytanie: kim/jaki jest twój Bóg? A raczej Pan (Lord), do kwestii etymologii słowa – bóg u Słowian jeszcze kiedyś wrócę, odpowiadali uprzejmym zdziwieniem – właściwie nie wiedzieli co na nie odpowiedzieć. Im taka idea – istoty wszechwładnej, wszechwiednej, doskonałego absolutu wyobcowanego z codziennej rzeczywistości, po prostu nie mieściła się w głowie. Podejrzewam, że pradawni Słowianie zachowywali się podobnie, zagajani o te sprawy przez wczesnośredniowiecznych „misjonarzy”. Też pewnie nie bardzo wiedzieli, o co im chodzi. Wiara, religia, sprawy duchowe (metafizyczne) tak mocno były splecione z codziennym życiem i wplecione w codzienne postrzeganie świata, że właściwie nie istniały jako wyróżniona, wyodrębniona sfera sacrum, przeciwieństwo profanum. Wszystkie te filozoficzne „wynalazki” przywieźli na te ziemie dopiero chrześcijańscy urzędnicy Pana Boga. W takich też „importowanych” kategoriach opisywali życie religijne Słowian, bo po prostu nie potrafili inaczej. A, że ten słowiański świat nie bardzo do tych „kulturowych okularów” przystawał, to opisali go byle jak i najprawdopodobniej błędnie, a większą i być może najważniejszą cześć duchowej spuścizny Słowian w ogóle zignorowali. A to, czego nie rozumieli i się bali – zniszczyli, mniejsza dziś z tym czy z premedytacją, czy bezwiednie. Na szczęście chyba nie wszystko i nie do końca.
Podejrzewam, że ta nieunikniona ignorancja powołała też do życia Słowian jako takich, na podobnej zasadzie jak Kolumb powołał do istnienia Indian. Nazwa ta przylgnęła do setek rożnych ludów, zamieszkujących kontynent amerykański, a różniących się wszystkim, czym ludzie różnić się tylko mogą, począwszy od wyglądu zewnętrznego, ubioru, przez obyczaje, po sposoby zdobywania pokarmu i języki. Jednak między Słowianami a Indianami jest jedna, aczkolwiek bardzo istotna różnica – my po dziś dzień posługujemy się zbliżonymi i na pewno wywodzącymi się z jednego źródła językami. To językowe praźródło rozlało się na strumienie poszczególnych języków narodowych (etnicznych) wedle historycznej skali czasu całkiem niedawno, a sam proces lingwistycznego różnicowania jest stosunkowo łatwy do prześledzenia dla językoznawców. Co do tego nie mamy najmniejszych wątpliwości – Słowianie jeszcze ok. 1000 lat temu stanowili, przynajmniej językową wspólnotę, ale czy sami siebie nazywali Słowianami, nie jest już takie pewne. Kto wie, czy nazwy tej nie ukuli obcy przybysze, którzy w swej ignorancji postrzegali Słowian, podobnie jak my do niedawna Indian np. jako potencjalnych niewolników. Być może ten błąd powtórzyło rosyjskie, trochę też polskie i czeskie wydanie romantyzmu, który w tych krajach przybrał specyficzną postać słowianofilstwa, a nieco później jeszcze raz ów błąd, a raczej już chciejstwo, zostało powielone przez ideologów panslawizmu i neoslawizmu.
Ale czy to znaczy, że Słowianie nigdy nie istnieli i są li tylko literacką fikcją? Nie sądzę, wiele przesłanek obok tych oczywistych – lingwistycznych wskazuje, że w zamierzchłej przeszłości jednak jakowaś wspólnota genetyczna, religijno-kulturowa, historyczna i być może polityczna ludów nazwanych umownie (i być może błędnie) Słowianami jednak istniała. Czy coś po niej pozostało do dziś? Coś, co zbliża Słowian, a odróżnia ich od innych europejskich ludów? Nie wiemy na pewno, bardziej przeczuwamy, niż wiemy, ale mimo wszystko spróbujemy owo „coś” odnaleźć, a relacje z tych poszukiwań będziemy zamieszczać na tym blogu.
A dlaczego się tym zajmujemy? Sami do końca nie wiemy, na pewno dręczy nas ciekawość, jak to z tymi Słowianami było i jest, skoro czujemy się Słowianami, lubimy Słowian i dobrze się czujemy wśród Słowian. Na tym właśnie polega nasze słowianolubstwo – szukamy podstaw swojej, być może wydumanej, ale jednak realnie istniejącej tożsamości, jak to się uczenie mówi – etnicznej.


