sobota, 16 lutego 2013

Allochtonizm kontra autochtonizm – zażarty spór

Allochtoniczna czy autochtoniczna koncepcja pochodzenia Słowian jest prawdziwa? Czy to ma aż tak wielkie znaczenie, jeśli co najmniej od 5 wieku n.e. i tak siedzimy tu, gdzie siedzimy – 1500 lat z okładem i raczej „nie rzucim ziemi skąd nasz ród”. A jeżeli okaże się, że jeszcze dłużej, bo od 3-4 tys. p.n.e. to tym bardziej „będziem siedzieć i nie rzucim” ;)
Za wikipedią
A może okaże się, że jesteśmy z „wykopalisk” i „ducha” koczownikami? Sądząc po wielkości polskiej emigracji (współczesnej i tej dawniejszej) to całkiem prawdopodobne ;)
Zażarty spór na temat allo- lub auto- toczy się od dawna w publikacjach, a ostatnio przeniósł się do sieci. Polecam jeden z przykładów, może nieco bardziej rzeczowy niż inne:
Co z tego całego zamieszania wynika? Dla mnie niewiele. Jak zwycięży koncepcja auto-, być może moje „etniczne ego” zostanie mile połechtane, ponieważ okazało się, że moi prapraprzodkowie (o ile w ogóle moi w sensie genetycznym) żyją na tych terenach od 3-4 tys. lat, a nie od 1,5 tys., ale bez przesady, aż tak mnie to nie podjara. A co będzie, gdy okaże się, że allochtoniści mają rację i jednak przed Słowianami na tych ziemiach mieszkali Celtowie albo (dla niektórych) nie daj boże germańscy Goci? Czy nasza ojczyzna straci przez to „duchowe dziewictwo” – zostanie w ten sposób symbolicznie zgwałcona, zbeszczeszczona pobytem obcych? Gdy czytam te sieciowe potyczki na wyssane z „czysto” słowiańskiego (lub germańskiego, żydowskiego) palucha argumenty, mam czasami wrażenie, że właśnie o to chodzi – o jakieś bliżej nieokreślone symboliczne zbrukanie ziemi i krwi obcym pierwiastkiem. A gdyby okazało się, że żona jakiegoś zajadłego autochtonisty przed ślubem nie była dziewicą, to co? Stałaby się automatycznie gorszą żoną, a może natychmiast wziąłby rozwód? A gdyby była zgwałcona? Nawet nie chcę myśleć, co by się wtedy działo.
To, kim jestem tu i teraz, moje uczucie do miejsca, w którym żyję, naprawdę niewiele zależy od tego, co się tu działo kilka tysięcy lat temu. Tym bardziej, że pewnej wiedzy jak tu naprawdę było nigdy mieć nie będziemy – no, chyba że wynajdą wehikuł czasu. Tymczasem cieszmy się, tym kim jesteśmy, naszymi kulturowymi korzeniami, urokiem ziemi, na której żyjemy, ona jest mądrzejsza od wszystkich -izmów razem wziętych.

2 komentarze:

  1. Chyba już jest jasne co i jak? Nie dla was?
    Czy wy nie macie jeszcze poukładane o co z allo-allo chodzi? Nie czytacie nic z genetyki?
    Wierzycie w to, co wam germańska (pruska! i faszystowska "nauka" powiedziała w tzw. XIX ne? Sądzicie, że skorupy i sfałszowane romajskie tzw. źródła powiedzą jak było?
    Wierzycie w pustkę osadniczą i Kossinę? Poczytajcie histmag, archeowieści... Ludzie wyjdźcie z lasów i bagien Prypeci, bo wasze wątpliwości są zwyczajnie nienaukowe i śmieszne! Wiecie co oznaczaką słowa axion, kuklos, Kerunos po grecku? Czytacie blog Czesława Białczyńskiego? Pobudka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej mierze czytamy tylko poważne opracowania, a nie objawienia gościa, co ogłasza, że ma "tajemne księgi Słowian" w mieszkaniu i z nich czerpie natchnienie.

      Usuń