Oprócz tego na pewno na naszym blogu będzie można znaleźć sporo informacji o tym, co się obecnie dzieje ciekawego w całej „Słowiańszczyźnie” ze słowiańskiego punktu widzenia. Interesować nas będzie przede wszystkim to, co można uznać za słowiańskie w kulturze i sztuce, bo one właśnie – naszym zdaniem – są ostoją naszej słowiańskości. To chyba oczywiste, że skoro coś lubimy, to będziemy o tym pisać :)

7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy tekst. Trafiłem na niego w momencie komponowania pracy o ideach wspólnotowych słowian. Serdecznie pozdrawiam i zapewniam o częstych wizytach. Karol Gnat

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, pozdrawiam również. A co to za praca? Uczelniana, naukowa?
    Zapraszam do publikacji u nas, choćby jakieś streszczenie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byl kiedys bardzo dawno temu taki artukul w miesieczniku Znak na temat idei panslawistycznych Wladyslawa Krygowskiego, opartych na jego spostrzezeniach co do podobienstw jezykowych w gwarach gorali w calym lancuchu Karpat. Niestety, nie pamietam numeru i rocznika. Moze ktos pomoze?

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż to za pytanie. Haplogrupa A1R1 i wszystko w temacie. Jesteśmy całkowicie odrębni genetycznie od innych nacji. I napiszę jeszcze jedną rzecz, która może wydać się śmieszna. Kiedy na różnych portalach oglądam filmy pornograficzne, często wybierane przypadkowo najbardziej podniecające w nich są te kobiety które później po przeczytaniu tagów lub tytułów okazują się być Rosjankami, Czeszkami, Polkami czy Ukrainkami. I nie chodzi o to, że to są piękne kobiety ponieważ Japonki, Hiszpanki i inne tez takie są. Chodzi o jakąś nieuchwytną jakość, która tylko na podstawie wizji bez kontaktu fizycznego skłania mnie do odczucia, że wydają się najbardziej atrakcyjne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz jesteś pierwszą osobą, która podpiera dyskusję argumentem dotyczącym pornografii... temat ciekawy i sądzę, że godny głębszego opracowania, na przykład na łamach "Playboya". w każdym razie z niecierpliwością oczekujemy dalszych wyników badań...

      Usuń
    2. Wręcz przeciwnie jesteśmy bardzo podobni genetycznie do innych nacji z tego oto prostego powodu, że wszyscy ludzie na świecie wywodzą się z nielicznej grupy afrykańskich buszmenów, którzy podjęli wędrówkę na północ jakieś 300 tys. lat temu.
      Haplogrupa oznacza tylko tyle, że dawno, dawno temu nastąpiła drobna mutacja, którą dziedziczyli w linii męskiej lub żeńskiej nasi przodkowie. Fenotypowo może w ogóle nie mieć żadnego znaczenia tak jak większość w ogóle mutacji. Haplotyp to rodzaj genetycznego odcisku palca, można je łączyć w grupy podobieństw i śledzić drzewo genealogiczne ludzkości, szlaki migracji itp.
      I tu najzabawniejsze, okazało się w badaniach, że można być czarnym w USA i być w haplogrupie białych Greków i odwrotnie. Wystarczy jurny albo atrakcyjny dla płci przeciwnej przodek – podróżnik :)
      Tak, że z tą odrębnością genetyczną bym nie przesadzał, bo po badaniach można się mocno zdziwić, dlatego ja stawiam na słowiańską kulturę, a nie geny, bo te kodujące coś sensownego np. enzymy, są u wszystkich ludzi prawie identyczne.

      Usuń
  5. Tak, oczekujemy na wyniki badań, koniecznie z ilustracjami, które chętnie opublikujemy na blogu ku uciesze czytelników ;)

    OdpowiedzUsuń